Kilka uwag o Drafcie NFL 2013

W drafcie, który trwał od czwartku do soboty drużyny NFL „rezerwowały” sobie najbardziej uzdolnionych graczy, którzy skończyli grę na uczelni. Napisanie kompetentnej analizy wymaga znacznie większej wiedzy na temat akademickiego footballu amerykańskiego niż ta, którą posiadam, więc nie będę się wymądrzał. Poniżej kilka moich spostrzeżeń po tych trzech dniach.

 

NFL_Draft1. Tegoroczny draft był pierwszym od dłuższego czasu, kiedy nie znaliśmy numeru 1. Było kilku poważnych kandydatów, ostatecznie Kansas City Chiefs wybrali LT z Central Michigan, Erica Fishera, choć wiele wskazywało, że faworytem jest Luke Jockel, który grał na tej samej pozycji w Texas A&M. Ostatecznie Jockela z dwójką wzięli Jacksonville Jaguars.

 

2. W drafcie brakowało graczy, którzy byliby uważani za „zbawców” drużyny, za których w zeszłym roku uchodzili np. Andrew Luck czy RG3. Zamiast tego drużyny dobierały graczy, którzy nie będą gwiazdami, ale zapełniają bardzo istotne luki w składach. Z pierwszych 14 graczy wybranych w tegorocznym drafcie aż 11 to zawodnicy linii defensywnej lub ofensywnej. W pierwszej rundzie poszło zaledwie pięciu graczy ofensywy nie będących ofensywnymi liniowymi, najmniej odkąd w1967 r. NFL i AFL postanowiły przeprowadzić pierwszy wspólny draft (w 1970 r. te dwie ligi połączyły się w dzisiejszą NFL). Po raz pierwszy w historii w pierwszej rundzie nie wzięto żadnego ruinning backa, co dobitnie świadczy o malejącej roli ofensywy biegowej.

 

3. Tegoroczni quarterbackowie nie zyskali uznania w oczach trenerów i generalnych managerów w NFL. Po raz pierwszy od 2008 r. i dopiero trzeci raz w tym stuleciu rozgrywający nie został wybrany z pierwszym numerem draftu. Jedynym, który został wybrany w pierwszej rundzie był niespodziewanie E.J. Manuel, który z numerem 16 trafił do Bufflo Bills. Uznawany za największy talent z tegoroczny quarterbacków, Geno Smmith, dopiero na początku drugiej rundy trafił do burdelu na kółkach znanego jako New York Jets. Matt Barkley, który jeszcze w zeszłym roku uważany był za talent na miarę numeru 1, teraz dopiero w czwartej rundzie został wybrany przez Philadelphia Eagles. Tampa Bay Buccaneers w trzeciej rundzie wzięli Mike’a Glennona, tym samym wywierając presję na spisującego się dotąd poniżej oczekiwań Josha Freemana. Landry Jones, który przez cztery lata kierował ofensywą Oklahomy, będzie zmiennikiem Bena Roethlisbergera w Pittsburghu, a Ryan Nassib powalczy o miano quarterbacka nr 2 za Eli Manningiem w New York Giants.

 

4. W dniu draftu tradycyjnie mieliśmy do czynienia z całą masą transferów. Dokładne zestawienie tutaj, ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka transakcji. Przede wszystkim Miami Dolphins zaskoczyli wszystkich, przesuwając sie na trzecie miejsce w pierwszej rundzie. W zamian oddali do Oakland Raiders swoje wybory w pierwszej (#12) i drugiej (#42) rundzie draftu. Z trójką wzięli specjalistę od atakowania quarterbacków, DE Diona Jordana. Z kolei St. Louis Rams oddali do Bufflo cztery wybory w drafcie w zamian za wybór z trzeciej rundy oraz wybór numer 8. Wzięli WR Tavona Austina, z nadzieją, że Sam Bradford wreszcie będzie miał do kogo podawać. Trzecią ciekawą transakcję zawarli New England Patriots, którzy wycofali się w ogóle z pierwszej rundy, w zamian dostając od Vikings aż cztery wybory w drafcie. Warto jednak zauważyć, że w ten sposób odzyskali jedynie to, co stracili na nieudanych transferach Chada Ochocinco i Alberta Hayneswortha oraz udanym pozyskaniu Aquiba Taliba.

 

5. Patriots po raz pierwszy od dawna nie mieli w drafcie jakiś palących potrzeb. Wzięli dwóch WR-ów, którzy mają wreszcie dać Tomowi Brady’emu jakieś sensowne cele przy linii bocznej, Jamiego Cillinsa, który ma być partnerem na zewnątrz linii defensywnej dla Chandlera Jonesa oraz duet z uczelni Rutgers do secondary. Do tego dwóch zawodników w siódmej rundzie, którzy również wesprą pierwszą i drugą linię obrony, o ile wywalczą sobie miejsce w drużynie na campie przedsezonowym.

 

6. Znacznie ciekawiej było w Green Bay Packers. Drużyna z Wisconsin potrzebowała desperacko wsparcia w grze biegowej, linii ofensywnej i obrony przeciwko grze biegowej.  Ostatecznie wzięli DE Datone Jonesa, dwóch ofensywnych liniowych i dwóch running backów. Jednym z nich jest Eddie Lacy z Alabamy, który jeśli tylko będzie zdrowy, będzie silnym, fizycznym running backiem, nie stroniącym od kontaktu, idealnym w sytuacjach, gdy trzeba zdobyć kilka brakujących jardów. Wzięty później Johnathan Franklin to gracz innego typu, biegający mniej siłowo, a bardziej na zwrotności i szybkości. W dalszych rundach Packers wzięli dwóch linebackerów, dwóch WR-ów, cornerbacka i jeszcze jednego DE, ale o tym czy ci gracze będą coś warci przekonamy się dopiero po obozie przedsezonowym.

 

Zapraszam do polubienia strony facebookowej bloga, gdzie czasami wrzucam interesujące linki lub informacje za krótkie, żeby pisać osobną notkę na blogu.

Komentowanie zamknięte.