Kurt Warner, czyli „Kopciuszek” a’la NFL

W pierwszy sierpniowy weekend w Pro Football Hall of Fame zasiadło siedmiu nowych członków. Wśród nich Kurt Warner, którego historia to gotowy materiał na film. Film, który wytwórnia zapewne by odrzuciła, mówiąc, że takie cuda się nie dzieją. Życie i kariera sportowa Warnera to przykład, że nie ma dołka, z którego nie da się wygrzebać.

 

Magazynier za pensję minimalną

Pro Football Hall of Fame Class 2017Kurt Warner urodził się 22 czerwca 1971 r. w Burlington w stanie Iowa. Burlington to małe miasteczko (25 tys. mieszkańców) w stanie uważanym za głęboką amerykańską prowincję. Kiedy miał sześć lat jego rodzice się rozwiedli. Warner grał w futbol w pobliskim liceum w „metropolii” Cedar Rapids (126 tys. mieszkańców) i nic nie wskazywało, by w przyszłości miał stać się gwiazdą sportu.

Po małym liceum nie wzbudził większego zainteresowania w NCAA. Ostatecznie trafił do Uniwersytetu Północnej Iowy (UNI), położonego ok. 100 km. od jego ogólniaka. UNI gra w FCS, czyli akademickiej drugiej lidze, a i tam nie należy do potęg (jeden występ w finale FCS w historii). Nawet w tak względnie słabym otoczeniu Warner nie potrafił się przebić. Dopiero w swoim ostatnim roku na uczelni (1993) został starterem.

W międzyczasie na imprezie poznał Brendę Carney Meoni, byłego kaprala US Marines i rozwódkę z dwójką synów. Jeden z synów cierpiał na porażenie mózgowe po tym jak ex-mąż Brendy (ojciec chłopca) przypadkiem upuścił go na głowę. Od razu między nimi zaiskrzyło i Kurt odprowadził starszą od siebie o kilka lat kobietę do domu. Ta postanowiła być z nim szczera i opowiedziała mu o swojej sytuacji. „Myślałam, że więcej go po tym nie zobaczę” wspominała. 22 października 2017 r. Kurt i Brenda Warnerowie będą obchodzili 20. rocznicę ślubu. Mają piątkę dzieci, a Kurt adoptował dwóch chłopców z pierwszego małżeństwa Brendy.

Oczywiście nie było mowy, by Warnera wybrano w drafcie NFL 1994. Udało mu się jednak załapać na camp Green Bay Packers. Podpisał umowę z bonusem w wysokości 5 tys. dolarów.

„Myślałem, że wszystko jasne. Będę w Packers przez cała karierę. Za bonus kupiłem sobie zielony samochód i zacząłem szukać domu w Green Bay” wspominał Kurt w dokumencie „Kurt Warner. A Football Life”. Jednak nie udało mu się dostać posady zmiennika Bretta Favre’a. Pod koniec lata znalazł się bez pracy. Steve Mariucci, ówczesny trener rozgrywających w Green Bay powiedział mu, że ma potencjał, ale nie jest jeszcze gotowy na NFL.

Warner zamieszkał z Brendą w piwnicy u jej rodziców. W dzień pracował za darmo jako asystent trenera na swojej alma mater, w nocy wyładowywał towar na półki w markecie za pensję minimalną. Jednak nie tracił nadziei, że kiedyś wróci do futbolu.

 

Gwiazda Arena Football League i NFL Europe

Ostatecznie Warner postanowił spróbować sił gdzie indziej. Sezony 1996 i 1997 spędził jako rozgrywający Iowa Barnstormers, drużyny z Arena Football League. AFL nie płaciła za dobrze, ale Warner był jedną z największych gwiazd. Jego drużyna dwa razy grała w finale, a Kurt w obu sezonach został wybrany najlepszym rozgrywającym ligi.

Pech go nie opuszczał. W 1997 r. otrzymał zaproszenie na testy do Chicago Bears. Jednak podczas podróży poślubnej został ukąszony przez pająka i łokieć spuchł mu do rozmiarów uniemożliwiających rzucanie.

Dopiero pod koniec tego roku podpisał umowę z St. Louis Rams, która miała zacząć obowiązywać od sezonu 1998. Warner wciąż nie był odpowiednio przygotowany, więc Rams wysłali go do Europy, gdzie istniała NFL Europe, mająca być zapleczem dla NFL. Nasz bohater występował w barwach Amsterdam Admirals i zanotował najlepsze statystyki ze wszystkich ligowych rozgrywających.

 

The Greatest Show on Turf

W 1999 r. Warner odmienił historię NFL. A mógł to zrobić na dwa sposoby. Do NFL dołączali wówczas Cleveland Browns, stworzeni na miejsce drużyny, którą Art Modell przeniósł do Baltimore. Każda drużyna NFL musiała wskazać pięciu graczy, których nowi Browns mogli podebrać z jej składu. Kurt Warner był do wzięcia, ale Browns nim wzgardzili. Do dziś nie dorobili się rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia.

Warner miał zacząć sezon jako zmiennik Trenta Greena. Rams byli pod ścianą. Drużyna nie skończyła sezonu na plusie ani raz od przenosin z Los Angeles w 1995 r. Trener Dick Vermeil zanotował w sezonach 1997-98 bilans 9-23. Tymczasem ich podstawowy QB w meczu przedsezonowym zerwał więzadła w kolanie. Był to koniec jego sezonu. Vermeil i reszta sztabu trenerskiego była załamana, ale robili dobrą minę do złej gry. Na konferencji prasowej trener wygłosił zdanie, które przeszło do historii NFL: „We will rally around Kurt Warner, and we’ll play good football” („Zmobilizujemy się wokół Kurta Warnera i będziemy grali dobry futbol”).

Tego co wydarzyło się później nie zobaczymy już zapewne nigdy. Facet znikąd w drużynie permanentnych słabeuszy zdominowali sezon 1999. W czterech pierwszych meczach Waner zanotował 14 podań na przyłożenie, a Rams zaczęli sezon od bilansu 4-0. W październiku „Sports Illustrated” pytał na okładce „Kim jest ten gość?

Warner zaliczył jeden z najlepszych sezonów w historii. Podał na 4353 jardy (65,1%), 41 TD, 13 INT i passer rating 109,2. W cuglach zdobył MVP sezonu zasadniczego, a po dramatycznej wygranej nad Tennessee Titans został również MVP Super Bowl.

Amerykanie, uwielbiający takie historie, pokochali Kurta Warnera i jego charakterystyczny szeroki uśmiech. Rams nagrodzili go siedmioletnim kontraktem na 47 mln dolarów. Problemy finansowe rodziny Warnerów należały do przeszłości.

Ofensywa Rams z lat 1999-2001 jest powszechnie uważana za jedną z najlepszych w historii NFL. Nazywana „The Greatest Show on Turf” (w wolnym tłumaczeniu „Najwspanialsze przedstawienie na murawie”) jest jedną w historii NFL, która zdobywała ponad 500 punktów w trzech sezonach z rzędu.

W sezonie 2000 Warner miał trochę problemów ze zdrowiem i opuścił kilka meczów. Jednak Rams nie zwalniali w ofensywie. Jako drużyna zaliczyli 5492 jardy podaniowe, co do dziś jest niepobitym rekordem co jest drugim wynikiem w historii za Denver Broncos 2013 (korekta by @AlienDeg). Tempa nie dotrzymała obrona. Warner i spółka pożegnali się z playoffami w pierwszej rundzie, w skutek czego klub zwolnił aż dziewięciu z defensywnych starterów.

Sezon 2001 to powrót Warnera w najwyższej dyspozycji. Rams znów przeszli jak burza przez sezon zasadniczy z bilansem 14-2. Warner po raz drugi został MVP. Mimo 22 INT miał passer rating 101,4.

St. Louis znów zameldowali się w Super Bowl. Tym razem nie byli Kopciuszkiem, a Goliatem, który według wszystkich fachowców miał zgnieść swojego rywala. Tym rywalem byli New England Patriots, prowadzeni przez innego rozgrywającego znikąd, Toma Brady’ego oraz Billa Belichicka, trenera który pięć lat wcześniej został w niesławie zwolniony z Cleveland. Pats wygrali ten finał, fundując kibicom jeną z największych niespodzianek w historii. Dla dynastii Patriots był to początek, dla Rams ostatnia chwila chwały.

 

Upadek MVP

Gdzie zniknął Kurt Warner? Takie pytania zadawali sobie fani i media w 2002 i 2003 r. Rozgrywający, prześladowany złamaniami dłoni, w obu sezonach wylądował na ławce rezerwowych po fatalnej postawie na początku sezonu. Na otwarcie rozgrywek 2003 zgubił sześć fumbli w jednym meczu! 1 czerwca 2004 r. Warner ponownie został bez pracy. Od jego zwolnienia Rams nie zanotowali ani jednego sezonu na plusie.

Jednak już po dwóch dniach Warner znalazł nowego pracodawcę. Byli nim New York Giants, gdzie ex-MVP miał pełnić rolę mentora dla młokosa wybranego z #1 w drafcie 2004, którego Giants uważali za przyszłość klubu. Tym młokosem był Eli Manning.

Warner zaczął sezon jako pierwszy QB Giants. Grał nieźle, ale nie na poziomie „The Greatest Show on Turf”. Nowojorczycy wygrali pięć z siedmiu pierwszych meczów, ale po kolejnych dwóch porażkach Warner wylądował na ławce. Nie wstał z niej do końca sezonu, mimo że młodszy z braci Manningów wygrał tylko jeden swój start w sezonie, a w jednym z meczów zanotował passer rating 0,0 (sic! zero). Warner zachowywał klasę, publicznie mówiąc, że młody Manning powinien teraz przede wszystkim jak najwięcej grać. Po sezonie Kurt rozwiązał swoją umowę z Giants (miał taką opcję w kontrakcie) i podpisał roczną umowę z Arizona Cardinals.

Sezon 2005 to nierówna gra Warnera prześladowanego kontuzjami. Jednak pokazał się z na tyle dobrej strony, że Cardinals podpisali z nim nową, trzyletnią umowę.

Tyle że NFL to wieczna rywalizacja. Waner znów musiał się zmierzyć z młodym, cenionym nabytkiem. Z #10 w drafcie 2006 Arizona wzięła Matta Leinarta. Zawodnik ten był uznawany za jeden z największych talentów w NCAA. Przewodził najsilniejszej ówczesnej drużynie USC, gdzie jako starter zanotował bilans 37-2 (!), a po drodze zgarnął Nagrodę Heismana. Po kilku słabszych meczach na początku rozgrywek Warner znów został zastąpiony przez młokosa. Dla dwukrotnego MVP było to spore upokorzenie, ale nigdy się nie skarżył.

Kolejny rok rozpoczął jako zmiennik, ale słaba gra i kontuzje Leinarta sprawiły, że ostatecznie rozpoczął 11 z 16 meczów Cardinals w tamtym sezonie. Nie grał na miarę MVP, ale zanotował 27 TD przy 11 INT i niezły passer rating 89,8 (minimalnie wyprzedzając w tej kategorii Drew Breesa).

 

Ostatnia szarża Kurta Warnera

Cardinals również nie należeli do potęg NFL, delikatnie mówiąc. W latach 1976-2007 grali w playoffach tylko dwa razy, w tym raz w sezonie 1982, skróconym niemal o połowę przez strajk zawodników.

2008 r. to powrót wielkiego Kurta Warnera. Podał na 30 TD przy 14 INT i passer rating 96,9. Był to trzeci najwyższy passer rating w tamtym sezonie NFL i dał mu czwarte powołanie do Pro Bowl. Jednak MVP zgarnął Peyton Manning, w niemal każdej statystycznej kategorii słabszy od Warnera. Kurtowi nie pomógł bilans Cardinals, którzy skończyli sezon z dziewięcioma zwycięstwami. Wystarczyło to jednak do wygranej w NFC West, dzięki czemu drużyna miała zagrać pierwszy mecz playoffów na własnym stadionie w historii.

W postseason Cardinals kolejno odprawili z kwitkiem Falcons, Panthers i Eagles. W finale czekali Pittsburgh Steelers. Warner znów był wielki. Podał na 377 jardów 3 TD i 1 INT. Jednak to właśnie to INT okazało się kluczowe. W ostatniej akcji pierwszej połowy James Harrison przechwycił podanie Warnera na linii własnego pola punktowego, a następnie wykonał jedną z najbardziej pamiętnych akcji w historii NFL: 100-jardowy powrót na TD. Ta akcja została wybrana przez NFL Films siódmym najlepszym zagraniem w historii Super Bowl.

Ostatecznie to Steelers wygrali 27:23 po drugiej nieprawdopodobnej akcji – idealnym podaniu Bena Roethlisbergera na przyłożenie do Santonio Holmesa w samej końcówce. Pick-six Warnera kosztował 10 punktów (strata siedmiu zamiast łatwego FG). Cardinals do tej pory nie wrócili do Super Bowl.

Sezon 2009 okazał się ostatnim w karierze Warnera. Wciąż grał nieźle (10. w lidze w passer rating, w okolicy Toma Brady’ego). Cardinals znów wygrali NFC West. W pierwszej rundzie playoffów zagrali jeden z najlepszych meczów w historii przeciwko Packers. Stary wyga Kurt Warner kontra smarkacz Aaron Rodgers w drugim sezonie jako starter Green Bay. Obie drużyny zdobyły w sumie 96 punktów, co do dziś pozostaje playoffowym rekordem NFL. Lepszy okazał się Warner, który miał na koncie więcej przyłożeń (5) niż niecelnych podań (4). Do dziś pozostaje najstarszym graczem w historii, który podał na 5 TD w playoffach. Passer rating 154,1 to drugi najlepszy wynik w historii playoffów u graczy, którzy wykonali przynajmniej 20 podań w meczu. Spotkanie rozstrzygnęło fumble Rodgersa w dogrywce, z którym defensywa Arizony wróciła na TD.

W kolejnym meczu Cardinals spotkali się z Saints, którzy maszerowali po mistrzostwo. Święci łatwo wygrali to spotkanie, ale najwięcej uwagi media poświęciły potężnemu uderzeniu, które otrzymał Warner.

Uderzenie było legalne, ale w 2012 r. śledztwo wykazało, że w nielegalnym programie nagród obowiązującym wówczas w Saints za uszkodzenie Warnera w tym meczu była wyznaczona nagroda. Warner nigdy nie otrząsnął się po tym uderzeniu. Wrócił do gry, ale był cieniem samego siebie.

Po tym meczu zakończył karierę. Powiedział, że chce się poświęcić żonie i siódemce dzieci, ale wiadomo, że uderzenie wstrząsnęło nim i Brendą. Wiedzieli, że kolejne może się skończyć tragicznie.

Dziś Kurt Warner jest analitykiem NFL Network. W czasie swojej kariery zarobił ponad 65 mln dolarów. Dzięki temu wraz z żoną mogą poświęcać się różnym akcjom charytatywnym. W zeszłym roku Kurt był koordynatorem ofensywy w licealnej drużynie, w której jeden z jego synów grał jako WR.

Jest bardzo aktywny na Twitterze. Poświęca tam więcej miejsca rodzinie niż futbolowi.

5 sierpnia 2017 r. został oficjalnie wprowadzony do Pro Football Hall of Fame.


Komentarze

Kurt Warner, czyli „Kopciuszek” a’la NFL — 2 komentarze

  1. tamto „cholerne” od Bena podanie złapał Santonio Holmes a nie Burres

    poza tym fajne wspomnienie dobrego zawodnika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *