NFL, tydzień 15: Patriots na czele AFC

Wygląda na to, że mistrzami dramaturgii w NFL są New England Patriots. „Mały finał” AFC okazał się nie mniej dramatyczny niż Super Bowl 49 i Super Bowl 51. Pittsburgh Steelers byli drużyną minimalnie lepszą, a jednak to Patrioci wyjeżdżają z Pensylwanii z wygraną. Dzięki temu prowadzą w AFC i potrzebują jedynie wygranych u siebie z Bills i Jets, by to prowadzenie utrzymać.

W podsumowaniu tygodnia przyjrzymy się klarującej się drabince playoffowej, kontrowersyjnym decyzjom sędziowskim z niedzieli i nieudanemu powrotowi Aarona Rodgersa. Zaczynamy jednak od spotkania na szczycie w AFC.

Na cztery minuty przed końcem spotkania Patriots, przegrywający ośmioma punktami, dotarli na skraj red zone Steelers. Tyle że tam ich seria ofensywna się zacięła. Tom Brady wykonał dwa nieudane podania, a potem został zsackowany. NE musieli się zadowolić kopnięciem z pola i zmniejszeniem strat do pięciu punktów. Na zegarze pozostało dokładnie 3:56 i wydawało się, że Steelers nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa.

Dla Pittsburgha wygrana oznaczałaby spokój w dwóch ostatnich kolejkach sezonu zasadniczego. Mieliby zapewnione pierwsze miejsce w AFC i czas na podleczenie i odpoczynek dla mocno poobijanych starterów.

Od początku lekko przeważali. Trudno powiedzieć, by dominowali, ale ich ofensywa niemal nie schodziła z boiska. W Le’Veon Bell w pierwszych próbach wyrywał potężne zyski jardowe, a cała ofensywa w pewnym momencie konwertowała 10 z 13 pierwszych prób.

Jedyną rysą na tym obrazie była kontuzja Antonio Browna, który zderzył się z obrońcą i doznał urazu łydki. Prześwietlenie w szatni pokazało, że kość piszczelowa nie jest złamana, ale Brown pojechał do szpitala, by wykluczyć zaciśnięcie naczyń krwionośnych w związku z opuchlizną. Na playoffy powinien być gotowy. Warto zauważyć, że mimo wszystko zaliczył swój 100 chwyt w sezonie. To piąty z rzędu sezon Browna z trzycyfrową liczbą złapanych piłek. To pierwszy taki wyczyn w historii, nawet legendarny Jerry Rice nie zdołał tego dokonać.

Patriots trzymali się w meczu, ale mieli problemy. Linia ofensywna pozwalała na presję środkiem, a Tom Brady, który ma wyraźnie słabszą drugą połowę sezonu, miał problemy ze złapaniem rytmu. W pewnym momencie Steelers przechwycili jedno z jego podań, co zakończyło przeszło sto serii z rzędu, które defensywa Patriots zaczynała bronić na połowie rywala.

Na cztery minuty przed końcem meczu wydawało się pewne, że Steelers zdobędą kilka pierwszych prób, bo Patriots nie mieli odpowiedzi na Bella. RB Steelers w całym meczu zanotował 117 jardów biegowych na średniej 4,9 jarda. Patriots nie mieli na niego pomysłu, ale tym razem byli gotowi. Zatrzymali go na 1 jard w pierwszej próbie. 3&out i punt Steelers. Brady dostał 2:06, żeby wygrać mecz. Jednak przez niemal cztery kwarty grał poniżej oczekiwań.

To co wydarzyło się w ostatniej serii ofensywnej NE było pokazem dominacji Roba Gronkowskiego. Brady posłał w jego stronę cztery podania. Gronk złapał trzy, kolejno na 26, 26 i 17 jardów, a każde bardziej atletyczne od poprzedniego. Serię wykończył 8-jardowym biegiem Dion Lewis, a Brady z Gronkiem dołożyli 2-punktowe podwyższenie. 3 punkty przewagi Pats i 56 sekund dla Big Bena na odwrócenie losów rywalizacji.

Steelers zaczęli fatalnie. JuJu Smith-Schuster niepotrzebnie wyniósł kickoff z endzone. Zamiast z 25 jarda z 56 sekundami, Steelers zaczynali z 21 jarda z 52 sekundami. W tej syytuacji jedno i drugie było bezcenne.

Tyle że Smith-Schuster od razu się zrehabilitował, a defensywa Patriots skompromitowała. Rookie WR Pittsburgha złapał slant i popędził slalomem między obrońcami i dotarł aż do red zone Patriots. Z „sytuacja beznadziejna” Steelers przeszli do trybu „przynajmniej remis”.

W kolejnej akcji Roethlisberger podał do Jessiego Jamesa, który, wydawało się, zdobył zwycięskie przyłożenie. Tyle że sędziowie po obejrzeniu powtórki uznali, że chwytu nie było (więcej o tym za chwilę). Po krótkim podaniu w drugiej próbie Big Ben zaczął pokazywać kolegom, żeby ustawili się do „spike’a”, czyli rzucenia piłką o ziemię w celu zatrzymania zegara. Tyle że jednocześnie zaczął gestykulować do reciverów, więc pół stadionu wiedziało, że to będzie „fejk”. Rozgrywający Steelers posłał podanie w środek endzone. Tam podbił je Eric Rowe, który do tej pory miał bardzo słaby mecz, a dzieła zniszczenia (czyli przechwytu) dopełnił Duron Harmon.

Game over.

Patriots zdołali wygrać mecz, w którym popełnili masę błędów, na czele z fatalnym ustawieniem przy slancie Smitha-Schustera. To drużyna, która zawsze „znajdzie sposób”.

Można jednak odwrócić to stwierdzenie. Steelers nie potrafili zamknąć meczu, w którym dwukrotnie mieli przeciwnika na linach. Rozumiem, że Big Ben grał o zwycięstwo, nie o remis, rozumiem nawet fake spike. Ale w tej sytuacji powinien grać coś do narożnika pola punktowego, na zasadzie „złapie mój albo nikt”.

Patriots i Steelers mają ten sam bilans, a w tej sytuacji, dzięki bezpośredniej wygranej, wyżej są Pats. NE do końca sezonu zostały mecze u siebie z Bills i Jets, Steelers czeka wyjazd do Houston i mecz z Browns u siebie. Raczej trudno spodziewać się porażki faworytów z którymkolwiek z tych meczów.

Patriots stali się faworytami do wygrania Super Bowl. Nie żeby byli lepsi od czołowych ekip NFC, ale mają dużo łatwiejszą drogę do finału niż drużyny NFC. Faworyt AFC automatycznie ma największe szanse na wygranie Super Bowl. A mecz Steelers-Patriots pewnie jeszcze zobaczymy w styczniu, tylko tym razem w Foxborough.

 

What is catch, baby don’t hurt me…

Złapał czy nie złapał?

Niestety (dla kibiców Steelers) lub na szczęscie (dla kibiców Pats) nie złapał. O ile reguła dotycząca tego co jest, a co nie jest złapaną piłką jest zagmatwana, tu akurat jest jasna.

Sytuacja jest nawet bardziej klarowna niż przy chwycie Deza Bryanta przeciwko Green Bay w playoffach 2014. Tam można było dyskutować czy Bryant nie wykonał „futbolowego ruchu” i nie stał się biegaczem. Tu James ewidentnie chwyta piłkę padając na ziemię, nie utrzymuje nad nią kontroli do końca, a ta uderza o ziemię. Incomplete według obecnych przepisów.

Pytanie które należy zadać, to czy obecne przepisy mają sens. Reguła dotycząca chwytu należy do najbardziej zagmatwanych. Tylko jak ją uprościć i zmienić?

Na pewno rozwiązaniem nie jest „zdrowy rozsądek”. To byłaby dopiero pożywka dla teorii spiskowych, gdyby sędziowie w podobnej sytuacji zaliczyli chwyt Patriots i pokazali podanie niecelne Raiders. Na tym poziomie tak ważna rzecz jak chwyt musi być dokładnie zdefiniowana.

A może uznać, że chwyt ma miejsce w sytuacji, gdy reciver choć na ułamek sekundy złapie piłkę i ma nad niż kontrolę, będąc w boisku (obie stopy, kolano, łokieć, etc.)? Tylko co wtedy w sytuacjach, wcale nie tak rzadkich, gdy reciver ma piłkę na chwilę w rękach, a DB mu ją wybija? Chwyt i fumble? Incomplete? Gdzie ustawić granicę? Na 0,5 sekundy? Wyobrażacie sobie dyskusje o tym, czy on tę piłkę trzymał 0,48 czy raczej 0,53 s.? A jak ma to niby ocenić sędzia w czasie rzeczywistym? A co jeśli reciver złapie piłkę w powietrzu, wyląduje na łokciu (posiadanie, kontakt z murawą), ręce mu się rozjadą i piłka wyleci na aut? Udany chwyt byłby bardzo niesprawiedliwy dla defensywy.

Problem pojawia się również w przypadku „żonglowania” piłką. Mamy na moment chwyt, ale piłka ucieka reciverowi kiedy wybiega na aut. Znów sytuacja dość częsta. Dziś to incomplete. Powinien być chwyt?

Nie ulega wątpliwości, że przepisy dotyczące chwytu powodują kontrowersje. Jednak, szczerze mówiąc, nie mam lepszego pomysłu na ten przepis. I, jak już pisałem, na pewno lepszym pomysłem nie jest „kiedy 10 gości w pubie widzi chwyt, to jest to chwyt”, jak piszą co niektórzy amerykańscy komentatorzy.

Znacznie większym problemem jest nowy system powtórek. Od tego sezonu sędzia główny łączy się z Nowym Jorkiem, który podpowiada mu decyzję. Tyle że sędziowie mają nowego szefa po tym, jak wiosną zrezygnował Dean Blandino. W efekcie mamy niepokojący trend: podważana jest zasada „niepodważalnych i oczywistych dowodów” potrzebnych do odrzucenia decyzji na boisku. Zasada, która była fundamentem systemu od jego narodzin.

Kontrowersyjnym momentem w niedzielę było zaliczenie TD dla Damiere’a Byrda z Panthers.

Wydaje się oczywiste, że wylądował poza boiskiem. Jednak powtórki pokazały, że na jedną klatkę (ok. 0,05 s.) jeden „półdupek” wylądował w boisku i to wystarczyło, by uznać przyłożenie. Czy to faktycznie „oczywisty i niepodważalny” dowód? Znów nie mam jednoznacznych odpowiedzi.

Trzecią kontrowersyjną sytuacją było zakończenie meczu Cowboys-Raiders. David Carr wyciągnął się jak długi, by sięgnąć do pola punktowego, jednak uderzony przez obrońcę zgubił piłkę przed endzone, ta przeleciała przez pole punktowe i wypadła za boisko. Touchback, piłka Cowboys.

Ten przepis nie jest nowy, obowiązuje tak w NFL jak w NCAA i Europie (za @khangoor), jednak ostatnio pojawiło się sporo podobnych sytuacji, co budzi kontrowersje. Nie tyle orzeczenia sędziowskie, bo ich prawidłowości nikt nie kwestionuje, co właśnie konstrukcja przepisu. Czy faktycznie powinna to być strata dla ofensywy? W końcu podjęli ryzyko, nie udało się.

Jedna propozycja modyfikacji, to „dead ball on the spot of the fumble”, czyli ofensywa zaczyna kolejną próbę z miejsca fumble. Druga to jakaś kara dla ofensywy, np. 15 jarów lub piłka jest cofana na 20 jard ze stratą próby lub bez.

Pytanie tylko czy faktycznie należy zmieniać ten przepis?

 

Klaruje się drabinka playoffów

Już 13 drużyn straciło wszelkie matematyczne szanse na playoffy: Jets, Bengals, Broncos, Texans, Colts i Brows w AFC oraz Packers, Redskins, Cardinals, Buccaneers, 49ers, Bears i Giants w NFC.

Na szczycie AFC mamy Patriots (11-3) i Steelers (11-3). Obie drużyny mają zapewnioną wygraną w swoich dywizjach. Dla NE będzie to 15 z 17 możliwych tytułów w dywizji w XXI wieku, dla Steelers 9 z 17. Jedynymi, którzy mogą ich pozbawić wolnego w pierwszej rundzie playoffów są Jaguars (10-4), mający jedną wygraną mniej. Co ważne, ekipa z Florydy ma bezpośrednią wygraną ze Steelers. Jags są już pewni pierwszego awansu do playoffów od 2007 r. Dywizję ostatni raz wygrali w 1999 r., a do powtórzenia sukcesu wystarczy im jedno zwycięstwo lub porażka Titans.

Ostatnim zwycięzcą dywizji w AFC zostaną zapewne Kansas City Chiefs (8-6), którzy przezwyciężyli kryzys i przekonująco pokonali Chargers (7-7). Drużyny wciąż mogą zamienić się miejscami, ale potrzeba by było dwóch porażek Chiefs, jako że mają lepszy bilans bezpośrednich meczów z LAC. O dziką kartę walczą Bills (8-6), Ravens (8-6), Titans (8-6) i wspomniani Chargers. Teoretyczne szanse mają jeszcze Dolphins (6-8) i Raiders (6-8), ale to wymaga nieprawdopodobnej serii rozstrzygnięć.

W NFC pierwszą wygraną w NFC East od czterech lat przypieczętowali Philadelphia Eagles (12-2). Są już też pewni wolnego w pierwszej rundzie playoffów, ale mogą stracić jeszcze pierwsze miejsce w konferencji na rzecz Vikings (11-3). Wikingowie wygrali już NFC North, ale oni z kolei odpierają napór LA Rams (10-4). Po przekonującym zwycięstwie Rams w Seattle musiałaby się zdarzyć katastrofa, by Seahawks wdarli im wygraną w dywizji, ale matematycznie to wciąż możliwe. Bardzo ciekawie wygląda rywalizacja w NFC South, gdzie Saints (10-4) i Panthers (10-4) idą łeb w łeb, ale to Święci mają lepszy bilans bezpośrednich meczów. Tuż za nimi czają się Falcons (9-5).

Na razie Falcons i Panthers są na miejscach gwarantujących dziką kartę, ale za nimi są Lions (8-6), Cowboys (8-6) i Seahawks (8-6).

 

Tydzień w skrócie:

1. Po półtora miesiąca na liście kontuzjowanych do akcji wrócił Aaron Rodgers. Rozgrywający Packers miał uratować sezon swojej drużyny, ale nie zdołał. Packers zasłużenie przegrali z Panthers i dzięki wygranej Falcons nad Buccaneers opuszczą playoffy po raz pierwszy od dekady, co było najdłuższą aktywną serią w NFL (ex-equo z Patriots). Rodgers wrócił ewidentnie za wcześnie. W złamanym obojczyku brak było siły i choć wyczarował trochę dobrych akcji, to jednak dwa fatalnie niedorzucone podania padły łupem obrońców (trzecie INT to zła decyzja). Normalnie te akcje skończyłyby się przyłożeniami, ale w ramieniu Rodgersa było za mało siły, by wykonać te rzuty. Packers powinni posadzić Rodgersa na ławce do końca sezonu. To niestety kolejny zmarnowany rok dla najlepszego rozgrywającego NFL.

2. Jerry Richsardson, właściciel Carolina Panthers, ma kłopoty. W artykule „Sports Illustrated” został oskarżony o molestowanie pracownic oraz rasistowskie odzywki do byłego skauta drużyny. Panthers zaczęli wewnętrzne śledztwo w tej sprawie, szybko przejęte przez ligę. Obecnie wszystko wskazuje na to, że drużyna jest na sprzedaż.

3. Ponad 1000 dni minęło, odkąd Teddy Bridgewater zagrał w meczu NFL. W niedzielę wyszedł na boisko fetowany jak superbohater.

Jego pierwsze podanie zostało przechwycone. Życie.

4. Jimmy Garoppolo wciąż niepokonany jako starter. Wygrał swój trzeci mecz z rzędu w roli pierwszego QB 49ers. Nic dziwnego, że w Kalifornii czekają z optymizmem na nowy sezon, który będzie prawdziwym testem możliwości Jimmiego G.

5. Pierwsza rodzina futbolu amerykańskiego:

Komentarze

NFL, tydzień 15: Patriots na czele AFC — 22 komentarze

  1. Czemu w kółko wałkujesz to, że McCarthy i jego ekipa to banda nieudaczników, którzy marnują karierę Rodgersa?

    • Bo to prawda? Co takiego zrobił McCarthy, żeby móc go uznać za dobrego HC? Właśnie ten sezon pokazał, ze bez Rodgersa jest marny. Naprawdę nie dało się z tej drużyny wyciągnąć więcej? Nie mogę oprzeć się wrażeniu ze ktoś pokroku BBB lub P. Carolla wyciagnalby więcej z tej ekipy.

      • BB to zupełnie inna bajka, człowiek z kosmosu. Gośc, który dwa razy z rezerwowym QB wygrał SB. Także jego odstawmy na bok.

        Pete Caroll? Cały sezon ma swojego QB i nie wiadomo czy wejdzie do play-off. Wcześniej w NE szału nie zrobił. Inne asy typu Tomlin czy Payton potrafią regularnie omijac fazę posezonową. McCarthemu udało się dopiero gdy połamali mu rozgrywającego.

        • Niby zgoda tylko rzecz w tym, ze nie można porównywać Wilsona do Rodgersa. Oczywiście to gdybanie ale pomyśl co taki Caroll by zrobił, jakich rzeczy by dokonał gdyby miał Rodgersa. AR to geniusz-tak jak autor napisal-z takim gościem powinni być kilka razy w finale. A jak jest wszyscy wiemy.

          • To jest tak naprawdę liga trenerów. W niej ten wpływ jest największy. Jest mało miejsca na improwizację. Najlepiej to widać ze sky cam. QB ma te 3 – 5 (jak ma szczęście) sekund na rzut i skupia się na planie akcji od trenera. Jak jest lepszy, to zauważy więcej i może improwizować (AR, TB12). Taki urok tego sportu .
            Co do regułu chwytu – niezależnie jak się ją zdefiniuje, to będą kontrowersje, bo pojawią się spory dotyczące fumble :), choć to zagwarantowałoby węcej dramaturgi .

    • Tu nie chodzi tylko o McCarthy’ego, ale o cała organizację. Tak naprawdę z rozgrywającym typu Rodgers powinni być w Super Bowl przynajmniej 2-3 razy. Udało się raz. Jasne, w sezonie zasadniczym wszystko działa, ale w playoffach rola trenera i konkretnego planu na konkretny mecz jest większa. W 2011 r. Packers przeszli przez sezon zasadniczy jak burza, ale polegli w pierwszym meczu postseason.

      Co gorsza gra Packers, zwłaszcza w ataku, to w dużej mierze improwizacja Rodgersa. Widać to było w niedzielę. Te piłki nie dolatywały, bo Rodgers ma fatalną pracę nóg, znacznie gorszą niż kilka lat temu. A wynika to z tego, że gro podań posyła w biegu, z zachwianej pozycji. Normalna siła ramienia mu na to pozwala, ale w niedzielę jej brakowało i wyszła zła technika.

      Niestety od kilku lat widać też, że również gdzieś w skautingu jest problem, bo „nowy narybek” w GB nie jest w stanie zastąpić odchodzących.

      Aaron Rodgers jest w najlepszych latach swojego życia. Każdy sezon, w którym nie walczy o najwyższe cele, jest zmarnowany.

      Nie jest to oczywiście wyjątek. To samo można powiedzieć (nawet w większym stopniu) o Drew Breesie (tu akurat raczej kwestia nieumiejętnej budowy drużyny niż trenera) czy Philipie Riversie. Ale Rodgers boli mnie bardziej, bo kibicuję Packers :)

      • Lubię GB ze względu na to kto jest właścicielem. AR jest świetny jak może improwizować. Akcja z meczu z DAL w tym sezonie była modelowa. Ztesztą końcówka w poprzednim także. Różnica wyszła w meczu z ATL w tym i poprzednim sezonie – ATL miała lepszą defensywę i AR miał problemy. To spowodowało porażki, ale mecze w PO poprzedniego sezonu super się oglądało.

        GB powinni zacząć od defensywy jeśli chcą dać AR szansę na kolejny SB.

  2. Inna „ciekawostka” związana z chwytem.

    Jeśli piłka zostanie złapana w endzone ale receiver wyląduje w boisku (przed strefą punktową) to to jest przyłożenie (liczy się tylko to, że piłka złamała linię bramkową – używając żargonu piłkarskiego).

    Ale jeśli wyląduje za linią boczną albo końcową – to jest to nieudane podanie.

    • We wszystkich przypdadkach masz złamanie linii. Przy polu punktowym to jest TD, przy pozostałych OUT. Dla mnie to jedno i to samo. Jak wracasz z pola punktowego na boisko to jest to samo co powrót z autu na boisko.

  3. elimgrey, jak wykazał M argument nie trafiony. Przejście linii i adekwatna decyzja TD lub jeśli boczna lub końcowa – out.

    Z tym Rodgersem… Dan Marino na ile zasługiwał tytułów? Nie był genialny? A Payton Manning? 2 wygrane, ale ta druga to Osweiler też by wygrał z taką obroną. Brady dwa ostatnie SB? Oczywiście jego zasługa bo dobrze grał, ale było 3-28 i nagle Atlanta wpadła w jakiściąg niewytłumaczalnych decyzji i błędnych zagrań? A przechwyt Butlera z Seahawks to nie cud? Brady siedział wtedy na ławce i mógł tylko patrzeć. Jest kilku dobrych QB. Nie ma tylu tytułów do rozdania, żeby Brady miał 6, Rodgers 5, Bress 4, Rivers chociaż 1… Oprócz wszystkiego jeszcze coś takiego jak szczęście na pewno istnieje.

    • Co do szczęścia to Siemian jako rezerwowy QB DEN ma już jedno SB w swojej karierze.

      Co do Rogersa, to ewidentnie brakuje mu wsparcia obrony. Było to widać w meczach z ATL w tym i poprzednim sezonie (finał AFC). Do tego mecz z DAL, to tez stracone 31 punktów.

    • Pełna zgoda-Marino zawsze było mi trochę szkoda. Manning też miał pecha, że trafił do Colts i miał bez porównania trudniej niż Brady w NE. Więc zgoda -niemniej kibice GB (do których sam się zaliczam ) mają prawo oczekiwać że ich drużyna będzie zarządzana na tyle dobrze że Rodgers jeszcze w swojej karierze sięgnie po Super Bowl. Prawda?mamy przecież do tego prawo. Chyba, że włodarze drużyny z Wincosin wychodzą z filozicznego założenia, że co ma być to będzie a przecież wszystkich dobrych QB nie obdzielimy odpowiednia ilością tytułów :-) rozumiesz co mam na myśli.

      • NE, do których przychodził Brady nie były jakąś wielką drużyną. Dopiero współpraca BB i TB12 ją stworzyła.

        Manning zagrał w czterech SB a wygrał dwa. Paradoksalnie to drugie dzięki obronie, bo to nie był jego wybitny sezon. Moim zdaniem to całkiem sporo.

        TB12 ma 5/7, bo trener mądrze buduje. W którymś wywiadzie ktoś z NE powiedział, że w NE zobaczą w czym jesteś najlepszy i to wykorzystają.

        • A ja uważam ze to głównie zasługą Bellicika że NE są tam gdzie są. Brady jest oczywiście świetny ale Bellicik poradzilby sobie z Garoppolo co pokazał poprzedni sezon gdy miał 3-1 na starcie bez Brady’ego.I jak pisał wyżej Szarlatan-BB wygrał Super Bowl z rezerwowym QB.nic nie odejmuje Brady’emu ale moim skromnym zdaniem on miał po prostu szczęście. Szczęście ze grał w NE. Zobaczysz że Bellicik dopóki będzie trenował NE poradzi sobie bez niego. Brady’ego podziwiam za jego niesamowita ambicję i walecznosc. I przede wszystkim instynkt zwyciezcy. bo co by sie nie dzialo nie peka pod presja. Niemniej jednak talwntem nie dorownuje ani Rodgersowi ani Manningowi. Takie jest moje zdanie. Mam do niego prawo.

          • Masz rację. AR wygrał z GB jedno SB. Czasem to jedno SB to dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę jak działa ta liga i kto z wielkich nie wygrał jeszcze.

            Po prostu to jest sport, w którym możliwości jednostki nie są w stanie zmienić wyniku jak w piłce kopanej. Tu wszystko zaczyna się od trenerów, doboru zawodników, przypadkowości kontuzji, których jest dużo więcej niż gdzieś indziej. Jednostka jest częścią całości. Ma duży wpływ na pewnych pozycjach, ale decyduje całość. Brady miał dużo szczęścia, że obrona dała radę w poprzednich dwóch finałach i ostatnim meczu z PIT. Tego szczęścia nie miał w finale z NYG.

            Ja chciałbym zobaczyć AR w NE:)

            • W obronie McCarthy’ego można z pewnością napisac, że to on stworzył Rodgersa. Autor tego bloga nie raz pisał, ilu to młodych QB przepadło, bo nie trafiło na odpowiednich trenerów.

              Poza tym HC Packers ma trochę pecha. Miał dwa sezony gdy obrona „chodziła” na poziomie dającym nadzieje na SB. I co? Raz Green Bay grali z jednonogim QB nie potrafiącym zrobic kroku w bok. A drugi raz Rodgers stracił swoich receiverów nr 1, 3 i 4. A i tak w obu przypadkach było blisko.

              • McCarthy zawsze był fatalnym game managerem, ale jako autor ofensywy długo dawał radę. Gdzieś koło sezonu 2013 jego system stał się tak konserwatywny i przewidywalny, że Rodgers musiał coraz więcej improwizować i teraz atak GB to więcej improwizacji niż sensownej gry.

                • Tutaj się zgadzamy. McCarthy to fatalny game manager – 16-0 z Seattle to najlepszy przykład. Z resztą nie do końca się zgadzam. Gdyby od 2013 roku wszystko było wynikiem improwizacji Rodgersa, nie byłoby serii z lat 2014 i 2016. A na przłomie lat 14/15 miał QB stojącego na jednej nodze.

        • Mój komentarz do Twojego postu się nie pojawił. Pisałem, że moim zdaniem sukcesy NE to głównie zasługa Bellicika i że poradziłby sobie nawet z Garoppolo co udowodnił w zeszłym roku zaczynając bez Tomka od 3-1. I że moim zdaniem Rodgers czy Manning są lepsi od Brady’ego. Czy to aż taka kontrowersja?;-)

    • Albo ja kogoś nie rozumiem, albo ktoś mnie nie zrozumiał.
      Moim celem było tylko pokazanie jak kuriozalnie i niejednoznacznie zdefiniowane są przepisy, skoro chwyt w tym samym miejscu boiska może dać różny rezultat w zależności od tego w jaki sposób receiver opuścił endzone.
      Moim zdaniem skoro wyjście poza linie boiska oznacza niekompletne podanie, to lądowanie przed polem punktowym powinno jedynie gwarantować chwyt ale nie przyłożenie.

      • W tym wypadku receiver nie wytrzymał zderzenia z boiskiem i upadł piłką do dołu. Inaczej by było jakby upadł na plecy.
        Koniec end zone i linia boczna – out. Koniec boiska – TD. Tylko warunek, że trzeba wylądować nie na piłkę, która się nie może ruszyć. Inaczej nie ma kontroli.