Packers już w play-off

Green Bay Packers zagrali dość słabo. Wyjazdowe zwycięstwo nad Chicago Bears zapewniało im pierwsze miejsce w NFC North i przepustkę do play-offów. Jednak od początku meczu ofensywa miała problemy ze złapaniem rytmu. Tradycyjnie nawalała linia ofensywna, przez którą Aaron Rodgers jest najczęściej sackowanym rozgrywającym w NFL. Bears ustawili obronę w taki sposób, by utrudnić maksymalnie grę podaniową, co ułatwiało akcje biegowe. Co z tego kiedy (poza kilkoma wyjątkami) gra dołem przynosiła niewielkie zyski.

Packers vs BearsSłabo zagrał Aaron Rodgers. Co prawda w statystykach świetnie wyglądają jego trzy podania na TD do Jamesa Jonesa, ale przy okazji przestrzelił kilka naprawdę łatwych rzutów, posyłając piłki za plecy reciverów.

Zawiodły special teams. Przede wszystkim kicker Mason Crosby, który znów spudłował dwa łatwe field goale. Mike McCourty ewidentnie stracił już wiarę w swojego kickera, bo nawet przy niewielkich dystansach od bramki ordynował rozegranie czwartej próby, zamiast posyłać na boisko Crosby’ego. Co ciekawe na konferencji prasowej po meczu powiedział, że wciąż w niego wierzy. Brak wartościowego kickera może się na Packers zemścić w play-offach. Nie jest to może specjalnie efektowna pozycja, ale w meczach na styku często właśnie te ciułane przy field goalach punkty przesądzają o zwycięstwie.

Dodatkowo na 8 minut przed końcem meczu przy 11 punktowym prowadzeniu Packers Randall Cobb zamiast po puncie wykonać akcję powrotną i pozwolić Rodgersowi na zużycie tych ostatnich minut w serii ofensywnej, próbował tzw. „trick play” co skończyło się stratą tuż przed własnym polem punktowym. Oczywiście trudno winić Cobba, bo to nie on wybrał taki wariant rozegrania akcji, tylko dostał takie polecenie od sztabu trenerskiego. Niemniej jednak wykonanie też pozostawiało wiele do życzenia.

W tej sytuacji do akcji wkroczyła obrona. Obrona, która ożywiona powrotem po kontuzji Claya Matthewsa wykonała kawał dobrej roboty. Matthews miał sześć zatrzymań i dwa sacki, a reszta obrony przez cały wieczór nie pozwalała rozwinąć skrzydeł ani QB Jayowi Cutlerowi (zaledwie 12/21, 135 jardów, TD i INT), ani RB Mattowi Forte, który w 20 biegach zyskał jedynie 69 jardów. W sumie ofensywa Bears zyskała tylko 190 jardów przez cały mecz. Właściwie jedynym poważnym błędem obrony była sytuacja w trzeciej kwarcie, gdy Alshon Jeffery urwał się obrońcom i Morgan Bunett ratował się przewinieniem, by nie dopuścić do przyłożenia. Jednak nawet gdy Bears dostali piłkę na jeden jard od pola punktowego Packers, nie byli w stanie się tam wedrzeć i musieli zadowolić się trzema punktami.

Packers w tej chwili są na trzecim miejscu w NFC. Wciąż mają szansę na drugie. Muszą tylko wygrać swoje dwa mecze (w tym na trudnym terenie w Minnesocie) i liczyć na potknięcie San Francisco 49ers, którzy mają przed sobą trudny wyjazd do Seattle.

Bears po świetnym starcie przegrali pięć z sześciu swoich ostatnich meczy i wypadli poza play-offy, przynajmniej na razie. Do końca sezonu mają dwa mecze ze słabymi w tym roku ekipami (Lions i Cardinals), a bilansem 8-6 w NFC legitymuje się aż pięć zespołów.

 

W skrócie:

1. Tydzień temu Patriots wydawali się nie do zatrzymania, po tym jak rozbili u siebie Texans. Wystarczył jednak tylko tydzień i znów stali się śmiertelnikami. A wszystko za sprawą San Francisco 49ers, którzy przemierzyli cały kraj w drodze do Massachusetts i wygrali 41:34. Patriots przegrywali już 31:3. Zdołali doprowadzić do remisu, ale na więcej nie było ich stać. Znów nawaliła obrona podaniowa. Colin Caepernick miał tylko 14 udanych podań, ale wystarczyło mu to zdobycia 4 TD i 216 jardów. Słabiej zagrał Tom Brady, który miał co prawda na koncie 443 jardy, ale zaledwie jedno przyłożenie przy dwóch stratach.

2. Tym meczem Tom Brady chyba pogrążył swoje szanse na nagrodę MVP sezonu zasadniczego, zwłaszcza, że tempa nie zwalnia Payton Manning, którego Broncos łatwo pokonali Baltimore Ravens. Ekipa z Denver już raczej nie odda drugiego miejsca w AFC.

3. Atlanta Falcons wciąż mnie nie przekonują, choć po tym jak zmietli z powierzchni ziemi aktualnych mistrzów NFL New York Giants wygrywając 34:0 jestem w stanie uwierzyć, ze zdołają wygrać choć jeden mecz w play-offach. Ale wciąż nie postawiłbym na to większych pieniędzy.

4. Porażkę Giants wykorzystali ich rywale z AFC East: Washington Redskins i Dallas Cowboys. Wszystkie trzy ekipy mają bilans 8-6. Cowboys pokonali po dogrywce Pittsburgh Steelers, a Redskins, mimo braku kontuzjowanego RG3 nadspodziewanie łatwo uporali się z Cleveland Browns. Chwilowo na prowadzeniu w dywizji są Redskins i całkiem możliwe, że to bezpośredni mecz między nimi i Dallas Cowboys w ostatniej kolejce NFL zdecyduje, który z zespołów AFC East zagra pierwszy mecz play-off u siebie.

5. Houston Texans pokonali u siebie Andrew Lucka i jego Colts. Tym samym zapewnili sobie pierwsze miejsce w AFC South.

6. Adrian Peterson atakuje biegowy rekord NFL. RB Minnesoty potrzebuje 2106 jardów w sezonie, by zostać rekordzistą ligi. Na razie ma 1812 i dwa mecze do rozegrania. W niedzielę zaliczył 212 jardów. Do pobicia rekordu potrzebuje jeszcze 294. A co ważniejsze, jego zespół wciąż liczy się w walce o play-offy, czego absolutnie nikt nie spodziewał się w sierpniu.

7. Russel Wilson ma przechlapane. W każdym innym sezonie rozgrywający Seattle Seahawks miałby zapewnioną nagrodę dla najlepszego ofensywnego debiutanta NFL. Jednak w tym roku został przyćmiony przez Andrew Lucka i RG3. Możliwe jednak, że to Wilson zajdzie najdalej z tej trójki. Na pewno ma wokół siebie znacznie lepsze zespoły, niż dwa pierwsze wybory tegorocznego draftu. W niedzielę Seahawks znów zdobyli 50 punktów, a Wilson zaliczył jedno podanie na TD i trzy przyłożenia biegowe.

8. Sebastian Janikowski, jedyny gracz NFL urodzony w Polsce, był jedynym punktującym w spotkaniu dwóch outsiderów. Janikowski wykorzystał pięć z sześciu field goali, a jego Riders pokonali Kansas City Chiefs 15:0. Sebass, może przeniósłbyś się do Packers?

9. W przyszłym tygodniu warto przyjrzeć się bliżej trzem ciekawym konfrontacjom. O 19 naszego czasu Pittsburgh Steelers podejmują Cincinnati Bengals, a zwycięzca tego meczu z dużym prawdopodobieństwem awansuje do play-offów. Przegrany będzie musiał obejść się ze smakiem.
New York Giants jadą do Baltimore (22:25 naszego czasu). Przegrana, przy jednoczesnych zwycięstwach Redskins (na wyjeździe z Eagles, niemal pewne) i Cowboys (u siebie z Saints, prawdopodobne) w praktyce eliminuje obrońców tytułu z play-offów. Porażka Baltimore przy zwycięstwie Bengals sprawi, że te dwa zespoły zmierzą się w ostatnim meczu sezonu zasadniczego o zwycięstwo w AFC North.
Trzecim pasjonującym meczem będzie wyjazd San Francisco 49ers do Seattle (2:20 naszego czasu). Na tym gorącym terenie jeszcze nikt w tym roku nie wygrał, a porażka 49ers może ich pozbawić pierwszego miejsca w NFC West.

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *