Site icon NFL Blog

NFL, tydzień 16: Zadyszka na finiszu

Sezon zasadniczy w NFL powoli dobiega końca i coraz częściej odzywa się zmęczenie. Zmęczeni są poobijani zawodnicy, trenerzy śpiący kilka godzin na dobę i polscy kibice zarywający co tydzień noc z niedzieli na poniedziałek. Ale przede wszystkim zadyszki dostali faworyci i bijące rekordy ofensywy.

 

Koniec dominacji ofensyw?

Ravens i Bears grają swój najlepszy futbol w sezonie. Siłą Saints przestał być atak, zaczęła być obrona. Jednocześnie w tarapaty wpadli Chiefs, Chargers, Steelers i Rams. Ci pierwsi mają silniejsze defensywy, ci drudzy ofensywy. Czy to oznacza, że defensywa zdobywa mistrzostwa, a ofensywna rewolucja się skończyła?

Nie tak prędko. Zacznijmy od tego, że spadek skuteczności ofensyw w końcówce sezonu nie jest niczym nadzwyczajnym. Jak policzył Bill Barnwell z ESPN, passer rating przy dalekich podaniach (16+ jardów w powietrzu) w kolejkach 13-16 spadł o 18,3% w stosunku do kolejek 1-12. To nieco więcej niż średnia z ostatnich 10 lat wynosząca 10,5%, ale na przykład przed rokiem było to 15,9%. Innymi słowy widzimy dość typowy efekt końcówki roku wiążący się zapewne ze zmęczeniem rozgrywających oraz gorszą, grudniową aurą. Spadek jest nieco większy niż z reguły, ale zawdzięczamy to też bardzo wysokiej bazie, czyli fantastycznym wynikom rozgrywających przez pierwsze trzy miesiące.

Po drugie ten sezon wciąż jest pod wieloma względami rekordowy.

Kategoria statystyczna 2018 (tygodnie 1-16) Dotychczasowy rekord (rok ustanowienia)
Jardy na akcję 5,62 5,48 (2016)
Jardy na bieg 4,4 4,3 (2011-12)
Celność podań 65% 63% (2015-16)
Jardy netto na podanie (NY/A) 6,45 6,41 (2015)
Passer rating 93,2 90,2 (2015)
ANY/A 6,4 6,3 (2015)
TD% (podania) 4,8% 4,6% (2015)

Nawet jeśli w tygodniu 17 ofensywy znów zaliczą słaby tydzień, to sezon 2018 i tak przejdzie do historii jako najbardziej ofensywny w dziejach NFL i to zarówno w biegach, jak podaniach.

Zaledwie pięć defensyw (CHI, BAL, MIN, JAX, BUF) ma dodatnie oczekiwane punkty dodane w obronie (za Pro Football Reference), czyli osiąga lepsze efekty biorąc pod uwagę próbę i dystans do przejścia niż przeciętna historyczna obrona w NFL. Tylko jedna z tych drużyn ma zapewniony udział w playoffach, a kolejne dwie mają wciąż szansę. Trzecia najgorsza drużyna w tej kategorii wciąż ma szansę na najlepszy bilans w swojej konferencji, a chodzi oczywiście o Kansas City Chiefs.

Z drugiej strony 26 z 32 ofensyw NFL ma dodatnie oczekiwane punkty dodane w ataku, czyli grają lepiej niż przeciętna historyczna ofensywa. Nawet Raiders (miejsce 26.). Wszystkie grające słabiej – WAS, MIA, NYJ, JAX, BUF, ARI – już odpadły z walki o postseason.

Co to oznacza dla nas, kibiców? Po pierwsze łatwiej awansować do playoffów ze słabą obroną i mocnym atakiem niż z mocną obroną i słabym atakiem. Po drugie ofensywy NFL grają na bezprecedensowo wysokiej skuteczności, zarówno dzięki lepszym schematom ofensywnym, jak i zmianom w przepisach. Swoje na pewno zrobił też dopływ świeżej, utalentowanej krwi na rozegraniu (Mahomes, Goff, Wentz, Mayfield). Mimo słabszej postawy ofensyw w grudniu nie ma odwrotu od eksplozji ofensywnej. Nie znaczy to, że dobra obrona jest nic nie warta. Po prostu łatwiej zbudować dobry atak i da to zapewne lepsze efekty.

Po zeszłorocznym spadku ratingi telewizyjne znów rosną, co potwierdza starą prawdę – amerykańscy Janusze futbolu kochają ofensywę. A że słupki oglądalności to jedyne, o co naprawdę troszczy się liga, nie ma co się spodziewać zmiany kierunku.

 

Ravens o krok od wygrania dywizji

Gdybym miał porównać tegorocznych Ravens do jakiegokolwiek innego zespołu w NFL, byliby to Denver Broncos 2011. Drużyna, która niekonwencjonalną ofensywą z niekonwencjonalnym rozgrywającym, Timem Tebow, weszła do playoffów, wygrała nawet jeden mecz, ale wszystkie jej słabości obnażyli New England Patriots w Divisional Round.

Dla jasności – Lamar Jackson jest lepszym zawodnikiem od Tebowa. W sobotę przeciwko Chargers udowodnił, że ma niezłe ramię, a podanie na przyłożenie do Marka Andrewsa wyglądało jakby wyszło spod ręki Toma Brady’ego, Drew Breesa czy Peytona Manninga w najlepszych latach. Jednak sobotni mecz z Chargers pokazał, że ta ofensywa nie jest do utrzymania na dłuższą metę. Ten mecz wygrała defensywa, przy wydatnej pomocy ataku Chargers.

Jak na razie w tym sezonie to ofensywa ciągnie Chargers. Obrona ma swoje momenty, ale ogólnie jest nieco słabsza niż można by się było spodziewać, biorąc pod uwagę zgromadzony tam talent. To Philp Rivers i jego koledzy sprawili, że drużyna ma drugi najlepszy bilans w AFC. Przed tym meczem Pro Football Reference (PFR) klasyfikowali ich jako trzecią, a Football Outsiders (FO) jako drugą ofensywę NFL. Tymczasem z Ravens kompletnie nie dawali sobie rady.

Pierwszy snap meczu pokazał, że coś tu nie do końca funkcjonuje. Michael Williams uwolnił się od krycia i wyprzedził swojego obrońcę o 2-3 jardy. Normalnie Rivers zamienia to na celne podanie na 30+ jardów, ewentualnie piłka spada na ziemię czy na aut. Tym razem QB Chargers rzucił przynajmniej 5-6 jardów za krótko. Williams musiał zwolnić, Brandon Carr zdołał go dogonić i wygrać w powietrzu walkę o piłkę. Ravens dostali posiadanie na środku boiska, a w kolejnej akcji Gus Edwards przebiegł 43 jardy do red zone Chargers.

Chargers popełniali też proste błędy mentalne. Dla przykładu Keenan Allen w pierwszej kwarcie wykłócał się z sędziami zamiast ustawić się do snapu w sytuacji 3&14. Rivers odpalił akcję, podał celnie na 30 jardów, ale sędziowie słusznie rzucili flagę za illegall shift (Allen nie ustawił się do akcji) i cofnęli Chargers na 3&19. Efekt – punt dwie akcje później. Można do nich zaliczyć również fumble Antonio Gatesa, które umożliwiło Ravens zdobycie decydującego przyłożenia w czwartej kwarcie. Od tak doświadczonego zawodnika można wymagać większej dyscypliny z piłką.

Problemy w drugiej i trzeciej próbie to stały element tego meczu. Linia defensywna Ravens zagrała fantastyczne spotkanie, kompletnie dominując. Efektem były cztery sacki na Riversie, dwa dodatkowe tackle na stratę jardów i masa kar za holding przeciwko Chargers. Kar absolutnie zasłużonych i ewidentnych. Rivers musiał rozgrywać wiele akcji 2&10+ i 3&10+, a nawet 3&20+. To bardzo zawęża playbook i ułatwia życie obronie. A sack na 4,5 min. przed końcem meczu, który wypchnął Chargers z zasięgu kopnięcia z pola, był jedną z najważniejszych akcji w całym spotkaniu.

Miało to też spory wpływ na pozycję na boisku. Z 11 posiadań piłki (odliczamy „kolanka” na koniec meczu) aż cztery Ravens zaczynali w okolicy środka boiska. Chargers tylko dwa. Może się to wydawać niedużo, ale w sytuacji, gdy punktów w ofensywie jest tak mało, każdy jard jest na wagę złota.

Porażka może być dla Chargers bardzo frustrująca, bo byli dobrze przygotowani do meczu. Choć FO klasyfikowali ich przed meczem jako 18. defensywę biegową w NFL, a PFR dopiero 22., zagrali dobry mecz. Wiedzieli co lubią grać Ravens i ewidentnie przestudiowali taśmy. Baltimore zdołali się urwać na kilka wielojardowych biegów, gdy obronie Chargers zabrakło dyscypliny, ale ogólnie plan defensywny LA był prosty i działał przez większość meczu.

Byli gotowi na biegi Ravens z zone blocking, powstrzymywali ich w pierwszej próbie i zmuszali do grania górą. Akurat w sobotę Jackson stosunkowo dobrze sobie z tym radził, ale to na pewno jest dobry plan przeciwko Ravens. Co ciekawe Baltimore zaprezentowało trochę więcej akcji podaniowych w pierwszej próbie i częściej niż wcześniej grali biegi z power blocking. Te ostatnie sprawiały Chargers więcej problemów niż zone blocking, na który ewidentnie byli lepiej gotowi.

Chargers zaprzepaścili szansę na wyjście na prowadzenie w AFC West i w ostatniej kolejce będą musieli liczyć na porażkę Chiefs na własnym stadionie z Raiders. Być może w ostatniej kolejce dadzą odpocząć poobijanym zawodnikom, jak Keenan Allen i Melvin Gordon. Niewykluczone, że w pierwszej rundzie playoffów zobaczymy powtórkę, tyle że w Baltimore. Ravens są już bardzo blisko playoffów, z szansą na wygranie AFC North. W playoffach bardziej obawiałbym się Chargers niż Ravens, ale w NFL cudowne jest to, że naprawdę każdy ma szanse dopóki piłka w grze.

 

Saints wygrali NFC

Na pewno wolne swoim gwiazdom w ostatniej kolejce będzie mógł dać Sean Payton. New Orleans Saints po dramatycznym meczu pokonali u siebie Pittsburgh Steelers i zapewnili sobie pierwsze miejsce w NFC co oznacza, że całe playoffy aż do finału NFC będą grali na własnym, krytym stadionie.

Steelers mogą mieć pretensje o mocno wątpliwe DPI pod koniec pierwszej kwarty, które zamieniło stratę Saints w czwartej próbie na 1&goal z 1 jarda i przyłożenie Marka Ingrama. Był to zwrot o minimum siedem punktów w meczu, który zakończył się różnicą trzech. Ale Stalowi powinni mieć pretensje o porażkę głównie do siebie.

W drugiej i trzeciej kwarcie dominacja Antonio Browna i JuJu Smith-Schustera pozwoliła im wyjść na prowadzenie. Wide receiverzy Pittsburgha złapali w sumie 25 piłek na 300 jardów i 2 TD. Jednak seria błędów w ostatniej odsłonie pozwoliła Saints wrócić do gry. Najpierw piłkę zgubił RB Stevan Ridley. Dlaczego w czwartej kwarcie przy wyniku na styku piłkę dostaje ten rzadko wykorzystywany zawodnik, którego karierę w Patriots zakończyła właśnie nadmierna skłonność do gubienia piłki?

W następnej serii Steelers próbowali zmyłkowego puntu na własnej połowie w sytuacji 4&5. Jestem w stanie uwierzyć, że trenerzy zobaczyli na taśmach coś, co wskazywało, że Saints są podatni na fake punt. Ale bieg fullbackiem przez środek przy 5 jardach do przejścia nie jest najlepszym playcallem.

I wreszcie Smith-Schuster, który zgubił piłkę na połowie Saints w ostatniej serii ofensywnej w stosunkowo niegroźnej sytuacji.

To powracający trend w tegorocznej grze Steelers. Brak koncentracji, proste błędy, wątpliwe decyzje sztabu trenerskiego. W efekcie może ich zabraknąć w postseason. Teraz ich los zależy od… Cleveland Browns, którzy w ostatniej kolejce, grając o pietruszkę, muszą pokonać Baltimore Ravens.

 

Tydzień w skrócie:

1. Z notatnika statystyka:

– New England Patriots zapewnili sobie 10. sezon z rzędu z wygraną w dywizji, co jest rekordem NFL. Mają też 16. sezon z rzędu z dwucyfrową liczbą zwycięstw, co wyrównało rekord NFL

– Patriots wygrali dywizję 15 razy z rzędu, gdy ich QB jest Tom Brady. Drudzy na liście są Browns z Otto Grahamem (10). Brady ma na koncie więcej wygranych w dywizji niż Peyton Manning w Colts i Joe Montana w 49ers razem wzięci

– Zach Ertz (Eagles) ma już na koncie 113 złapanych piłek w tym roku. Poprawił tym samym rekord NFL na pozycji tight enda

– Christian McCaffrey (Panthers) złapał w tym sezonie 106 piłek. To rekord NFL na pozycji running backa. Jest też trzecim RB w historii z 1000 jardów biegowych i 100 złapanymi piłkami w jednym sezonie

– JuJu Smith-Schuster (Steelers) jest najmłodszym zawodnikiem w historii NFL (22 lata i 31 dni), który złapał minimum 100 piłek w jednym sezonie

2. I jak tu nie wierzyć w magię Nicka Folesa? Po świetnym, emocjonującym meczu Eagles pokonali u siebie Houston Texans dzięki celnemu FG w ostatniej sekundzie meczu. Przedłużyli tym samym swoje szanse na playoffy, a jednocześnie wprowadzili masę zamieszania w AFC. Na nic imponujący comeback Texans, którzy w czwartej kwarcie zdobyli dwa przyłożenia w 2:37 minuty. Foles zaliczył 471 jardów i 4 podania na TD.

3. Awans do playoffów zapewnili sobie Seattle Seahawks, którzy w świetnym stylu wygrali u siebie z Kansas City Chiefs. Znakomity mecz zagrał Russell Wilson, który po cichu zalicza świetny sezon (3. w NFL w liczbie przyłożeń, 3. w passer rating, 7. w ANY/A), a także Doug Baldwin (126 jardów i TD). Na drugim biegunie jest Sebastian Janikowski. Kopacz z Wałbrzycha nie zachwyca w barwach Seahawks. W niedzielę spudłował z 36 i 47 jardów. W tym drugim przypadku uratowało go przewinienie defensywy, które nie miało wpływu na kopnięcie. Janikowski może być słabym punktem tej ekipy w styczniu.

4. Andrew Luck podał na decydujące przyłożenie na 55 sekund przed końcem meczu z Giants. Oznacza to, że pierwszy mecz playoffów już za tydzień. W Nashville zmierzą się Tennessee Titans i właśnie Colts. Zwycięzca otrzyma przynajmniej dziką kartę (z szansą na wygranie dywizji), przegrany kończy sezon.

5. Cleveland Browns mają bilans .500. Powtórzę, Browns wygrali połowę swoich meczów (no dobra, wygrali 7 z 15 i jeden zremisowali). Od rozstania z Hue Jacksonem wygrali więcej spotkań niż przez 2,5 roku pod wodzą byłego szkoleniowca. Co prawda stracili już nawet teoretyczne szanse na playoffy, ale jeśli wybiorą dobrego trenera mogą być czarnym koniem sezonu 2019.

6. Znamy już wszystkich zwycięzców dywizji w NFC. Zgodnie z przewidywaniami Bears i Cowboys zapewnili sobie w tym tygodniu wygraną odpowiednio w NFC North i NFC East.

7. Arizona Cardinals są samodzielnym liderem w wyścigu o #1 w drafcie 2019. Dalej są 49ers, Jets i Raiders. Jeśli Cardinals wygrają w ostatniej kolejce z Seahawks, mogą spaść na miejsce #3.

8. Od 1978 r. (16 meczowy sezon) 168 drużyn zaczęło sezon od bilansu 6-2. 79,8% z nich weszło do plyoffów. Najgorszy bilans wśród tych drużyn zanotowali Detroit Lions w 2007 r., gdy skończyli z 7-9. Tegoroczni Carolina Panthers po starcie 6-2 przegrali już 7 meczów z rzędu. Jeśli w niedzielę przegrają w Nowym Orleanie, „pobiją” wynik Lions.

 

Zostań mecenasem bloga:

Exit mobile version