PLFA: Topliga zaczyna sezon 2017

Najwyższa klasa rozgrywek futbolu amerykańskiego w Polsce w weekend rozpoczyna dwunasty sezon w swojej historii. Sezon, który zwieńczą World Games, w którym polski reprezentant znów zagra w europejskich pucharach i w którym zobaczymy duże zmiany regulaminowe. Niestety na boisku znów zmierzy się tylko siedem ekip o bardzo zróżnicowanym poziomie.

 

Ograniczenia importów

Panthers Wrocław - Seahawks Gdynia, X Superfinał PLFADo tej pory w PLFA na wszystkich poziomach można było zgłaszać dowolną liczbę graczy spoza Polski, ale jednocześnie na boisku mogło przebywać tylko dwóch. To sprawiło, że standardem w Toplidze i w bogatszych klubach niższych lig stali się czterej Amerykanie w składzie, po dwóch w formacji defensywnej i ofensywnej. W ataku nader często byli to QB i RB, co spowalniało rozwój polskich graczy na tych pozycjach.

Od sezonu 2017 w składzie drużyn będzie mogło być najwyżej trzech obcokrajowców (importów), tylko dwóch można zgłosić do meczu, a na boisku może jednocześnie przebywać tylko jeden. Od przyszłego sezonu będzie obowiązywała zasada „dwóch w składzie, jeden na boisku”, a w PLFA II ma w ogóle nie być importów.

W efekcie większość drużyn w Toplidze będzie miała w składzie tylko dwóch Amerykanów. Wyjątkiem są obie ekipy z Wrocławia, które mają po trzech importów. Czemu akurat te dwie wyjaśnię za chwilę.

Ograniczenie importów na pewno wpłynie korzystnie na polskich graczy, którzy dostaną więcej minut, choć i tak pierwszymi rozgrywającymi w Toplidze będzie tylko dwóch Polaków: Karol Żak (Warsaw Eagles) i Mariusz Górecki (Wrocław Outlaws). Sporo snapów powinien też dostać Bartosz Dziedzic (Panthers Wrocław).

Ograniczenie liczby importów będzie też ułatwieniem finansowym dla klubów, zwłaszcza tych z niższych lig. Każdy dodatkowy import to koszty, teraz część tych pieniędzy będzie można wydać na inne potrzeby.

Paradoksalnie jednak nowy przepis zaszkodzi bardziej średniakom, niż tym najlepszym. Panthers nie potrzebują czterech importów, tymczasem np. w barwach Lowlanders Jabari Harris i R.J. Long stanowili o sile ofensywy. Czy Tomasz Zubrycki i Bartłomiej Trubaj będą w stanie zastąpić „produkcję” Longa?

 

World Games i rozgrywki międzynarodowe

Tegoroczny sezon Topligowy skończy się bardzo wcześnie, bo już 24 czerwca spotykamy się na XII Superfinale. Powód jest oczywisty: reprezentacja Polski potrzebuje czasu, by przygotować się do turnieju w ramach World Games 2017 we Wrocławiu.

Przyznam, że mam mieszane uczucia co do World Games. Cieszę się, że reprezentacja Polski zmierzy się z silnymi rywalami na pięknym, odremontowanym Stadionie Olimpijskim. Na pewno będzie to fantastyczna okazja do promocji futbolu amerykańskiego wśród laików.

Z drugiej strony we Wrocławiu zagrają tylko cztery drużyny w formule przypominającej raczej Final Four. Szkoda, że nie udało się zebrać choć ośmiu ekip i zagrać jeszcze jednej rundy, ale wiadomo, koszty.

Po ubiegłorocznej wygranej Panthers Wrocław w Lidze Mistrzów IFAF długo wydawało się, że w tym sezonie mistrzowie Polski pograją w Europie tylko towarzysko. Niestety tak europejskie puchary, jak i wszystkie rozgrywki międzynarodowe znajdują się od dwóch lat w stanie permanentnego chaosu, bo zamiast jednej IFAF (Międzynarodowej Federacji Futbolu Amerykańskiego) mamy dwie konkurujące organizacje po rozłamie, do jakiego doszło wśród działaczy. Zaczęło się od odwołania mistrzostw świata 2015 w Szwecji, a potem każda z konkurencyjnych frakcji zorganizowała własny „jedyny legalny” kongres i wybrała swoje władze.

Wróćmy jednak do Panter i europejskich pucharów. W ostatniej chwili okazało się, że mistrzowie Polski zagrają w CEFL (Central European Football League). W konferencji zachodniej ich rywalami będą znani z zeszłego roku Triangle Razorbacks oraz wysoko notowana ekipa z Austrii Swarco Tirol Raiders. Austriacy to lepsza ekipa niż jakakolwiek z zeszłorocznej IFAF Champions League. 22 kwietnia przyjeżdżają do Wrocławia i warto sobie zarezerwować ten dzień na wizytę w stolicy Dolnego Śląska, bo do kapitalnego futbolu dojdzie jeszcze oficjalne otwarcie Stadionu Olimpijskiego po remoncie.

@pantherswroclaw making an argument for best football stadium in Europe!! That turf 😍

Opublikowany przez The Podyum na 16 marca 2017

 

Czy ktoś zagrozi Panthers Wrocław?

Pantery to w Polsce najwyższa klasa sportowa i organizacyjna. W zeszłym roku byli absolutnie bezkonkurencyjni. Pięć na sześć spotkań sezonu zasadniczego wygrali w mercy rule (+35 punktów), a w Superfinale odprawili Seahawks różnicą 43 punktów.

W tym sezonie powinni być jeszcze mocniejsi. Jak co roku do składu A dołączyło kilku młodszych graczy, ogrywających się do tej pory w drużynie B i w juniorach. Z Warsaw Eagles przyszli bracia Kłoskowscy, z Australii wrócił Hubert Ogrodowczyk, a z Outlaws dołączyli liniowi Jacek Wszół, Karol Styczyński i Dariusz Poźniak. Jadnak największym krajowym wzmocnieniem powinien być Adam Nelip, w zeszłym sezonie gwiazdor Gliwice Lions. Będzie miał niełatwe zadanie zastąpienia na skrzydle Tomasza Dziedzica, który postanowił wziąć rozbrat z futbolem. Z obcokrajowców w Panthers pozostają znani z ubiegłych lat Deante Battle i Ricky Stevens. Nowym rozgrywającym będzie Tim Morovick, który ubiegły sezon spędził w Niemczech. Zapewne skończy się to podobnie do ubiegłego roku, czyli Bartek Dziedzic będzie grał w większości meczów ligowych, a Morovick w playoffach i europejskich pucharach.

Z Panterami pożegnał się również defensywny MVP XI Superfinału Adrian Brudny, który dołączył do mistrza Niemiec New Yorkers Lions. Na Górny Śląsk (do Falcons) wrócił Zbigniew Szrejber.

Ostatni „ubytek”, o którym chciałem napisać kilka słów, to Dawid Tarczyński, który po kolejnej kontuzji kolana postanowił zakończyć bogatą karierę i skupić się wyłącznie na pracy w zarządzie Panthers. Tarczyński to jeden z pionierów futbolu w Polsce, którzy powoli kończą kariery, robiąc miejsce młodym zawodnikom. Dawid to człowiek ogromnie zasłużony nie tylko na polu sportowym, ale też, a może przede wszystkim, organizacyjnym. Dla nikogo nie jest tajemnicą jak ważne jest dla Panthers i polskiego futbolu w ogóle wsparcie finansowe firmy Tarczyński S.A. Dzięki, Dawid i powodzenia w dalszej pracy zawodowej i czekających cię wyzwaniach rodzinnych ;)

Od kilku lat jedynym godnym rywalem dla Panter są Seahawks Gdynia. Gdynianie nie wzmocnili się jakoś spektakularnie, ale wiadomo, że ich największym atutem jest Maciej Cetnerowski i jego sztab trenerski. W ich barwach zobaczymy nowy duet Amerykanów: Grant DePalma jako LB i Alexander McKean na rozegraniu. Polski skład wzmocnili m.in. OL Marcin Falkowski z Husarii, DB Dawid Czarnecki z Kozłów oraz RB Szymon Syposz z Hammers. Dodatkowo w struktury klubu oficjalnie zostali włączeni Seahawks Sopot jako drużyna B (wcześniej byli „klubem stowarzyszonym”).

Kto będzie trzecią siłą? Niestety od lat coraz słabiej spisują się Warsaw Eagles. To doświadczona drużyna, która rokrocznie stawia twardy opór faworytom, ale od kilku lat nie należy do ścisłej czołówki. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ogromna ilość klubów w Warszawie i okolicach uniemożliwia stworzenie jednej silnej ekipy walczącej o najwyższe cele. W tym roku Orły mogą wręcz, po raz pierwszy w historii, wypaść poza czołową czwórkę.

Przez dwa ostatnie lata trzecią siłę stanowili Lowlanders Białystok. Rok temu byli o jedną serię od sensacyjnego awansu do Superfinału. Czy zdołają utrzymać dobrą passę? Pożegnali się w kiepskim stylu z MVP 2016 Jabari Harrisem. Nie zamierzam tu rozstrzygać czy winny był gracz czy klub (pranie brudów odbywało się publicznie, więc możecie sobie wyrobić własne zdanie na ten temat), ale brak Harrisa i R.J. Longa stawia pod znakiem zapytania formę ofensywy Ludzi z Nizin. Klub wciąż nie ogłosił oficjalnie nazwiska nowego rozgrywającego (przynajmniej nic takiego nie znalazłem). W Białymstoku jest sporo bardzo dobrych graczy, na czele ze wspomnianymi Zubryckim i Trubajem. Do defensywy dołączył Mateusz Szczęk z Sharks, jeden z czołowych polskich liniowych. Jednak ogólnie spodziewam się regresu ekipy z Białegostoku po dwóch świetnych sezonach.

Ostatnimi z topligowych „weteranów” są Husarze ze Szczecina. Wzmocnili się dwoma importami. Na QB zagra Martay Mattox-Hall, a jako LB Rashad Baker. Po rocznej przerwie do drużyny wraca doświadczony DB Marcin Kaim. Za to z przyczyn prywatnych nie zobaczymy na boiskach Przemysława Adamusa i Piotra Kaczmarczyka. Być może jakieś nieoszlifowane diamenty kryją się wśród zawodników z naboru oraz drużyny juniorskiej, ale raczej trudno oczekiwać znaczącego progresu w przypadku ekipy z Zachodniopomorskiego. Nowym szkoleniowcem będzie Terry Bates.

Na koniec dwóch beniaminków. Tymi, którzy budzą największe emocje są oczywiście Tychy Falcons, którzy w świetnym stylu wygrali rok temu PLFA I. Jesienią również nie próżnowali, ściągając do klubu kilkunastu doświadczonych zawodników z regionu, w tym tych, którzy po kryzysie Steelers i Rebels rozjechali się po Polsce. Bracia Sikora, Michał Krzelowski, Zbigniew Szrejber, Tomasz Kamiński to tylko kilka nowych nazwisk w składzie Sokołów. Tychy zmontowały najlepszą personalnie ekipę w historii Górnego Śląska, pytanie czy poskładają to na tyle, by przejąć rolę trzeciej siły w krajowym futbolu. Ambicje są ogromne, ale Lowlanders i Eagles tanio skóry nie sprzedadzą.

I wreszcie drużyna, która ma być tegorocznym outsiderem, czyli Outlaws Wrocław. Po trzech sezonach przerwy znów będziemy mieli derby Wrocławia w najwyższej klasie rozgrywkowej (dokładnie 8 kwietnia). Nie należy się spodziewać podobnych emocji co na spotkaniach Devils-Giants, bo różnica potencjału obu klubów jest ogromna, ale Banici zapowiadają, że tanio skóry nie sprzedadzą. Z drużyną pożegnał się dotychczasowy HC Krzysztof Wydrowski, którego skusiła posada we front office Panthers, a jego śladem poszli wspomniani wyżej liniowi. Sporym osłabieniem będzie również brak LB Tomasza Markiewicza, który zawiesił buty na kołku.

W barwach Outlaws trzeci rok z rzędu zobaczymy centra Johna Van Vlieta, który pełni również funkcję koordynatora obu linii. Koordynatorem defensywy i graczem z pozycji DB będzie Ernest Hall. Do rozgrywek zgłoszony został też Palmer Foster (jako LB), ale on przede wszystkim ma pełnić funkcję głównego trenera. Outlaws w dwa lata awansowali z PLFA II do Topligi, ale w tym roku powalczą raczej o utrzymanie. Warto zwrócić uwagę na QB Mariusza Góreckiego i DE Wojciecha Stolarczyka (#kadraczeka), którzy po raz pierwszy będą mieli okazję zaprezentować się na najwyższym poziomie rozgrywek.

 

System rozgrywek

W tym roku znów mamy siedem ekip, bo do spadkowicza sportowego, czyli Kozłów Poznań, dołączył spadkowicz organizacyjny, czyli Warsaw Sharks. Nie udało się dokooptować ósmej ekipy (mówiło się o Dukes albo Lions, ale żadna z tych drużyn nie czuła się gotowa do rywalizacji w Toplidze).

W efekcie po sezonie zasadniczym, gdy drużyny zagrają każdy z każdym po razie (sześć spotkań), odpadnie najsłabsza drużyna, która zmierzy się w barażach o utrzymanie z wicemistrzem PLFA I. Drużyny z miejsc 3-6 zagrają w rundzie dzikich kart o miejsce w półfinale. Z kolei ekipy z miejsc 1-2 zagrają między sobą o rozstawienie z „jedynką” przed playoffami. Ten ostatni mecz to trochę sztuka dla sztuki, ale w sumie system jest dość sprawiedliwy i pozwoli na sprawne przeprowadzenie sezonu z odpowiednią liczbą meczów.

 

Zapraszam na stadiony!

 

P.S. O poszczególnych meczach raczej nie będzie za wiele na blogu, częściej będę pisał na fanpage’u, więc zachęcam do polubienia.

NFL: Początek free agency w cieniu transferu Osweielera

W pierwszym dniu free agency jak zwykle dużo się działo. Z rynku zeszła większość cenionych ofensywnych liniowych. Sypie się defensywa Ariozony i o-line Bengals. Redskins wracają do swoich dawnych, dysfunkcyjnych nawyków. Jednak największą sensacją była wymiana między Browns i Texans, która może stać się precedensem.

 

O co chodzi w wymianie za Osweilera

Brock OsweilerNajpierw przypomnijmy warunki. Do Cleveland trafia kontrakt Brocka Osweilera (dlaczego nie sam Osweiler napiszę za chwilę) wart 16 mln w pełni gwarantowanych dolarów. Dodatkowo pick w szóstej rundzie tegorocznego draftu (#188) i drugiej rundzie przyszłorocznego (nie tegorocznego, jak mówiły niektóre pierwsze raporty). W zamian Texans otrzymują pick w czwartej rundzie tegorocznego draftu (#142).

Browns desperacko potrzebują QB, ale nie aż tak, żeby sięgać po Osweilera i jego katastrofalny kontrakt. Tak naprawdę to Texans pozbywają się fatalnego kontraktu, czyszczą 10 mln pod salary cap, a w zamian oddają pick w drugiej rundzie. Cleveland mają masę wolnego miejsca pod czapką, więc te 16 mln nie stanowi dla nich problemu. Wymiana, którą Bill Barnwell z ESPN sugerował już w grudniu doszła do skutku.

Do tej pory nie mieliśmy tak jawnego zrzucenia złego kontraktu w NFL, choć w NBA i MLB to dość częste. Pytanie czy NFL nie zawetuje tej transakcji, ale podejrzewam, że oba kluby pozyskały wcześniej nieoficjalną aprobatę ligi. W NFL nie ma możliwości wymian „zawodnik za kasę”, czyli znanego z piłki nożnej kupowania zawodników. Teoretycznie nie można też przeprowadzać wymian, które są ewidentnie nieuczciwe. Dla przykładu nie wymienicie tak po prostu #50 na #60 w tegorocznym drafcie. Właśnie dlatego ta druga runda jest przyszłoroczna. Co roku zdarzają się wymiany „dajcie nam tegoroczną trzecią, my wam damy przyszłoroczną drugą”.

Można się tylko zastanowić czy sprzeciw ligi nie spowodował tak niskiej w gruncie rzeczy kompensacji. Zakładając, że Texans będę gdzieś w środku stawki i uwzględniając różnice między wymienionymi wyborami z 2017, Browns kupili netto wybór ok. #60 za 16 mln. To gotówka, którą właściciel będzie musiał wyjąć z kieszeni, nie możemy patrzeć tylko pod kątem salary cap.

Czy ta wymiana stanie się precedensem, który ułatwi takie „zrzucanie pensji”? Raczej nie. Aż tak fatalne kontrakty są rzadkie w NFL, poza tym te najgorsze są obciążone nie gwarantowaną pensją, a bonusami, które i tak uderzają w czapkę sprzedających. W przypadku Osweilera problemem była w pełni gwarantowana pensja na 2017. Dopóki kontrakty w NFL nie będą w pełni gwarantowane (jak w NBA czy MLB), nie będzie więcej takich wymian.

Co dalej z Osweilerem? Browns pewnie będą próbowali go opchnąć jakiejś drużynie potrzebującej QB za niski pick. Na zasadzie „weźmiemy na siebie część pensji w postaci konwertowania jej na bonus, a wy dostaniecie backupa za 4-6 mln na ten rok”. Jeśli się nie uda, pewnie go zwolnią. Dla drużyny z powalającą liczbą picków w drafcie miejsce w 53-osobowym składzie jest cenniejsze niż 16 mln.

To nie koniec ruchów Browns. Widząc ostatnie historie sukcesu (Dallas, Oakland) postanowili zainwestować w o-line. Uczynili Kevina Zeitlera najlepiej opłacanym OG w lidze (60 mln/5 lat/31,5 mln gwar.). Podpisali swojego LG Joela Bitonio (51,2 mln/6 lat/23,7 mln gwar.). Pozyskali bardzo tanio JC Trettera (16,75 mln/3 lata/10 mln gwar.), który jest bardzo wszechstronny i może grać na wszystkich pięciu pozycjach o-lne (choć najlepszy jest na trzech wewnętrznych).

Budowa o-line i gromadzenie wyborów to najlepsza metoda na stworzenie silnej drużyny w NFL. Draft to w zasadzie loteria, bo żadna drużyna nie ocenia talentu lepiej niż inna w długiej perspektywie. A najlepszym sposobem na wygraną w loterii jest kupienie jak największej ilości losów, co Browns robią. Oczywiście nie gwarantuje to wygranej, ale w tym biznesie gwarancji nie ma. W Cleveland na razie maksymalizują szanse.

 

Entliczek, pętliczek, co zrobi Belichick?

Bill Belichick nie tylko jest najlepszym trenerem w NFL, ale i jednym z najbardziej cwanych GM-ów w lidze. Dlatego warto z uwagą śledzić ruchy kadrowe Patriots, bo często można tam z wyprzedzeniem zaobserwować różne trendy (np. dwóch TE na początku dekady).

Zaczęło się od… powtórki z zeszłego roku. Patriots pozyskali TE i wybór w szóstej rundzie za wybór w czwartej rundzie. W zeszłym roku był to Martellus Bennett z Bears, w tym roku jest to Dwayne Allen z Colts, który zastąpi Bennetta. Allen to świetny bloker i duże zagrożenie w red zone, ale ostatnie lata to pasmo kontuzji, więc teoretycznie jest to zmiana na minus jeśli chodzi o klasę zawodnika, choć na plus jeśli chodzi o finanse. W praktyce zobaczymy co wyjdzie. Dwa lata temu Scott Chandler z Buffalo okazał się nieudanym eksperymentem.

Ciekawie dzieje się również w secondary. Do Tennessee odejdzie Logan Ryan, który dostanie tam 30 mln w 3 lata. Zastąpi go Stephon Gilmore z Bills, który, według doniesień medialnych, dostanie 65 mln w pięć lat z 40 mln gwarancji. Mocno wątpię w te medialne 40 mln, bo Belichick nie tak robi biznes. Część z tego to będą zapewne gwarancje typu „jeśli będzie w składzie na początku sezonu 2019”. Niemniej to i tak bardzo wysoki kontrakt jak na gracza tej klasy.

To sprawia, że coraz bardziej niejasna staje się przyszłość Malcolma Butlera, bohatera Super Bowl 2015. Butler został zastrzeżonym wolnym agentem na poziomie pierwszej rundy. Co to znaczy? Może podpisać roczny kontrakt z Patriots na w pełni gwarantowane 3,91 mln. Może też negocjować długoterminową umowę z innym klubem, ale NE mają prawo wyrównać złożoną ofertę. Jeśli nie wyrównają, nowy klub Butlera odda im wybór z pierwszej rundy. Jak na razie Butler nie podpisał swojego zastrzeżenia. Krążą plotki, jakoby miał być wymieniony na WR Brandina Cooksa z Saints. Ma prawo domagać się wyższej umowy niż Gilmore, bo jest lepszym zawodnikiem, ale czy Pats będą gotowi płacić dwóm CB więcej niż Robowi Gronkowskiemu czy Tomowi Bradyemu?

 

Karuzela rozgrywających

Osweiler to nie jedyny rozgrywający, który zmienia barwy klubowe. Plotki głoszą, że Browns chcą spakować część swoich wyborów i posłać je do Nowej Anglii za Jimmiego Garoppolo. Wiele na to wskazuje (patrz niżej), ale konkretów póki co brak.

Tyrod Taylor jednak zostaje w Buffalo. Quarterback i klub renegocjowali umowę. Kontrakt został skrócony do dwóch lat i 30,5 mln.

Bears oficjalnie zwolnili Jaya Cutlera. Jego miejsce zajmie Mike Glennon. Nieudany rozgrywający Tampy zainkasuje 45 mln/3 lata/18,5 mln gwar.

W San Francisco jeszcze wczoraj nie mieli QB, dziś mają. Brian Hoyer (12 mln/2 lata) może nie wywoła przyjemnego mrowienia u fanów Niners, ale to jeden z najlepszych dostępnych backupów.

Tony Romo wciąż nie jest oficjalnie zwolniony, czyżby kroiła się jakaś wymiana?

 

Free agency w skrócie:

1. W stolicy obowiązuje zasada „ratuj się kto może”. Z posadą pożegnał się GM Scot McCloughan, który rzekomo ma problemy z alkoholem. Tylko czemu zwolniono go pierwszego dnia free agency, a nie po sezonie? DeSean Jackson czmychnął do Tampy (35 mln/3 lata/20 mln gwar.), Pierre Garcon wolał nawet San Francisco (47,5 mln/5 lat/17 mln gwar.), a Kirk Cousins oficjalnie zażądał transferu. Redskins jak zwykle strzelają sobie w stopę.

2. Poza Kevinem Zeitlerem z o-line Bengals odchodzi również Andrew Whitworth (36 mln/3 lata/15 mln gwar. w LA Rams). Wygląda na to, że Andy Dalton będzie znacznie częściej zbierał się z murawy niż w ostatnich latach.

3. Arizona Cardinals nie oszczędzali na Chandlerze Jonesie. 83 mln w 5 lat i zdumiewające 53 mln gwarancji. jednak poza tym defensywa im się sypie. Calais Campbell, jeden z najlepszych d-linemanów w NFL trafi do Jacksonville (60 mln/4 lata/30 mln gwar.), a Safety Thomas Jefferson przenosi się do Balltimore (36 mln/4 lata/14 mln gwar.).

4. W Jacksonville wzmacniają i tak niezłą defensywę. Poza Campbellem do drużyny dołączą najlepszy dostępny CB AJ Bouye (67,5 mln/5 lat/26 mln gwar.) oraz safety Barry Church (ok. 6 mln za rok). Teraz jeszcze trzeba naprawić dysfunkcjonalną ofensywę.

5. Z rynku szybko schodzą liniowi. O zbrojeniach Browns przeczytacie wyżej. Russell Okung dostał 53 mln/4 lata/25 mln gwar. od LA Chargers. Larry Warford dogadał się z Saints, Ricky Wagner z Lions, a Riley Reiff z Vikings choć warunków nie znamy. Nawet Matt Kalil znalazł szybko nową pacę. Dołączy do brata w Panthers. O kontrakcie na 55 mln/5 lat/25 mln gwar. po ostatnich fatalnych sezonach to chyba jego agent nawet nie śnił.

6. Wiele wskazuje na to, że NFC East będzie strefą wysokich lotów. Do New York Giants dołączył Brandon Marshall. 12 mln/2 lata to okazja za gracza tej klasy, zakładając, że nie rozwali im szatni. Z kolei w Eagles dokupili cele do podań dla Carsona Wentza. Alshon Jeffery przyszedł na roczny kontrakt w wysokości 14 mln dolarów, w praktyce quasi franchise tag.  Z kolei Torrey Smith dostał 15 mln/3 lata, ale sezony 2018 i 2019 to opcje klubu, z których mogą bez konsekwencji nie skorzystać.

7. Ted Thompson i Green Bay Packers odnieśli sporo sukcesów z filozofią „nie przepłacamy za obcych, wychowujemy swoich”. Tyle że znów wypuścili dobrego, wszechstronnego DB. Micah Hyde w Buffalo dostanie 30 mln/5 lat/14 mln gwar. i powinien być dla nich podobną okazją jak Casey Hayward przed rokiem dla Chargers. Za to Thompson postanowił zatrzymać Nicka Perry’ego, który zawodził cztery lata, zagrał dobry sezon i dostał 59 mln/5 lat/18,5 mln gwar.

Zdjęcie Brocka Osweilera: Jeffrey Beall, na licencji CC BY 4.0

 

NFL: Czeka nas pasjonująca free agency

Wielkie nazwiska, wielkie pieniądze, wielkie nadzieje. Początek free agency to jeden z najbardziej emocjonujących momentów offseason w NFL. Jednak tegoroczna, startująca 9 marca o 16.00 czasu nowojorskiego (22.00 czasu warszawskiego) zapowiada się jeszcze ciekawiej. I to z kilku powodów.

 

Zaczyna się nowy okres rozliczeniowy według CBA

CBA (ang. Collective Barganing Agreement, układ zbiorowy pracy) to porozumienie między ligą, reprezentującą właścicieli klubów, a NFLPA, czyli związkiem zawodowym graczy NFL. Ustala szczegółowo relacje między zawodnikami i klubami, w tym salary cap. Poza maksymalnym limitem wydatków ustanawia również limit minimalny. Wynosi on 89% salary cap z danego okresu wypłaconego w gotówce. Nowy i ostatni okres rozliczeniowy potrwa w latach 2017-2020.

Co oznacza formuła „89% salary cap z danego okresu wypłaconego w gotówce”? Co najważniejsze, nie chodzi to o zużyte salary cap, a o dolary, które faktycznie trafią na konta zawodników. Jeśli więc klub podpisał kontrakt w 2016 r. na cztery lata z 20 mln signing bonus, to ani jeden dolar nie zostanie zaliczony do wydatków z lat 2017-2020, choć uderzenie w czapkę w tym okresie wyniesie w sumie 15 mln. I odwrotnie, w umowie podpisanej w roku 2020 całość signing bonus wejdzie do okresu 2017-2020, choć nie cały cap hit zostanie w tym czasie wchłonięty.

Co to oznacza w praktyce? W poprzednim okresie rozliczeniowym wszystkie kluby znalazły się nad progiem z dużą łatwością. W efekcie w poprzednim offseason mieliśmy dużo umów, w których część płatności była przesunięta na 2017 r., czy to w formie „drugiej raty”, czy „roster bonusu”, czy „option bonusu” czy innych konstrukcji. To m.in. było podłożem konfliktu Joeya Bosy, #3 draftu 2016 z San Diego Chargers. Bosa nie chciał się zgodzić na wypłatę części signing bonusu w 2017 r.

Teraz możemy spodziewać się wysokich wypłat na początku kontraktu, zwłaszcza w formie roster bonusów. Pasuje to obu stronom. Zawodnicy dostają z góry pieniądze, których nie muszą oddawać po zwolnieniu. Z kolei właściciele mogą dzięki temu wejść szybciej ponad minimalny poziom wydatków, co daje im większe pole manewru w kolejnych latach, zwłaszcza jeśli salary cap przestanie tak szybko rosnąć, co nie jest wykluczone.

 

Mamy masę wolnych dolarów pod salary cap

Jeszcze nigdy nie było w lidze tak wielu wolnych pieniędzy. Na dzień pisania artykułu kluby w lidze mogły pochwalić się 1,164 miliarda dolarów wolnego miejsca pod salary cap (za Overthecap.com) i to tylko w sezonie 2017! Jeszcze w 2012 r. salary cap wynosiło 120,6 mln dolarów, dziś sami Cleveland Browns mają 102,5 mln dolarów do wydania. Sezon 2017 będzie czwartym z rzędu, gdzie salary cap rośnie o 10 mln dolarów lub więcej.

Ponad połowa drużyn ma ponad 30 mln pod salary cap. Osiem drużyn ma ponad 50 mln. Aktualni mistrzowie NFL, New England Patriots, mają prawie 62 mln. To oznacza, że więcej drużyn niż zwykle będzie mogło zawalczyć o najcenniejszych wolnych agentów na rynku, a weterani mogą liczyć na tłuste umowy, zwłaszcza że na coś trzeba wydać te pieniądze zagwarantowane zawodnikom w CBA.

Eric Berry i Antonio Brown już stali się najlepiej opłacanymi w historii graczami na swoich pozycjach, a free agency jeszcze nie ruszyło.

 

Nierównomierny draft

Amerykańscy fachowcy od draftu zgodnie twierdzą, że tegoroczny jest mocno nierówny. Powszechnie mówi się, że draft jest bardzo głęboki na pozycjach CB i WR, natomiast bardzo słaby w linii ofensywnej. Oczywiście skauci mylą się regularnie i spektakularnie, ale to powszechne postrzeganie draftu będzie miało swoje odbicie podczas free agency. Zadowoleni powinni być zwłaszcza liniowi.

Wiele drużyn w NFL cierpi na niedobór klasowych liniowych. Jednocześnie, jak pokazały przykłady Dallas Cowboys i Oakland Raiders, to najlepsza droga do poprawy ofensywy. Oczywiście poza znalezieniem franchise QB, ale to znacznie trudniejsza sztuka.

W efekcie najlepsi liniowi zostaną koszmarnie przepłaceni. Na rynek trafi sporo ciekawych OG. Wynika to z konstrukcji franchise tagu, który grupuje wszystkich o-linemanów jako jedną pozycję. To oznacza, że franchise tag dla OG zapewnia mu pieniądze jak dla czołowego lewego tackla. W efekcie franchise tagi dla OG i centrów są niespotykane. Na rynek trafią m.in. T.J. Lang, Kevin Zeitler, Ronald Leary, Larry Watford, J.C. Tretter czy Nick Mangold.

 

Relatywnie słaba klasa wolnych agentów

Wielkie pieniądze, tylko na kogo je wydawać? Oczywiście jak co roku znajdziemy cała masę bardzo solidnych zawodników, nawet kalibru startowego, którzy skasują niezłe pieniądze. Ale hitów na miarę Ndamukonga Suha raczej nie widać. Większość gwiazd, którym kończył się kontrakt, padła ofiarą franchise tagu.

Według NFL.com najcenniejszym wolnym agentem jest WR Alshon Jeffery, który od dwóch lat nie miał 1000-jardowego sezonu i opuścił 11 z 32 ostatnich meczów z powodu różnych urazów. Według SBNation.com jest to OG Kevin Zeitler. Raczej trudno oczekiwać, by gracz z tej pozycji budził wielkie emocje. CBS na pierwszym miejscu stawia LB Dont’a Hightowera, gracza bardzo solidnego, ale mało spektakularnego, raczej fachowca od czarnej roboty. Pro Football Focus wskazuje na DE Calaisa Campbella, który jako pass rusher ma potencjał na gwiazdę, ale jeszcze przed startem sezonu skończy 31 lat.

 

Faza głupich pieniędzy będzie jeszcze głupsza

A to wszystko oznacza, że w czwartek i piątek będziemy mieli szaleństwo. Amerykanie nazywają ten etap „stupid money”. Faktycznie, to w tych dniach i godzinach zawierane są najbardziej spektakularne umowy, których potem kluby często żałują. Wielkie nazwiska są przepłacane, sypią się potężne, dziewięciocyfrowe kwoty, a efekty z reguły są mizerne, o czym świetnie wiedzą kibice Miami Dolphins czy Philadelphia Eagles.

Jednak w tym roku relatywny brak klasowych weteranów w połączeniu z masą wolnych pieniędzy może wywołać prawdziwe szaleństwo na rynku. Spodziewajcie się kompletnie nieznanych zawodników z potężnymi zarobkami. Mike Glennon z 15 mln dolarów, jak sugerują niektórzy insiderzy? Wystarczy jedna drużyna.

 

Rozgrywający weterani po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wywołują większe emocje niż debiutanci

DeShaun Watson ma za sobą fenomenalną karierę akademicką. Mitch Trubinsky i DeShone Kizer imponują talentem. Ale żaden z tych najwyżej ocenianych młodych QB nie jest uznawany za gotowego do startu od pierwszego dnia. (Gwoli przypomnienia Dak Prescott też nie był). Każdemu skauci wynajdują mniejsze lub większe wady i żaden nie budzi w GM-ach takiego entuzjazmu jak Cam Newton, Andrew Luck, Jameis Winston czy Marcus Mariota.

Co innego dostępni weterani. Do wzięcia będzie Tony Romo, który jest podobnym ryzykiem jak Peyton Manning w 2012 r. – czerwone flagi w temacie zdrowia, ale kolosalne wzmocnienie, jeśli pozostanie zdrowy. Jeśli Jay Cutler zgodzi się na pensję backupa może być dużym wzmocnieniem. Serio. Wolelibyście Cutlera czy Goffa? Dostępny jest Colin Kaepernick, który we właściwej ofensywie wciąż może stanowić zagrożenie, a gdy w twarz zajrzało mu widmo bezrobocia obiecał nawet, że będzie grzecznie stał podczas hymnu USA. Buffalo Bills wciąż jeszcze nie zdecydowali co z Tyrodem Taylorem. Ostatni rok umów mają przed sobą Jimmy Garoppolo i A.J. McCarrron. Jakaś zdesperowana drużyna może na nich wymienić wysoki wybór w drafcie. Kirk Cousins dostał franchise tag, ale nie jest zachwycony i podobno chętnie by czmychnął do San Francisco pod skrzydła dawnego mentora Kyle’a Shanahana.

 

Będzie się działo.

Kto dostał franchise tag w 2017?

O północy (polskiego czasu) ze środy na czwartek minął termin, do którego kluby NFL mogły skorzystać z franchise tagu. W tym roku jego „ofiarą” padło siedmiu zawodników w lidze. Zanim przejdę do konkretnych graczy, szybkie przypomnienie czym jest franchise tag.

Franchise tag został wprowadzony w 1994 r., kiedy wprowadzono free agency. Właściciele, obawiając się straty najcenniejszych zawodników, wprowadzili możliwość corocznego „zaklepania” jednego zawodnika ze skończoną umową, który nie może podjąć negocjacji z innym klubem na ogólnych zasadach.

Kawann Short, Carolina PanthersZawodnik objęty franchise tagiem podpisuje roczną w pełni gwarantowaną umowę na z góry określoną kwotę. Może też negocjować długoterminową umowę, ale tylko z tym jednym klubem (przy tagu ekskluzywnym) lub z innymi (przy tagu nieekskluzywnym i transition). W tym roku czas na negocjację długoletniej umowy mija 15 czerwca.

Zawodnicy nie lubią tego rozwiązania, bo choć daje im dużą roczną pensję, to jednak ryzyko kontuzji i spadku długoterminowej wartości sprawia, że wolą podpisywać umowy na dłuższy czas.

Pod ogólną nazwą franchise tagu funkcjonują trzy rozwiązania. Każdy klub co roku może zastosować tylko jedno z nich.

Exclusive franchise tag – najprostsza forma. Zawodnik nie może pod żadnym pozorem podjąć negocjacji z innym klubem. Jego gwarantowana pensja wyniesie średnią z pensji pięciu najlepiej opłacanych graczy na jego pozycji w nadchodzącym sezonie lub 120% poprzedniej pensji (którakolwiek jest wyższa).

Non-exclusive franchise tag – zawodnik może podjąć negocjacje z innym klubem, ale jeśli podpisze kontrakt, nowy klub musi oddać staremu dwa wybory w pierwszej rundzie draftu. Roczna pensja na podstawie tego tagu wyliczana jest tak samo jak w poprzednim przypadku, tyle że brane są pod uwagę płace z poprzedniego sezonu, co przy rosnących zarobkach graczy sprawia, że ten tag jest nieco tańszy. Ta forma jest najczęściej stosowana.

Transition tag – gracz może negocjować z innymi klubami, ale jego obecny klub ma pięć dni na wyrównanie każdej złożonej oferty. Wartość tagu wynosi średnią z pensji dziesięciu najlepiej opłacanych graczy na tej pozycji z poprzedniego sezonu albo 120% poprzedniej pensji (którakolwiek wyższa).

 

W tym roku „oznaczeni” zostali następujący zawodnicy (w porządku alfabetycznym):

Le’Veon Bell (Pittsburgh Steelers)

Sytuacja Bella jest dość skomplikowana. Z jednej strony to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy running back w NFL, spisujący się świetnie tak w tradycyjnym bieganiu, jak w grze podaniowej. Z drugiej strony długoterminowe wysokie umowy dla running backów to z reguły w NFL kiepski biznes. Przekonali się o tym Tennessee Titans (Chris Johnson), Kansas City Chiefs (Jamaal Charles), Minnesota Vikings (Adrian Peterson) czy Philadelphia Eagles (DeMarco Murray).

Problem polega na szybkim „zużywaniu się” zawodników na tej pozycji oraz ich ogromnej podatności na kontuzje. Wide reciver jest z reguły tacklowany przez DB o podobnej masie. RB zderza się z liniowymi, czasem nawet dwa razy cięższymi od niego.

Bell nie dał włodarzom klubu powodu, by uwierzyli w jego „dostępność”. W sezonie 2015 zerwał więzadło MCL i zagrał tylko w sześciu meczach. Tegorocznych playoffów również nie dokończył z powodu urazu. Jednak najwięcej wątpliwości budzą jego „relacje” z marihuaną. Sezon 2016 rozpoczął od czterech meczów zawieszenia za drugą wpadkę w teście antynarkotykowym. Jak pisze były agent sportowy Andrew Brandt, te testy są tak naprawdę testami na inteligencję, bo przeprowadzane są tylko w kilku z góry określonych terminach, więc wystarczy powstrzymać się wówczas od palenia. Fakt, że Bel tego dwukrotnie nie potrafił, może zniechęcać Steelers do długoterminowej umowy.

Co ciekawe Bell dostał tag ekskluzywny, rzadko używany w przypadku nie-QB. Zarobi w przyszłym sezonie 12,12 mln dolarów, chyba że porozumie się z klubem co do długoterminowej umowy. Biorąc pod uwagę, że najlepiej zarabiający RB w NFL otrzymuje średnio 8 mln za sezon (LeSean McCoy), to Bell nie został specjalnie skrzywdzony.

 

Kirk Cousins (Washington Redskins)

Dla „Kapitana Kirka” będzie to drugi z rzędu sezon na franchise tagu, chyba że dogada się z ekipą ze stolicy na długa umowę. Cousins to jeden z tych solidnych starterów, którzy wyglądają dobrze w otoczeniu kompetentnych kolegów, a znacznie słabiej przy kiepskiej formacji ofensywnej (patrz: Flacco, Joe). Tutaj główne znaczenia ma gra popytu i podaży.

Redskins nie mogą sobie pozwolić na wypuszczenie Cousinsa, choć zdają sobie sprawę z jego ograniczeń. Po prostu nie mają możliwości zastąpienia go kimś choćby porównywalnej klasy. Choć w NFL są 32 pozycje startowego QB, to nigdy nie ma 32 graczy nadających się na startowego QB. Cousins, przy wszystkich swoich słabościach, jest jednym z nich.

Na ekskluzywnym tagu Cousins zarobi w przyszłym roku 24 mln. Dodatkowo ewentualny trzeci tag na sezon 2018 wart będzie zaporowe 34,5 mln (trzeci tag jest wart 144% poprzedniej pensji). Dałoby to 78,5 mln w trzy lata. Andrew Luck w pierwszych trzech latach umowy dostanie 75 mln (i to z signing bonusem rozłożonym w salary cap na 5 lat).

 

Melvin Ingram, Los Angeles Chargers

Ze wszystkich otagowanych w tym roku graczy pass rusher Chargers może być tym najmniej znanym. Jednak po trzech słabych i przerywanych kontuzjami sezonach Ingram wreszcie eksplodował w 2015 r., a w ubiegłym sezonie stworzył jeden z najgroźniejszych duetów pass rusherów w lidze z Joeyem Bosą.

18,5 sacka w ostatnich dwóch sezonach to świetny wynik, a rzeczywisty wkład Ingrama w pass rush jest jeszcze większy. 14,55 mln na nieekskluzywnym tagu dla pass rushera to niewysoka stawka, biorąc pod uwagę, że Von Miller dostaje średnio rocznie 19,1 mln, Justin Houston 16,8 mln, a Clay Matthews, który umowę podpisywał w 2013 r. 13,2 mln.

 

Trumaine Johnson, Los Angeles Rams

Solidny cornerback zagra na nieekskluzywnym franchise tagu drugi sezon z rzędu. 14,21 mln dolarów czyni go najlepiej opłacanym cornerbackiem w NFL. Johnson to zawodnik niezły, ale absolutnie nie takiej klasy. Rams nie bardzo mieli wyjście, bo bez Johnsona pozostają z secondary wyglądającą niczym półki w mięsnym w stanie wojennym.

W LA czekali z ogłoszeniem tagu niemal do ostatniej chwili, co oznacza, że trwały (i pewnie wciąż trwają) gorączkowe rozmowy o wieloletnim kontrakcie. Jednak fakt, że Rams zapłacą CB z górnej klasy średniej ponad 30,7 mln dolarów w dwa lata pokazuje jak fatalnie zarządzanym klubem jest drużyna Stana Kroenke. Dla porównania Josh Norman dostaje średnio 15 mln rocznie w Redskins, a Patrick Peterson w Cardinals i Richard Sherman w Seahaws po 14 mln rocznie.

 

Chandler Jones, Arizona Cardinals

To była „oczywista oczywistość”. Cardinals, którzy przed sezonem pozyskali Jonesa w wymianie za OG Jonathana Coopera i #61 w drafcie 2016, nie mogli sobie pozwolić, żeby ich gwiazda w pass rushu odeszła za darmo. Jak już wspominałem, tag dla pass rusherów i tak jest w promocyjnej cenie 14,55 mln.

Jones to dobry pass rusher, ale jeśli Bill Belichick się ciebie tak łatwo pozbywa, to powinno być ostrzeżenie dla innych. W przypadku Jonesa wysokie wskaźniki sacków (23,5 w dwa ostatnie lata) nie do końca idą w parze z wysoką liczbą presji na rozgrywającego. Jones miewa też długie okresy, kiedy jest całkowicie niewidoczny. Jednak jako zawodnik, który potrafi wygrywać w pass rushu jeden na jednego i wymaga podwojeń ze strony o-line, jego wartość i tak jest olbrzymia.

 

Jason Pierre-Paul, New York Giants

Przyznam, że otagowanie JPP było dla mnie dużym zaskoczeniem. Oczywiście ten zawodnik miał bardzo dobry sezon 2016, ale jego wcześniejsze „wyczyny”, na czele z długim zwlekanie z podpisaniem franchise tagu w sezonie 2015 i poważnym incydentem z fajerwerkami rok temu powinny skłonić Giants do ostrożności. Siedem sacków w sezonie wygląda nieźle, ale aż trzy zaliczył w jednym meczu i to z Browns. Za to otrzyma 16,93 mln na nieekskluzywnym tagu.

Jego tag pożarł około połowy miejsca, która pozostawała Giants pod salary cap, więc zapewne obie strony spróbują dojść do porozumienia przed 15 czerwca.

 

Kawann Short, Carolina Panthers

W zeszłym sezonie Panthers najpierw otagowali Josha Normana, potem się z tego niespodziewanie wycofali. Jednak w tym roku raczej nie będzie powtórki. Po pierwsze Panthers mają sporo wolnych dolarów, a po drugiej Short to najlepszy pass rusher ze środka linii na wschód od Aarona Donalda. GM Dave Gettlemen twierdzi, że są blisko długoletniego porozumienia, a tag to tylko na wszelki wypadek.

Nieekskluzywny tag będzie kosztował Pantery 13,5 mln. To nie tak dużo, zważywszy że Miami Dolphins płacą Ndamukongowi Suh 19,1 mln rocznie, a Malik Jackson dostał od Jaguars 14,25 mln rocznie.

 

Zdjęcie Kawanna Shorta: Jeffrey Beall na licencji CC BY 4.0

Prognoza na offseason 2017: NFC West

Na koniec naszych offseasonowych rozważań dywizja ze zdecydowanym liderem, dwoma outsiderami i ekipą, dla której ubiegłoroczny sezon skończył się sporym rozczarowaniem.

Dziś gościnnie Artur Ostański z blogu AzCardinals Polska, który pisze o swojej ulubionej ekipie. Na jego blogu znajdziecie bardziej rozbudowane wpisy o Cardinals. Znajdziecie go również na Twitterze jako @azcardinalspl.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 27 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com.

 

Seattle Seahawks

Wolne pieniądze: 26,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: K Steven Hauschka, DT Tony McDaniel

Seahawks są w dość komfortowej sytuacji. Rdzeń ich składu ma podpisane ważne umowy, właściwie nie mają złych kontraktów, a co do wolnych agentów to długo zastanawiałem się, czy nie pozostawić rubryki pustej. Hauschka ma za sobą bardzo słaby sezon i Seahawks już podpisali Blaira Walsha, który będzie rywalizował z Hauschką na obozie przedsezonowym. Z kolei McDaniel to podstawowy DT, ale ma już 32 lata i jest to pozycja, na której Seattle będą chcieli się wzmocnić.

Jeśli jest tak dobrze, to czemu w playoffach było tak źle? Dwa powody. Po pierwsze linia ofensywna, a właściwie jej brak. John Schneider to bardzo dobry GM, ale w ostatnich latach zaniedbał o-line, wypuszczając starterów za darmo (Russell Okung) lub hojnie szafował nimi w wymianach (Max Unger). W efekcie w sezonie 2016 za ślepą stronę Russella Wilsona odpowiadał facet, który swoje pierwsze snapy w życiu na tej pozycji zagrał w meczach przedsezonowych 2016. Nie żeby jego koledzy wyglądali na takich, co wiedzą co robią. Jedynie center Justin Britt spisywał się w miarę nieźle. Gdyby nie mobilność Wilsona, Seahawks kończyliby sezon bez rozgrywającego.

W efekcie linia ofensywna będzie stanowiła priorytet pierwszy, drugi, trzeci i czwarty. A co było tą drugą przyczyną?

Earl Thomas, a konkretnie jego brak. Nie wiem czy jest drugi safety w NFL o takiej kombinacji walorów fizycznych i mentalnych, który zdołałby udźwignąć ogromną odpowiedzialność, jaka spoczywa na tej pozycji w systemie Pete’a Carrolla. A już na pewno nie był to Steven Terrell. Gdyby Earl Thomas nie zdołał wrócić do zdrowia albo gdyby faktycznie rozważał emeryturę, wówczas free safety staje się najważniejszą potrzebą, nawet przed o-line. Ale sądzę, że Thomas wróci do składu Seattle.

W obronie Seahawks powinni wzmocnić pozycję DT, a także CB. Richard Sherman nawet kontuzjowany grał lepiej niż 90% cornerbacków w NFL, ale Jeremy Lane i DeShawn Shead to nie ten poziom.

W drafcie Seahawks mają osiem wyborów: #26 (1 runda), #58 (2), #90 (3), #102 (3), #106 (3), #210 (6), #226 (7) i #244 (7).

 

Arizona Cardinals

Autor: Artur Ostański, AzCardinals Polska

Wolne pieniądze: 35,4mln

Kluczowi wolni agenci: DL Calais Cambell, OLB Chandler Jones, S Tony Jefferson, S D.J. Swearinger, TE Jermaine Gresham, C A.Q. Shipley, ILB Kevin Minter, OL Earl Watford, CB Marcus Cooper

Pierwszy raz od dawna Cardinals w trakcie offseason będą się skupiać na zatrzymaniu swoich zawodników, a nie na szukaniu ewentualnych wzmocnień. Ich wolne pieniądze uwzględniają kontrakt ILB Darryla Washingtona, zawodnika od 3 lat zawieszonego przez ligę. Jeżeli zawodnik znajdzie się poza składem, czy to wskutek dalszego zawieszenia, czy też wyrzucenia go z klubu, Cardinals będą mieli do dyspozycji dodatkowe 4,6 mln. W sumie wyjdzie 40 mln.  Po odliczeniu kasy na debiutantów ekipa z pustynia będzie mieć około 33 mln na bieżące potrzeby. W ramach oszczędności mogą ewentualnie zwolnić Tyvona Brancha (oszczędność 3,1 mln) i  Justina Bethela (oszczędność 3,75 mln), choć nie są to bardzo prawdopodobne ruchy.

Według ostatnich informacji priorytetem dla Cardinals jest zatrzymanie Jonesa, Cambella i Jeffersona (cała trójka była w TOP 100 wg Pro Football Focus). Chandler Jones jeżeli  nie podpisze długoterminowej umowy dostanie franchise tag [informacja o franchise tagu dla Jonesa została oficjalnie potwierdzona przez klub chwilę przed publikacją tekstu – przyp. NFLBlog.pl]. Według wstępnych szacunków pochłonie to 14,75 mln. Pozostali dwaj też nie są tani (Cambell 30mln/3lata ; Jefferson 35-40mln/5lat). Cardinals po przyszłym sezonie nie będą mieli zbyt wielu istotnych wolnych agentów, więc mogą sobie pozwolić na rozłożenie płac na kolejne lata. Jeśliby odpowiednio rozłożyć płace Cambella i Jeffersona, to nawet mimo tagu Jonesa jest szansa na zmieszczenie się z pensjami dla Swearingera, który na pustyni wyraźnie odżył (można wtedy będzie zwolnić Brancha – safetych będzie dosyć, jest jeszcze młody Harlan Miller, który dobrze zaprezentował się w dwóch ostatnich meczach), Shipley’a (12. center według PPF), Mintera (solidny ILB), Watforda (wszechstronny OL) i może Coopera (drugi CB). Na ruchy na rynku wolnych agentów zostaną drobne. Drużynie przydaliby się WR#2 i TE. Nie jest wykluczone, że któryś z wyżej wymienionych FA trafi na rynek, wtedy będzie trzeba szukać następców.

Uważa się, że Cardinals powinni szukać wzmocnień OL. Tymczasem jeśli wszyscy będą zdrowi powinno być dobrze. Obaj tackle Veldheer i Humphries są co najmniej solidni i mają zamienić się stronami (Humpries gdy grał jako LT radził sobie dużo lepiej niż na RT). Mike Iupati na LG jeszcze w 2015 grał w Pro Bowl, Shipley mimo braku ogrania (to był pierwszy sezon jako starter) okazał się solidnym centrem a na RG jest kilka opcji (ich rywalizacja powinna wyjść wszystkim na dobre): utalentowany Evan Boehm, odkrycie sezonu John Wetzel, czy najszybszy OL w lidze Watford.

Jeśli chodzi o draft Cardinals wybierają w tym roku z numerem #13 w pierwszej, mają wszystkie swoje picki, a także otrzymali kompensacyjny wybór w piątej rundzie (za Bobbie Massie). Znając Cardinals w pierwszej rundzie nie wybiorą następcy Palmera na QB (to najwcześniej drugiego dnia). Pierwszego dnia spodziewałbym się pozyskania czołowego zawodnika, który będzie dostępny czyli WR Mike Williams (może choć niekoniecznie Corey Davis),  TE O.J. Howard lub jakiś obrońca – CB (panuje opinia, że Cardinals powinni znaleźć dobrego kompana dla Patricka Petersona, choć moim zdaniem nie jest to priorytet) bądź ILB.

 

Los Angeles Rams

Wolne pieniądze: 35,4mln

Kluczowi wolni agenci: CB Trumaine Johnson, WR Kenny Britt, K Greg Zuerlein

Rams nie zaliczą pierwszego sezonu po powrocie do Los Angeles do udanych. Co gorsza ten słaby sezon nawet nie przyniósł im wysokiego wyboru w drafcie, bo swój pick w pierwszej rundzie (#5 jak się okazało) oddali do Tennessee za prawo do wyboru Jareda Goffa z #1 w zeszłorocznym drafcie.

Właściciel Stan Kroenke pochłonięty jest chyba całkowicie nowym stadionem w Inglewood, który buduje kosztem 2 mld dolarów. Tylko tak można wytłumaczyć niekompletne porządki w klubie. Z pracą jeszcze w trakcie poprzedniego sezonu pożegnał się trener Jeff Fisher (przynajmniej dwa sezony za późno), a jego miejsce zajmie ledwie 31-letni Sean McVey, przez ostatnie trzy lata OC Washington Redskins.

Na stanowisku pozostał jednak GM Les Snead, który roztrwonił ogromny kapitał draftowy, jaki dała wymiana za Roberta Griffina przed draftem 2012. W ostatnich czterech draftach miał cztery wybory w pierwszej dziesiątce i żadnego nie można uznać za udany. Poza tym podpisał najgorszy kontrakt w ostatnich latach. Tavonowi Austinowi, wide reciverowi, który nigdy w karierze nie miał 500 jardów złapanych podań w sezonie, dał przed rozpoczęciem sezonu 2016 10,5 mln rocznie.

Z pozytywów do sztabu trenerskiego Rams dołączył DC Wade Philips, architekt mistrzowskiej defensywy Broncos.

Co mają Rams? #1 zeszłorocznego draftu, który w swoim debiutanckim sezonie delikatnie mówiąc nie zachwycił. Najlepszego DT w lidze (Aaron Donald). I właściwie niewiele więcej.

Kroenke należy do cierpliwych właścicieli, poza tym czas na wyniki przyjdzie, gdy powstanie nowy gigantyczny stadion, czyli w 2019 r. Na razie Rams muszą budować drużynę wokół Goffa. To wymaga wzmocnienia linii ofensywnej. Goff bierze kosmiczną ilość sacków i choć dużo w tym jego winy, to jednak dobra o-line to najlepsze co można zrobić dla młodego rozgrywającego. Do tego przydaliby się jacyś sensowni reciverzy, bo Austin, choć zarabia jak reciver #1, to jest mało przydatnym zawodnikiem do zagrań zmyłkowych.

W obronie Rams muszą podpisać nową umowę z Johnsonem, który ubiegły rok grał na franchise tagu. Tanio nie będzie, ale jeśli nie zdołają tego zrobić, to ich secondary będzie wyglądała fatalnie.

Dużo potrzeb i stosunkowo mało wolnych pieniędzy, zwłaszcza jak na obfitość pieniędzy, które na rynek mogą rzucić inne drużyny. Rams powinni skupić się na ochronie Goffa i odzyskaniu w wymianach choć części picków, które na niego wydali. Nie będzie łatwo, bo w pierwszych dwóch dniach draftu wybierają tylko raz. W sumie mają sześć wyborów: #37 (2 runda), #112 (4), #141 (4), #149 (5), #189 (6), #223 (7).

 

San Francisco 49ers

Wolne pieniądze: 81,9 mln

Kluczowi wolni agenci: LB Gerald Hodges

Dwa lata po odejściu Jima Harbaugh w San Francisco zostały zgliszcza, a trzy sezony z rzędu w finale NFC są już tylko odległym wspomnieniem. W zeszłym roku 49ers wygrali tylko dwa spotkania, oba przeciwko niewiele lepszym LA Rams.

Nowym trenerem został Kyle Shanahan, twórca jednej z najskuteczniejszych ofensyw w historii ligi w Atlancie i współautor spektakularnej klapy w końcówce Super Bowl 2017. Z kolei funkcję GM objął John Lynch, swego czasu wybitny safety, ale bez jakiegokolwiek doświadczenia we front office. Zobaczymy co wyjdzie z takiego eksperymentu, ale obaj zaczynają właściwie od zera.

Na rozegraniu do rozstrzygnięcia pozostaje sprawa Colina Kaepernicka. Najprawdopodobniej sam rozwiąże kontrakt z klubem (ma taką możliwość do 2 marca). Jeśli nie, to Niners zapewne go zwolnią. Nawet jeśli Shanahan chciałby go zatrzymać, to raczej nie za prawie 20 mln. Jeśli Kaepernick pożegna się z Kalifornią, to SF będą mieli prawie 100 mln wolnego miejsca pod czapką. To oznacza, że będą mogli grać bardzo agresywnie na rynku wolnych agentów, ale czy to zrobią?

Klub ma braki właściwie na każdej pozycji, stosunkowo najmniejsze na linebackerze (o ile ściągną Hodgesa z powrotem). Czy zdecydują się sięgnąć po nowego rozgrywającego z #2 w tegorocznym drafcie? A może spróbują zaatakować kogoś na rynku? Jay Cutler za jakieś małe pieniądze? Tyrod Taylor, jeśli zostanie zwolniony z Buffalo? Shanahan na pewno chętnie sięgnąłby po Kirka Cousinsa, z którym pracował w Washingtonie, ale Redskins raczej go nie odpuszczą.

Niners mają ogromne możliwości i trudno powiedzieć na co zdecyduje się Lynch. Nie powinien za bardzo szaleć, a raczej skupić się na budowie od podstaw, ale czy będzie się w stanie oprzeć pokusie? Na korzyść SF działa fakt, że mają aż dziesięć wyborów w drafcie: #2 (1 runda), #34 (2), #66 (3), #109 (4), #143 (4), #146 (5), #186 (6), #203 (6), #219 (7), #220 (7)

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC East

NFC North

NFC South

Prognoza na offseason 2017: NFC South

W NFC South sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Dwaj ostatni zwycięzcy tej dywizji zagrali w Super Bowl, ale ostatni tytuł mistrzowski zdobyli Saints siedem lat temu. W zeszłym roku najsłabsza drużyna tej dywizji wygrała sześć spotkań i niemal każda z ekip ma jakieś powody do optymizmu.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 24 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Atlanta Falcons

Wolne pieniądze: 28,8 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Taylor Gabriel (RFA), OG Chris Chester

Falcons są w znacznie lepszej sytuacji niż zeszłoroczni wicemistrzowie NFL, Carolina Panthers. W Atlancie nie ma większych dziur w składzie, a zespół opiera się na młodych zawodnikach, często jeszcze na debiutanckich kontraktach. W tym offseason najważniejsze będzie utrzymanie chemii w drużynie i zabezpieczenie się na kolejne lata.

Sokoły przegrały Super Bowl 2017 w stylu, który na pewno boleśnie wgryzł się w psychikę zawodników. Trener Dan Quinn będzie musiał wpoić swoim zawodnikom taką samą wolę walki, jaką prezentowali w sezonie 2016 i nie dopuścić do psychicznego wypalenia. Będzie mu o tyle trudniej, że będzie współpracował z nowymi zastępcami.

Koordynator ofensywy, Kyle Shanahan, został nowym trenerem San Francisco 49ers. W jego miejsce do drużyny przyszedł Steve Sarkasian, co jest bardzo ciekawym wyborem. Sarkasian poza rocznym epizodem w roli trenera QB w Raiders przepracował całą karierę w NCAA, a dwa lata temu został wyrzucony z USC w atmosferze skandalu, oskarżony o nadużywanie alkoholu. Czy będzie potrafił „zaopiekować się” jedną z najlepszych ofensyw w historii ligi, którą odziedziczył po Shanahanie?

Z kolei Richard Smith, koordynator defensywy, został kozłem ofiarnym po przegranym Super Bowl, choć jego młoda obrona przez całe playoffy grała powyżej oczekiwań. Zastąpi go Marquand Manuel, który nie może pochwalić się poważnym doświadczeniem. Ma 37 lat, tylko dwa lata doświadczenia jako trener pozycyjny (od DB) i zaledwie pięć lat doświadczenia trenerskiego w ogóle.

W tej sytuacji dla Falcons cenna jest stabilność składu. Z kluczowych wolnych agentów Gabriel jest zastrzeżonym wolnym agentem, co oznacza że Falcons zapewne otagują go i będą mieli prawo do wyrównania każdej złożonej mu oferty. Z kolei Chester jest starterem w linii, w której żaden zawodnik nie opuścił ani jednego spotkania (jedyna taka w NFL w 2016), ale ma 34 lata i w Atlancie pewnie zechcą go zastąpić kimś młodszym.

Większość uwagi GM Thomasa Dimitroffa będzie skierowana na kolejne lata. Po tym sezonie kończy się kontrakt RB Devonta Freemana i CB Desmonda Trufanta. Z kolei Matt Ryan ma w swojej umowie jeszcze dwa lata, ale w Atlancie na pewno już myślą o jej przedłużeniu. Mogą jednak zechcieć nieco poczekać, bo aktualny MVP na pewno nie wyjdzie im tanio.

Z potrzeb na pierwsze miejsce wysuwa się pozycja TE, gdzie Falcons przydałby się jakiś playmaker w typie Martellusa Bennetta (choć wątpliwe, by udało im się skusić akurat jego). Poza tym pozycja OG za Chestera i jakieś wsparcie dla linii defensywnej.

Tak naprawdę draft 2017 będzie dla Falcons raczej budową głębi składu na kolejne lata. Mają komplet własnych wyborów, a w pierwszej rundzie dysponują #31.

 

Tampa Bay Buccaneers

Wolne pieniądze: 79,3 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Vincent Jackson, S Christopher Conte, S Bradley McDougald, CB Josh Robinson, DE William Gholston

Zeszłoroczne 9-7 Bucs to ich najlepszy bilans od siedmiu lat, więc kibice w Tampie mają nadzieję na pierwsze playoffy od dekady w 2017 r. Jednak ekipa z Florydy potrzebuje jeszcze trochę wzmocnień. Mają na tyle pieniędzy, by być poważnym graczem na tegorocznym rynku.

Znaczącej przebudowie może podlegać secondary. Wolnymi agentami są obaj startowi safety i jeden z cornerbacków, a Alterraun Verner został zwolniony po niezbyt udanym sezonie, co dało Bucs 6,5 mln dolarów oszczędności.

Kandydatami do zwolnienia są też center Evan Smith, który stracił miejsce w wyjściowym składzie, a ma zarobić w tym roku 4,5 mln oraz RB Doug Martin. Sprawa Martina jest w ogóle ciekawa, bo dowodzi jak mało przewidujący jest management Tampy. Dwa lata temu uznali, że Martin nie zasługuje na opcję piątego roku. Rok temu, po świetnym sezonie 2015, Martin dostał nowy kontrakt z gwarantowanymi 15 mln (w sumie 35,7 mln/5 lat). Teraz, po słabym sezonie 2016, zawodnik został zawieszony za doping, co anuluje wszystkie gwarancje w jego kontrakcie. Sezon zacznie zawieszony, a zwolnienie go dałoby Bucs prawie 6 mln oszczędności. Niezależnie od decyzji w jego sprawie, drużynie przydałby się jakiś RB, choćby tylko na start sezonu.

Co jeszcze ciekawego w Tampie? Poszukiwania recivera nr 2. Wątpliwe, by do drużyny wrócił weteran Vincent Jakson, a nawet jeśli wróci to raczej w roli jokera z ławki. Mike Evans zapewne zostanie „uszczęśliwiony” opcją piątego roku, ale Buccaneers muszą mu znaleźć jakiegoś partnera w ofensywie, by nie ryzykować, że cała secondary przeciwnika będzie rzucać się na Evansa. Ponadto potrzebny będzie zmiennik na pozycji QB dla Jameisa Winstona, chyba że nowy kontrakt podpisze Mike Gelnnon, któy w latach 2013-14 zaliczył w Tampie 18 spotkań jako starter.

W drafcie TB mają komplet własnych wyborów, w pierwszej rundzie #19.

 

New Orleans Saints

Wolne pieniądze: 79,3 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DT Nick Fairley

Saints trzeci sezon z rzędu zanotowali bilans 7-9. Czyżby Sean Payton chciał zając tron opuszczony przez Jeffa Fishera? :)

W zeszłym roku ofensywa w Nowym Orleanie kierowana przez Drew Breesa miała więcej dobrych chwil niż tych złych, ale obrona tradycyjnie pozostawiała wiele do życzenia. Zanim jednak zaczną ją wzmacniać, trzeba będzie odciąć zbędny balast, a konkretnie S Jariusa Byrda, który jest jednym z najbardziej nieudanych zakupów na rynku wolnych agentów w ostatnich latach. Saints mogą go zwolnić normalnie, co pozwoli im oszczędzić 3,7 mln. Mogą go też desygnować do zwolnienia po 1 czerwca, co dałoby im 8,3 mln oszczędności w tym roku, ale kosztem 4,6 mln martwych dolarów za rok. Jako że również za rok będą musieli strawić 18 mln martwych dolarów z kreatywnego kontraktu Drew Breesa, decyzja nie będzie łatwa.

Jeśli już przy Breesie jesteśmy, to w Luizjanie będą musieli wymyślić jakiś plan na przyszłość. Ich QB ma 38 lat, ale dalej gra na wysokim poziomie. Rok 2017 będzie ostatnim rokiem jego kontraktu, a klub nie może go otagować po tym roku (zabrania tego kontrakt). Czy Saints poszukają w drafcie następcy Breesa czy raczej spróbują przedłużyć umowę na kolejny rok lub dwa?

Jeśli Saints zwolnią Byrda, to wówczas powinni się dogadać na przedłużenie kontraktu z Kennym Vaccaro, który sezon 2017 zagra na opcji piątego roku. Vaccaro miał sporo wzlotów i upadków, ale bilans ostatecznie wychodzi na plus.

W Nowym Orleanie desperacko potrzebują wzmocnień w obronie, ale powinni ostrożnie podejść do Nicka Fairleya. Ten zawodnik grał dobrze na swoim rocznym kontrakcie, ale nie jest specjalną tajemnicą, że jego zaangażowanie w grę osiąga odpowiedni poziom tylko kiedy zbliża się koniec kontraktu.

Saints potrzebują zawodników właściwie na każdą pozycję w obronie, ale priorytetem powinna być secondary i pass rush. W drafcie mają komplet swoich wyborów, w pierwszej rundzie będzie to #11.

 

Carolina Panthers

Wolne pieniądze: 79,3 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DT Kawann Short, DE Mario Addison, DE Charles Johnson, WR Ted Ginn Jr.

Mistrzowie NFC z sezonu 2015 zaliczyli spektakularny krach w sezonie 2016. Jednak dla fanów Panter mam dwie dobre wieści. Po pierwsze w Charlotte grają dobrze w nieparzystych sezonach, więc 2017 powinien być niezły. Po drugie GM Dave Gettleman po raz pierwszy w swojej karierze w Carolinie ma wyczyszczone salary cap i sporo pieniędzy na wzmocnienia.

Zacznijmy od rzeczy oczywistej, czyli franchise tagu dla Kawanna Shorta, który wyrósł na jednego z najlepszych pass rusherów ze środka d-line w NFL. Spotrac.com szacuje jego wartośc rynkową na 17,5 mln rocznie, więc franchise tag daje Panthers więcej czasu na dogadanie się z kluczowym liniowym bez przepłacania.

Gettleman i trener Ron Rivera muszą się też poważnie zastanowić nad źródłami niedomagającego pass rushu w sezonie 2016. Czy warto podpisywać nowe kontrakty z Addisonem i Johnsonem czy raczej są oni częścią problemu?

W Carolinie potrzebują wzmocnień na kilku pozycjach. Przede wszystkim na OT i to po obu stronach. Ewentualnie można pomyśleć o przeniesieniu Michaela Ohera na prawo, ale LT jest absolutnym priorytetem. Potrzebni będą również nowi cornerbackowie.

W ofensywie czas się rozstać z przepłaconym Jonathanem Stewartem, który jest ostatnim fatalnym kontraktem odziedziczonym po poprzednim front office. Zwolniony został już okrągły fullback Mike Tolbert, a to oznacza, że potrzebne będą wzmocnienia na running backu.

Cam Newton potrzebuje nowych celów dla swoich podań. Kelvin Benjamin ma przed sobą czwarty rok kontraktu, a potem Panthers mają do dyspozycji opcję piątego roku. Jednak przydałby się jakiś pewny reciver poza Gregiem Olsenem (Benjamin ma potencjał, ale trudno go nazwać pewnym, za dużo dropów). Ginn może wrócić na jakiś niski kontrakt, ale to nie rozwiązanie.

Panthers mają masę wolnych pieniędzy, co ozncza że Gettleman może spokojnie zdecydować które dziury będzie łatał na rynku (zapewne o-line i pass rush), a które w drafcie (zapewne WR i CB). W tym roku Carolina ma swoje wybory w rundach 1-6, w tym #8 oraz wybór kompensacyjny w trzeciej rundzie (za Josha Normana).

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC East

NFC North

NFC West

Prognoza na offseason 2017: NFC North

Północna część NFC to najlepszy rozgrywający w NFL w Green Bay, chimeryczni Lions, Vikings ze znakiem zapytania na rozegraniu i bez linii ofensywnej oraz Bears, którzy wciąż nie mogą wyjść z kryzysu.

Dziś na gościnnych występach Michał Gutka z „Przeglądu Sportowego”, który nakreśli nam sytuację w Vikings. Michała możecie znaleźć na Twitterze jako @M_Gutka

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 22 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Green Bay Packers

Wolne pieniądze: 43,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: OG T.J. Lang, pass rusher Nick Perry, DB Micah Hyde, RB Eddie Lacy, TE Jared Cook

W sezonie 2016 Packers grali w finale NFC, co jedynie przykrywa głębsze problemy trapiące ekipę z Green Bay. Jedynie fantastyczna linia ofensywna i geniusz Aarona Rodgersa pozwoliły im wygrywać kolejne mecze niezależnie od mizerii schematu ofensywnego i braku talentu po obu stronach piłki.

GM Ted Thompson tradycyjnie trzyma się z daleka od free agency, czasami sięgając po weteranów z różnych względów nie chcianych gdzie indziej (Julius Peppers, Charles Woodson, Jared Cook). Co roku pojawiają się doniesienia medialne, że „w tym roku to już na pewno” się zmieni i co roku Thompson jest wierny swojemu modus operandi. Na pewno Packers nie zanurkują w fazę „stupid money”, czyli wielkich nazwisk, wielkich pieniędzy i wielkich żali (po fakcie) w pierwszych kilku dniach. Może zapolują na jakichś niedocenianych weteranów pod koniec marca, ale Thompson raczej będzie podpisywał swoich wolnych agentów.

Na razie zaczął robić miejsce. Z drużyną pożegnał się Sam Shields, bardzo dobry cornerback, ale z ogromnymi problemami neurologicznymi (opuścił cały zeszły sezon po wstrząśnieniu mózgu w pierwszym tygodniu, w styczniu wciąż miał objawy). Zwolniony został też RB James Starks, choć tu wiązało się to ze słabą grą.

Z wolnych agentów moim zdaniem kluczowy jest Hyde, najbardziej wszechstronny gracz w secondary Packers. Po katastrofie, jaką byli cornerbackowie w 2016 r. i sukcesach Caseya Howarda w San Diego, Thompson raczej nie wypuści kolejnego startera w tej formacji. Do drużyny najprawdopodobniej nie wróci Lang, chyba że rynek wyceni go niezbyt wysoko. Lacy miał problemy z kontuzjami i nadwagą i może wrócić na jednoroczny kontrakt za małe pieniądze, by udowodnić, że wciąż ma „to coś”. GB chcieliby pewnie zatrzymać Cooka, ale to gracz o tyle utalentowany, co frustrujący (dropy), więc jeśli będzie za drogi, mogą pozwolić mu odejść.

Najciekawszym przypadkiem jest Nick Perry. Packers nie wykorzystali opcji piątego roku, Perry wrócił na roczną umowę na 5 mln i zanotował 11 sacków (12,5 przez pierwsze cztery sezony). Zapewne ktoś da się skusić na te 11 sacków i da mu duże pieniądze. GB raczej nie będą chcieli przepłacać.

Packers desperacko potrzebują wzmocnień. Począwszy od ławki trenerskiej, ale na to nie ma co liczyć. Na boisku priorytetem będzie defensywa, a zwłaszcza pozycja cornerbacka. Tradycyjnie słabym punktem jest ILB. Jeśli odejdzie Perry, a Julius Peppers skończy karierę, potrzebne będzie wsparcie w pass rushu dla często kontuzjowanego Claya Matthewsa. W ataku GB muszą rozstrzygnąć kwestię TE (Cook czy draft?) oraz wydraftować następcę Langa.

Packers mają komplet swoich wyborów (#29 w pierwszej rundzie) oraz dodatkowy wybór kompensacyjny w piątej rundzie.

 

Detroit Lions

Wolne pieniądze: 37,4 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Anquan Boldin, OG Larry Watford, OT Riley Reiff

W tej dekadzie Lwy kołyszą się gdzieś między walką o playoffy i gorzkim rozczarowaniem. Raz są bliżej jednego, raz drugiego spektrum, przyprawiając swoich kibiców o frustrację.

Ostatnie dwa lata to lepsza gra Matta Stafforda i ofensywy, ale słabsza obrony, która dodatkowo straciła Ndamukonga Suha. W efekcie na czele potrzeb w Detroit są cornerback i linebackerzy. Wiele wskazuje, że z pracą pożegnają się wysoko opłacani Haloi Ngata i DeAndre Levy, a wówczas do potrzeb dołączy pozycja LB i DT.

Lions muszą wzmocnić linię ofensywną, zwłaszcza że dwóm starterom skończyły się umowy. O ile Watford należy do bardzo solidnych zawodników, o tyle Reiff grał poniżej oczekiwań. Ochrona dla Stafforda musi być lepsza, a o to nie będzie łatwo. O dobrych liniowych ciężko ostatnio w drafcie, a to sprawia, że koszt tych nielicznych dostępnych na rynku poszedł gwałtownie w górę.

Koszty są problematyczne zwłaszcza że na nowy kontrakt czeka sam Stafford. 2017 to ostatni sezon jego umowy, a Lions pewnie nie będą chcieli czekać na jej wygaśnięcie. Stafford już w tej chwili ma szósty najwyższy cap hit w NFL, a prawa rynku są nieubłagane – będzie chciał podwyżkę, zwłaszcza że sezon 2016 miał statystycznie najlepszy od 2011 r., gdy podał na ponad 5 tys. jardów i 41 TD. W Detroit muszą też podjąć decyzję co do TE Erica Ebrona. jego opcja piątego roku na sezon 2018 będzie kosztowała ok. 8 mln.

Lwy maja komplet swoich wyborów w drafcie (#21 w pierwszej rundzie).

Minnesota Vikings

Autor: Michał Gutka (@M_Gutka)

Wolne pieniądze: 23,2 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Adam Thielen, OT Matt Kalil, WR Cordarelle Patterson, OT Jake Long, OT Andre Smith, LB Chad Greenway, CB Terrance Newman

Odkąd Mike Zimmer został trenerem głównym Wikingów, ci notowali stałe postępy. Poprzedni sezon to jednak wyjątek. Kontuzje kluczowych graczy QB Teddy’ego Bridgewatera i RB Adriana Petersona spowolniły ofensywę, a obrona była w stanie pociągnąć zespół tylko przez kilka pierwszych kolejek. Vikings zaczęli sezon od bilansu 5-0 i wydawało się, że nawet z Samem Bradfordem jako rozgrywającym to będzie drużyna licząca się w walce o najwyższe cele, ale później było już o wiele gorzej. Ostatecznie skończyła się bilansem 8-8, a kiepska druga połowa rozgrywek pokazała, gdzie zarząd musi dokonać zmian.

Najbardziej pomocy potrzebuje linia ofensywa. Według PFF OL Vikings była ledwie 29. w lidze i im dłużej trwał sezon, tym grała gorzej. Kluczowa decyzja będzie dotyczyły Matta Kalila. Dawny wybór nr 4 draftu przestał się rozwijać. Wpływ na to miały różne czynniki jak choroby i kontuzje – przez nie 27-latek nie dokończył ostatniego sezonu – i wydaje się, że jego dni w Minneapolis dobiegły końca. Absolwent USC miał być left tackle, który na dekadę zadba o obsadę tej pozycji, a okazuje się niewypałem. W ogóle Vikings mogą śmiało myśleć o przebudowaniu trzech z pięciu pozycji OL. Umowy kończą się OT Jake’owi Longowi i Andre Smithowi. Obaj są już po 30-tce i mało kto postawi na nich na kilka kolejnych lat. W klubie powinien zostać jednak jeden z nich. Na ławkę powinien za to wrócić T.J. Clemmings, który fatalnie zastępował Kalila na lewej stronie (9 sacków, 12 kar, 58 presji w 14 spotkaniach). Zwolniony został też dotychczasowy starter na pozycji prawego guarda Brandon Fusco.

Co do pozostałych wolnych agentów, sprawa jest prostsza. Wśród skrzydłowych Adam Thielen miał swój przełomowy sezon i powinien dostać nową umowę. Thielen ponadto jest zastrzeżonym wolnym agentem, więc Vikings mogą wyrównać każdą konkurencyjną ofertę. Cordarelle Patterson to świetny returner i coraz lepszy skrzydłowy, jednak zawodnik i jego agent sugerują, że poszuka opcji na rynku. Co do przyszłości waha się jeszcze rezerwowy QB Shaun Hill, więc możliwe, że potrzebny będzie dodatkowy rozgrywający. W defensywie kończą się kontrakty LB Chada Greenwaya i CB Terrence’a Newmana. Obaj to ulubieńcy Zimmera i w ich przypadku rozchodzi się głównie o to, czy skończą kariery, czy zostaną na jeszcze rok.

Vikings nie mają dużo wolnej gotówki, dlatego najważniejsze jest to, co wydarzy się w sprawie Adriana Petersona. Jeden z najlepszych RB w historii NFL nieubłaganie się starzeje (w marcu skończy 32 lata) i mało kto w jego wieku grał jeszcze na tak wysokim poziomie. Tym bardziej, że kontrakt Petersona wart będzie w tym sezonie zawrotne 18 mln dolarów.  AP wciąż może być mocny i już wiele razy pokazywał, że nie warto go skreślać. Pytanie, czy przy pozostałych potrzebach, Wikingom potrzebny jest tak drogi RB. Trudno wyobrazić sobie, by pozostał w Minnesocie na tych warunkach. Albo więc zgodzi się na obniżkę płac, albo odejdzie i częściej słyszy się o tym, że przeważa ta druga opcja. Pozostają jeszcze pytania o sposób rozstania z AP. Vikings mogą go zwolnić i dać wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy, jednak wcześniej przesondują rynek, by sprawdzić, czy można dostać atrakcyjną ofertę za swoją ikonę.

Vikings potrzebują wzmocnień w linii ofensywnej, przydałby się jeszcze jeden skrzydłowy (nawet gdyby Thielen i Patterson zostali), a w przypadku odejścia Petersona także RB. Defensywa nie wymaga tak wiele pracy, Mike Zimmer wierzy w tych, których ma, ale na pewno w drafcie poszuka uzupełnień do formacji. W obronie szczególnie przydałby się jeszcze jeden safety do rywalizacji z Andrew Sendejo oraz lepsi zmiennicy linebackerów.

Draft rozpocznie się dla Vikings dopiero od drugiego dnia. To efekt oddania wyboru w pierwszej rundzie do Eagles w zamian za Bradforda. Mają łącznie osiem picków – w każdej rundzie od drugiej do siódmej, z czego dwa razy w trzeciej i piątej.

 

Chicago Bears

Wolne pieniądze: 58,8 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Alshon Jeffery, QB Brian Hoyer

Jeszcze w 2010 r. Miśki wygrały 13 spotkań i grały w finale NFC. Jednak od tej pory zaliczyli tylko jeden sezon na plusie i ani razu nie awansowali do playoffów. W tym czasie wymienili trzech trenerów. Sezon 2017 będzie trzecim pod wodzą Johna Foxa, który jak na razie ma bilans 9-23.

Jeśli drużyna „zdobywa” #3 w drafcie, to znaczy że niewiele poszło w niej dobrze. Także Bears potrzebują gruntownej przebudowy, a ta zacznie się zapewne od pozycji rozgrywającego. Z zeszłorocznych QB ważny kontrakt ma tylko Jay Cutler, ale akurat jego powrót w granatowo-pomarańczowych barwach jest bardzo wątpliwy. Cutler niewątpliwie ma potencjał i w najlepszych chwilach ocierał się o Top 10 rozgrywających w NFL. Jednak znacznie więcej było tych słabych chwil, kiedy wyglądał jak jeden z najgorszych starterów w lidze. W tym roku Bears mogą się wreszcie uwolnić od jego fatalnego kontraktu i zrobią to czyszcząc jednocześnie 14 mln pod salary cap.

Z wolnych agentów warto powalczyć jedynie o Alshona Jeffery’ego. Kontuzje mocno go spowolniły przez ostatnie dwa lata, ale zdrowy należy do czołowych WR w NFL. W Chicago nie mają aż tylu dobrych graczy, by jednemu pozwolić odejść, choć zapewne będą musieli przepłacić, by zatrzymać rozczarowanego skrzydłowego w klubie.

Jeśli chodzi o wzmocnienia, to zespół, który zakończył sezon 3-13 potrzebuje ich w zasadzie na każdej pozycji. Najmniej pilny jest stosunkowo nieźle obsadzony pass rush i pozycja ILB. Bears są też ustawieni na OG z Joshem Sittonem i Kylem Longiem.

Bears mogą poszaleć na rynku wolnych agentów i to co tam zdziałają na pewno wpływnie na ich strategię w drafcie. Poza wspomnianym #3 mają swoje wybory w rundach 2-5 oraz 7 i dodatkowy pick w czwartej rundzie.

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC East

NFC South

NFC West

Prognoza na offseason 2017: NFC East

Wschód NFC to najlepsza dywizja NFL w 2016 roku, co nie znaczy, że brakuje tam wyzwań. Dallas muszą zejść pod czapkę, Washington zdecydować co z ich rozgrywającym, Eagles otoczyć swojego młodego QB lepszą drużyną, a Giants zrobić coś z katastrofalną linią ofensywną.

Dzisiaj dołączył do mnie @elimgrey, czołowy polski znawca New York Giants, który pisze o swoim ulubionym klubie. Polecam obserwowanie go na Twitterze.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 20 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Dallas Cowboys

Wolne pieniądze: -10,7 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Brandon Carr, OG Ron Leary, S Barry Church, WR Terrance Williams

Cowboys byli jedną z największych niespodzianek zeszłorocznego sezonu, gdy prowadzeni przez dwóch debiutantów zanotowali najlepszy bilans w NFC. W tym offseason mają dwie główne misje: załatwić sprawę Tony’ego Romo i zejść pod czapkę.

Zacznijmy od salary cap. W sytuacji, gdy czwarty już sezon z rzędu czapka rośnie o 10 mln lub więcej, znalezienie się nad nią to nie lada wyczyn. A jednak w Dallas się udało. Winne są temu niekończące się restrukturyzacje kontraktów, które wypychają uderzenie w czapkę w przyszłość i utrudniają zwalnianie słabo grających weteranów. Jak na razie bonusy restrukturyzacyjne (traktowane jak singning bonus dla potrzeb salary cap) odpowiadają za prawie 20 mln z tegorocznego obciążenia. A będzie jeszcze więcej.

Jakkolwiek niekończące się restrukturyzacje są powodem obecnych problemów, w Dallas nie mają innego wyjścia jak brnąć w to dalej. Możemy się spodziewać restrukturyzacji umów Deza Bryanta, Tyrona Smitha, Travisa Fredericka i Tyrone’a Crawforda. Pensje kilku z nich albo nawet całej czwórki zostaną zamienione na bonusy, wypłacone z góry, ale rozłożone na kilka następnych lat jeśli chodzi o czapkę. Cowboys mogą też zrobić miejsce zwalniając weterana TE Jasona Wittena, ale to zbyt wartościowy zawodnik, żeby go poświęcić. Restrukturyzacje są bardziej prawdopodobne.

W Dallas mają największą kosztową okazję w NFL, czyli Daka Prescotta, który przez następne trzy lata zarobi mniej niż Brock Osweiler przez dwa tygodnie. Najpierw jednak muszą się pozbyć Tony’ego Romo. Opcje są trzy: zwolnienie (lub emerytura), zwolnienie z desygnacją po 1 czerwca lub wymiana.

Romo na pewno chciałby zostać po prostu zwolniony i samemu wybrać nowego pracodawcę. Na „zwykłym” zwolnieniu Cowboys oszczędzą 5,1 mln miejsca pod salary cap i przełknął wszystkie „martwe pieniądze” w tym roku. Jeśli desygnują Romo do zwolnienia po 1 czerwca, zaoszczędzą 12 mln, ale kosztem 6,9 mln martwych dolarów w sezonie 2018. Ewentualna wymiana daje im tyle samo miejsca co normalne zwolnienie, co nie jest najlepszą opcją, więc kompensata musiałaby być znacząca (druga runda?).

Zakładając cztery restrukturyzacje i zwolnienie Romo z desygnacją czerwcową, Cowboys będą mieli ok 28 mln dolarów miejsca. Musi im to wystarczyć na podpisanie umów z debiutantami (5,3 mln wg overthecap.com, jeśli zachowają obecne wybory), practice squad, listę kontuzjowanych i aktywny 53-osobowy roster. W efekcie pieniędzy na wzmocnienia nie będzie za dużo. Tak naprawdę Cowboys nie mają co marzyć o zatrzymaniu własnych weteranów. Raczej nie będą chcieli płacić ok 9 mln za Leary’ego, czy 8 mln za Williamsa (szacunki spotrac.com). Bardziej prawdopodobny jest powrót graczy secondary, która grała nadspodziewanie dobrze w sezonie 2016. Tyle że to może być jednorazowy wyskok, zwłaszcza biorąc pod uwagę poprzednie sezony.

W efekcie Cowboys będą szukali wzmocnień w drafcie. Potrzebują głównie pass rusherów i secondary, choć przydałoby się trochę głębi składu w o-line. W pierwszej rundzie dysponują #28. Nie mają wyboru w piątej rundzie, ale dysponują dodatkowym w siódmej.

 

New York Giants

Autor: @elimgrey

Wolne pieniądze: 34,4 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DE Jason Pierre-Paul, DT Johnathan Hankins

Dziwny to był sezon Giants. Gdy się zaczynał, oczekiwano że ofensywa pociągnie ten zespół zanim „kupiona za 200 mln dolarów” obrona zacznie się spłacać. Rzeczywistość okazała się przewrotna i to defensywa (wg DVOA – druga najlepsza w lidze) okazała się głównym powodem dla którego ten zespół wygrał 11 meczów.

To po tej stronie piłki nowojorczycy mają 2 najważniejsze pytania dotyczące własnych wolnych agentów. Niby stać ich by zatrzymać zarówno JPP jak i Big Hanka – otwarta pozostaje kwestia czy po sprowadzeniu przed rokiem do drużyny Vernona i Snacksa [Damon Harrison – przyp. NFLBlog] będą chcieli lokować aż tyle środków  w linię defensywną (w bliskiej przyszłości czekają ich kolejne spore wydatki na takich graczy jak Beckham, Pugh, Richburg czy Collins). Odkąd też w pierwszej rundzie ostatniego draftu wybrano CB Ilaja Apple, spekuluje się też co do przyszłości w zespole DRC. Ten jednak nie marudził gdy najpierw z boku przestawiono go na slota, a później zagrał jeden z najlepszych sezonów w karierze, który zaowocował wyborem do drugiego zespołu All-Pro. Byłoby ciężkim zadaniem znaleźć jakość jaką daje, za niecałe 5 milionów dolarów oszczędności, które by zyskano dzięki jego zwolnieniu. Poza tym, Jerry Reese, menadżer nowojorczyków zwykł mawiać, że w NFL nigdy nie ma się za wielu pass-rusherów i cornerbacków.

Większy „retooling” czeka Giants w ofensywie. Offseason zaczęto od obcięcia jednej ze współczesnych ikon klubu WR Victora Cruza oraz RB Rashada Jenningsa. Niejasna jest przyszłość innego RB, Shane’a Vereena, który stracił niemal cały 2016 rok z powodu dwukrotnego zerwania tricepsa. Zastrzyku talentu bezsprzecznie najbardziej trzeba na pozycji tight enda i już niemal tradycyjnie w linii ofensywnej (to mógłby być temat na oddzielny esej – na dziś pewni swego miejsca są tylko LG Justin Pugh i C Weston Richburg). Niewykluczone też, że Giants zechcą „upgrejdować” korpus skrzydłowych (szczególnie przydałby się wysoki receiver w typie Plaxico Burressa czy Hakeema Nicksa) i biegaczy (zwłaszcza że w tegorocznym naborze ta pozycja to ponoć bardzo dobra klasa).

I skoro już napomknąłem o drafcie, NYG klasycznie – mają 7 wyborów, do tego z żadną inną ekipą się nie rotują dlatego – o ile nie dojdzie do żadnych wymian – będą w każdej rundzie wybierać jako 23.

 

Washington Redskins

Wolne pieniądze: 64,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: QB Kirk Cousins, WR Pierre Garcon, WR DeSean Jackson, DE Chris Baker

Na pozór Redskins mają masę wolnego miejsca pod czapką, jednak szybko zacznie go ubywać. Przede wszystkim czeka decyzja dotycząca Kirka Cousinsa. Rozgrywający Redskins to zawodnik w typie Joego Flacco. Może poprowadzić silną ekipę, ale w słabej nie pociągnie za sobą kolegów. Jednak jest sporo drużyn, które na Cousinsa patrzą z zazdrością, więc mało prawdopodobne, by wyprowadził się ze stolicy. Redskins mogą zdecydować się na drugi franchise tag, który będzie ich kosztował 24 mln albo długoterminową umowę, zapewne w okolicy 20 mln.

Także pozostali trzej wolni agenci to ważne postacie w Redskins. Garcon i Jackson to część jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego, korpusu reciverów w NFL i bez nich Cousins może mieć poważne problemy. Z kolei Baker nie jest graczem, który rzuca się w oczy w statystykach, ale odwala masę niewdzięcznej czarnej roboty w linii defensywnej, niczym (przy zachowaniu wszelkich proporcji) Vince Wilfork w Patriots kilka lat temu. Jeśli uda się zatrzymać cała czwórkę, miejsce pod czapką gwałtownie stopnieje.

Potrzeby Redskins w dużej mierze będą zależały od negocjacji z wyżej wymienioną czwórką. Jeśli nie uda się zatrzymać Garcona i/lub Jacksona, potrzebni będą nowi skrzydłowi. W obronie bezwzględnie potrzeba wzmocnień na safety oraz w linii, zwłaszcza jeśli Baker przeniesie się do innej drużyny.

Redskins będą ciekawym graczem w drafcie. Oprócz kompletu własnych wyborów (#17 w pierwszej rundzie) dysponują dodatkowymi wyborami w czwartej, piątej i szóstej rundzie, które mogą stać się elementami wymian albo posłużyć do wzięcia graczy zapewniających głębię składu.

 

Philadelphia Eagles

Wolne pieniądze: 11,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Nolan Carroll, DT Bennie Logan

Eagles muszą zacząć offseason od wygospodarowania dodatkowego miejsca pod czapką. Właściwie już zaczęli. Zwolniony został Leodis McKelvin, co dało im 3,2 mln, ale to nie koniec. „Pod nóż” pójdą zapewne Connor Barwin (7,6 mln oszczędności) i Ryan Matthews (4 mln).

Paradoksalnie sytuacja Eagles nie jest taka zła. Nie mają żadnych istotnych wolnych agentów, bo Carroll i Logan to gracze przydatni, ale do zastąpienia. W zeszłym sezonie ich gra wyglądała lepiej niż końcowy bilans 7-9, a quarterback na debiutanckim kontrakcie daje im szansę na ulokowanie tych pieniędzy gdzie indziej.

Podstawowym zadaniem w Philly jest otoczenie Carona Wentza odpowiednimi graczami, by częściej pokazywał dobrą grę z początku sezonu, niż problematyczną dyspozycję z końcówki. Wentz będzie potrzebował skrzydłowych do łapania podań i wzmocnień w linii ofensywnej. Tu Orły czeka ciężka decyzja dotycząca LT Jasona Petersa, który wciąż jest ponadprzeciętnym zawodnikiem, ale obciąża czapkę aż 11,2 mln. To trochę za dużo jak na weterana, którego gra się ostatnio pogorszyła.

Eagles nie mogą zapominać o defensywie, gdzie bardzo potrzebują wzmocnień na pozycji cornerbacka.

W drafcie Eagles dysponują #14 lub #15 (zdecyduje rzut monetą), który pozyskali od Vikings za Sama Bradforda. Poza tym mają komplet swoich wyborów i wybór kompensacyjny w czwartej rundzie (od Browns).

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC North

NFC South

NFC West