Site icon NFL Blog

NFL Playoffs: Zapowiedź Divisional Round

No to została ósemka. Nie mogę z czystym sumieniem napisać „najlepsza ósemka”, bo obecność Texans w tym gronie to niestety czysty zbieg okoliczności. Niemniej możemy się spodziewać znacznie lepszych spotkań niż w zeszłym tygodniu, bo poza wyjazdem Texans do Nowej Anglii wszystkie mecze zapowiadają się bardzo ekscytująco.

Wszystkie godziny meczów wg polskiego czasu. Liczby w tabelach oznaczają miejsce drużyny w danej klasyfikacji po sezonie zasadniczym. Więcej o DVOA możecie poczytać tutaj.

 

Seattle Seahawks @ Atlanta Falcons

sobota, 22:35

W sezonie zasadniczym: ATL@SEA 24:26

Porównanie statystyczne:

Na początek rundy mamy pojedynek „ptaszków” z NFC. Cztery lata temu obie drużyny spotkały się ze sobą w tej samej rundzie, również w Atlancie. Na 25 sekund przed końcem Marshawn Lynch wyprowadził swój zespół na jednopunktowe prowadzenie, ale dwa kapitalne podania Matta Ryana doprowadziły gospodarzy w zasięg skutecznego kopnięcia z pola. Falcons wygrali, ale w finale NFC przegrali z San Francisco 49ers.

Od tej pory obie drużyny dryfowały w odwrotną stronę. Seahawks już w kolejnym sezonie świętowali wygraną w Super Bowl, a w 2014 r. ponownie wygrali NFC, by w Super Bowl ulec Patriots. Dla Falcons sezon 2012 był kulminacją ery Mike’a Smitha. Piąty sezon z rzędu na plusie i awans do finału konferencji dopiero po raz trzeci w 50-letniej historii klubu. Jednak w sezonach 2013-2015 Atlanta ani razu nie miała dodatniego bilansu, a Mike’a Smitha zastąpił Dan Quinn, który wcześniej pracował jako… koordynator defensywy Seahawks (choć w playoffach 2012 nie brał udziału, pracował wówczas na Uniwersytecie Florydy i do Seahawks dołączył dopiero w kolejnym sezonie).

Jednak widać wyraźnie, że smaczków w tym meczu nie zabraknie. Nie powinno zabraknąć również dobrego futbolu, bo najlepsza obrona ostatnich lat spotka się z jedną z najlepszych ofensyw w historii NFL.

Oczywiście trudno porównywać ofensywy między zupełnie różnymi erami futbolu amerykańskiego. Jednak większość komentatorów i statystyków jest zgodnych, że Falcons dysponują jednym z dziesięciu najlepszych ataków w dziejach NFL.

Jej liderami są QB Matt Ryan i WR Julio Jones, obaj wybrani niedawno do pierwszej drużyny All-Pro (odpowiednik drużyny gwiazd w NBA). Ryan od lat wymieniany jest w gronie czołowych rozgrywających ligi, ale takiego sezonu jak 2016 jeszcze nie miał i chyba mało kto wątpi, że to QB Falcons zgarnie nagrodę MVP (zwłaszcza że głosują ci sami ludzie co na All-Pro).

Ryan osiągnął te wyniki, choć Julio Jones część sezonu walczył z kontuzjami i złapał piłki na „zaledwie” 1409 jardów. Ale jeśli w dwóch ostatnich sezonach przekraczał 1500… Kontuzje Jones oznaczały w poprzednich latach poważne problemy Falcons. Nie w tym roku. Aż ośmiu graczy Atlanty złapało ponad 20 piłek, a aż 10 zaliczyło ponad 200 jardów w odbiorze piłki.

Ofensywa Falcons nie była taka jednowymiarowa. Devonta Freeman drugi sezon z rzędu przekroczył tysiąc jardów po ziemi, ale tym razem potrzebował niemal 40 biegów mniej, co dało imponującą średnią 4,75 jarda/bieg.

Czy Falcons będą próbowali biegać przeciwko Seattle? To chyba nie najlepszy pomysł. W sezonie zasadniczym Seahawks oddawali 3,4 jarda/próbę, najmniej w lidze, a w Wild Card Round Zach Zenner nie za bardzo mógł sobie pobiegać. Znacznie łatwiej powinno im być w grze górą.

Pytanie jak Seahawks będą bronili. Wydaje mi się, że zmienią swoją klasyczną wariację na temat Cover 3 i będą kryli więcej każdy swego. A to dlatego, by częściej ustawiać Richarda Shermana po stronie Julio Jonesa. Jeśli Sherman zostanie przyspawany do lewej strony obrony, to Jones po prostu stanie po prawej i zmasakruje niedoświadczonych cornerbacków Seattle pozbawionych wsparcia Earla Thomasa. W tej sytuacji bardzo ważny będzie pass rush Michaela Bennetta.

Po drugiej stronie piłki Falcons nie są tacy mocni i tu swoich szans muszą upatrywać Seahawks. Możemy się spodziewać częstej gry po ziemi. Atlanta gorzej broni bieg niż podanie. Właściwie jeśli chodzi o obronę biegu są w ogonie NFL. Przeciwko podobnej obronie biegowej Detroit przed tygodniem Thomas Rawls wybiegał 161 jardów w zaledwie 27 próbach.

Bieganie pozwoli też ograniczyć poczynania pass rushera Vica Beasleya, kolejnego All-Pro w barwach Falcons. Zdecydowanie najlepszy w tym roku defensor drużyny będzie miał używane przeciwko fatalnym tacklom Seahawks, jeśli Seattle zostanie zmuszone do grania jakichś „oczywistych sytuacji podaniowych” (2&10+ albo 3&7+). Problemem Falcons będzie natomiast brak najlepszego cornberbacka, bo Desmont Trufant w listopadzie wylądował na liście kontuzjowanych.

Pojedynek obrony Seattle z atakiem Atlanty zapowiada się szalenie interesująco, ale paradoksalnie mecz może rozstrzygnąć to, która z teoretycznie słabszych formacji w obu drużynach będzie się potrafiła przełamać.

Mój typ: Seattle 20 – 24 Atlanta

 

Houston Texans @ New England Patriots

niedziela, 2:15

W sezonie zasadniczym: HOU@NE 0:27

Porównanie statystyczne:

Ależ spotkanie! Defensywa nr 1 w jardach i defensywa nr 1 w oddanych punktach! Super, nie? Eee… NIE!

Prawdę mówiąc zastanawiam się ile osób w Polsce będzie oglądało to spotkanie, które skończy się gdzieś po 5:00 rano naszego czasu. Jako fan Patriots nie odpuszczę, choć jeśli przewaga po trzech kwartach sięgnie 30 punktów pewnie pójdę spać. A to wcale nie jest takie nieprawdopodobne.

Pomyślcie tylko: Patriots po prostu zmietli we wrześniu Texans. A za centrem nie stał wtedy Tom Brady. Nawet nie Jimmy Garoppolo. Ofensywę Patriotów prowadził rookie Jacoby Brisett, zielony jak trawa na wizytę Pierwszego Sekretarza. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby grał Brady? A do tego do składu wrócił Dion Lewis. Kiedy on wychodzi na boisko, Patriots nie przegrali żadnego meczu.

A zupełnie na poważnie. Czy Texans mają jakieś szanse? Po pierwsze Patriots musieliby zagrać naprawdę słabo i popełniać dużo błedów. Po drugie najsłabsze special teams w lidze nie mogą dać się tak zdominować ekipie Billa Belichicka, jak miało to miejsce we wrześniowym spotkaniu. Defensywa Texans musi rozegrać najlepszy mecz w tym roku. I wreszcie ofensywa pod wodzą Brocka Osweilera musi wspiąć się na wyżyny nie widziane od czasów, kiedy brylowali tam Matt Schaub, Arian Foster i Andre Johnson.

Wystąpienie razem wszystkich tych czynników jest bardzo mało prawdopodobne. Należy się więc skupić na szczegółach, by choć trochę rozkoszować się meczem. Choćby tym co wymyśli Bill Belichick, żeby ograniczyć Jadeveona Clowneya albo czy Patriots będą unikać sektorów boiska pilnowanych przez A.J. Bouye’a. A także w jaki sposób Brock Osweiler zdoła zasabotować wysiłki swojej drużyny.

A jeśli już kompletnie nie będziecie mogli tego oglądać pomyślcie, że za dwa miesiące oddacie wiele za mecz Rams-49ers. Patriots-Texans nie brzmi tak źle.

Mój typ: Houston 7 – 45 New England

 

Pittsburgh Steelers @ Kansas City Chiefs

niedziela, 19:05 EDIT: ze względu na zagrożenie zamiecią mecz przeniesiony na poniedziałek, 2:20

W sezonie zasadniczym: KC@PIT 14:43

Porównanie statystyczne:

Czy Steelers grają nierówno w tym sezonie? W czwartym tygodniu rozgrywek wprost zmietli Chiefs. Ben Roetlisberger podał na 300 jardów i 5 TD, a Le’Veon Bell potrzebował tylko 18 biegów, by wybiegać 144 jardy. Tymczasem tydzień wcześniej Stalowi zostali kompletnie rozbici przez Eagles, a Big Ben rzucał 44 razy, ale zdobył jedynie 257 jardów. Czy decydującym czynnikiem był powrót z zawieszenia Bella?

Będziemy się mieli okazję przekonać w pierwszym z niedzielnych meczów. Chiefs od kilku lat są drużyną z silną obroną i mega konserwatywnym atakiem, jednak ten sezon naruszył nieco te stereotypy. TE Travis Kelce to jeden z najlepiej biegających ścieżki graczy na tej pozycji. Zaliczył najlepszy sezon w karierze, potwierdzony wyborem do All Pro. Do drużyny gwiazd został również wybrany Tyreek Hill, rookie z piątej rundy draftu. Teoretycznie WR. W praktyce szwajcarski scyzoryk, piekielnie niebezpieczny z piłką w rękach. Biega, łapie podania, wraca z puntami, przyspiesza jak bolid Formuły 1.

Tych dwóch zawodników daje nieco więcej dynamiki ofensywie Chiefs. To widać, gdy popatrzymy na statystyki Alexa Smitha. Zaliczył najwięcej jardów, ale i strat odkąd dołączył do Chiefs. Co ciekawe jeszcze nigdy w karierze nie był tak rzadko sackowany, choć o-line KC nie jest jakaś wybitna. To też pokazuje, że w ataku Chiefs mniej liczy się konserwatywna ochrona piłki, a częściej podejmują ryzyko.

Muszą to robić, bo obrona nie jest aż tak mocna. Pass rusher Justin Houston opuścił dwa ostatnie mecze, gdy jego kolano, chirurgicznie naprawiane wiosną, zaczęło puchnąć. Przeciwko Steelers na pewno go nie zabraknie, ale ile snapów wytrzyma i na ile będzie przypominał siejącego spustoszenie Justina Houstona z sezonu 2014? Z urazem kolana zmaga się też jego kolega z formacji Tamba Hali, a najlepszy linebacker i lider defensywy Derrick Johnson zerwał ścięgno Achillesa. W tej sytuacji wiele zależy od safety Erica Berry’ego, który będzie musiał czyścić błędy kolegów i nie pozwolić na jakieś big play.

W Pittsburghu najważniejsza kwestią jest zdrowie Big Bena, któremu odnowił się stary uraz stopy, gdy zupełnie bez sensu grał w końcówce meczu z Dolphins w zeszłym tygodniu. Jeśli ograniczy to jego zwykłą mobilność i utrudni celne podawanie, Chiefs będą mogli zapakować więcej defensorów do tackle boxu przeciwko Le’Veonowi Bellowi, a o niczym innym nie marzą.

Klucz do sukcesu Pittsburgha jest prosty: uruchomić cała wielką trójkę ofensywy (Roethlisberger, Bell i Antonio Brown) i ograniczyć poczynania Hilla w special teams. Nie zdziwię się, jeśli wszystkie punty Stalowych będą leciały w aut.

Chiefs rok temu wygrali w playoffach pierwszy raz od 1993 r. (ale znów z ex-49ers QB za sterami). Teraz liczą na coś więcej, ale by pojawić się w finale AFC muszą liczyć, że Justin Houston ograniczy Big Bena, a Chris Jones i Dontari Poe zdominują środek gry i zdołają zatrzymać Bella. A wtedy wystarczy błysk Hilla.

Mój typ: Pittsburgh 20 – 17 Kansas City

 

Green Bay Packers @ Dallas Cowboys

niedziela, 22:40

W sezonie zasadniczym: DAL@GB 30:16

Porównanie statystyczne:

Cowboys pewnie i zasłużenie zajęli pierwsze miejsce w NFC. W Wild Card Round polegli New York Giants, jedyna drużyna, która zdołała pokonać Cowboys w sezonie zasadniczym (meczu z Eagles granego rezerwami nie licząc). Starterzy mieli trzy tygodnie na wyleczenie urazów, reszta drużyny dwa. A mimo to nie mogą czuć się zbyt pewnie na myśl o spotkaniu z Packers. Powód jest jeden: Aaron Rodgers.

To co rozgrywający Green Bay prezentuje w drugiej połowie sezonu to absolutne mistrzostwo świata i okolic. Zapomniał już o słabszym początku sezonu i w pierwszej rundzie playoffów dosłownie rozstrzelał bardzo dobrą obronę Giants. Jak długo on jest w składzie Packers, ta drużyna może wygrać absolutnie z każdym. Co nie znaczy, że w Teksasie będą faworytami.

GB mają całkiem sporo problemów. Poczynając od Jordiego Nelsona, który doznał złamania żeber przeciwko Giants i nie zagra w niedzielę. Podobnie jak RB James Starks, który leczy wstrząśnienie mózgu. Ten sam uraz leczy CB Quinten Rollins, choć w przypadku tego ostatniego szanse na grę są stosunkowo największe. Pod znakiem zapytania stoją występy linebackerów: Jayrone’a Eliota (opuścił trzy ostatnie mecze) i Blake’a Martineza (kontuzja przeciwko Giants).

Z kolei Cowboys stają się coraz zdrowsi. DE Demarcus Lawrence i LT Tyron Smith odpoczywali w ostatnim meczu sezonu. Wciąż są w raporcie kontuzjowanych, ale muszą być, jeśli drużyna chce ich oszczędzać na treningach. Poza tym nic im nie dolega (o ile można tak powiedzieć o graczach NFL pod koniec sezonu). Podobno zupełnie zdrowy jest CB Morris Claiborne.

Packers nie mogą sobie pozwolić na podobny przestój w pierwszej połowie jak przeciwko Giants. Cowboys polegają na sile swojej ofensywy. GB nieźle bronią bieg, ale czy zdołają coś zdziałać przeciwko o-line Cowboys i Ezekielowi Elliottowi? Trzech z pięciu liniowych Cowboys zostało wybranych do All-Pro. Elliott wybiegał ponad 100 jardów na mecz i ponad 5 jardów na próbę, co w tej dekadzie zdarzyło się tylko raz – Adrianowi Petersonowi w 2012 r, gdy zdobył nagrodę MVP.

Co gorsza dla Packers, Dallas nie opiera się wyłącznie na Elliotcie. QB Dak Prescott potrafi sam pobiec, a GB od lat mają problemy z obroną zone read, więc Cowboys na pewno przetestują rywali w ten sposób. Do tego dysponuje szeroką gamą broni w ofensywie, poczynając od Deza Bryanta, WR-a o nieprawdopodobnych możliwościach i równie nieprawdopodobnej tendencji do upuszczania piłek, przez ultra-pewnych TE Jasona Wittena i slot recivera Cole’a Beasleya.

Czy obrona Packers się temu przeciwstawi? Jak już wspominałem całkiem skutecznie bronią przeciwko biegowi, więc będą musieli zatrzymać Elliotta w pierwszych próbach i zmusić Prescotta do wygrania meczu górą. Tyle że wobec braków w secondary może się to skończyć tragicznie.

Pamiętajmy, że mimo fantastycznego sezonu Prescot i Elliott to wciąż debiutanci i nie wiadomo czy wytrzymają presję playoffów. Jeśli Clay Matthews albo Julius Peppers zaliczą kilka sacków, to czy Prescott nie zacznie widzieć duchów w kieszeni? To jednak gdybanie. Jedyna realna szansa dla Packers to kolejny wielki mecz Aarona Rodgersa, który jest w stanie dotrzymać kroku Elliottowi, Prescottowi i spółce, mimo braku solidnego wsparcia (poza o-line, która w pass protection może być nawet lepsza od linii Dallas). A nawet wtedy strzelanina wcale nie musi się skończyć pomyślnie dla gości.

Mój typ: Green Bay 28 – 38 Dallas

 

P.S. Pamiętajcie o zostawieniu lajka. Playoffy to najlepszy czas na przyciąganie nowych fanów NFL, a każdy Wasz lajk, komentarz i udostępnienie zwiększają zasięg posta.

P.S.2. W dniu meczu widzimy się na Twitterze.

Exit mobile version