Site icon NFL Blog

NFL przed sezonem 2017: NFC North

NFC North to dywizja Aarona Rodgersa i jak co roku to Packers są „team to beat”. Nie jest to niemożliwe, ale pozostałe zespoły z tej dywizji jakoś nie poczyniły w tym kierunku dużych kroków w offseason. Choć w Minnesocie może wystarczyć, że będą zdrowsi.

 

Green Bay Packers

Jak długo Aaron Rodgers prowadzi atak Green Bay Packers, tak długo drużyna z Wisconsin pozostaje kandydatem do wygrania NFC. Tyle że Rodgers nie może wszystkiego robić sam, więc co roku czegoś brakuje.

W zeszłym roku była to obrona. Właściwie tylko duet safety, pass rusher Nick Perry oraz DL Mike Daniels spisywali się na miarę oczekiwań. Perry został wynagrodzony absurdalnie wysokim kontraktem, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że był to jego pierwszy udany sezon po trzech niewypałach z rzędu.

Kluczowym problemem była kwestia cornerbacka, gdzie niespodziewanie #1 został Ladarius Gunther, pracowity chłopak, ale z talentem na głębokiego zmiennika i special teamera. Efektem był Julio Jones, który przebiegł się po defensywie GB jak chciał.

Zobacz pozostałe dywizje:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC East

NFC South

NFC West – 3 września

Do zdrowia powracają Damarious Randall i Quinten Rollins, ale wątpliwe by któryś z nich stanowił duże wzmocnienie. Większe nadzieje fani Packers mogą wiązać z tegorocznym debiutantem Kevinem Kingiem oraz powrotem Davona House’a, który ostatnie dwa lata spędził w Jacksonville. Niby najlepszą szansą na wygraną na loterię jest kupienie jak największej liczby losów, ale jakoś nie jestem pewien czy ta ilość przejdzie w jakość.

Słabo wygląda też pass rush. Clay Matthews nie zagrał pełnych 16 meczy jako pass rusher od debiutanckiego sezonu. Udało mu się to w latach 2014-15, ale wtedy grał głównie na ILB. Gdy wrócił na swoją nominalną pozycję przed rokiem, od razu opuścił cztery mecze po urazach, w preseason też miał problemy ze zdrowiem. Moje wątpliwości co do Nicka Perry’ego przedstawiłem wyżej, a poza tym zdążył już skręcić kostkę w meczu przedsezonowym i „może” będzie gotowy na pierwszy mecz sezonu zasadniczego. Za tą dwójką… długo, długo nic. Tradycyjnym problemem pozostaje pozycja środkowego linebackera.

[EDIT: 30 sierpnia wieczorem Packers podpisali Ahmada Brooksa z 49ers. Jeśli zostały mu jeszcze jakieś siły, to może pełnić podobną rolę w drużynie co wcześniej Julius Peppers]

Przynajmniej w ataku wszystko będzie ok, prawda? Fakt, udało się pozyskać wreszcie TE z prawdziwego zdarzenia. Nierównego Jareda Cooka zastąpi wszechstronny Martellus Bennett, który daje naprawdę sporo możliwości w ofensywie. Pytanie tylko czy Mike McCarthy będzie w stanie go wykorzystać.

Nieco gorzej przedstawia się sytuacja przed Aaronem Rodgersem. Rok temu odszedł T.J. Lang, w tym roku Josh Sitton. Rok temu odszedł Josh Sitton, w tym roku T.J. Lang. Dodatkowo wszechstronny J.C. Tretter zasilił Browns. W efekcie center Corey Linsley będzie miał po obu swoich stronach niesprawdzonych partnerów i fenomenalna w ostatnich latach pass protection, która pozwalała Rodgersowi na improwizację, może w tym roku nie trzymać się tak dobrze.

O ile młodzi CB Packers nagle nie „zaskoczą”, to nie widzę GB w Super Bowl.

 

Detroit Lions

Lwy dość niespodziewanie weszły przed rokiem do playoffów, ale raczej nie ma co liczyć na powtórkę. Zaledwie jedno z dziewięciu spotkań przed rokiem wygrali wyżej niż jednym posiadaniem, mieli ujemny bilans małych punktów, a DVOA sytuowało ich na 27. miejscu w lidze, między Jaguars i 49ers.

Dodatkowo mocno ograniczona salary cap nie pozwoliła na spektakularne wzmocnienia. Udało im się zainwestować w największą słabość – linię ofensywną. Pozyskali RT Ricka Wagnera i RG T.J. Langa. W tym drugim przypadku przy okazji osłabili lokalnego rywala z Green Bay. Musieli jednak zapłacić premium za obu graczy. W przypadku Wagnera wręcz zrewolucjonizowali rynek na RT. Na domiar złego w czerwcu operację przeszedł ich LT Taylor Decker i będzie wyłączony z gry od czterech do sześciu miesięcy. W efekcie lewą stronę Matta Stafforda chronić będzie Cam Robinson, który był tak słaby, że pozbyli się go nawet LA Rams.

Miejsca pod czapką jest niewiele, a Lions wciąż nie podpisali nowej umowy z Ziggym Ansahen, który będzie grał na opcji piątego roku z pensją przeszło 12,7 mln dolarów.

Nową umowę dostał za to Matt Stafford. 135 mln/5 lat daje rekordową średnią 27 mln rocznie, ale to nie sumaryczna kwota stanowi o jakości kontraktu. Dwa kluczowe parametry to pieniądze gwarantowane w momencie podpisania oraz kwota wypłacana przez pierwsze trzy lata umowy. Matt Stafford dostał aż 50 mln dolarów singning bonusu! W pełni gwarantowana kwota to 60,5 mln. W trzy lata dostanie 87 mln.

Porównajmy to z dwoma innymi spektakularnymi umowami: Dereka Carra i Andrew Lucka. Carr dostał 40 mln gwarancji (dwie trzecie tego co Stafford) i 67,7 mln w trzy lata (ok. 78% kontraktu Stafforda). Umowa Carra, choć średnia jest imponująca, tak naprawdę jest najsłabsza z tych trzech. Luck dostał 44 mln gwarancji oraz 75 mln w trzy lata.

Lions nie mieli większego wyboru. Potrzebowali miejsce pod czapką płacową (nowa umowa zwalnia 6 mln na ten sezon), nie mają alternatywy dla Stafforda, który zapewne dostałby na rynku nawet 30 mln/rok od Browns czy 49ers. W odwodzie pozostawałby franchise tag. Dwukrotny tag dla Stafforda wynosiłby 59,5 mln, co w połączeniu z 16,5 mln pensji w tym sezonie dałoby 76 mln. To był bardzo mocny argument po stronie drużyny i jeszcze bardziej pokazuje jak bardzo obóz Stafforda wygrał negocjacje.

Stabilizacja na rozegraniu to cenny atut, o ile Lions będą go w stanie ochronić.

 

Minnesota Vikings

Zaczęli poprzedni sezon od 5-0, a potem kompletnie się posypali. Przyczyny były dwie: jednowymiarowa ofensywa, dla której kulą u nogi była fatalna linia ofensywna oraz plaga kontuzji w świetnej defensywie, która zaczęła na bardzo wysokim poziomie, by z meczu na mecz grać gorzej.

Jak na razie urazy omijają defensywę, w której wracają wszyscy najważniejsi zawodnicy. To oznacza, że Vikings powinni być bardzo mocni po tej stronie piłki. Wątpliwości znów budzi ofensywa.

W Twin Cities pozbyli się Adriana Petersona. Nawet ikona klubu nie jest warta 18 mln dolarów w wieku 32 lat. Tylko czy płacenie Lataviusowi Murrayowi 15 mln/3 lata to na pewno najlepsze rozwiązanie, by go zastąpić? Murray niewiele osiągnął za bardzo dobrą linią w Oakland, wątpliwe by udało mu się to w MInnesocie.

Nie poprawiła się sytuacja w linii ofensywnej. Co prawda Vikings wydali sporo pieniędzy, by upewnić się, że T.J. Clemmings nie wstanie z ławki, ale można mieć wątpliwości czy Riley Reiff i Mike Remmers to faktycznie goście, którym warto płacić w sumie ponad 20 mln dolarów rocznie. Gorzej pewnie być nie może, ale to wcale nie znaczy, że będzie lepiej.

Vikings nie mieli w tym roku wyboru w pierwszej rundzie draftu, bo oddali go do Eagles za Sama Bradforda. Bradford rozegrał najlepszy sezon w karierze. Trochę z konieczności, a trochę ze względu na własne ograniczenia grał głównie krótkie piłki, ale robił to na tyle skutecznie, że trudno mieć do niego pretensje o słabość ofensywy Minnesoty. Podobno do zdrowia wraca Teddy Bridgewater. Zapewne ktoś z tej dwójki odejdzie za rok, ale na razie nie wiadomo czy Bridgewater zdoła wejść na poprzedni poziom sportowy.

Kusi mnie, by napisać, że Vikings zajdą tak daleko, jak zaprowadzi ich obrona, ale to nieprawda. Obrona będzie ich trzymała na powierzchni, a ostateczny wynik zależy od dyspozycji ataku. Na miejscu fanów nie liczyłbym z tej strony na zbyt wiele.

 

Chicgao Bears

Sezon 2017 będzie trzecim rokiem wspólnej pracy duetu HC John Fox – GM Ryan Pace. Jak na razie nie mogą się pochwalić specjalnymi sukcesami. Dwa ostatnie sezony to w sumie bilans 9-23. Stąd dość nerwowe ruchy w offseason, bo nawet najbardziej cierpliwy właściciel zacznie wymagać efektów po trzech latach.

Jak można się było spodziewać, po ośmiu latach era Jaya Cutlera w Chicago dobiegła końca. Cutler awaryjnie trafił do Miami, a w Chicago rozpoczęły się desperackie poszukiwania nowego asa na rozegraniu. Brian Hoyer został wypuszczony do San Francisco, a w jego miejsce ściągnięto Michaela Glennona, dając mu roczną umowę na 18,5 mln z dwoma latami opcji dla drużyny. Wątpię, by o Glennona była aż taka konkurencja, by dawać mu 18 mln, pewnie za połowę tej kwoty też by podpisał.

Ale to nie koniec atrakcji. W maju Bears oddali do San Francisco #67 i #111 w drafcie 2017 oraz wybór w trzeciej rundzie draftu 2018 za prawo do przesunięcia się o jedno miejsce w górę i wybór Mitchella Tubiskiego. Młody rozgrywający to duży znak zapytania, a cena była bardzo wysoka. Jeśli Trubisky okaże się quarterbackiem przyszłości w Chicago to cena nie będzie za wysoka. Ale jeśli oba nabytki na rozegraniu okażą się niewypałem, Fox i Pace zostaną bez pracy w 2018 r.

Cały ten kapitał zainwestowany w wątpliwe rozwiązania na rozegraniu można było wykorzystać inaczej, bo potrzeb jest dużo. Przede wszystkim nie bardzo wiadomo, do kogo miałby podawać nowy QB (ktokolwiek nim będzie). Alshon Jeffery wybrał Eagles. Cam Meredith, najlepszy reciver Bears w zeszłym sezonie, zerwał ACL w preseason. Z Tennessee pozyskali Kendalla Wrighta, a z New York Giants Victora Cruza, ale kariery obu tych obiecujących zawodników przerwały kontuzje i wątpliwe, by odzyskali dawną dyspozycję.

Miśki nieco wzmocniły secondary. Prince Amukamara i Marcus Coper nie są może gwiazdami, ale całkiem solidnymi opcjami na cornerbacku już jak najbardziej.

Czy jest jakaś nadzieja dla Chicago na ten sezon? Jeśli Trubisky i kilku nieznanych graczy nagle okażą się gwiazdami, to są szanse powalczyć o playoffy. Znacznie bardziej prawdopodobna jest jednak walka o #1 w drafcie.

 

Mój typ: Żadna z tych drużyn nie budzi we mnie większego zaufania. Z braku laku dywizja dla Aarona Rodgersa. Drugie miejsce, ale bez playoffów, dla Vikings, trzecie dla Lions, a dywizję zamkną Bears.

 

P.S. Pamiętaj, żeby polubić fanpage na Facebooku, gdzie w sezonie będę krótko podsumowywał na gorąco obejrzane mecze. Z kolei na Twitterze znajdziecie opinie na żywo, w trakcie spotkań.

Exit mobile version