Site icon NFL Blog

NFL Playoffs 2022 – Zapowiedź finału AFC Cincinnati Bengals – Kansas City Chiefs

Chyba nie będę odosobniony w swojej opinii, gdy napiszę, że prawdziwy finał AFC miał miejsce tydzień temu. Każdy inny wynik w nadchodzącym spotkaniu niż wygrana Chiefs będzie sensacją. Ale nie takie sensacje w historii NFL się zdarzały, a Bengals pokazali, że potrafią pokonać faworyzowanych rywali niecały miesiąc temu.

Zobacz też: NFL Playoffs – zapowiedź finału NFC

Godziny rozpoczęcia meczów wg czasu środkowoeuropejskiego (polskiego). Gospodarz jako drugi. Liczby w tabelach oznaczają miejsce danej drużyny w tym elemencie gry w całej NFL w sezonie zasadniczym. Jardy i punkty za Pro Football Reference. DVOA to wskaźnik wyliczany przez Football Outsiders. EPA na akcję za rbsdm.com.

 

Cincinnati Bengals – Kansas City Chiefs

niedziela, 21:00
W sezonie zasadniczym: KC@CIN 31:34

Sam udział w finale AFC to spory sukces dla Bengals. Dwa lata temu skończyli z najsłabszym bilansem w NFL. Rok później ich młody rozgrywający stracił sporą część debiutanckiego sezonu przez poważny uraz, a drużyna nie zrobiła zbyt wiele, by Joe Burrow zbierał mniejsze lanie. W przekroju całego sezonu 2021 byli dość przeciętną drużyną, co potwierdza ich DVOA wynoszące idealnie 0% (w DVOA 0 oznacza ligową średnią dla danego sezonu). Skorzystali jednak ze stosunkowo łatwego kalendarza, kontuzji rywali z dywizji, a w playoffach trafili na podobnie przeciętne zespoły Raiders i Titans.

Nie chcę tu deprecjonować osiągnięć Bengals. Pomógł im łut szczęścia, ale to właśnie oni, a nie Chargers, Raiders czy Titans wciąż grają na tym etapie sezonu. Szczęściu trzeba pomóc, a jeśli Bengals wygrają jeszcze dwa mecze, już niedługo nikt, poza najbardziej wytrwałymi fanami zaawansowanych statystyk, nie będzie pamiętał, że w sezonie zasadniczym nie wyglądali na ekipę z mistrzowskimi aspiracjami.

Z drugiej strony Chiefs to w ostatnich latach stali goście AFC Championship Game. A nawet nie goście, a gospodarze. Czwarty raz z rzędu finałowe spotkanie AFC zostanie rozegrane na Arrowhead Stadium. To osiągniecie bezprecedensowe. Ani Stalowa Kurtyna z Pittsburgha, ani Bills Jima Kelly’ego, ani Patriots Brady’ego i Belichicka z ich ośmioma finałami AFC z rzędu nie pełnili roli gospodarzy więcej niż dwa kolejne lata.

Choć ich kryzys w środku sezonu zmusił nas do zastanowienia się, czy to aby nie koniec dominacji, końcówkę sezonu mieli piorunującą. A i tak byli 13 sekund od porażki z Bills przed tygodniem, co pokazuje, że i ci najlepsi potrzebują łutu szczęścia, by dotrzeć tak daleko.

Bengals są powszechnie uznawani za drużynę słabszą. Bukmacherzy przyjmują na nich zakłady z handicapem +7, indeks FPI opracowywany przez ESPN daje im 30,4% szans na wygraną, a Football Outsiders szacują ich szanse na 21,7%. W takim razie gdzie mogą szukać swoich szans?

Jeśli Cincinnati marzą o wygranej to w niedzielę, tak jak w starciu w sezonie zasadniczym, mecz musi wygrać ofensywa. Nie mogą liczyć na kompletne zatrzymanie Mahomesa (choć zaraz napiszę co mogą zrobić), więc po prostu muszą zdobyć więcej punktów od niego.

Zac Taylor musi sobie zdawać sprawę, że jest underdogiem. Po prostu nie ma nic do stracenia, a przeciwko Mahomesowi zdobycie trzech punktów za kopnięcie z pola to za mało. Z kolei kilkadziesiąt jardów zyskanych na puncie to coś, co ofensywa KC odrobi w 3-4 akcje. Bengals po prostu muszą ryzykować i rozgrywać wszystkie czwarte próby, poza sytuacjami, gdzie szansa na nową pierwszą próbę jest minimalna (np. powyżej 10 jardów do przejścia). Powinni wyciągnąć z dna playbooka wszystkie trick plays, zmyłki i postawić wszystko na jedną kartę. To czy przegrają 10 czy 20 punktami nie ma większego znaczenia.

W ataku prawdopodobnie zagrają to co przez cały sezon. Skoro mają na skrzydłach Ja’Marra Chase’a i Tee Higginsa ich ofensywa ze zrozumiałych względach opiera się na dalekich piłkach. Nie ma tam nic specjalnie wyrafinowanego. Bengals swoim ustawieniem niejako zmuszają defensywę, by zostawiła jednego z tych dwóch skrzydłowych w sytuacji jeden na jednego, Burrow po snapie sprawdza który jest tym niekrytym, a następnie rzuca w tę stronę. Dokładnie w ten sposób Chase zaliczył 266 jardów w pierwszym spotkaniu tych ekip.

Problem zaczyna się, jeśli Burrow niewłaściwie odczyta sytuację albo zostanie zmylony na tyle, że jego pierwsza opcja podaniowa zostaje pokryta. Linia ofensywna Bengals jest po prostu katastrofalna i ich rozgrywający nie ma czasu na typową progresję. Albo wyrzuci piłkę od razu albo zostanie zsackowany. Dokładnie w ten sposób Titans zaliczyli na nim dziewięć sacków – świadomie odpuszczali wszystkie krótkie ścieżki, bo pokryć te dalekie i zmusić Burrowa do zawahania się na moment. A ten moment wystarczał, by pass rush do niego dotarł. Czasami dlatego, że zbyt długo trzymał piłkę, ale zdarzało się też, że w ogóle nie miał opcji szybkiego podania (checkdownu).

W nadchodzącym meczu tak Burrow, jak jego trenerzy muszą być mądrzejsi. Pierwsza opcja pokryta – szukaj checkdownu. Jeśli Chiefs zaangażują duże zasoby do ochrony tyłów, takie podania w okolicę linii wznowienia akcji mogą przynieść naprawdę dużo jardów.

Obrona Chiefs nie ma wyjścia. Jeśli zagrają podobnie jak przed miesiącem, zostaną ponownie rozstrzelani. Powinni po prostu skopiować jeden do jednego defensywny plan Titans z Divisional Round – rotować krycie w taki sposób, by każdy z cornerbacków pod linią boczną mógł kryć agresywnie i liczyć na pomoc safety po swojej stronie. Ten plan zadziałał wspaniale i gdyby Titans mieli w tamtym meczu jakkolwiek funkcjonującą ofensywę to oni szykowaliby się dziś do finału AFC. Mniej Chase’a, więcej Mixona – to powinno być naczelne hasło w pokoju defensywy Chiefs przed cały tydzień. Atak Bengals z dalekimi podaniami sieje spustoszenie. Atak Bengals zmuszony do gry biegiem i krótką piłką przestaje być groźny.

Z drugiej strony ogólny plan gry przeciwko Mahomesowi jest powszechnie znany – dwóch cofniętych safety w wariacjach na temat Cover 2. Z biegiem czasu młody wariat z Kansas City zmądrzał i dziś nie jest tak niecierpliwy. Jeśli obrona cofnie się, by uniemożliwić wielkie jednorazowe zyski, rozgrywający Chiefs spokojnie weźmie kilka jardów krótkim podaniem albo zmieni zagrywkę na bieg przeciwko lekkiej formacji rywala. Dzięki wzmocnionej w offseason linii ofensywnej ma znacznie więcej czasu na przechodzenie przez kolejne opcje podaniowe albo po prostu improwizację. A bliztowanie go to proszenie się o kłopoty, bo do zatrzymania Kelcego, Hilla i Hardmana potrzeba przynajmniej siedmiu graczy w kryciu.

Dla obu drużyn kluczem po tej stronie piłki będzie cierpliwość. Bengals będą oddawali jardy i pierwsze próby, czekając na błąd, taki jak strata czy kara przeciwko ofensywie. Nawet jeśli zdołają ograniczyć rywali do kopnięcia z gry zamiast przyłożenia to już sukces. A Mahomes prędzej czy później rzuci możliwą do przechwycenia piłkę. Taki ma styl.

Z kolei KC nie powinni dać się sprowokować. Grać cierpliwie krótkie podania, choć nie jest to do końca gra, w której czują się najlepiej. Z pomocą mogą im przyjść RPO i jardy po złapaniu piłki zdobywane przez Hilla czy Kelcego. A prędzej czy później pojawi się okazja na daleką piłkę i zadanie nokautującego ciosu.

Chiefs są w tym meczu zdecydowanym faworytem. Oni powinni unikać ryzyka. Nie oddawać rywalom piłki w okolicy środka boiska, nie zabierać piłki z rąk Mahomesa, by Kelce czy Hill mogli sobie porzucać. Są lepsi i najgorszym co mogliby zrobić to dać rywalom szansę dzięki stratom i zbyt ryzykownym decyzjom. To tzw. strategia Goliata. Z kolei Bengals powinni zastosować strategię Dawida: podjąć ryzyko, zrobić coś nieoczekiwanego, co zaskoczy rywala i skorzystać na jego błędzie.

W Biblii to Dawid wygrywa z Goliatem i zostaje królem. Czy Benglas zdołają to powtórzyć?

 

Mój typ: Bengals 35 – 45 Chiefs

 

Czytaj dalej: NFL Playoffs – zapowiedź finału NFC

 

Zostań mecenasem bloga:




Exit mobile version