Site icon NFL Blog

NFL Playoffs: Zapowiedź finałów konferencji

W NFL czas na Final Four i to jedno z najlepszych w ostatnim czasie. Spotykają się w nim cztery znakomite ofensywy i czterech absolutnie czołowych quarterbacków, z których przynajmniej trzech zasiądzie kiedyś w Pro Football Hall of Fame. A jeśli Matt Ryan wygra dwa najbliższe mecze, to może stać się czwartym do brydża. Jednak póki co zapowiada się najlepsza niedziela w tym sezonie.

Wszystkie godziny meczów wg polskiego czasu. Liczby w tabelach oznaczają miejsce drużyny w danej klasyfikacji po sezonie zasadniczym. Więcej o DVOA możecie poczytać tutaj.

 

Green Bay Packers @ Atlanta Falcons

niedziela, 21:05

W sezonie zasadniczym: GB@ATL 32:33

Porównanie statystyczne:

Mecz z ósmego tygodnia sezonu zasadniczego był szalonym, ofensywnym spotkaniem. W sumie 65 punktów, sześć zmian prowadzenia i wygrana Falcons, choć przez większość meczu delikatnie przeważali Packers. Decydujące przyłożenie Mohamed Sanu zdobył na 31 sekund przed końcem meczu. Atlanta przerwał wówczas serię dwóch porażek, dla Green Bay była to pierwsza z czterech przegranych z rzędu, które zepchnęły ich niemal poza playoffy.

Dziś to Packers są tą „gorętszą” drużyną. Wygrali osiem meczów z rzędu, a Aaron Rodgers przeciwko Cowboys ponownie udowodnił, że gra na innym poziomie niż reszta ligi. Kibice w Wisconsin przypominają, jak to drużyna stała się „gorąca” we właściwym momencie w sezonie 2010 i skończyło się na wygranej w Super Bowl.

Tyle że Falcons to nie chłopcy do bicia. Dysponują jedną z najlepszych ofensyw w historii ligi, a w Divisional Round z łatwością rozbili Seattle Seahawks.

Zauważyliście, że w ogóle nie wspominam o defensywie? Obie te ekipy mają spore problemy ze skuteczną obroną. Tu jednak w nieco lepszej sytuacji są Falcons. Ich słaba obrona biegowa nie będzie taką wadą, bo Packers z kolei niespecjalnie mają ofensywę biegową. Ich główną opcją na RB jest konwertowany skrzydłowy, który jako RB gra pół roku. Z drugiej strony Falcons mają chociaż pass rush. Nierówny bo nierówny, ale mają.

Vegas ustawiło over/under dla punktów w tym meczu na 60,5. To najwyższa wartość dla meczu playoffów w historii, a to oznacza, że bukmaherzy spodziewają się naprawdę niezłej strzelaniny. Jak na razie rekordem jest 96 punktów w meczu Arizona Cardinals – Green Bay Packers w 2009 r. (pierwsze playoffy Aarona Rodgersa), a w meczu bez dogrywki palmę pierwszeństwa dzierży spotkanie Detroit Lions – Philadelphia Eagles z sezonu 1995, w którym padło w sumie 95 punktów.

Ciężko będzie pobić te wyniki, ale w NFL nie ma nic niemożliwego. Zwłaszcza przy tej sile ognia, jaką dysponują obie ofensywy. Dlatego tak ważne w tym meczu będzie agresywny playcalling. Wobec przeciwnika, który z taką łatwością nabija jardy i punkty nie można sobie pozwolić na punty czy nawet field goale w sytuacji 4&1 czy 4&2 na połowie rywala. Kilkanaście jardów więcej czy mniej nie stanowią dla Matta Ryana czy Aarona Rodgersa żadnej przeszkody, a mecz może rozstrzygnąć właśnie to, kto zdoła ograniczyć rywala do kilku kopnięc z pola zamiast przyłożeń.

Falcons grają u siebie i są względnie zdrowi, a przynajmniej wszyscy zawodnicy, którzy grali przed tygodniem, powinni zagrać w niedzielę. Z urazami zmagają się m.in. Julio Jones i Keanu Neal, ale według doniesień ze sztabu Atlanty obaj powinni grać na pełnych obrotach.

Gorzej wygląda sytuacja w Packers. Tam prawie na pewno nie zagra Jordy Nelson, który wciąż leczy żebra połamane w pierwszej rundzie playoffów. Pod znakiem zapytania stoją też występy dwóch innych WR: Davante Adams tydzień temu skręcił kostkę, a rookie Geronimo Allison ma problemu z mięśniem dwugłowym uda. Mike McCarthy określa cała trójkę jako „game time decision”. W obronie zapewne znów zabraknie CB Quintena Rollinsa, a gra S Morgana Burnetta stoi pod znakiem zapytania, co jest złym znakiem dla zdziesiątkowanej secondary. W akcie desperacji GB zatrudnili do practice squadu Bene Benwikere, byłego CB Panthers, bo inaczej reciverzy nie mieliby przeciwko komu grać na treningach.

Czego możemy się spodziewać po obu defensywach? Czegoś nowego. Packers nie mogą sobie pozwolić na tak szczelne podwajanie najlepszego recivera rywali jak robili to z Dezem Bryantem i, do ekstremum, z Odellem Beckhamem. Oczywiście Julio Jones to zawodnik takiej samej, jak nie wyższej klasy, ale Atlanta ma dużo więcej innych opcji ofensywnych niż Giants czy nawet Cowboys. Jeśli Jones będzie permanentnie podwajany, Ryan powie „dziękuję” i natrzaska 500 jardów na pozostałych reciverach. Trudno mi powiedzieć, co może wymyślić DC Dom Capers. Może więcej blitzów, żeby zmusić Ryana do szybszego pozbywania się piłki?

Z kolei dla Falcons kluczem będzie wywarcie presji na Rodgersa. Nie żeby go to miało zatrzymać, ale może choć spowolni. Problem polega na tym, że to nie łatwe zadanie. Rodgers bardzo długo trzyma piłkę w rękach. Nie tylko dlatego, że chce, ale i dlatego, że może. Linia Packers to najlepsza formacja w pass protection w lidze, a w tych playoffach przypomina Linię Mannerheima. Niby można ją przełamać, ale siły do tego potrzebne są nieproporcjonalnie duże.

W ostatnim meczu Falcons – Packers Vic Bealsey, najlepszy pass rusher Falcons, często nie brał udziału w pass rushu, tylko pełnił rolę „szpiega” na Rodgersie. „Szpieg” to obrońca, którego celem jest poruszanie się równolegle z rozgrywającym i uniemożliwienie mu wykonania akcji biegowej, gdyby otworzyła się luka w defensywie broniącej podanie. To pokazuje jak bardzo Atlanta bała się mobilności Rodgersa. Jednak w finale NFC nie będą sobie mogli pozwolić na takie kunktatorstwo. Jeśli chcą powstrzymać Rodgersa, Beasley musi próbować go zsackować.

Mój typ: Packers 41 – 45 Falcons

 

Pittsburgh Steelers @ New England Patriots

poniedziałek, 0:40

W sezonie zasadniczym: NE@PIT 27:16

Porównanie statystyczne:

Czy to będzie pierwszy poważny test dla Patriots w tym sezonie? Według większości metryk NE mieli najłatwiejszy kalendarz w sezonie zasadniczym. Zagrali tylko pięć spotkań z drużynami, które weszły do playoffów. Dwa z Miami (to się liczy?), jedno z Houston (to się nie może liczyć?), jedno ze Steelers pozbawionych podstawowego rozgrywającego i jedno z Seahawks. To ostatnie przegrali. Także ich pierwszego meczu w tegorocznych playoffach przeciwko Texans nie można uznać za bardzo wymagający, choć Jadeveon Clowney i Whitney Mercillus sprawili o-line i Tomowi Brady’emu sporo kłopotów. Z czołowych rozgrywających ligi mierzyli się tylko z Russellem Wilsonem.

Spotkanie tych dwóch ekip w sezonie zasadniczym nie da nam za dobrego obrazu tego co się będzie działo w nocy z niedzieli na poniedziałek. O braku Big Bena w Pittsburghu już wspominałem. Z kolei Pats nie mieli Diona Lewisa, za to piłki na 93 jardy i TD złapał Rob Gronkowski. NE usiłowali zmusić Landry’ego Jonesa, by pokonał ich górą, podchodzili pod linię wznowienia akcji i dzięki temu utrzymali Le’Veona Bella na 81 jardach w 21 biegach.

Finał AFC nie będzie tak jednoznacznie ofensywny jak spotkanie Green Bay – Atlanta. Obie defensywy mają sporo do powiedzenia, choć defensywa #1 w punktach, czyli Patriots, równie dużo zawdzięcza dobremu startowi zapewnianemu przez Toma Brady’ego i special teams, co własnej grze.

Dla Steelers kluczem będzie wywarcie presji na Toma Brady’ego. To jedyny, sprawdzony sposób na wygranie z duetem Brady-Belichick w playoffach, o czym mogą zaświadczyć Baltimore Ravens, Denver Broncos, New York Jets czy New York Giants. Jeśli tego nie zrobisz przegrywasz, o czym mogą zaświadczyć 23 drużyny, które z tym duetem w postseason przegrały.

Co ciekawe, choć Steelers i Patriots to najczęstsi uczestnicy AFC Championship Game (dla Steelers będzie to występ nr 16, dla Pats nr 13) to Ben Roethlisberger i Tom Brady na tym etapie rywalizacji i w ogóle w playoffach spotkali się tylko raz. Miało to miejsce w sezonie 2004, debiutanckim Big Bena. W Pittsburghu Patriots pewnie wygrali w drodze po swoje trzecie mistrzostwo, mimo że to Steelers mieli najlepszy bilans sezonu zasadniczego (15-1).

Wróćmy jednak do sezonu 2016. Jak wspomniałem kluczem dla Steelers będzie presja na Brady’ego. To oznacza, że najważniejszymi pojedynkami będą starcia weterana Jamesa Harrisona i młokosa Buda Dupree z o-line Patriots. Ta cały sezon trzymała się nieźle, ale przeciwko Texans miała problemy z pass rushem przez środek. Center David Andrews zagrał chyba najsłabszy mecz w karierze. Czy Pittsburgh będzie potrafił powtórzyć ten wyczyn?

Reciverzy NE powinni mieć trochę więcej miejsca niż przeciwko Houston. Zwłaszcza że Pittsburgh niechętnie gra formacją dime (sześciu DB), co oznacza, że można gdzieś znaleźć recivera (lub RB) krytego przez linebackera. Lawrence Timmons i Ryan Shazier to bardzo solidni gracze, ale Juliana Edelmana, Jamesa White’a czy Diona Lewisa nie upilnują.

Z drugiej strony dla Steelers kluczem powinno być uruchomienie Big Bena. Przeciwko Chiefs ich ofensywa nie zdobyła ani jednego przyłożenia. Na Alexa Smitha sześć FG wystarczyło. Na Toma Brady’ego nie wystarczy. Roethlisberger w tych playoffach podał na 2 TD i 3 INT i ma passer rating zaledwie 82,1. Fakt, że w playoffach to i tak jego drugi najlepszy od 2008 r., ale na pewno zdecydowanie poniżej jego możliwości. Na ile to efekt kontuzji stopy przeciwko Miami? Steelers zapewniają, że śladu po niej nie ma, ale przeciwko Chiefs Roethlisberger był wyraźnie mniej mobilny.

W tej sytuacji Pittsburgh będzie chciał się oprzeć na Le’Veonie Bellu, który dla odmiany ma fantastyczny postseason i biega z kosmiczną średnią 5,7 jarda/próbę. Jego niekonwencjonalny styl biegowy świetnie współgra ze znakomicie blokującą linią Steelers.

Co mogą przeciwko niemu zrobić Patriots? Paradoksalnie to może być jedna z tych drużyn, które są najlepiej przygotowane do powstrzymania Bella. Defensywa biegowa Pats to staromodne, agresywne wbijanie się w odpowiednie „gapy”, czyli przerwy między liniowymi. Na Bella nie można czekać, bo to proszenie się o kłopoty. Trzeba atakować. Oczywiście problem z taką defensywą jest zasadniczy: jeden zawodnik złapany na niewłaściwej pozycji otwiera potężną lukę dla RB. Na ile ryzyko opłaci się Patriots, a na ile się sparzą? Dużo zależy tu od formy LB Dont’a Hightowera, który wciąż walczy z kontuzją kolana.

Nie mniej ciekawa będzie taktyka, jaką NE przyjmą w kryciu. Pats to nie jest już ta sama drużyna co w mistrzowskim sezonie 2014, gdy dominowało krycie każdy swego. Teraz częściej bronią strefą. Czy jednak przeciwko Antonio Brownowi Belichick nie powróci do wypróbowanej metody? W playoffach 2014 zostawiał drugiego najlepszego recivera rywali na wyspie z Darelle Revisem, a najlepszego podwajał CB/FS. Czy teraz rolę Revisa będzie pełnił Malcolm Butler? Wątpliwe, bo drugim najlepszym reciverem Steelers jest… Le’Veon Bell i nie ma opcji, żeby Butler został oddelegowany do jego krycia. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że Belichick ustawi Butlera na Brownie z pomocą od safety i będzie chciał sprowokować Big Bena do podawania gdzie indziej.

Oglądanie jak Bill Belichick neutralizuje najgroźniejszą broń rywala jest fascynujące, ale Mike Tomlin nie jest nowicjuszem w te gierki. Finał AFC może nie być równie widowiskowy jak finał NFC, ale z taktycznego punktu widzenia powinien być nawet ciekawszy.

Mój typ: Steelers 17 – 24 Patriots

 

P.S. Nie zapomnijcie zostawić „lajka” na Facebooku.Dla Was to tylko chwila, a dla mnie ogromna dawka motywacji do dalszej pracy.

P.S.2. Jeśli jesteście zapisani na Newsletter, to niestety przez pewien czas nie będziecie go otrzymywali. Padła wordpressowa wtyczka do jego wysyłki, ale mam nadzieję, że wkrótce wypuszczą aktualizację.

Exit mobile version