Site icon NFL Blog

8 trendów w NFL do obserwowania w sezonie 2018

Start nowego sezonu NFL coraz bliżej. Każda drużyna ma “świetny obóz przygotowawczy” z “mnóstwem energii” i są “gotowi na walkę o mistrzostwo”. Jednak zanim boisko zweryfikuje buńczuczne zapowiedzi przyjrzyjmy się ogólnoligowym trendom, które mają szansę znacząco zmienić oblicze NFL w tym sezonie.

 

1. Helmet rule

Nowe zasady dotyczące użycia kasku budzą wątpliwości od chwili ich wprowadzenia. Co gorsza kolejne kontrowersje pojawiły się w preseason. Sędziowie najwyraźniej sami mają wątpliwość jak interpretować nowy przepis, więc na wszelki wypadek rzucają flagę, gdy mają wątpliwości.

Ale o co chodzi? Zacznijmy od początku. Nie ulega wątpliwości, że używanie kasku jako broni stanowi ogromne zagrożenie, zarówno dla zawodników ofensywy jak defensywy. W jednym z meczów Ryan Shazier, linebacker Pittsburgh Steelers, zaatakował przeciwnika szczytem kasku. Doznał poważnego urazu kręgosłupa i został niemal sparaliżowany. Do gry już raczej nie wróci. Inny przykład brutalnego ataku to cios Danny’ego Trevathana, po którym Davante Adams doznał ciężkiego wstrząśnienia mózgu.

NFL ma absolutną rację chcąc wyeliminować tego typu uderzenia z gry. Nie mają one nic wspólnego ze skutecznym powalaniem, jednocześnie stanowią ogromne niebezpieczeństwo tak dla tacklującego jak dla tacklowanego.

Niestety NFL jak zwykle wylało dziecko z kąpielą. Mogli określić, że faulem jest atak szczytem kasku tak przez ofensywę jak defensywę w jakąkolwiek część ciała przeciwnika. Jednak dosłowne brzmienie nowego przepisu to „It is a foul if a player lowers his head to initiate and make contact with his helmet against an opponent.” (“Jeśli zawodnik opuści głowę, by zainicjować kontakt z przeciwnikiem i do tego kontaktu dojdzie, jest to faul” – tłum. własne).

A teraz spróbujcie zatrzymać rozpędzonego stukilowego faceta stojąc na baczność. Nie da się. Prawa fizyki wymagają, by obrońca zszedł nieco niżej. A teraz spróbujcie zejść niżej i nie mieć głowy z przodu. To wymagałoby chowania jej w obręcz barkową niczym żółw. W myśl tego przepisu nawet jeśli obrońca odchyli głowę w bok i skrajem kasku otrze się o biodro powalanego zawodnika to fauluje.

Na domiar złego sama NFL publikuje mocno wątpliwe filmy instruktażowe. Czym niby różnią się trzy dobre zagrania od trzech fauli na tym filmie?

Mike Pereira, niegdyś szef sędziów NFL, a obecnie ekspert do spraw przepisów telewizji FOX zapewnia, że w sezonie nie będzie tak źle. Że w preseason sędziowie celowo przeginają i kładą na ten przepis zbyt duży nacisk, żeby wychować zawodników, trenerów i kibiców. Jednocześnie przyznał, że był przeciwny wprowadzaniu przepisu w takim kształcie, bo trudno go sędziom właściwie egzekwować.

Tak czy inaczej do helmet rule trzeba się po prostu przyzwyczaić:

 

2. Catch rule

Przez ostatnie sezony byliśmy świadkami niekończącej się sagi na temat “czym jest chwyt”. Kibice Dallas do dzisiaj upierają się, że “Dez to złapał”. Problemem był fragment przepisów, który mówił, że zawodnik, który złapał piłkę padając na ziemię, musi utrzymać ją w rękach również po uderzeniu w ziemię. W tym roku NFL postanowiła uprościć definicję.

Podanie jest złapane jeśli spełnione zostaną trzy warunki:

  1. kontrola nad piłką
  2. obie stopy w boisku
  3. futbolowy ruch, taki jak wykonanie kolejnego kroku, sięgnięcie ku linii pola punktowego lub “możliwość wykonania takiego ruchu”

Mam spore wątpliwości czy ta zmiana faktycznie przyniesie uproszczenie. Z jednej strony wyeliminowanie kontrowersyjnego aspektu “upadania” to krok w dobrą stronę. Jednak już widzę te spory kto i kiedy wykonał “futbolowy ruch”, zwłaszcza w kontekście orzekania czy podanie zostało złapane i obrona wymusiła fumble czy może jednak mamy niezłapane podanie i ofensywa zaczyna kolejną próbę.

Jesteś nowy w futbolu amerykańskim? Masz wątpliwości o czym piszę? Przeczytaj cykl ABC Futbolu Amerykańskiego, a w razie wątpliwości zaglądaj do słowniczka

 

3. Modyfikacje stylu ofensywy pod młodych QB z uczelni

Od lat szkoleniowcy w NFL narzekają, że dostają z uczelni materiał “nieprzygotowany” na NFL. Młodzi rozgrywający, skrzydłowi i ofensywni liniowi rzekomo nie potrafią sobie poradzić ze skomplikowanymi schematami ofensywnymi w NFL. Na uczelniach grają w prostych wariacjach na temat spreadu: rozgrywający w shotgun, czyli kilka jardów za centrem, mniej opcji do decyzji dla rozgrywającego, prostsze czytanie gry. Rzekomo w NFL, przy lepszych obronach, miało to nie działać.

Zobacz: Dlaczego quarterback w futbolu amerykańskim jest taki ważny?

Jednak coraz więcej trenerów zaczyna rozumieć, że naginanie młodych ludzi do stylu NFL nie ma sensu. Lepiej zaczerpnąć z uczelnianych playbooków i dać młodym zawodnikom coś, w czym czują się dobrze, a jednocześnie uczyć ich krok po kroku systemu NFL.

Zaczęło się jeszcze w 2012 r. od mody na zone read. Od tej pory szkoleniowcy coraz śmielej sięgają po różnego rodzaju opcje, koncepcje rodem ze spreadu, zmyłki (misdirection) i upraszczają swoim rozgrywającym czytanie gry. W zeszłym roku hitem były RPO (Run-Pass Option), z których istotny element playbooka uczynili mistrzowie, Philadelphia Eagles. Daleko idących modyfikacji w ofensywie Houston Texans dokonał Bill O’Brien, by dostosować je do Deshauna Watsona. Watson wraca po kontuzji, więc zapewne zobaczymy więcej tego typu zagrań w Houston.

Jakie jeszcze drużyny mogą włączyć się do trendu? Kansas City Chiefs, gdzie stery na rozegraniu przejmuje Patrick Mahomes. Trener Andy Reid nigdy nie bał się innowacji i nieszablonowego podejścia. Jeśli Baltimore Ravens chcą postawić na Lamara Jacksona, powinni kompletnie przebudować playbook, by korzystać z zalet mobilnego rozgrywającego, który jest zupełnie innym graczem niż nieruchawy Joe Flacco.

Wątpię natomiast, by do czegoś takiego był zdolny Hue Jackson w Cleveland Browns. Jackson udowodnił już nie raz, że nie nadaje się na głównego trenera i raczej nie zrobi nic, by ułatwić życie tegorocznemu #1 w drafcie, Bakerowi Mayfieldowi.

 

4. Czy to ostatni sezon kickoffów?

To kolejna odsłona zmian dla bezpieczeństwa zawodników. Kickoff to jedna z akcji, w których najczęściej zdarzają się wstrząśnienia mózgu, bo dochodzi w niej do kolizji na większych prędkościach. W zeszłym roku NFL przeniosła touchback po kickoffie z 20 na 25 jard. Dodatkowe pięć jardów to może niezbyt dużo, ale w praktyce wybieganie z piłką z własnego endzone przestało się opłacać Większość powrotów z własnego pola punktowego dosięgała 20 jarda, więc przed sezonem 2017 można było liczyć na bonus. Jednak obecnie większość nie sięga 25 jarda, więc jest duża szansa na stratę pola. Oznacza to mniej powrotów, jednak niewiele mniej kolizji. A to dlatego, że zawodnicy z pola blokują nie wiedząc czy returner wybiegł z piłką z pola punktowego – grają do gwizdka. Dlatego w tym roku NFL wprowadza kolejne zmiany:

Jednak efekt może być odwrotny od zamierzonego. Fakt, że drużyna kopiąca rusza z miejsca, a nie z biegu, oznacza, że returner będzie miał ułamek sekundy więcej. Ten ułamek sekundy u tak szybkich graczy oznacza kilka jardów. Zobaczymy jak będzie w praktyce, ale mam wrażenie, że liczba powrotów może wzrosnąć, a liczba touchbacków zmaleć. A to może oznaczać kres kickoffów:

 

5. Oglądalność

Od kilku lat spada oglądalność NFL. Można z tego wysnuć wniosek, że liga zmierza ku upadkowi. Czy tak jest naprawdę?

Oglądalność NFL spada to fakt, ale to dlatego że telewizja jako medium ogólnie traci na rzecz internetu, streamingu itp.

Relatywnie to właśnie sport na żywo traci najmniej, a wśród sportu absolutnie bezkonkurencyjne jest NFL.

W lutym 2018 telewizja FOX zapłaciła 3,3 mld dolarów za pięcioletnie prawa do Thursday Night Football. Prawa niewyłączne, bo nie obejmujące streamingu, a do tego część meczów pokaże tylko NFL Network.

Oczywiście zmiana przyzwyczajeń kibiców wymusi też zmiany w NFL. Liga jest coraz mocniej obecna w social media. Na pewno zostaną skrócone mecze, które dla młodych widzów, niepotrafiących na długo skupić uwagi, są po prostu za długie. Liga już eksperymentuje z nowymi formami reklam, które nie wymagają tak długich przerw w grze.

I wreszcie ostatni, najbardziej kontrowersyjny aspekt: współpraca z bukmacherami. Jestem pewien, że wejście Radiers do Las Vegas na sezon 2020 będzie początkiem nowych, lukratywnych kontraktów.

 

6. Mniejsza skuteczność gry podaniowej

Czy sezon 2017 był odwróceniem trendu czy raczej wyjątkiem w trendzie? Po raz pierwszy od 2006 r. wzrósł udział akcji biegowych we wszystkich akcjach ofensywnych. W sezonie 2016 aż 59,3% ofensywnych akcji było podaniami. W sezonie 2017 tylko 57,6%. Spadek o 1,7 pkt. proc. to najwyższy spadek od 2001 r. (dane w tym punkcie za pro-football-reference.com)

Nie wynikało to z większej skuteczności biegów. Mimo świetnych sezonów takich graczy jak Alvin Kamara i Mark Ingram w Nowym Orleanie, Todd Gurley w Los Angeles, Kareem Hunt w Kansas City czy Le’Veon Bell w Pittsburghu, biegacze w całej lidze osiągali średnio 4,1 jarda/próbę. Od 1970 r. średnie RB utrzymują się w przedziale 3,7-4,3 jarda/próbę z kosmetycznymi zmianami rok do roku.

To co ucierpiało to gra podaniowa. Jak policzył Chase Stuart, gra podaniowa zaliczyła w sezonie 2017 najgorszy regres od 1977 r. Oczywiście można to złożyć na karb licznych kontuzji wśród rozgrywających: Aaron Rodgers, Andrew Luck, Ryan Tennehill, Deshaun Watson, Sam Bradford i Carson Palmer stracili większość lub nawet cały sezon 2017, a ich zmiennicy grali znacznie słabiej (może poza Casem Keenumem w Minnesocie).

A jednak może to defensywy coraz lepiej bronią grę podaniową? Mamy coraz więcej DB na boisku, a linebackerzy muszą być mniejsi i zwrotniejsi niż ich koledzy kilkanaście lat temu. To zresztą może być wytłumaczenie na wzrost popularności gry biegowej – lżejszemu personelowi defensywnemu trudniej zatrzymać bieg.

Ciekawe jak wypadnie gra podaniowa w 2018 r. Obstawiam, że 2017 r. będzie tylko wyjątkiem w trendzie, zwłaszcza w obliczu kolejnych reguł utrudniających obronę przeciwko podaniom, na czele z helmet rule.

 

7. Czy pojawią się jakiekolwiek negocjacje w sprawie CBA?

Czas najwyższy. Obecne porozumienie między ligą i NFLPA, czyli związkiem zawodowym zawodników NFL wygasa po sezonie 2020. Oznacza to, że mamy jeszcze trzy sezony. Tyle że sytuacja jest bardzo trudna.

Komisarz Roger Goodell ma pełne zaufanie właścicieli klubów i nie zmienią tego konflikty na tle zawieszenia tego czy innego zawodnika. Przede wszystkim Goodell zarabia właścicielom ciężkie miliardy i z tego jest rozliczany.

Z drugiej strony zawodnicy i NFLPA nie lubią Goodella i nie ufają mu. I trudno się dziwić, biorąc pod uwagę jak losowe są jego werdykty dyscyplinarne. Jednocześnie na mocy obecnego CBA jest oskarżycielem, sędzią i katem.

Spraw, o których może się rozbić porozumienie na linii zawodnicy – właściciele jest dużo: kwestie bezpieczeństwa, polityka dyscyplinarna, polityka antydopingowa i antynarkotykowa, franchise tag, a przede wszystkim podział zysków.

NFL i NFLPA powinni już zacząć negocjować, ale szanse na to są małe. Znacznie prawdopodobniejszy jest lockout za trzy lata. Właściciele wiedzą, że większość zawodników nie może sobie pozwolić na rok bez zarobków i będą naciskać na NFLPA. A wtedy NFL ugra co będzie chciała, tak jak w negocjacjach podczas lockoutu 2011.

 

8. Czy nowa klasa QB dorówna hype’owi?

Żaden z pięciu rozgrywających wziętych w pierwszej rundzie draftu 2018 nie wykonał choćby jednego podania w sezonie zasadniczym, ale już niektórzy mówią o nich “najlepszy rocznik w historii”. Chris Trapasso z CBS już ustawił ich wyżej niż rocznik 2012, który dał nam Andrew Lucka, Russella Wilsona, Ryana Tannehilla, Kirka Cousinsa i Nicka Folesa. A także Roberta Griffina III i Brandona Weedena w pierwszej rundzie, ale o tych Redskins i Browns pewnie woleliby zapomnieć.

Oczekiwania są ogromne. Baker Mayfield (#1 w drafcie wzięty przez Cleveland Browns), Sam Darnold (#3, New York Jets), Josh Allen (#7 Buffalo Bills), Josh Rosen (#10, Arizona Cardinals) i Lamar Jackson (#32, Baltimore Ravens) już są traktowani niemal jak zbawcy swoich klubów.

A jest jeszcze ośmiu rozgrywających wybranych po pierwszej rundzie. Największe sukcesy z rocznika 2012 odnieśli Luck, Wilson, Cousins i Foles. Tylko ten pierwszy poszedł w pierwszej rundzie.

Statystycznie nie ma szans, żeby całą piątka tegorocznych “jedynek” stała się filarami klubów. Ba, nie wierzę, by cała piątka miała stać się solidnymi starterami. Jednak oglądanie ich w akcji będzie fascynujące. Czy Ravens przebudują playbook dla Jacksona? Czy Mayfield przełamie klątwę Cleveland? (podpowiedź: nie, póki trenuje go Hue Jackson) Czy Josh Allen będzie się potykał o własne nogi, co widzieliśmy już w preseason?

Dopóki nie wystartuje sezon zasadniczy wszystko jest możliwe 🙂

 

P.S. Jeśli podobał Ci się ten tekst, nie zapomnij zostawić lajka na Facebooku i/lub na Twitterze!

 

Zdjęcie w nagłówku Belinda Hankins Miller na licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic

Exit mobile version