Site icon NFL Blog

NFL 100 All Time Team: Czy John Elway był lepszy od Drew Breesa?

NFL zakończyła ujawniać zawodników, którzy stworzyli „Drużynę Wszechczasów” na stulecie ligi. Oczywiście to raczej zabawa, bo w żaden sposób nie można porównać zawodników grających w latach 20-tych XX wieku do tych z 2019 r. To był inny sport z innymi zasadami. O przeoczeniach i pominięciach na tej liście można mówić długo, ale ostatnia porcja zawodników – rozgrywający – zawiera jedno przeoczenie, obok którego nie można przejść obojętnie. Jakim sposobem najbardziej produktywny QB w historii ligi, zawodnik, który rozgrywa 16. sezon z rzędu ze statystykami grubo powyżej ligowej średniej, nie znalazł się na liście?

Mowa oczywiście o Drew Breesie, który bezwzględnie zasługuje na publiczne ogłoszenie go jednym ze 100 najlepszych zawodników w dziejach ligi. Jak zwykle w takim momencie powstaje pytanie, kogo należy z tej listy wykreślić. Dla mnie odpowiedź jest prosta – Johna Elwaya.

John Elway przez całą karierę związany był z Denver Broncos. Zasłużył na swoje miejsce w Pro Football Hall of Fame i, zwłaszcza w latach 90-tych, należał do najlepszych zawodników swojego pokolenia. Ale 100 All Time Team to grono bardziej elitarne, niż złote marynarki z Canton, Ohio.

 

Brees i Elway twarzą w twarz

„Gołe” statystyki z kariery są dla Elwaya powalająco wręcz niekorzystne.

Oczywiście nie sposób porównywać statystyk wprost. Obaj panowie grali w innych epokach, a Brees trafił do NFL trzy lata po zakończeniu kariery przez Elwaya. Dlatego lepiej będzie porównać statystyki z sekcji „Adjusted Passing” (albo „Advanced Passing” na niektórych podstronach) Pro-Football Reference. Te statystyki są przedstawiane z plusem (np passer rating+). Średnia dla danego sezonu to zawsze 100. To znaczy, że zawodnik mający w danej kategorii 120 był o 20% lepszy od ligowej średniej, a ten mający 80 o 20% gorszy. Innymi słowy sprawdzamy, jak obaj zawodnicy spisywali się na tle swojej epoki.

Zacznijmy może od najlepszych sezonów obu graczy. Dla Elwaya będzie to 1987, gdy dostał MVP, dla Breesa 2009.

Jedynie w kategorii przechwytów i sacków Elway może choćby mierzyć się z Breesem. W pozostałych kategoriach przewaga rozgrywającego Saints jest wyraźna. Gwoli uczciwości trzeba dodać, że Elway dawał więcej drużynie w grze biegowej, ale różnica między 304 jardami i 4TD (Elway) i 33 jardami i 2 TD (Brees) nie jest aż tak znacząca, by zrównoważyć miażdżącą przewagę Breesa.

Obaj zawodnicy mieli długie bogate kariery i trudno wydawać wyrok na podstawie jednego sezonu. W takim razie porównajmy średnie indeksowe statystyki z całej kariery.

Wygląda na to, że Elway statystycznie był graczem lekko powyżej przeciętnej, podczas gdy Brees należy do topu swojej epoki.

Brees jest liderem wszechczasów, jeśli chodzi o liczbę jardów, podań, celnych podań i podań na TD w karierze. Elway, kończąc karierę, ustępował w większości kategorii Danowi Marino, a w niektórych (jak podania na TD) także Franowi Tarkentonowi.

Brees ma na koncie 5 z 10 sezonów z największą liczbą jardów podaniowych w historii. Gdy Elway kończył karierę nie miał nawet jednego sezonu w Top10. Ba, nie miał nawet jednego sezonu w Top30.

W indeksie AV Pro Football Reference, który usiłuje przypisać liczbową ocenę do kariery zawodnika, Brees jest trzeci, Elway dwunasty. Jeśli weźmiemy ważone AV, które zmniejsza wagę wieloletnich karier, Brees pozostaje trzeci, Elway spada na czternaste miejsce.

Wreszcie Brees jest rzadkim przykładem wieloletniej obecności na topie. Od 2004 r. Brees rok w rok (czyli 16. sezon z rzędu) ma Rate+ i ANY/A+ powyżej 100, czyli powyżej ligowej średniej dla danego sezonu. W 15 sezonach dla Rate+ i 13 dla ANY/A+ jego indeks przekraczał 110.

Tymczasem Elway w latach 1983-1992 miał tylko jeden sezon z Rate+ i dwa z ANY/A+ powyżej 110. Dopiero ostatnie lata jego kariery, 1993-1998 to równomierna produkcja 10% lub więcej powyżej średniej dla danego sezonu. Oczywiście zawsze lepiej pamiętamy to, co było niedawno, stąd Elway większości Amerykanów jawi się raczej jako lider Broncos z lat 90-tych, niż jako ligowy średniak z lat 80-tych, ale to nie znaczy, że można to przedkładać nad 16 lat gry na poziomie nieosiągalnym dla Elwaya przez większość kariery.

 

Argumenty na obronę Elwaya

Zastanówmy się szybko, czy są jakieś argumenty, które pozwolą obronić sprawę Elwaya.

1. Był MVP NFL, Brees nie.

Brzmi poważnie, ale czy w takim razie powinniśmy rozważyć jako kandydatów Joe Theismana (MVP 1983), Cama Newtona czy Matta Ryana? Zresztą przy MVP Elwaya trzeba postawić gwiazdkę. Po pierwsze wygrał nagrodę w sezonie 1987, skróconym do 12 meczów z powodu strajku zawodników. Po drugie nie został wówczas wybrany do pierwszej drużyny All-Pro. To Joe Montana został uznany za najlepszego rozgrywającego sezonu 1987. Skąd w takim razie MVP? Głosy rozłożyły się na dwóch zawodników 49ers: wspomnianego Montanę i Jerry’ego Rice’a, który złapał 22 podania na przyłożenie w 12 meczach. Gdzie dwóch Kalifornijczyków się biło, tam gość z Colorado skorzystał.

Jeśli mówimy o nagrodach indywidualnych, trzeba pamiętać, że Brees był w pierwszej drużynie All-Pro (2006), Elway ani razu. Ponadto ma na koncie 4 drugie drużyny All-Pro (Elway 3), 15 Pro Bowli (Elway 9) i 2 nagrody Offensive Player of the Year (Elway 0).

2. Ma dwa pierścienie mistrzowskie, Brees tylko jeden.

Terry Bradshaw ma cztery, Troy Aikman trzy, a Bart Starr wygrał dwa Super Bowl i trzy mistrzostwa NFL przed epoką Super Bowl. Dwa pierścienie mają też m.in. Eli Manning i Ben Roethlisberger. Z kolei Dan Marino nigdy nie wygrał mistrzostwa, a na swoje miejsce w NFL 100 All Time Team zasłużył. Nie idźmy tą drogą.

3. Masa wartości Elwaya wynikała z jego biegów.

To dokładnie ten argument, którego sam używam, broniąc Cama Newtona. Tylko że Elway biegał średnio 14,6 jarda oraz 0,1 TD na mecz (czyli 1 TD na 10 spotkań). Cam Newton ma na koncie 38,4 jarda i 0,5 TD na mecz (czyli TD biegowy w co drugim meczu). Lepsze statystyki biegowe niż Elway ma Aaron Rodgers, który raczej nie należy do wybitnych biegaczy na tej pozycji. Elwaya jako biegacza pamiętamy głownie z kluczowej pierwszej próby w Super Bowl XXXII, którą NFL Films powtarzało do znudzenia. Ale to nie znaczy, że był wartościowym biegaczem. Na pewno nie w ten sposób co Newton, Lamar Jackson, Michael Vick czy Steve Young.

 

John Elway z niezrozumiałych dla mnie powodów cieszy się reputacją jednego z najlepszych rozgrywających w historii. Może był jednym z najlepszych w latach 90-tych, ale w przekroju całej kariery znacząco ustępuje Breesowi w każdej kategorii poza statuetkami MVP i mistrzowskimi pierścieniami. Jego miejsce w najlepszej setce w historii jest niezasłużone. Zwłaszcza jeśli alternatywą był Drew Brees, najbardziej produktywny QB wszechczasów.

 

Zostań mecenasem bloga:




Exit mobile version