Koniec ery w Nowym Jorku?

Jeśli czwartkowy mecz przeciwko Patriots nie zakończył ery trenera Rexa Ryana w New York Jets, oznacza to, że nic nie jest w stanie tego zrobić. Jets od kilku sezonów zsuwają się po równi pochyłej. W tym dotarli do nowych nizin. Jedyni dwaj wartościowi gracze w tej ekipie, Derelle Revis i Santonio Holmes, nie dograją sezonu do końca z powodu urazów. Trudno wskazać jedną pozycję, na której Jets mieliby gracza zaliczanego do czołówki ligi (poza wspomnianym Revisem, który stracił ponad połowę sezonu).

Oczywiście nie jest to winą trenera, tylko generalnego managera, który odpowiada za skład. Ale trudno mi wierzyć, by Ryan nie miał żadnego wpływu na to, kto przychodzi do jego ekipy. Ale przyjmijmy ryzykowne założenie, że tak jest. Że to nie on wymyślił Marka Sancheza i przez lata niezłomnie go bronił. Że był przeciwko podpisywaniu przez rozgrywającego Jets kosmicznego kontraktu przed poprzednim sezonem, mimo potężnych wątpliwości to do jego umiejętności.

Jim Harbaugh po przyjściu do San Francisco potrafił zmienić Alexa Smitha z pośmiewiska ligi w solidnego rozgrywającego, umiejętnie maskując jego słabości i wykorzystując nieliczne zalety. Ryan nie potrafi tego zrobić, a Sanchez jest jednym z najsłabszych podstawowych rozgrywających ligi. Szansę na grę w podstawowym składzie miałby chyba tylko w żałosnych ofensywach w Kansas City i Arizonie. W czwartkowym meczu w wieczór Święta Dziękczynienia skompromitował się na oczach całych Stanów i zapewnił sobie po wsze czasy miejsce w każdym zestawieniu najzabawniejszych zagrań w NFL:

Zresztą Jets nie byli dużo lepsi jako drużyna. Podobno Ryan to wybitny trener od defensywy. W takim razie jakim cudem Shane Vereen był w stanie złapać podanie od Toma Brady’ego i nie niepokojony przez nikogo przebiec prawie 80 jardów na TD? Jakim cudem drużyna prowadzona przez takiego „speca” od szczegółów traci 21 punktów w 60 sekund?

Listę grzechów Ryana można wyliczać długo. Dostał do ręki Tima Tebow, rozgrywającego kontrowersyjnego, katastrofalnego technicznie, który jednak pokazał, że jakimś cudem umie wygrywać mecze. Skoro wszystko się waliło i paliło, czemu nie dać mu spróbować? No tak, ma złamane żebra. Ale to dopiero od dwóch tygodni. I to najprawdopodobniej dlatego, że Ryan nie wiedząc co z nim zrobić korzystał z niego jako blokującego przy puntach.

Oczywiście jako kibic Patriots jestem przeszczęśliwy widząc kłopoty Jets. Nie posiadam się z radości widząc zakłopotaną minę Ryana, który jest wyjątkowym bufonem i arogantem. Niemniej jednak rywalizacja Jets i Patriots już dawno nie była tak jednostronna.

Co mogą zrobić Jets? Niewiele. Kontrakt Marka Sancheza jest tak skonstruowany, że nawet zwolniony obciąży budżet Jest (a co gorsza także ich limit płacowy) dziewięcioma milionami dolarów. Może czas wypróbować Grega McElroya? Na pewno nie jest to materiał na gwiazdę, ale czy może być gorzej niż z Sanchezem? Hmmm… patrząc na Arizonę i Kansas City chyba może…

Ponadto trzeba uczciwie powiedzieć, to nie Sanchez jest największym problemem. Największym jest fatalny trener i idiotyczny dobór graczy. Jets muszą sobie jasno powiedzieć, że kolejny rok trzeba spisać na straty, ograć młodych graczy, wywalić Sancheza i spróbować za dwa lata. Jeśli nic nie zmienią, mogą znaleźć się tam, gdzie początek tego stulecia spędzili Detroit Lions: w permanentnym dole.

 

NFL w skrócie:

1. Pittsburgh Steelers chyba odpadli już z walki o play-offy. Co prawda ich bilans zwycięstw na to nie wskazuje, ale bez kontuzjowanego Big Bena Roethlisbergera popełnili w ostatnim meczu osiem strat i przegrali. Co gorsza z Cleveland…

2. Chad Henne chyba zwolnił z Jacsonville Jaguars Blaine’a Gabberta. Zeszłoroczny wybór z pierwszej rundy draftu został wpisany na listę kontuzjowanych i zapewne już do końca sezonu nie pojawi się na boisku. Czy jego uraz naprawdę był tak poważny? Wątpliwe. Raczej chodzi o to, że pod wodzą Hennego (który przecież do gwiazd nie należy i w lecie uciekał w niesławie z Miami) Jaguars zdobywają jardy w ofensywie, punkty, a nawet zwycięstwa. Najbardziej wdzięczny jest chyba Justin Blackmon. W dwóch meczach z nowym quarterbackiem krytykowany piąty wybór tegorocznego draftu złapał podania na 298 jardów i 2 TD, czyli więcej niż w sumie w dziewięciu wcześniejszych spotkaniach (odpowiednio 250 jardów i 1 TD).

3. Indianapolis Colts wygrali kolejny ważny mecz, tym razem z Bufflo Bills. Andrew Luck jest coraz bliżej awansu do play-off. Oczywiście byli już inni rozgrywający-debiutanci, którzy wprowadzali swoje ekipy do play-off, ale z reguły byli otoczeni naprawdę świetnymi graczami. Luck ma dziurawy skład, który niemal w całości dźwiga na swoich plecach. Całe szczęście, że odciąża go nieco doświadczony WR Reggie Wayne, przeżywający drugą młodość.

4. Atlanta znów była o krok od porażki. Tym razem Falcons wyrwali z trudem zwycięstwo w Tampa Bay. Wciąż nie jestem przekonany.

5. Choć Andrew Luck sprawdza się lepiej jako lider, to jednak najbardziej imponującym debiutantem pozostaje RG3. Rozgrywający Washington Redskins był fenomenalny w meczu przeciwko Cowboys (311 jardów, 4 TD, 1 INT) i niespodziewanie ekipa ze stolicy znów walczy o play-offy. Raczej im się to nie uda, ale Griffin musiałby naprawdę zawalić finisz sezonu, żeby nie zdobyć tytułu debiutanta sezonu.

6. W Święto Dziękczynienia Lions polegli po dogrywce z Houston Texans. Nie byłoby w tym nic bardzo dziwnego, gdyby nie jedna sytuacja. Justin Forsett przebiegł 81 jardów i zaliczył przyłożenie. Powtórki wykazały, że po drodze jego kolano dotknęło ziemi, co oznaczało, że jego bieg wyniósł tylko 8 jardów. Wszystkie akcje punktowe podlegają w tym roku automatycznej ocenie przez sędziego zajmującego się powtórkami wideo, więc akcja na pewno zostałaby cofnięta. Tymczasem trener Lions Jim Schwartz rzucił na boisko czerwoną flagę, oznaczającą, że żąda sprawdzenia akcji na powtórce. Jednak w sytuacji, gdy powtórka jest automatyczna oznacza to przewinienie niesportowego zachowania. Nie dość, że akcja nie może być już sprawdzona na wideo (przypominam, na boisku orzeczono 81-jardowy bieg na TD), a dodatkowo jego ekipa zostaje cofnięta o 15 jardów przy kickoffie. Schwarz przyznał się do błędu, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że był to przełomowy moment meczu.

7. Patriots wygrywają w imponującym stylu i to bez trzech kluczowych graczy: Roba Gronkowskiego, Chandlera Jonesa i Logana Mankinsa. Aż strach pomyśleć co będzie, gdy wrócą do gry. Gorzej, że Patriots stracili Jermaine’a Cunninghama. DE Patriots został zawieszony na cztery mecze za doping, podobnie jak Brandon Bolden. Ciekawe, że dopiero w tym roku Cunningham zaczął spełniać pokładane w nim od dwóch lat nadzieje…

8. O najgorszej klęsce Packers od pięciu lat nie zamierzam pisać, wybaczcie 😉

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *