Jak wygląda kontrakt Jimmiego Grahama?

New Orleans Saints logoMickey Loomis, GM New Orleans Saints ma nerwy ze stali, ale trudno odmówić mu skuteczności. Dwa lata temu negocjował nową umowę z obłożonym franchise tagiem Drew Breesem do ostatniej chwili, ale doszli do porozumienia. Podobnie jak teraz z Jimmym Grahamem.

Przypomnę pokrótce. Grahamowi, jednemu z najlepszych obecnie Tight Endów w NFL i filarowi ofensywy Saints skończył się po sezonie debiutancki kontrakt. Został przez Świętych „obdarzony” franchise tagiem. Nie podpisał go jednak, bo był to tag dla tight enda, a nie wide recivera, między którymi różnica to, bagatela, 5 mln dolarów rocznego zarobku. Graham dowodził, nie bez racji, że w ofensywie Saints pełni raczej rolę wide recivera i odwołał się do arbitrażu, który przyznał rację klubowi.

Graham odwołał się po raz kolejny, ale tym razem wyrok nie będzie potrzebny. Pod presją czasu i upływającego 15 lipca terminu na wieloletnią umowę obie strony doszły do porozumienia. Graham podpisał czteroletni kontrakt, który zaraz rozbiorę na czynniki pierwsze.

Czteroletni kontrakt wart jest 40 mln dolarów, z czego 21 mln jest gwarantowane. Przyzwyczailiśmy się jednak, że nic w kontraktach w NFL nie jest tak prostym na jakie wygląda. Co prawda umowa Grahama nie jest tak najeżona kruczkami jak niedawny kontrakt Colina Kaepernicka, ale nie jest też tak prosta, jak by się wydawało na pierwszy rzut oka.

Tu możesz przeczytać o salary cap w NFL.

Zacznijmy od tego, że gwarantowane jest na dziś tylko 13 mln z całej umowy, czyli 12 mln bonusu za podpisanie kontraktu i 1 mln pensji za sezon 2014. Skąd więc 21 mln podawane przez media? Otóż w 2015 r. wg kontraktu Jimmy Graham ma zarobić 2,9 mln plus 5 mln dolarów „roster bonusu” czyli kwoty wypłacanej pod warunkiem, że będzie w składzie Saints trzeciego dnia sezonu ligowego. Tego samego dnia wchodzą w życie gwarancje na jego pensję z 2015 r., do tej pory gwarantowanej jedynie na wypadek kontuzji, czyli w sumie mamy 20,9 mln gwarancji. Czemu nie wchodzi w to 2 mln roster bonus płatny trzeciego dnia sezonu 2017 nie mam pojęcia 🙂

Poza tym Graham ma wpisaną na lata 2015-2017 premię w wysokości 100 tys. dolarów rocznie za udział w nieobowiązkowej części treningów w offseason.

Uderzenie w salary cap w tym roku będzie nikłe i wyniesie jedynie 4 mln dolarów, ale już w przyszłym skacze do 11 mln, by rosnąć o 1 mln co roku do końca kontraktu. Patrząc na parametry kontraktu mamy w praktyce do czynienia z trzyletnim kontraktem z czwartym rokiem opcjonalnym dla klubu, bowiem zwolnienie Grahama przed sezonem 2017 to 10 mln ulgi dla salary cap i klubowego budżetu. Zapewne nikt tego nie przewiduje, ale Saints się zabezpieczyli. Poniżej dokładna rozpiska kontraktu na lata. Do obciążenia salary cap doliczony jest 12 mln signing bonus, który rozkłada się na cztery lata w wysokości 3 mln/rok.

Rok Pensja podstawowa Roster bonus Workout bonus Salary cap
2014 1 000 000 4 000 000
2015 2 900 000 5 000 000 100 000 11 000 000
2016 8 900 000 100 000 12 000 000
2017 7 900 000 2 000 000 100 000 13 000 000

 

W lidze powszechnie spodziewano się, że kontrakt Jimmiego Grahama stanie się przełomem, po którym tight endzi będą opłacani jak wide reciverowie. Czy tak się stanie? Wątpliwe. Graham stał się najlepiej zarabiającym TE w historii NFL, przebijając Roba Gronkowskiego, który średniorocznie zarabia 9 mln, choć na dłuższym kontrakcie, więc w sumie umowa Grahama ma niższą wartość. Jednak 10 mln rocznie to kwota, którą zarabia Brandon Marshall, znacznie niższa od wynagrodzeń Calvina Johnsona czy Larry’ego Fitzgeralda, których średnia roczna wartość kontraktów przekracza 16 mln dolarów.

Na jego wysokość wpłynęła zapewne przegrana apelacja, która stawiała Grahama w trudnej sytuacji. Saints zapłacą Grahamowi spore pieniądze, ale chyba jednak niższe od tych, których spodziewała się większość obserwatorów.

Trudno powiedzieć, żeby Graham był na tym kontrakcie stratny. Po pierwsze dostał to, czego chciał, czyli długoterminowe bezpieczeństwo. Po drugie jest to radykalny wzrost jego zarobków w stosunku debiutanckiego kontraktu. Po trzecie wreszcie Saints i Graham to idealny związek i wszyscy o tym wiedzą. Graham, który zdecydowanie lepiej spisuje się w roli recivera niż blokera, korzysta na współpracy z Drew Breesem i trenerem Seanem Paytonem i to w dużej mierze tej dwójce zawdzięcza swoją obecną pozycję. Z drugiej strony dla Saints to kluczowa postać ofensywy, zawodnik który momentalnie ściąga na siebie uwagę obrony, a i tak zdołał złapać 86 piłek na 1215 jardów i 16 przyłożeń. Jest jednym z najbardziej produktywnych reciverów ostatnich lat i nie było mowy, żeby Saints pozwolili mu odejść.

Na korzyść zawodnika działa także stosunkowo krótki termin umowy. Po jej zakończeniu będzie miał dopiero 31 lat i jeśli ominą go urazy pewnie znajdzie się jakiś klub, który będzie skłonny dać mu jeszcze jeden wysoki kontrakt.

Kontrakt Grahama stanie się zapewne wzorcem dla umów innych dynamicznych hybryd TE/WR. Na ostatnim roku debiutanckich umów są m.in. Jordan Cameron z Browns i Julius Thomas z Broncos. Co prawda żaden z tych graczy nie może liczyć na pieniądze porównywalne z Grahamem, ale 8 mln/rok jest jak najbardziej w ich zasięgu.

Zobacz też

Brak komentarzy

  1. Kolejny świetny artykuł. Muszę się przyznać, że Twój blog odwiedzam codziennie i najchętniej nałożyłbym na Ciebie obowiązek publikowanie co najmniej jednego posta dziennie 😀 Póki co ratuję się czytając starsze, nieznane mi jeszcze wpisy. Sęk w tym, że przez to jeszcze bardziej doskwiera mi rozbrat z NFL i już nie mogę doczekać się początku sezonu.

    Reasumując świetna robota. Tak trzymać.

    Pozdrawiam

    1. Dzięki za miłe słowa 🙂 Będę pisał więcej jak zacznie się sezon, póki co staram się pisać w miarę dostępnego czasu. Mi też już brakuje NFL, ale na szczęście kickoff za niecałe dwa miesiące 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *