NFL – tydzień 5

Dość szybko zakończyły się marzenia o sezonie bez porażki dla wszystkich ekip w NFL. Już po piątej serii spotkań każda drużyna ma przynamniej jedną przegraną, a dodatkowo dwa ostatnie niepokonane zespoły miały tydzień temu wolne. Oznacza to, że najlepszy start w tym roku to tylko trzy zwycięstwa z rzędu. To najgorszy wynik od połączenia NFL i AFL w 1970 r. Tylko dwa razy ostatni niepokonany zespół w NFL legitymował się bilansem 3-0, a miało to miejsce w 1970 r. (Broncos, Lions, Rams) i w 2010 r. (Chiefs). Dwa z tych czterech zespołów nie zakwalifikowały się do playoffów.

W tym roku ostatnim niepokonanym zespołem byli Cinciannati Bengals, ale tylko dlatego, że grali swój mecz kilka godzin później niż Arizona Cardinals.

 

Bengals swojego pogromcę znaleźli dość niespodziewanie w osobach New England Patriots. Niespodziewanie głównie dlatego, że Patrioci grali w tym roku wyjątkowo słabo. Zawodziła zwłaszcza ich ofensywa, linia ofensywna zupełnie się posypała, a jedynym wartościowym reciverem był uniwersytecki quarterback wybrany w siódmej rundzie draftu. Tymczasem Bengals imponowali skuteczną ofensywą i dobrą defensywą podaniową i wydawali się świetnym kandydatem na pierwszą od pięciu lat drużynę z AFC, która wygra w Nowej Anglii w sezonie zasadniczym.

Tymczasem Patriots zagrali bardzo mądrze i skutecznie, od samego początku dominując nad rywalami. Kluczem była odmiana w linii ofensywnej, która chyba wreszcie znalazła właściwy skład personalny i rytm gry. Sztab Billa Belichicka postanowił zaatakować największą słabość Bengals – obronę przeciwko biegowi, co wyglądało na samobójczą decyzję, biorąc pod uwagę wszystkie słabości Patriots w o-line.

Jednak linia spisała się, może nie idealnie, ale na pewno solidnie. W efekcie Stevan Ridley zaliczył 113 jardów i przyłożenie, Shane Vereen dołożył 90 jardów na kosmicznej średniej 10 jardów/próbę, a cały zespół zanotował 224 jardy po ziemi, co daje 5,21 jarda/próbę (nie biorąc pod uwagę trzech „kolanek” Jimmiego Garoppolo na koniec, które formalnie były trzema biegami na -4 jardy).

Lepsza gra o-line przełożyła się też na lepszą grę Toma Brady’ego. To ciągle nie jest i chyba już nigdy nie będzie ten sam Brady co choćby w sezonie 2010, ale i tak jeśli dać mu chwilę w kieszeni, należy do TOP10 w lidze na swojej pozycji.  Nie oznacza to, że poprawili się wide reciverzy. Wciąż tylko Edelman jest godnym zaufania celem w każdym meczu, a w każdym mierzy się z coraz bardziej skupioną na nim defensywą rywala. Jednak w tym spotkaniu Josh McDaniels postanowił zrobić mały powrót do przeszłości i oprzeć ofensywę podaniową na tight endach. W efekcie Rob Gronkowski zaliczył swój pierwszy 100-jardowy mecz od 1 grudnia zeszłego roku i 13. w karierze. Złapał też podanie na TD od Toma Brady’ego po raz 45 w karierze, co jest drugim wynikiem w NFL dla pary TE-QB po Philipie Riversie i Antonio Gatesie. Także do Gronka powędrowało podanie, które pozwoliło Brady’emu przekroczyć 50 tys. jardów podaniowych w karierze i jest on szóstym QB w historii, który dokonał tego wyczynu.

Drugim TE Patriots, który wniósł istotny wkład w grę podaniową był Tim Wright, który przyszedł z Tampy w zamian za Logana Mankinsa. Wright zagrał tylko w 16 snapach ofensywnych, ale to wystarczyło, żeby złapał 5 piłek na 85 jardów, o 50 jardów więcej niż najlepszy WR Patriots (Edelman).

Rozgromieni Bengals mieli spore problemy z uruchomieniem gry biegowej, a i ofensywa podaniowa nie do końca działała tak jak powinna, bo Darelle Revis skutecznie utrudniał życie A.J. Greenowi. NI można powiedzieć powiedzieć, by całkowicie wyłączył go z meczu, ale na pewno Green nie miał takiego wpływu na grę, jak życzyliby sobie Bengals. Andy Dalton znalazł się pod nieco większą presją niż w poprzednich tygodniach, łącznie z pierwszym sackiem, na który pozwoliła w tym roku o-line Bengals.

Jednak największym problemem były fumble, które wymuszali Pats. Bengals zgubili trzy piłki i wszystkie odzyskali Patriots. Najgorsze było fumble Bena Tate’a w akcji powrotnej pod własnym polem punktowym, które Kyle Arrington zamienił na przyłożenie dla NE. Było to drugie przyłożenie dla Patriots w ciągu 11 sekund zegara meczowego i w praktyce rozstrzygnęło mecz.

Patriots wciąż mają do rozwiązania sporo problemów, ale widać, że plotki o ich końcu są przesadzone. Z kolei fani Bengals nie powinni jeszcze popadać w panikę. To wciąż dobra drużyna i niedzielny wynik to dla niej raczej wypadek przy pracy.

 

Cardinals przegrali swój pierwszy mecz sezonu w miejscu, gdzie mało kto wygrywa, czyli na Mile High Stadium w Denver.

W meczu kontuzji doznał Drew Stanton i choć trzeci QB drużyny, rookie Logan Thomas, zamienił swoje pierwsze podanie na 81-jardowe przyłożenie, była to jego jedyna udana akcja w meczu. A defensywa Cardinals, choć niezła przeciwko biegowi, kompletnie nie radziła sobie z Peytonem Manningiem i Demaryiusem Thomasem. Broncos zdobyli 17 ostatnich punktów w meczu i wygrali 41:20.

Manning zaliczył 479 jardów i 4 TD. Był to jego 13-ty 400-jardowy mecz w sezonie zasadniczym w karierze, czym wyrównał rekord Dana Marino. Stał się też drugim QB w historii, który zaliczył 500 przyłożeń podaniowych. Do rekordzisty Bretta Favre’a, brakuje mu jeszcze pięciu podaniowych TD, więc rekordu możemy spodziewać się już 12 października z Jets lub 19 października w meczu z 49ers. A oto przyłożenie nr 500:

Tymczasem Demaryius Thomas zanotował najlepsze spotkanie w karierze. Złapał 8 podań na 226 jardów i 2 TD, a gdyby nie kara za niski blok dla Juliusa Thomasa przy kolejnym 77-jardowym przyłożeniu zostałby szóstym reciverem w historii NFL z 300 jardami w jednym meczu.

Cardinals stracili 568 jardów, najwięcej od 1973 r. Jednak i w ich wypadku nie ma co panikować. Najważniejszym problemem w tej chwili jest pozycja quarterbacka. Gdyby ofensywa radziła sobie lepiej, Peyton Manning byłby krócej na boisku i nie zdołałby dokonać takich zniszczeń.

 

Z innych aren:

1. Kolejnym rozgrywającym, który zanotował budzące szacunek osiągnięcie jest Aaron Rodgers, który w meczu z Vikings zanotował podanie na TD nr 200 w karierze. Potrzebował do tego zaledwie 99 meczów, co jest najlepszym wynikiem w historii, a po drodze rzucił tylko 53 INT, co również jest zdecydowanie najlepszym wynikiem w historii (następny Tom Brady przy 200 TD miał na koncie 88 INT). Packers zanotowali kolejne zdecydowane zwycięstwo nad rywalem z dywizji i najwyraźniej wrócili na właściwe tory.

2. Tydzień temu przyznałem Cleveland Browns nagrodę im. Zbigniewa Religi. W tym tygodniu postanowili udowodnić, że im się należała i zaliczyli największy comeback na wyjeździe w historii NFL. Zdołali wygrać 29:28 z Tennessee Titans, ale fakt, że przegrywali już 28:3 chwały im nie przynosi.

3. W poniedziałkowy wieczór Seattle Seaahwks zgodnie z przewidywaniami spokojnie uporali się z Washington Redskins, a bohaterem wieczoru był Russel Wilson. Nie tylko podał na 201 jardów i dwa przyłożenia, ale dołożył 122 jardy biegowe i TD po ziemi. Jest to rekord Monday Night Football w kategorii jardów biegowych QB.

4. Nabiera rumieńców wyścig w NFC East. Wszystkie trzy liczące się drużyny wygrały swoje mecze. Giants przegrywali już 20:10 u siebie z Falcons, ale zdobyli kolejnych 20 punktów i wygrali. Philadelphia Eagles długo męczyli się z St. Louis Rams, ale ostatecznie wygrali 34:28. Natomiast Dallas Cowboys odnieśli cenne zwycięstwo w derbach Teksasu, choć potrzebowali do tego dogrywki. Przy okazji Tony Romo udowodnił, że wbrew pozorom J.J. Watt też jest człowiekiem.

Z kolei Eagles swoje zwycięstwo znów zawdzięczają punktom w special teams i defensywie, które zaliczyły po jednym przyłożeniu. Giants mają za sobą serię udanych meczów i ich wyjazd do Filadelfii w najbliższą niedzielę zapowiada się pasjonująco.

5. W Rams po raz kolejny dobrze spisał się QB Austin Davis, który podał na 375 jardów i 3 TD, choć nie udało mu się poprowadzić wygrywającej serii w ostatnich minutach meczu. Na kontrakt startera raczej nie zasługuje, ale powinien dostać oferty na poziomie finansowym solidnego backupa, czyli ok. 4 mln/rok.

6. Kansas City Chiefs długo toczyli wyrównany bój z 49ers na wyjeździe. Jednak w końcówce na własne życzenie postawili się pod ścianą. Na nieco ponad 4 min. przed końcem meczu 49ers kopali field goala z 53 jardów. Okazało się, że Chiefs mają 12 zawodników na boisku, co dało 49ers pierwszą próbę i możliwość zużycia kolejnych 2 minut z zegara i trzech timoutów KC. Co prawda następną serię zakończyło INT Alexa Smitha, ale gdyby Chiefs mieli więcej czasu i timeoutów mogliby grać przez Jamala Charlesa, który zaliczał ponad 5 jardów na bieg.

7. Kyle Orton zadebiutował w Buffalo Bills. Nie zagrał wybitnego meczu, ale był wystarczająco skuteczny, by Bills niespodziewanie pokonali na wyjeździe Detroit Lions. E.J. Manuel raczej nie wróci prędko do wyjściowego składu swojej drużyny. W Detroit znów świetnie spisał się Golden Tate, który złapał podania na 134 jardy, ale póki Calvin Johnson nie wyleczy do końca skręconej kostki, Lions będą mieli problemy ofensywne.

8. Philip Rivers poważnie zgłasza swoje aspiracje do MVP. Tym razem poprowadził Chargers do zwycięstwa nad New York Jets 31:0 i było to pierwsze zwycięstwo do zera w tym sezonie NFL. Co swoją drogą jest dość niezwykłe, jeśli pomyślimy o wybitnych ofensywach w Jacksonville i Oakland.

9. New Orleans Saints potrzebowali dogrywki, żeby uporać się z Tampa Bay Buccaneers. Bucs zaczynają grać coraz lepiej. Kibiców może martwić sypiąca się gra podaniowa Saints przy nieobecności kontuzjowanego Jimmiego Grahama. Starał się go zastąpić Pierre Thomas, który należy do najlepiej grających screeny RB w NFL. Złapał 8 podań na 89 jardów, większość zdobytych już po złapaniu piłki. Z dobrej strony pokazał się też Khiry Robinson. Młody RB z NO zaliczył 89 jardów po ziemi, w tym rozstrzygający TD w dogrywce.

10. Chicago Bears wyszli na prowadzenie 21:7 przeciwko Panthers. Jednak od tego momentu zdobyli tylko 3 punkty przy 24 przeciwników. Jay Cutler znów rzucił podcinające skrzydła INT.

11. Nagroda za najlepszy chwyt kolejki wędruje do Brandona Lloyda, który zaprzeczył prawom grawitacji w meczu z Chiefs.

Zobacz też

Brak komentarzy

  1. Szkoda, że Dallas nie wzięło Manziela, idealne miejsce dla niego, mógłby poterminować 2-3 lata u Romo, nauczyć się gry w pocket, zamiast tych bezsensownych biegów i może by coś z niego było. Gracze Cleveland są zamknięci na Manziela, liderzy J.Thomas i Mack trzymają stronę Hoyera, bez O-line taki kurdupel nie istnieje, tam nie ma klimatu dla takiego celebryty, co innego Dallas, gdzie wszystko jest najlepsze i największe, zdaniem zarozumiałych teksańczyków. Nie wiem mimo 5 cm różnicy widzę Manziela jako przyszłego następcę stylu Romo.
    P.S. Może ktoś kupiłby sobie Cutlera, bardzo solidny rozgrywający, gorąco polecam. (Szkoda, że psychika na poziomie ziomala Andrew.G z Chicago). Mimo, iż NFL jako grą interesuję się od niecałego roku (paradoksalnie nielubiany kuzyn z Texasu kibicujący Pack Mentality mnie zaraził…mam nadzieję, że nie wszyscy fani Serowców mają takie zadarte nosy), o tyle historycznie NBA, NHL i NFL jest mi bardzo dobrze znana, dlaczego Bears nie mówię wybitni, ale nawet solidni QB omijają szerokim łukiem, boją się wiatru? Właściwie to obejrzałem oprócz kampanii 2013 tylko tą słynną 1985 to nawet wtedy ten ich QB McMacoś bez rewelacji gościu, do RB to i ja jajo mogę za 10 baniek przekazywać. Tzn grał dobrze wtedy ale skoro to był jego szczyt to wielki nie był. Marzy mi się taki solidny QB, typu Rivers, który po prostu wykonuje swoją robotą, tylko bez tej sraczki, która ciągle dopada J-Kata. To niesprawiedliwe, że zieloni po Favrze dostają Rodgersa, takie coś powinno być zakazane:)

  2. Giants wygrali, mimo że Eli zagrał przeciętnie. Co prawda to był jego trzeci mecz z rzędu z passer ratingiem powyżej 100, ale nie zrobił nic takiego, co mogłoby spowodować by opadły szczęki… Albo ręce. Ot taki mecz, z którego dumny byłby Alex Smith.

    Wydarzeniem był debiut w nfl pierwszego wyboru GMen z majowego draftu WR Odella Beckhama Jr – okraszony touchdownem (nie grał wcześniej z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego). Jak ciekawostkę dodam, że jest on przyszywanym bratankiem Shaqa (więzy krwi ich co prawda nie łączą, ale były gwiazdor NBA tak go traktuje, jako że on i ojciec ODB byli współlokatorami w czasach LSU; już po drafcie zaś Shaq zdeklarował się jako kibic Giants, mimo że wcześniej sympatyzował z Cowboys).

    Co do niedzielnego meczu, Giants wygrają o ile nie stracą zbyt wiele, gdy na boisko będą wychodzić special teams.

  3. Cieszy kolejne zwycięstwo GB. Ofensywa zaskoczyła oby na dobre ale dla mnie to był przede wszystkim kapitalny mecz defensywy. Dawno nie widziałem tak dobrych zawodów w ich wykonaniu. Dobrze że Lacy miał w końcu trochę miejsca i pokazał co potrafi, Peppers pokazał że taki wolny to on jeszcze nie jest 🙂 oby tak dalej!!!

    1. Nie ma co się podniecać narazie GB. Defensywa zagrała dobrze, bo rozrzucającym piłki u Wikingów był Ponder. To ułatwiło robotę. Nie należy także zapominać, że ofensywa Packers zaliczyła aż pięć ‚3 and out’.

      Jeśli GB będą mieli bilans 5-3, to będzie nieźle. Chociaż i 6-2 jest realne. 4-4 niestety też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *