Super Bowl 2017: Największy comeback w historii

To czego w Super Bowl 2017 dokonali New England Patriots zakrawa na cud. Jeszcze żadna drużyna nie zdołała wygrać Super Bowl, w którym przegrywałaby 25 punktami. Od pick-six Alforda w drugiej kwarcie, do nieprawdopodobnego chwytu Edelmana na 2 minuty przed końcem meczu prawdopodobieństwo wygranej Falcons nieprzerwanie wynosiło ponad 90%, momentami nawet 99,7% (za ESPN). A jednak Patriots zdobyli swój piąty mistrzowski pierścień, Brady ma czwarty tytuł MVP i coraz mocniejszą pozycję w odwiecznych medialnych i kibicowskich debatach na temat tego kto jest GOAT (Greatest Of All Time).

 

To się nie mogło udać

Po pick-six Alforda, gdy Falcons wyszli na prowadzenie 21:0, uznałem, że już po meczu. Przy wyniku 28:3 myślałem głównie o tym, że obiecałem Tacie, że obejrzymy razem powtórkę i wyjaśnię mu, o co chodzi w futbolu. Jak się zapewne domyślacie, nie bardzo miałem ochotę oglądać to ponownie.

To się nie mogło udać, bo nawet Patriots w to nie wierzyli. W ich grze nie było widać żadnego pośpiechu. Spokojnie zbierali się na huudle (naradę), kolejne snapy oddzielało 20-30 sekund. Dużo biegali, spalając zegar. Seria zakończona pierwszym przyłożeniem – 13 akcji, 6:25. Seria zakończona kopnięciem z pola – 12 akcji, 5:07.

Przełomowym momentem tego meczu, chwilą, gdy Patriots uwierzyli w możliwość wygranej, był sack-fumble Dont’a Hightowera.

W tej sytuacji fatalnie w pass protection zachował się Davonta Freeman, który powinien przejąć Hightowera. Jednak nawet wtedy sytuacja Patriots była niezwykle trudna. Do końca pozostawało 8,5 min., a oni potrzebowali dwóch przyłożeń z dwiema dwupunktowymi konwersjami i dodatkowo zatrzymać Falcons bez punktów. Udało się.

Ostatnia seria ofensywna to był majstersztyk w najlepszym stylu Toma Brady’ego. Zaczynali z własnego ósmego jarda, mieli nieco ponad dwie minuty. Od 2001 r. mieliśmy w playoffach 286 serii ofensywnych, które zaczynały się na własnym 10 jardzie lub dalej. Tylko 34 z nich zakończyły się przyłożeniem (dane nie uwzględniają Super Bowl 51). Daje nam to niespełna 12%. Uwzględniając, że szansa na dwupunktową konwersję to ok. 50%, Patriots i tak mieli jedynie ok. 6% szans na doprowadzenie do dogrywki. Jeśli przyjmiemy że dogrywka to nowy mecz, a Patriots mieli ok. 56% szans na wygraną (za ESPN), to w sumie ich szanse sytuowały się w okolicy 3%.

 

Zabrakło ostatniego ciosu

Analizując mecz na spokojnie nie mogłem uwierzyć jak wiele okazji mieli Falcons, by rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Gdyby wykorzystali choć jedną, magiczny powrót Patriots byłby niemożliwy. Policzmy je wspólnie.

1. 6:04 do końca trzeciej kwarty, wynik 28:3 – Falcons pozwalają na konwersję 4&3 na środku boiska. Chwilę wcześniej w ramach nieudanej trick play Edelman podawał do White’a. Tym razem Brady łatwo, zdecydowanie za łatwo, znalazł Danny’ego Amendolę 17-jardowym podaniem.

2. 2:06 do końca trzeciej kwarty, wynik 28:9 – po nieudanym onside kicku Patriots, Atlanta dostaje piłkę na 41 jardzie połowy rywala. Już w pierwszej akcji wchodzą w zasięg skutecznego kopnięcia z pola. Kolejne trzy snapy? 10 jardów kary za trzymanie, nieudane podanie i 9-jardowy sack.

3. 8:31 do końca czwartej kwarty, wynik 28:12 – W sytuacji 3&1 Kyle Shanahan ordynuje podanie. Ja rozumiem, że należy złożyć mecz w ręce MVP, ale w sytuacji 3&1, kiedy bieganie wychodzi w tym meczu znakomicie? Efekt: wspomniane wyżej sack-fumble Hightowera.

4. 4:47 do końca czwartej kwarty, wynik 28:20 – Fenomenalne podanie Ryana i nie mniej fenomenalny chwyt Julio Jonesa.

Gdyby Falcons kopnęli z tego miejsca, byłby to 40-jardowy FG. Mogli nawet wziąć trzy kolanka, żeby spalić zegar. Mogli pobiec trzy razy na zero jardów. Zrobili to czego nie mogli: kary za trzymanie, sack i niecelne podanie. Cofnęli się o 23 jardy poza zasięg celnego kopnięcia z pola, które rozstrzygnęłoby ten mecz.

5. 2:28 do końca czwartej kwarty, wynik 28:20 – miło choć raz być po właściwej stronie mega szczęśliwego chwytu, ale to był zły rzut Brady’ego, który powinien skończyć się drugim INT i game over.

Nie mam pojęcia jakim cudem Edelman to złapał. Podejrzewam, że on też nie. Zwróćcie uwagę na sędziego z numerem 45, który wpada i stanowczo orzeka chwyt. To Line Judge Jeff Seeman. W takiej chwili z taką pewnością siebie podjąć tak mega trudną decyzję… MVP. Zbyt rzadko doceniamy sędziów, ale to była decyzja równie fenomenalna co chwyt Edelmana.

6. Przez całą drugą połowę Falcons uparcie snapowali piłkę, gdy na zegarze akcji pozostawało jeszcze kilkanaście sekund. Zebrane razem dałyby pewnie brakujące dwie minuty.

7. To akurat sytuacja, która nie zapewniłaby zwycięstwa Falcons, ale dałaby szansę. W przedostatnim snapie meczu Brady popełnił drugi poważny błąd i nie dorzucił piłki, która miała wpaść w ręce Martellusa Bennetta w rogu pola punktowego. Vic Beasley był dosłownie centymetry od przechwytu. Zdołał tylko zbić piłkę. W następnej akcji James White rozstrzygnął spotkanie.

 

Jak Patriots to zrobili?

Najlepsze, że nawet oglądając ostatnie półtorej kwarty i dogrywkę po raz drugi, nie byłem w stanie zidentyfikować jakiejś znaczącej różnicy taktycznej w grze NE. Tak naprawdę poprawili jedynie egzekucję tego, co nie wychodziło im w pierwszej połowie. Zacznijmy od Brady’ego.

Brady był genialny w końcówce, co nie znaczy, że bezbłędny. Podanie, które w cudowny sposób złapał Edelman, było fatalne i powinno zostać przechwycone. Istotny był też fakt, że reciverzy zaczęli łapać piłki, zamiast je upuszczać. Do gry włączył się Malcolm Mitchell, który nie miał dobrego spotkania od początku grudnia.

Wreszcie na miarę swoich możliwości zaczęła grać o-line. Wcześniej spisywali się fatalnie. Brady był cały czas pod presją, a LT Nate Solder i RG Shaq Mason jeszcze długo będą mieli koszmary dotyczące, odpowiednio, Dwighta Freeneya i Grady’ego Jarretta. Fenomenalny był zwłaszcza Jarrett, który w pierwszej połowie odrzucał Masona, jakby ten był pachołkiem treningowym. Zaliczył trzy sacki, cztery QB Hity i byłby kandydatem do MVP, gdyby Falcons dociągnęli przewagę do końca. Jednak w ostatniej kwarcie i dogrywce linia trzymała się świetnie. A miało to niebagatelne znaczenie.

No i wreszcie defensywa. Kyle’a Shanahana poniosła niemal polska ułańska fantazja, ale gdyby nie znakomita postawa Trey Flowersa, który ze środka linii wypracował 2,5 sacka i 5 QB Hitów, a także robota Alana Brancha i Jabaala Shearda, którzy nieco mniej widocznie, ale nader skutecznie rozrywali kieszeń, Falcons wymęczyliby w końcu choć jeden FG na zwycięstwo.

 

Tylko Matta żal

Matt Ryan był blisko przełamania klątwy MVP, ale się nie udało. W tym stuleciu jeszcze żaden MVP sezonu zasadniczego nie wygrał Super Bowl w tym samym roku. Ostatnim był Kurt Warner w sezonie 1999. Tak z ręką na sercu, kto z Was odważyłby się postawić, że to statystyki rozgrywającego, który PRZEGRAŁ Super Bowl?

Ryan był bardzo dobry. Zrobił wszystko co było w jego mocy, by wygrać. Kilka podań było fenomenalnych. Można go winić za wzięcie tych sacków w kluczowych momentach comebacku Patriots. Być może powinien pozbyć się piłki szybciej. Ale w większości tych sytuacji po prostu nie miał czasu ani celu, któremu mógłby bezpiecznie rzucić piłkę pod nogi. A intentional grounding nie byłoby lepsze od sacka, nie wspominając o przechwycie.

Ryan dostanie niezasłużoną łatkę chockera. Już wcześniej miano do niego pretensje, że wygrał tylko jeden z sześciu swoich meczów w postseason. W tym roku wygrał 2 z 3, ale wielu to nie wystarczy. Ryan był w tym sezonie znakomity, zasłużenie został MVP i choć nie był perfekcyjny, nie on odpowiada za kompletną katastrofę, jaką dla Atlanty było ostatnie półtorej kwarty meczu.

 

James White MVP

Oczywiście oficjalne MVP dostał Tom Brady. Trudno żeby było inaczej wobec kultu jakim otaczani są w Stanach quarterbackowie i wobec całej masy rekordów, które tego wieczoru ustanowił.

Jednak dla mnie MVP był zdecydowanie James White. 139 jardów, 3 TD, 1 podwyższenie dwupunktowe.

(Tak na marginesie, jakie trzeba mieć jaja, żeby przy kluczowym dwupunktowym podwyższeniu zaordynować trick play z bezpośrednim snapem do RB? Brawura poziom Jack del Rio)

White większość jardów zdobył jako reciver z głębi pola. Przeciwko Falcons pełnił analogiczną rolę jak Shane Vereen przeciwko Seahawks dwa lata temu. Zdobywał kluczowe pierwsze próby, wyrywał jardy po kontakcie, a decydujące przyłożenie to w większości jego zasługa. To nie była dobrze zblokowana akcja.

Ale cóż, MVP został QB wygrywającej drużyny. Po raz 28 z 51 rozegranych Super Bowl. Trochę szkoda White’a, który przez ostatnie trzy lata zarobił tyle, co Matt Ryan za dwa mecze w tym sezonie. Przynajmniej dostałby samochód :)

 

Luźne myśli:

1. To nie było najlepsze Super Bowl w historii. Być może najbardziej emocjonujące. Na pewno z najbardziej niesamowitym zwrotem akcji. Ale mieliśmy dwie i pół kwarty totalnej dominacji jednej drużyny, a potem półtorej kwarty całkowicie odwrotnie. Nienajlepszy mecz po dość słabym sezonie, który uratowała nieprawdopodobna końcówka.

2. Defensywa Falcons bardzo przypominała Seahawks ze schematycznego punktu widzenia. Czteroosobowy pass rush napędzany przez Jarretta (w Seattle Michael Bennett), odcinanie długich piłek, świetne tacklowanie przez szybkich LB i DB. Tylko więcej krycia swego niż w Seattle.

3. Patriots zagrali prawie dwa razy tyle akcji w ataku co Falcons (93:46). Mieli 37 pierwszych prób przy 17 Atlanty.

4. Defensywa Patriots robiła swoją robotę przez cały mecz. Falcons zapunktowali tylko w 3 z 11 serii ofensywnych.

5. Tom Brady wykonał w meczu 63 podania. Najlepsze na sam koniec, mając w ramieniu cały sezon i ponad 50 podań tego wieczoru. W wieku 39 lat. Niewiarygodne.

6. Falcons konwertowali tylko 1 z 8 trzecich prób. Patriots 7/14 i 1/1 w czwartych próbach.

7. Poranny przegląd prasy

8. Robert Kraft nie mógł się powstrzymać przed wbiciem mało subtelnej szpilki Goodellowi

9. Katie Perry Halftime Show > Lady Gaga Halftime Show > Coldplay Halftime Show

Komentarze

Super Bowl 2017: Największy comeback w historii — 10 komentarzy

  1. Świetne podsumowanie bez emocji, super. U mnie niestety jeszcze wszystko wrze i jako, że kibicowałem Falcons trudno mi zrozumieć to co się wydarzyło. Co prawda ciągle gdzieś w tyle głowy sączyła mi się myśl, że trzeba uważać bo to Pats i Brady, ale chyba poważnie nie brałem tego co się może wydarzyć . Nawet przy 28:20 byli przecież w strefie FG i… Reszta to milczenie. Jeżeli w przyszłości Ryan i spółka podniosą się z tego i wygrają SB to będzie wielki szacunek, ale czy to możliwe?

    • Możliwe. Seahawk się podnieśli po tej nieprawdopodobnej końcówce 2 lata temu

  2. Masakra! Ale dobrze się stało bo na poprzednim superbowl można było zasnąć…Ten był ciekawy do końca

  3. I pomyśleć, że gdyby nie indolencja Shanahana w końcówce, to dziś mówiłoby się o kompletnym zawodzie Patriots, o koszmarnie nieudanej pierwszej połowie, o fatalnych rzutach i pick six Brady’ego. A z drugiej strony wszyscy by byli zachwyceni niebotycznym passer ratingiem Ryana. Cienka jest granica między wielkością a klęską…

  4. a tak w ogóle Amendola powinien zostać MVP. Szkoda, że nie ma dwóch równorzędnych MVP:)

  5. Hightower za ten i ich poprzedni Superbowl zasługuje na porządny kontrakt.

    • I teraz pytanie – w której drużynie?

      • In Belichick I trust.

        Jak nie przedłuży, to tylko dlatego, że ma gotowy wariant zastępczy.

        Tak poza wszystkim jestem niemal pewien, że nigdy nie usłyszylibyśmy o TB12, gdyby nie BB. Facet jest wart swojej wagi w platynie. A wszyscy wiemy, że niemało tego będzie.