NFL, tydzień 7: Kto tu jest naprawdę mocny?

Wygląda na to, że sezon 2020 będzie jednym z tych, gdzie nie mamy wyraźnego dominatora. Brakuje drużyny lub drużyn, które są wyraźnie przed konkurencją. Za to mamy cały szereg zespołów, które zdołały już wygrać przynajmniej pięć spotkań. Dzisiaj przyglądam się czołówce w obu konferencjach, by odpowiedzieć na pytanie: kto faktycznie gra dobrze?

Drużyny w kolejności, jaką zajmowałyby w tabeli, gdyby sezon skończył się po 7. kolejce. Przy każdej z drużyn podaję które miejsce zajmuje w dwóch zaawansowanych metrykach: DVOA Football Outsiders i EPA Pro Football Reference.

 

NFC

Green Bay Packers (5-1)

DVOA: 10.
EPA: 3. (off), 17. (def)

Packers mają jak na razie dość dziwny sezon. Cztery pewne wygrane nad słabymi zespołami (MIN, DET, ATL, HOU). To akurat trudno mieć im za złe, bo przekonujące wygrane nad słabszymi rywalami to jeden ze znaków świadczących o wysokiej klasie drużyny. Także wyjazdowe zwycięstwo nad Saints zostało odniesione w dobrym stylu. Packers mają jedną z najlepszych ofensyw w NFL, a Aaron Rodgers w wygranych meczach grał jak w swoich najlepszych latach. Aaron Jones zgromadził siedem przyłożeń w pięciu meczach, a Davante Adams jest nie do zatrzymania, o ile jest zdrowy.

Tu wchodzą dwa „ale”. Jednym z nich jest właśnie zdrowie. Wielu zawodników Packers zmaga się z większymi i mniejszymi urazami. Trener Matt LeFleur ma problemy zwłaszcza z zestawieniem linii ofensywnej i korpusu receiverów, choć i defensywa ucierpiała.

Drugi, znacznie większe „ale” to mecz z Buccaneers. Jedyne spotkanie Green Bay przeciwko innemu zespołowi ze ścisłej czołówki. Zostali bezlitośnie obici, przeżuci, zmieleni i wypluci. Można uznać, że był to wypadek przy pracy, ale pokazał, że defensywa, gdy spocznie na niej ciężar gry, nie daje rady. Rodgers kompletnie pękł pod presją pass rushu Tampy. Nie znaczy to, że Packers są słabi, czy nie zasługują na wygrane. Ale każe poważnie zastanowić się nad ich słabościami i jak mogą je zamaskować.

Na korzyść Green Bay działa kalendarz. Poza dwoma meczami z Bears mają w kalendarzu tylko jednego przeciwnika ze ścisłej czołówki: Titans i to dopiero po Bożym Narodzeniu.

 

Seattle Seahawks (5-1)

DVOA: 9.
EPA: 5. (off), 20. (def)

Seahawks złożyli wreszcie ofensywę w ręce Russella Wilsona i daje to znakomite efekty. Wilson zmienia na przyłożenie co 10 wykonane podanie i przewodzi NFL w passer ratingu. A jednak Seattle wszystkie swoje mecze kończyli różnicą jednego posiadania lub mniejszą. Nie żeby było w tym coś zaskakującego. Niestety dla nich w długim terminie bilans niemal wszystkich drużyn w takich spotkaniach to ok .500. Przy meczach na styku pojedynczy błąd może odwrócić losy meczu, co pokazał Wilson, który INT w dogrywce przeciwko Cardinals zdołał wyrwać porażkę ze szponów zwycięstwa.

Ofensywa Seattle to bez wątpienia ścisły ligowy top, a Wilson to na razie kandydat do MVP. Jednak niepokój może budzić defensywa, która w każdym dotychczasowym meczu oddała 23 punkty lub więcej i to mimo że wg Football Outsiders mieli 10. najłatwiejszy zestaw ofensyw w NFL naprzeciw siebie – tylko Cardinals można uznać za czołowy atak ligi. Największym problemem jest pass rush, który należy do najmniej skutecznych w NFL. Być może wesprze go pozyskany z Cincinnati Carlos Dunlap.

Bez poprawy w obronie Seahawks będą bardzo wrażliwi na zwykłego pecha, takiego jak gorszy dzień Wilsona. Jednak póki ich QB gra na wysokim poziomie, mogą wygrać z każdym,

 

Tampa Bay Buccaneers (5-2)

DVOA: 1.
EPA: 11. (off), 1. (def)

Drużyna, którą kochają zaawansowane modele matematyczne, ale w tabeli wygranych wygląda to nieco gorzej. Trzeba jednak przyznać, że w miarę upływu czasu wyglądają coraz lepiej. Tom Brady dociera się z kolegami, Rob Gronkowski powoli odnajduje formę i ofensywa zaczyna być dużym atutem i to nie tylko na papierze. Pytanie tylko czy tej dynamiki nie zrujnuje dodanie nieobliczalnego Antonio Browna.

Obrona należy do najlepszych w NFL. Według wielu metryk są najlepsi. Oddają zaledwie 3 jardy na akcję biegową. Są na czwartym miejscu pod względem wywierania presji na QB, drudzy jeśli chodzi o liczbę sacków. Rozgrywający ich rywali mają passer rating 84,3. To gdzieś pomiędzy Kirkiem Cousinsem i Dwaynem Haskinsem. A grali przeciwko Mattowi Ryanowi, Drew Breesowi i Aaronowi Rodgersowi.

Jako drużyna mają na koncie imponujące wygrane przeciwko Packers czy Raiders. Ale widać, że COVID-owy offseason im nie pomógł. Brady’emu zdarzają się przestoje i nieporozumienia z receiverami, choć i tak wygląda znacznie lepiej niż przed rokiem. W ich wypadku czas będzie działał na ich korzyść i z tygodnia na tydzień będą groźniejsi.

 

Chicago Bears (5-2)

DVOA: 17.
EPA: 28. (off), 9. (def)

To jedyna drużyna NFC, która wygrała pięć spotkań, a której nikt nie traktuje jako realnego pretendenta do mistrzostwa. I słusznie. Za wyjątkiem sensacyjnej wygranej z Bucs swoje wygrane odnosili z mozołem i przeciwko bardzo słabym drużynom. W grze trzyma ich solidna jak na standardy obecnego sezonu defensywa. Pozwolili zaledwie na 6 podań na TD (najmniej w NFL), przechwytując przy tym 5 piłek. Pozwalają na passer rating 78, co jest trzecim najlepszym wynikiem w NFL i odpowiada… Nickowi Folesowi.

I tu dochodzimy do powodu, dla którego trudno ich traktować jako faworytów – nie mają ofensywy. Foles należy do najsłabszych QB ligi w tym sezonie, a i tak jest lepszą opcją niż posadzony na ławce Mitch Trubisky. Do tego Miśki w ataku są drugą najczęściej karaną drużyną NFL, a po karach stracili już w tym roku prawie 500 jardów.

Co gorsza ich kalendarz zrobi się trudniejszy. Football Outsiders oceniają, że dotąd mieli 14. najłatwiejszy zestaw rywali, ale w pozostałej części sezonu będą mieli 5. najtrudniejszy. Bears dzięki dobremu startowi powinni wejść do playoffów, ale nie będzie ich stać na wiele więcej.

 

Arizona Cardinals (5-2)

DVOA: 11.
EPA: 4. (off), 15. (def)

Po niezłym sezonie debiutanckim w swoim drugim roku Kyler Murray dobija się do czołówki najlepszych QB NFL. Na pewno jest jednym z najbardziej ekscytujących, Filigranowy rozgrywający potrafi fantastycznie podać, ale i włączyć przyspieszenie w solowej akcji biegowej. Na pewno pomaga mu, że podania łapią przyszli członkowie Hall of Fame: Larry Fitzgerald i DeAndre Hopkins. Ten drugi notuje średnio 100 jardów na mecz i dominuje nad rywalami może nawet bardziej niż w barwach Texans.

Widać jednak, że ta drużyna wciąż się uczy, co pokazały porażki z Lions i Panthers. Obrona jest dość przeciętna i nie wyróżnia się niczym szczególnym, podobnie jak special teams. Udało im się pozyskać z Giants pass rushera Marcusa Goldena, ale to nie jest gracz, który w pojedynkę może odmienić obraz całej formacji.

Jednak podstawowym problemem Cardinals jest fakt, że grają w najmocniejszej obecnie dywizji NFL. To sprawia, że z automatu mają trudniejszy kalendarz i bardziej wyboistą drogę do playoffów. W styczniu może to mieć znacznie.

 

Los Angeles Rams (5-2)

DVOA: 7.
EPA: 8. (off), 4. (def)

Rams nie wzbudzają wielkiego entuzjazmu, ale dla mnie są jedną z największych pozytywnych niespodzianek tych rozgrywek i dowodem na dużą trenerską klasę Seana McVaya. Wielokrotnie pisałem, że Rams byli budowani, by zmaksymalizować krótkie okno na wygranie Super Bowl w czasie debiutanckiej umowy Jareda Goffa kosztem późniejszych lat. I faktycznie, stracili wielu ważnych zawodników przed tym sezonem, zwolnili Todda Gurleya, a mimo to nieprzypadkowo znajdują się w czołówce NFL.

Ich wskaźniki w defensywie podaniowej są na poziomie Buccaneers. Serio, niemal identyczne. Duża w tym zasługa Aarona Donalda, który zgłasza akces do kolejnego tytułu defensywnego gracza roku. Permanentnie podwajany lider defensywy Rams i tak zdołał zanotować 15 QB Hitów (najwięcej w NFL), 8 sacków i dodatkowo 6 powaleń na stratę jardów w akcjach biegowych. Swoje robi też ofensywa, która nie zachwyca w żadnym konkretnym elemencie, ale w każdym jest ponadprzeciętna i efekcie dostajemy ciekawą, zbilansowaną drużynę. A takie są zawsze niebezpieczne.

Oczywiście grają w NFC West, razem z Seahawks i Cardinals. Do tej pory Football Outsiders oceniali ich kalendarz na 4. najłatwiejszy w NFL. Teraz będą mieli 4. najtrudniejszy.

 

AFC

Pittsburgh Steelers (6-0)

DVOA: 3.
EPA: 13. (off), 3. (def)

Jedyny niepokonany zespół NFL jest w trakcie serii trzech bardzo ciężkich meczów. Zaczęli od kompletnej demolki Browns i przez pierwszą połowę meczu wyglądało, że tak samo z kwitkiem odprawią Titans. Dominowali we wszystkich elementach gry, a potem nagle zacięła się ofensywa. Obrona zdołała dociągnąć wygraną do końca, ale było gorąco.

Tegorocznych Steelers, podobnie jak zeszłorocznych, definiuje znakomita obrona, a T.J. Watt już jest lepszy niż jego starszy brat. Jeśli będzie rozwijał się tak dalej, może dorówna jego najlepszym sezonom. Jego koledzy również nie próżnują, w efekcie Steelers mają najskuteczniejszy pass rush w NFL. Jednak w przeciwieństwie do zeszłego roku Steelers mają też ofensywę.

Ben Roethlisberger wrócił po roku przerwy i wygląda jak nowo narodzony. Oczywiście, jak zwykle, potrafi popełnić głupie błędy, co widzieliśmy przeciwko Titans. Jednak to zawsze był element jego gry, a ta odrobina szaleństwa zawsze dawała Steelers więcej dobrego niż złego.

Tegoroczni Stalowi imponują szerokim i wyrównanym korpusem receiverów, który sprawia, że bardzo trudno ich pokryć. Jak na razie wyglądają na głównych kandydatów do wygrania AFC, ale ich nadchodzący mecz z Ravens wiele nam powie. O obu ekipach.

 

Kansas City Chiefs (6-1)

DVOA: 4.
EPA: 1. (off), 10 (def.)

Za plecami Steelers czają się obrońcy mistrzowskiego tytułu. Trochę już przywykliśmy do tej magicznej ofensywy, ale Patrick Mahomes i spółka są wciąż wielcy. Wydawało się że Patriots i Raiders pokazali całej lidze jak ich zatrzymać, ale przeciwko Bills, a zwłaszcza w pogromie zafundowanym Broncos pokazali, że mają jeszcze wyższy bieg do dyspozycji. Mahomes ma drugie najlepsze QBR i ANY/A w NFL, a przede wszystkim najniższy wskaźnik INT% – zaledwie 0,4% jego podań pada łupem rywali. Są jedną z pięciu ofensyw w NFL, które zdobywają punkty w przeszło połowie serii ofensywnych. Trudno znaleźć element w ataku, w którym byliby słabi.

Obrona spisuje się zaskakująco dobrze, głownie dzięki trzeciemu najlepszemu współczynnikowi presji na QB rywali. W pewnej mierze wynika to z częstego stosowania blitzu, ale niemal wszystkie drużyny wywierające często presję na rozgrywającym są w czołówce najczęściej blitzujących. Są jedną z zaledwie czterech drużyn w NFL, która ma przynajmniej tyle samo INT co oddanych podaniowych TD, a tylko Inidanapolis Colts pozwalają rozgrywającym rywala na mniej jeśli chodzi o passe rating.

Chiefs mają jednak drugą najgorszą defensywę biegową w NFL. Ma to swoją logikę – we współczesnej NFL to górą wygrywa się mecze. Jednak, jak pokazał mecz z Raiders, także defensywa podaniowa KC ma swoje słabości. W styczniu konsekwentne bieganie połączone z dalekimi podaniami może okazać się kryptonitem tej drużyny.

 

Tennessee Titans (5-1)

DVOA: 12.
EPA: 2. (off), 19. (def)

Przyznam, że nie spodziewałem się, że magiczna końcówka zeszłego sezonu może być przez Titans powtórzona. A jednak. Ryan Tannehill wciąż jest zabójczo efektywny, zwłaszcza po play action. I choć większość highlightów ofensywy Titans to Derrick Henry odrzucający przeciwników jak szmaciane lalki, choć należą do najrzadziej podających drużyn NFL, to właśnie Tannehill jest najważniejszą bronią tej drużyny. Prawdę mówiąc oglądając te wskaźniki mam ochotę zacząć akcję „let Ryan cook”

Powstaje tylko jedno pytanie: czy ta ofensywa będzie w stanie iść cios za cios z Ravens czy Chiefs? Obrona nie wygląda na zdolną do powstrzymania najskuteczniejszych rywali, a Titans lepiej się czują, gdy mogą „karmić” rywala solidnymi dawkami Henry’ego. W niedzielę całkiem skutecznie gonili Steelers, ale nie mogą liczyć na to, ze QB rywali będzie się zmieniał w maszynę do generowania strat, gdy będzie im to potrzebne.

 

Buffalo Bills (5-2)

DVOA: 14.
EPA: 6. (off), 26. (def)

Bills zaczęli sezon fenomenalnie. Grali bardzo efektownie w ataku, a Josh Allen byłby głównym kandydatem do nagrody gracza, który poczynił największe postępy, gdyby NFL taką przyznawało. Jednak ostatnie trzy spotkania to bolesny kryzys. O ile porażki z Titans i Chiefs można było wliczyć w koszty, to jednak ich styl, zwłaszcza przeciwko Tennessee, może niepokoić. Największym dzwonkiem alarmowym powinna być postawa w ostatnim meczu z Jets. Przeciwko zdecydowanie najsłabszej drużynie NFL Bills nie zdołali zdobyć nawet jednego przyłożenia, a do przerwy przegrywali.

Na ziemię wrócił także Josh Allen. Wciąż gra znacznie lepiej niż w ostatnich dwóch sezonach i trudno go winić za wszystkie problemy Bills, ale faktem jest, że w ostatnich trzech meczach ma tyle samo strat co przyłożeń (po cztery). Przeciwko Chiefs w fatalnej aurze dopiero w czwartej kwarcie przekroczył 100 jardów podaniowych.

Myślę, że realne możliwości Allena i całej drużyny Bills są gdzieś pomiędzy fantastycznym wrześniem i przeciętnym październikiem. Na pewno wejdą do playoffów, bo w AFC East nie widać dla nich w tym roku realnych rywali. Chyba że Cam Newton nagle się przebudzi, a Patriots pokonają Bills w niedzielnym spotkaniu, ale w to nawet ja jako kibic Pats nie bardzo wierzę.

 

Baltimore Ravens (5-1)

DVOA: 2.
EPA: 23. (off), 2. (def)

Lamar Jackson, zeszłoroczny MVP, nie gra na tym poziomie co przed rokiem, podobnie jak cała ofensywa. Co prawda Ravens wciąż mają najskuteczniejszą ofensywę biegową w NFL mierzoną jardami na próbę, ale atakowi podaniowemu brakuje dynamiki. Efektem są problemy, nawet z tak osłabionymi rywalami jak Eagles.

Na szczęście dla Ravens, tam gdzie ofensywa nieco osłabła, tam rękawicę podjęła obrona. Są najczęściej blitzującą formacją w NFL i drugą najlepszą w wywieraniu presji. To oznacza, że w niedzielę staną naprzeciw siebie dwa najlepsze pass rushe w NFL.

Do tego Ravens mogą pochwalić się najlepszymi special teams w NFL. To daje ich ofensywie najlepszą pozycję startową w lidze i umożliwia zdobywanie wielu punktów, mimo słabej efektywności ataku.

Mecz przeciwko Steelers będzie wielkim testem dla Jacksona i spółki. Jeśli przeciwko tej defensywie będą w stanie zdobywać regularnie pierwsze próby, to można mieć nadzieję, że problemy z początku sezonu nie przełożą się na styczeń.

 

Cleveland Browns (5-2)

DVOA: 22.
EPA: 14. (off), 22. (def)

Browns to Bears AFC. Niby mają bardzo dobry bilans, ale nikt nie traktuje ich poważnie. Myles Garrett z 9 sackami w 7 meczach rozgrywa życiowy sezon, ale to w zasadzie tyle z plusów.

Browns grają solidny futbol przeciwko rywalom z niższej i średniej półki, ale kiedy przychodzi do meczów przeciwko lepszym rywalom, zbierają straszliwe baty – tak od Steelers jak Ravens. Co gorsza Baker Mayfield wciąż nie może się zdecydować czy jest franchise QB czy kompletną klapą. Niestety dla drużyny gra dobrze, kiedy dobrze idzie całej drużynie. Kiedy zaczynają się problemy, nie potrafi pociągnąć kolegów. Przeciwko Bengals zaczął od pięciu niecelnych podań w tym INT. Od tego momentu miał 22 celne podania, jeden „spike”, by zatrzymać zegar i 5 TD. Tak, ani jednego niecelnego podania przez resztę meczu (choć „spike” w statystykach liczy się za niecelne podanie).

Co gorsza kontuzji wykluczającej go z reszty sezonu doznał Odell Beckham Jr. Można było mieć zastrzeżenia do jego postawy w Browns, ale i tak był jednym z najbardziej produktywnych receiverów drużyny, a w tym sezonie 17 z 23 złapanych przez niego piłek dało przyłożenie lub nową pierwszą próbę.

Prawdę mówiąc nawet przy wszystkich mankamentach to i tak jeden z najbardziej udanych sezonów Browns od ich powrotu do NFL trzydzieści lat temu. Ten klub tak często miał pecha, że nie zamierzam im żałować odrobiny szczęścia. Jednak to wystarczy tylko na playoffy, nic więcej.

 

Tydzień w skrócie:

1. Z notatnika medyka:

  • WR Odell Beckham Jr (Browns) – zerwane więzadło w kolanie, koniec sezonu
  • WR Dede Westbrook (Jaguars) – zerwane więzadło w kolanie, koniec sezonu
  • WR DeSean Jackson (Eagles) – złamana kostka, koniec sezonu
  • S Landon Collins (Washington) – zerwane ścięgno Achillesa, koniec sezonu
  • DL Mike Purcell (Broncos) – uraz stopy, koniec sezonu
  • DL Kyle Philips (Jets) – raz kostki, koniec sezonu
  • TE Virgil Green (Chargers) – skręcona kostka, ok. 6 tygodni przerwy

2. Z notatnika statystyka:

  • QB Aaron Rodgers (Packers) został czwartym QB w historii NFL z minimum 50 meczami z 3+ TD i 0 INT
  • QB Tom Brady i TE Rob Gronkowski (Buccaneers) zdobyli wspólnie 92 przyłożenia w karierze (łącznie z playoffami). To drugi najlepszy wynik w historii NFL.
  • QB Drew Brees (Saints) jako pierwszy rozgrywający w historii NFL wykonał 7 tys. celnych podań w karierze

3. Atlanta Falcons co tydzień znajdują nowy sposób na spektakularną porażkę. Przeciwko Lions próbowali spalić zegar i utrzymać przewagę. Wystarczyłoby wziąć „kolanko” i kopnąć z pola. Jednak obrona Detroit pozwoliła Toddowi Gurleyowi na zdobycie przyłożenia. Gurley próbował się zatrzymać, ale rozpęd zaniósł go do pola punktowego. Lwom została minuta, w czasie której zdołali przemaszerować całe boisko i zdobyć zwycięskie przyłożenie.

4. Dallas Cowboys zdołali zdobyć zaledwie trzy punkty przeciwko słabiutkiej drużynie z Waszyngtonu. Andy Dalton nie skończył meczu z powodu wstrząśnienia mózgu, ale wcześniej potrzebował 22 akcji podaniowych, by zdobyć 59 jardów netto. Wartość Daka Prescotta rośnie tym bardziej, im dłużej możemy „podziwiać” jego drużynę bez niego na boisku.

5. New England Patriots są w najgłębszym kryzysie odkąd drużynę przejął Bill Belichick. W katastrofalnej porażce przeciwko 49ers słabo zagrali niemal wszyscy. Cam Newton po przejściu COVIDu (podobno bezobjawowo) jest kompletnie bez formy. Co gorsza nie widać pomysłów na poprawienie sytuacji. Pojawiają się wręcz głosy, by oddać Stefona Gilmore’a za jakiś zestaw wyborów w drafcie i rozpocząć pełnowymiarową przebudowę.

6. Jak się zapewne zorientowaliście, wpisy pojawiają się nieco później, a ja nie biorę udziału w dyskusjach w komentarzach. Powodem jest dramatyczny brak czasu. Dziękuję wszystkim, którzy mimo to czytają i komentują teksty na blogu. Jesteście wielcy! Mam nadzieję, że w ciągu najbliższego miesiąca/dwóch moja sytuacja życiowa nieco się unormuje i będę mógł wrócić do aktywniejszego blogowania i interakcji z Czytelnikami.

 

Zostań mecenasem bloga:




Zobacz też

7 komentarzy

  1. Pats to porażka, Cam to niewypał (od początku tak obstawiałem), wygląda na to, że to jednak Tom tworzył Billa, nie na odwrót. Dobrze, że jest Tampa i można powrócić marzeniami do czasów chwały i duetu Brady-Gronk. Przyznam, że kibicowanie Pats rozpocząłem nie ze względu na ich jakość a dzięki swojskim Gronkowski i Gostkowski. Obu już tam nie ma..

  2. „Foles należy do najsłabszych QB ligi w tym sezonie, a i tak jest lepszą opcją niż posadzony na ławce Mitch Trubisky.” – Trubisky nie przygrał jeszcze meczu w tym sezonie 😉 Chicago powinno grać Trubiskim w sezonie, a w play-offs przerzucić się na Folesa. Superbowl gwarantowany!

    A tak już bardziej poważnie – Bears nie mają linii ofensywnej. Jeśliby wybierać najgorszych, to Chicago z pewnością będzie w czołowej trójce. Niewielu jest magigów na pozycji QB, którzy potrafią coś z tego ulepić. Także nie rozgrywający jest problemem w Wietrznym Mieście. Nie ma tam w ogóle biegu – średnio chyba poniżej 50 jardów na mecz. Tutaj ponownie odzywa się: linia ofensywna, a właściwie jej brak oraz kolejne utrudnienie dla QB, który wiadomo, że będzie rzucać.

    Tutaj dochodzimy do wniosku, który Pan Krzysztof napisał – w Chicago nie ma ofensywy. Ale ofensywy rozumianej całościowo, a nie ofensywy widzianej przez pryzmat gry rozgrywającego.

    Bears zagrali ostro licytując Macka. Założenie było takie, że Trubisky wejdzie na wyższy poziom, przynajmniej na półkę Ryana, Stafforda czyli jedną poniżej bardzo wąskiej ligowej elity. Nie wszedł. Bears przegrali. Game over!

    Lepiej już nie będzie. Foles to zgrana karta, a na Trubiskim postawiono już krzyżyk w Chicago. Jedyna szansa to spróbować reanimować innego QB z górnej części pierwszej rundy jednego z ostatnich draftów (Darnold, Rosen, Wentz?). To kolejna rosyjska ruletka. Ale co innego Niedźwiedziom zostało? Tylko tankowanie po kolejny talent z draftu.

  3. Jeśli chodzi o spektakularne porażki w tym sezonie to Atlanty raczej już nikt nie przebije . Zaczeli od Dallas po drodze Chicago teraz Detroit , zastanawiam się czy jeszcze z kimś ugrają taki spektakl . O moich Cowboys nie będę pisał bo sezon w zasadzie już się skończył .

  4. Pamiętam jak w 3 kolejce Tony Romo mówił: Patriots are for real i jestem załamany. Zobaczymy czy pójdą w rebuild mode czy jeszcze powalczą. Newton zawiódł i nie ma komu podawać. Mam nadzieję, że jeszcze powalczą bo Bills rozczarowują (widać to po meczu z Jets). Musieliby zainwestować w WR i TE. Czy warto?

    Za to zaskoczyli mnie PIT i ich bilans. Do tego TB12 wybrany ofensywnym zawodnikiem miesiąca w NFC. Widać, że Tampa ma skład i Arians go złożył. Możliwe, że uprościł system (jego system jest najbardziej skomplikowany w NFL zdaniem niektórych komentatorów). Do tego Antonio Brown i obrona, która mnie zaskakuje. Czyżby kandydat do SB? W NFC powalczą z GB (jeśli wyciagną wnioski z porażki z TB), Seattle (tu problemem może być obrona), Saints (tu może brakować WR-ów), ARI (widać, że się rozkręcają i mogą namieszać), LAR (poskładali się po poprzednim sezonie).

    Co do Ravens nie jestem przekonany. Ich słabości obnażyli KC i w AFC jeśli PIT nie będzie miało takich przestojów w ataku, to widzę ich jako kandydatów do SB. Zaraz za nimi KC, TEN i to w zasadzie wszystko w AFC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *