NFL przed sezonem – NFC West

NFL NFC WestPrzez ostatnie dwa lata była to bezsprzecznie najsilniejsza dywizja w NFL. Czy zdołają utrzymać prymat? A może nadszedł czas na zmianę, skoro w trzech klubach tej dywizji pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi?

 

Seattle Seahawks

Aktualni mistrzowie NFL mają spore szanse stać się pierwszą od dekady drużyną, która tytuł obroni. I to mimo że nacisk kładziony przez sędziów na defensywny holding i illegal contact jest powszechnie i chyba słusznie postrzegany jako akcja wymierzona przeciwko „Legion of Boom”, czyli jednej z najlepszych secondary w dziejach ligi.

Niemniej jednak w Seattle udało się zatrzymać wszystkie najważniejsze komponenty mistrzowskiej ekipy. Nowe kontrakty dostali Earl Thomas i Richard Sherman, zdrowy podobno jest tez Percy Harvin. Po krótkim strajku do drużyny wrócił Marshawn Lynch, choć wiele wskazuje, że to jego ostatni sezon w barwach ekipy ze stanu Waszyngton. Do tego Russel Wilson pozostaje numerem jeden w kategorii „promocje cenowe na quarterbacków”, choć w jego wypadku po sezonie 2014 zacznie się negocjowanie nowej umowy.

Czy są tu w ogóle jakieś znaki zapytania? Przede wszystkim głębia składu. W zeszłym roku Seahawks mieli nadzwyczaj bogate rezerwy, w tym roku musieli dać kilka tłustych kontraktów, co sprawiło, że nie mieli możliwości zatrzymania kilku mniej znaczących weteranów. Red Bryant zapewniał spokój na wypadek kontuzji w d-line, a Golden Tate i Sidney Rice (ten ostatni odszedł na emeryturę z przyczyn medycznych) stanowili istotne opcje w rotacji reciverów. Nie do końca wiadomo też kto zajmie miejsce Waltera Thurmonda na slot cornerze.

Ponadto wciąż najsłabszą grupą w składzie jest linia ofensywna, choć „najsłabsza” w Seattle to wciąż „całkiem niezła” w wielu innych klubach. Ogólna siła Seahawks powinna być podobna jak w zeszłym roku. Pytanie czy pozostanie w nich głód sukcesu i czy wzmocnienia rywali nie okażą się wystarczające.

 

San Francisco 49ers

Trzy sezony z rzędu meldowali się w finale NFC, ale ani razu nie zdobyli mistrzostwa. W tym roku mogą mieć poważne problemy z czwartym z rzędu awansem do grona czterech najlepszych drużyn NFL. Poważne ciosy zebrała zwłaszcza defensywa.

Secondary 49ers, jeszcze trzy lata temu najlepsza w lidze, obecnie rozłazi się w szwach. W klubie nie ma już graczy, którzy tworzyli tamtą formację, zwłaszcza mocno tacklujących safety Donte Whitnera i Dashona Goldsona. W tej sytuacji secondary może stać się sporym problemem. Niewesoło wygląda także sytuacja najlepszego korpusu linebackerów w lidze. NaVarro Bowman wciąż nie wyleczył paskudnej kontuzji kolana z ostatniego finału NFC i straci minimum pół sezonu, a Aldon Smith dostał w sumie dziewięć meczów zawieszenia za całą serię naruszeń polityki NFL. W tym czasie 49ers czekają m.in. mecze z Broncos i Saints, choć na ich szczęście oba starcia z Seahawks zaplanowane są w końcówce sezonu zasadniczego.

W tej sytuacji więcej ciężaru będzie na siebie musiała wziąć ofensywa, a zwłaszcza QB Colin Kaepernick i jego nowy kontrakt. Aż strach się bać co się stanie w razie jego urazu, biorąc pod uwagę że jego zmiennikiem będzie Blaine Gabbert. Kaepernick będzie musiał się bardziej starać jeszcze z jednego powodu. Świetna gra biegowa Niners w tym roku może okazać się nieco słabsza. Frank Gore zbliża się powoli do końca kariery, a sprawa jego następcy pozostaje dość niejasna.

Na szczęście dla Kaepernicka nie zabraknie mu wsparcia wśród reciverów. Do Michaela Crabtree i Anquana Boldina dołączyli Steve Johnson i Brandon Lloyd. nie należy również zapominać o dynamicznym TE Vernonie Davisie.

Pytanie tylko co z linią ofensywną, jedną z najlepszych w lidze. Przedłużający się holdout OG Alexa Boone’a nie wpływa korzystnie na tę grupę, co było widać w preseason. Na emeryturę odszedł z kolei center Jonathan Goodwin.

[EDIT]: Jak słusznie zauważył Czytelnik, Boone wrócił do treningów 1 września, ale i tak nie wpłynęło to dobrze na cała grupę.

49ers to wciąż silna drużyna, ale chyba już nie taka mocna jak przed rokiem czy dwoma laty.

 

Arizona Caridnals

Drużna z pustyni miała w zeszłym sezonie wybitnego pecha. W każdej innej dywizji weszliby do playoffów. Ba, połowę z nich pewnie mogliby wygrać. Ale w NFC West zakończyli rozgrywki na sezonie zasadniczym.

Filarem sukcesów Cardinals stała się świetna obrona, która m.in. pozwoliła im wygrać w Seattle, co nie udało się nikomu innemu przez ponad dwa lata. Jednak w tym sezonie ta defensywa, w której prym wiedli dwaj środkowi linebackerzy, otrzymała spory cios. Karlos Dansby został oddany lekką ręką do Cleveland, Daryl Washington otrzymał roczne zawieszenie za trawkę i to tuż po tym, jak spędził pierwsze cztery mecze sezonu 2013 zawieszony dokładnie za to samo. W tej sytuacji pozycja, która była największym atutem Cardinals stała się nagle wielkim znakiem zapytania. Choć w secondary wciąż może być bardzo silna dzięki Patrickowi Petersonowi, Tyrannowi Mathieu i Antonio Cromartie, reszta defensywy zapewne nie będzie tak silna jak przed rokiem.

Znaków zapytania nie brakuje również w ofensywie, począwszy od linii ofensywnej. QB Carson Palmer to zawodnik bardzo nierówny i chimeryczny, a WR Larry Fitzgerald zdecydowanie nie zasługuje na kolosalny kontrakt, który krępuje ręce GM-owi Arizony. W tej sytuacji sporo może zależeć od RB Andre Ellingtona, ale choć to solidny starter, to do gwiazdy mu daleko.

Wątpię, by Cardinals zdołali znowu wygrać dziesięć spotkań w sezonie.

 

St. Louis Rams

St. Louis Rams mieli świetne warunki, by zbudować mocny klub, zaczynając od dodatkowych wyborów w pierwszych rundach dwóch ostatnich draftów. Ale nie wypaliło to tak dobrze jak powinno, a kontuzja Sama Bradforda sprawia, że ich sezon stanął pod wielkim znakiem zapytania.

Nowym rozgrywającym zostanie zapewne Shaun Hill, doświadczony backup, ale nie można się po nim spodziewać niczego wielkiego. Zwłaszcza że Rams wciąż nie mają wartościowego recivera nr 1, tight enda ani pomysłu jak wykorzystać niekonwencjonalne możliwości Tavona Austina. W tej sytuacji najlogiczniejszym wyjściem byłoby stanie się drużyną opartą na biegu, ale czy Zac Stacy i Tre Mason to na pewno właściwi ludzie, by pociągnąć cała drużynę NFL?

W obronie Rams mają chyba najlepszą d-line w lidze i dwóch świetnych pass rusherów w osobach Roberta Quinna i Chrisa Longa. Zwłaszcza ten pierwszy to jeden z najlepszych DE w NFL, na miarę DeMarcusa Ware z najlepszych lat. Nieco gorzej jest za ich plecami. Wśród linebackerów i secondary nie brakuje młodych zdolnych, wybranych z wysokim pickiem w drafcie, ale jak na razie niewielu spełniło pokładane w nich nadzieje. Czas najwyższy, by wreszcie zaczęli to robić.

Dla Rams będzie to stracony sezon, a dla Bradforda najprawdopodobniej koniec kariery w St. Louis.

 

Mój typ: Dywizja dla Seahawks, dzika karta dla 49ers, Cardinals w okolicy 0.500, a Rams szacuję na 5-6 wygranych.

ZAPOWIEDŹ SEZONU 2014:

Zobacz też

Brak komentarzy

    1. Ma drugi najwyższy kontrakt ze wszystkich reciverów w lidze. Tylko Calvin Johnson ma wyższy. W przyszłym roku uderzy w salary cap kwotą 23 mln. Tymczasem przez ostatnie dwa lata nie był nawet najlepszym reciverem w swojej drużynie.Dwa lata temu lepsze statystyki miał Andre Roberts, a przed rokiem Michael Floyd. Można mówić, że Fitgerald nie ma rozgrywającego, ale Vincent Jackson czy Steve Johnson radzili sobie i z takimi problemami.

  1. Dzieki za odpowiedź, może jest tak że dostał tyle kasy ile chciał i się mniej stara czy coś, Palmer może nie jest wybitnym rozgrywającym ale słabym strasznie nie jest, Vincent Jackson ma gorzej bo oni Glennon ani wczęsniej Freeman to w ogóle nie są rozgrywający.

  2. Witam autora i czytelników NFLBLOG po ‚offseasonowej’ przerwie!

    Ocena potencjału NFC West moim zdaniem bardzo trafna. Niezwykle rzadko udaje się w tej lidze powtórzyć mistrzostwo, ale Seahawks mają na to wyjątkowo duże szanse. Głód zwycięstw w tej organizacji i z tym sztabem trenerskim, na 100% nie osłabnie. To nadal bardzo młody skład, pełen liderów z charakterem, którzy motywują sie nawzajem. Percy Harvin, dla tak kreatywnej ofensywy, jest prawdopodobnie bardziej wartościowym zawodnikiem, niż potencjalnie byłby nim Calvin Johnson. Harvin oczywiście stracił rok temu prawie cały sezon, także tym razem, o ile zdrowie pozwoli, będzie ogromnym wzmocnieniem.

    Broncos prawdopodobnie pozostaną najpoważniejszą przeszkodą do obrony mistrzostwa, zwłaszcza że również dokonali wyraźnych wzmocnień, przynajmniej na papierze. Jeśli te ekipy faktycznie spotkają się ponownie w wielkim finale, nie będzie to tak koszmarnie jednostronny mecz (nie może być), ale nadal bardzo wyraźnym faworytem pozostanie Seattle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *