NFL, tydzień 3 – Czy czas już na panikę lub euforię?

NFL to liga bardzo specyficzna. Z jednej strony gra nietypowym dla USA systemem kolejkowym, co sprawia, że wszyscy grają razem, a potem mają cały tydzień, żeby rozpamiętywać ostatni mecz. Z drugiej strony 16 spotkań w sezonie zasadniczym oznacza, że każdy mecz ma dużo większe znacznie niż w koszykarskiej NBA, hokejowej NHL (po 82 mecze), nie mówiąc już o baseballowej MLB (162 mecze). Nawet europejskie ligi piłkarskie grają więcej, np. angielska Premier League czy hiszpańska La Liga grają 38 razy w sezonie.

W efekcie kibice NFL są skłonni do przesady. Po każdym sukcesie wpadają w euforię, po każdej porażce pogrążają się w rozpaczy. Dlatego dzisiaj postaram się spojrzeć chłodnym okiem na te reakcje i ocenić, gdzie są powody do euforii lub paniki, a gdzie jest na to zdecydowanie za wcześnie.

Czy wiesz, że research, pisanie i obróbka tego wpisu liczącego prawie 2,5 tys. słów to ok. 6-7 godzin pracy? Jeśli chcesz docenić moją pracę, możesz mi postawić jedno piwo miesięcznie korzystając z serwisu Patronite.

 

Drużyny z bilansem 0-3 skończyły już sezon

Odkąd w 1978 r. wprowadzono 16-meczowy sezon zasadniczy tylko 5 ze 183 drużyn, które zaczęły sezon od trzech porażek, weszło do playoffów. Odkąd w NFL mamy obecną strukturę dywizji nie udało się to nikomu. Ostatni byli Buffalo Bills w 1998 r. Tylko jedna drużyna, która zaczęła sezon 0-3 wygrała choćby jeden mecz w playoffach, a byli to San Diego Chargers, którzy w 1992 r. zaczęli nawet od 0-4, ale w Wild Card Round pokonali Kansas City Chiefs, by w Divisional Round ulec Danowi Marino i jego Dolphins.

Tak więc szansa na playoffy po starcie 0-3 to jakieś 2,7%. Czy wśród tegorocznych drużyn są jakieś, które mogłyby przełamać ten trend?

Arizona Cardinals byli nawet blisko pierwszej wygranej, ale cztery straty pogrążyły ich przeciwko Chicago Bears. Ofensywa jest kompletnie dysfunkcjonalna pod wodzą Sama Bradforda. Co gorsza niewiele lepiej radzi sobie obrona, która nie była w stanie zatrzymać ani Redskins ani Rams.

Oakland Raiders robią wszystko co w ich mocy, by przegrać każde spotkanie. W pierwszych połowach swoich meczów zdobyli 35 punktów przy 17 przeciwników. Jednak drugie połowy przegrywają w sumie 17:64, a czwarte kwarty 3:37. Trener Jon Gruden oddał Khalila Macka do Chicago, po czym narzeka, że trudno znaleźć dobrego pass rushera. To tylko jedna z ciekawych myśli trenera, który został dziennikarzem, który został trenerem. Wygląda na to, ze Gruden planuje zaorać cała drużynę przed przenosinami do Las Vegas i jest na dobrej drodze.

Największych nadziei upatrywałbym w Houston Texans. J.J. Watt powoli wraca do formy. Przeciwko Giants zaliczył trzy sacki, co przeciwko tej linii nie jest wielkim wyczynem, ale w sumie ma już na koncie 7 QB Hits, 7 tackli na stratę jardów i zbite podanie w ciągu trzech meczów. Gorzej, ze jego koledzy nie bardzo mogą się dostosować. Wiadomo było, że Deshaun Watson nie utrzyma tak wysokiego procentu podań na TD jak w zeszłym sezonie, ale stosunek TD/INT na poziomie 5/3 i mniejsze zagrożenie po ziemi sprawiają, że magiczny sezon rozgrywającego Texans jest już tylko wspomnieniem. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że dużo problemów wynika nie ze słabej gry Watsona, tylko z fatalnej postawy jego o-line. Co prawda Texans nie przegrali żadnego z meczów różnicą większa niż jedno posiadanie piłki, ale żaden z ich dotychczasowych rywali nie robi dobrego wrażenia w tym roku.

Werdykt NFLBlog.pl: Czas na panikę

 

Cleveland Browns mają wreszcie rozgrywającego na lata

Baker Mayfield niczym rycerz na białym koniu wjechał w czwartek na boisko w Cleveland i poprowadził Browns do pierwszego zwycięstwa od 635 dni. Za tydzień zostanie trzydziestym starterem Browns na rozegraniu, odkąd ta drużyna wróciła do NFL w 1999 r.

Mayfield zagrał znakomitą połowę meczu. Bez cienia ironii powiem, że był imponujący. Podejmował w większości dobre decyzje, podawał mocno i celnie, umiał wykorzystać wąskie okna podaniowe. Jednocześnie miał sporo szczęścia. Jets upuścili jedno INT we własnym polu punktowym, a Browns odzyskali w tym meczu wszystkie trzy fumble.

Mayfield zapowiada się na rozgrywającego, którego Amerykanie określają mianem „rewolwerowca”. To zawodnik, który gra odważnie i zawsze „pociąga za spust” (wykonuje podanie), nawet gdy odbiorca jest kryty i może lepszym pomysłem byłoby odrzucenie piłki w aut. Tacy gracze potrafią dać drużynie masę dobrego, ale trzeba liczyć się z gorszymi chwilami, o czym świetnie wiedzą fani Packers z epoki Bretta Favre’a. #1 tegorocznego draftu wierzył w kolegów, posyłał piłki w tłok Jarvisowi Landry’emu, a ten odpłacał mu świetnymi podaniami.

Trzeba jednak pamiętać, że Landry nie złapie wszystkich „spornych” piłek. Obrońcy nie upuszczą wszystkich podań posłanych na siłę w podwójne krycie. A kolejne drużyny spędzą tydzień szykując się na Mayfielda, a nie Taylora, co sprawi, że Baker nie będzie miał tak łatwych decyzji przy RPO (polecam zwłaszcza akcję na 11:19 do końca trzeciej kwarty czwartkowego meczu).

Werdykt NFLBlog.plPoprzestańcie na ostrożnym optymizmie

 

Patrick Mahomes to MVP i GOAT!

Siła ognia ofensywy prowadzonej przez Mahomesa faktycznie jest imponująca. Drugoroczny QB zaliczył w trzech pierwszych spotkaniach swojej drużyny 13 podań na przyłożenie, co jest rekordem NFL, a na liście wyprzedził kilku całkiem znanych starszych kolegów:

Innymi słowy Mahomes ma tempo na jeden z najwybitniejszych statystycznie sezonów. Ale, ale. Mahomes wciąż ma wskaźnik TD% na poziomie 14%, absolutnie nie do utrzymania w przekroju całego sezonu. Kiedy Peyton Manning rzucił rekordowe 55 TD w sezonie, „jedynie” 8,3% jego podań było przyłożeniami. Póki co Mahomes nie jest nawet statystycznie najlepszym rozgrywającym w sezonie. Zarówno w passer ratingu jak ANY/A i QBR ustępuje Ryanowi Fitzpatrickowi.

Z drugiej strony to co robią Chiefs nie jest dziełem przypadku. Grają mądry, kreatywny i agresywny futbol. A co najważniejsze skuteczny. Czy Mahomes może być MVP? Niewykluczone. Czy będzie? Wątpię. W którymś momencie rywale rozgryzą playbook Reida i Chiefs nieco zwolnią obroty. Mahomes to prototypowy współczesny QB – atletyczny, sprawnie czytający grę, nieco inny od tradycyjnych pocket passerów, których czas chyba powoli przemija. Może z sukcesami grać jeszcze wiele lat.

To dopiero prolog do, miejmy nadzieję, długiej i owocnej kariery. Ale doświadczony czytelnik nigdy nie ocenia ksiązki po samym prologu.

Werdykt NFLBlog.pl: Powoli. Niech najpierw zostanie graczem miesiąca.

 

Rams – Chiefs w Super Bowl LIII

Obie te drużyny są bardzo podobne, jeśli chodzi o styl gry. Grają bardzo dynamiczny, kreatywny futbol, korzystając w pełni ze zmian zasad faworyzujących ofensywę. Obie pewnie i efektownie rozbijają w pył kolejnych przeciwników. Football Outsiders typują, że jedna z tych dwóch drużyn wygra Super Bowl z prawdopodobieństwem 35,5%.

Tyle że rok temu Chiefs zaczęli od pięciu kolejnych wygranych, w tym nad oboma późniejszymi uczestnikamiSuper Bowl. A następnie przyszło pięć porażek w sześciu meczach i odpadnięcie z playoffów w fatalnym stylu w pierwszym meczu. Rams? Po świetnym sezonie zasadniczym polegli z kretesem na własnym stadionie przeciwko Falcons w pierwszym meczu playoffów.

Jasne, obie drużyny wyglądają na mocniejsze niż przed rokiem. Ale zobaczymy co będzie, gdy spowolnią ich deszcze śniegi i wiatry. Gdy we znaki da się zmęczenie i kontuzje, które już zaczęły przerzedzać secondary Rams. Kiedy ofensywa złapie zadyszkę i będzie musiała im pomóć defensywa, której w Kansas City za bardzo nie widać. Mistrzostwa nie wygrywa się we wrześniu, a w grudniu i styczniu.

Werdykt NFLBlog.pl: Któraś z tych ekip negatywnie nas zaskoczy. Obstawiam Chiefs.

 

Patriots się skończyli

New England Patriots grają źle. Nie ma co do tego cienia wątpliwości. Obrona jest powolna i robi z siebie popychadło. Ofensywa jest przewidywalna, a żaden reciver poza Robem Gronkowskim nie potrafi uwolnić się od krycia. W niedzielę zostali bezlitośnie zlani przez Detroit Lions, którzy wcześniej nie wyglądali na drużynę zdolną pokonać kogokolwiek.

Oczywiście Patriots już wcześniej miewali potężne problemy we wrześniu. Rok temu zaczęli od łomotu od Kansas City Chiefs na inaugurację sezonu przed własną widownią i całą Ameryką przed telewizorami. A potem było Super Bowl. W 2014 r. dostali koszmarne lanie od… Kansas City Chiefs, po którym Bill Belichick zaciął się na konferencji prasowej na reklamie Cincinnati. Sezon skończyli mistrzostwem.

Jednak tym razem powodów do niepokoju jest więcej. To nie jest tylko jeden mecz. W defensywie drużyna nie wyciągnęła żadnych wniosków z katastrofalnego zeszłego sezonu. W ofensywie sfrustrowany Tom Brady nie ma właściwie żadnego wsparcia, gdy bezlitośnie podwajany jest Gronk. Football Outsiders oceniają szanse Patriots na jeden z pięciu najwyższych wyborów w drafcie wyżej, niż na wygranie AFC East. O Belichicku, Bradym i spółce mówi się, że zaczynają sezon w grudniu. Ale w tym roku muszą już kończyć zabawy przedsezonowe, bo w niedzielę na Foxborough przyjeżdżają niepokonani (!) Dolphis i porażka w tym meczu baaaaardzo skomplikuje ich sytuację.

Werdykt NFLBlog.pl: Nie czas jeszcze na panikę, ale na poważny niepokój jak najbardziej.

 

Sędziowie rujnują futbol

Clay Matthews mówi, że „liga staje się miękka„. No cóż, faktycznie w ciągu ostatnich trzech tygodni został ukarany trzema flagami za „roughing the passer”, podczas gdy poprzednio przez dziewięć lat zarobił ich w sumie cztery. O ile trudno mieć zastrzeżenia do pierwszej, gdy Matthews po prostu bezmyślnie uderzył Trubisky’ego zdecydowanie za późno, o tyle dwie kolejne wywołały kontrowersje.

Kara za uderzenie na Cousinsie z zeszłego tygodnia była po prostu kpiną. A najgorsze, że liga potwierdziła decyzję zamiast po prostu stwierdzić: „Sorry, przesadziliśmy, to nie jest faul”. Jednocześnie, co znamienne, Matthews nie otrzymał kary finansowej, co przy roughing the passer jest niemal automatyczne.

Kolejna kara miała miejsce przeciwko Redskins. Zatrzymajmy się przy niej na chwilę.

Jakkolwiek może to być bolesne dla kibiców, to była dobra decyzja sędziów. Matthews faktycznie spadł na Smitha całym ciężarem ciała. Czy ten przepis wymaga od pass rusherów naginania praw fizyki? Oczywiście. Czy jest durny? Oczywiście. Ale nie jest rzeczą sędziów zastanawianie się, czy przepis jest durny, tylko orzekanie zgodnie z nim.

Jeśli czegoś można się czepiać, to o konsekwencji. Nieco wcześniej w analogicznej sytuacji pass rusher Redskins nie został ukarany. Podobnie jak Ndamukong Suh, który zwalił całym (niemałym) ciężarem ciała na Philipa Riversa w derbach LA.

Nie ma mowy, by liga wycofała się z tego przepisu. Nie po to właściciele płacą swoim QB 25 mln dolarów rocznie, by jakiś tłusty brutal zakończył jego sezon jednym uderzeniem. A potem będą argumentowali, że to wszystko dla dobra zawodników, niezależnie od faktu, że pierwszy pass rusher zakończył sezon, gdy próbował uniknąć lądowania na rozgrywającym.

Przywykniemy do tego przepisu. Podobnie jak przywykliśmy do zakazu okładania liniowych otwartą dłonią po głowie (legalne jeszcze w latach 70-tych), faktu, że nie można urwać głowy reciverowi łapiącemu piłkę na środku boiska czy eliminacji horse collar tackle w 2005 r. Tylko sędziowie muszą orzekać to na tyle konsekwentnie, byśmy wszyscy zrozumieli co jest faulem, a co nim nie jest. Bo jak na razie nie mam pojęcia.

Werdykt NFLBlog.pl: Sędziowie się ogarną, a kibice przywykną. Tylko Hayesa żal.

 

Nikt już nie gra w defensywie

Jak co roku słychać narzekania na to, jak przepisy NFL faworyzują ofensywy i nie da się już grać w obronie:

Naturalnie łatwo jest udowodnić dowolną tezę biorąc arbitralnie zdefiniowane statystyki. Popatrzmy na nieco szersze wskaźniki:

  • drużyny zdobywają 23,1 pkt/mecz; w sezonie 2013 było 23,4
  • ofensywy zdobywają 5,5 jarda/akcję; tyle samo co w latach 2011, 2015 i 2016
  • średnia jardów podaniowych na mecz to 244,1; faktycznie rekordowa, ale w 2015 było 243,8
  • 1,7 TD podaniowego na mecz to rekord, ale w latach 2013, 2014 i 2015 było 1,6
  • rozgrywający osiągają NY/A 6,4; tyle samo co w latach 2014, 2015 i 2016
  • faktycznie wyróżnia się liczba jardów traconych przez kary; jest ich 62,5 na drużynę na mecz, do tej pory we współczesnej NFL rekordem jest 59,9 w 1970, a w XXI wieku 58,9 w 2015

Jak łatwo zauważyć w obecnej dekadzie wskaźniki ofensywne eksplodowały. Nie jest to jednak coś typowego dla tego sezonu. To stały trend, który można prześledzić aż do lat 70-tych XX wieku. Defensywa zdobywa mistrzostwa, ofensywa sprzedaje bilety. O ile z pierwszą częścią tego stwierdzenia można polemizować, o tyle druga jest bezsprzeczna.

Niewątpliwie defensywom jest ciężej. Jednak czy to znaczy, że nie da się już grać w obronie? Legion of Boom i obrona Broncos z 2015 r. pokazały, że świetna defensywa może być większym atutem niż kiedykolwiek wcześniej. A co z tym sezonem? Zaczną się wiatry, deszcze, śnieżyce. Koordynatorzy obrony dostaną taśmy z zagrywkami rywali. Defensywy nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

Werdykt NFLBlog.pl: Zamiast histeryzować zobaczcie co wyczyniał w czwartek Myles Garrett.

 

Tydzień w skrócie:

1. Z notatnika statystyka:

  • Drew Brees ma już 6326 celnych podań w karierze, co jest rekordem NFL. W weekend poprawił rekord Bretta Favre’a. Do pobicia rekordu jardów Peytona Manninga brakuje mu 417 jardów, więc może to nastąpić już w najbliższą niedzielę przeciwko Giants.
  • Kansas City Chiefs są trzecią drużyną w historii, która zdobyła co najmniej 38 punktów w każdym z trzech pierwszych meczów sezonu. Pozostałe to New England Patriots 2007 i Baltimore Colts 1967
  • Cam Newton ma już na koncie 57 TD w karierze, co jest rekordem NFL wśród rozgrywających. W obecnej dekadzie tylko Marshawn Lynch ma więcej (61), ale podejrzewam, że do końca dekady to Newton będzie liderem tej klasyfikacji. Jak bardzo unikatowym graczem jest Cam Newton?
  • Terrell Suggs ma już na koncie 128 sacków w karierze i przesunął się na piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Do czwartego miejsca (Jason Taylor) brakuje mu jeszcze trzech. Pamiętajmy przy tym, że sacki są oficjalną statystyką NFL dopiero od 1982 r.
  • Michael Thomas śrubuje rekord. Reciver Saints ma na koncie 38 złapanych piłek w trzech pierwszych meczach sezonu, co jest rekordem NFL

2. Fitzmagia się skończyła? Tak można by pomyśleć, patrząc na statystyki. 3 INT to całkiem sporo. Co prawda tylko jedno z nich było w pełni zawinionych przez Fitzpatricka (paskudny pick-six), ale za to Steelers upuścili trzy inne potencjalne INT, więc trudno tu mówić o jakimś wyjątkowym pechu QB Bucs. Trzeba jednak przyznać, że Fitzpatrick zagrał w sumie niezły mecz. Napędzał ofensywę dobrymi piłkami, wykonał kilka fantastycznych podań pod dużą presją. Ustanowił też nowy rekord NFL – nikt inny nie zagrał trzech meczów z rzędu z minimum 400 jadami górą. Nie ma mowy, że Jameis Winston wrócił na rozegranie mimo że jego zawieszenie się skończyło.

3. Mecz Vikings – Bills miał być kompletnym blowoutem. I był. Tylko nie w tę stronę, której się wszyscy spodziewali. Biorąc pod uwagę początkowy spread i końcowy wynik to mogła być największa sensacja w historii NFL. Chase Stuart przyjrzał się temu dokładniej.

4. Kolejne przypomnienie, że ten koleś Drew Brees to chyba całkiem niezły jest:

Falcons i Saints stoczyli pasjonujący pojedynek, pełen efektownych zagrań ofensywnych i dramatycznych zmian prowadzenia. Zabrakło tylko obrony, ale kto się martwi o obronę?

5. Marcus Mariota nie był na tyle zdrowy, żeby zagrać w pierwszym składzie, ale jednocześnie na tyle zdrowy, by dokończyć mecz, gdy Blaine Gabbert zszedł z urazem. Niezależnie od tłumaczeń sztabu szkoleniowego i front office Titans wygląda mi to na kiepskie zarządzanie personelem.

6. Paskudnego zerwania więzadła ACL doznał Jimmy Garoppolo.

Trudno nie współczuć Jimmiemu, ale również 49ers znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Wciąż nie mają pojęcia czy ich QB, któremu w tym i przyszłym sezonie zapłacą 60 mln dolarów, jest tym właściwym i czy będzie w stanie zagrać pełny sezon bez zrobienia sobie poważnej krzywdy. Garoppolo zacznie kolejny sezon jako niemal 28-letni zawodnik po zerwaniu więzadeł, który wykonał w karierze w sumie 361 podań.

7. Andrew Luck wrócił po roku przerwy, ale na razie nie wygląda to dobrze. Jeśli wziąć pod uwagę średnią jardów na podanie, to trzy tegoroczne mecze są wśród pięciu najsłabszych w całej jego karierze.

8. Ofensywa Jaguars potrafi wyglądać jak niepowstrzymana machina przeciwko Patriots, a tydzień później jak zatarty silnik starej motorynki przeciwko Titans. Rok temu byli o krok od Super Bowl, co nie zmienia faktu, że Blake Bortles jest dla nich kulą u nogi.

9. Panie i Panowie! Vance McDonald i jego stiff arm:

 

Nie zapomnijcie zostawić lajka na Facebooku i/lub na Twitterze. Każdy Wasz lajk to większy zasięg posta i większe prawdopodobieństwo, że nie przegapicie kolejnych wpisów.

Zostań mecenasem bloga:

Zobacz też

8 komentarzy

  1. W odpowiedzi do Grega z przed tygodnia – Cardinals maja 3 zasadnicze problemy:

    1. Koordynator ofensywy Mike McCoy – gorszego playcallera chyba nie widziałem
    2. GM Steve Keim – im dokładniej analizuję jego decyzje kadrowe, tym gorzej je oceniam
    3. Steve Wilks i jego konsekwencja:
    – mieliśmy grać dużo base 4-3, od 4. meczu preseason gramy praktycznie nickel i dime,
    – mieliśmy dużo biegać i dużo używać Davida Johnsona, po Week 2 doszedł do wniosku, że muszą być bardziej kreatywni przy jego użyciu, ale tu wraca problem nr 1,
    – po jednym meczu (fakt nie najlepszym) odsyła na ławkę najlepszego tacklera wśród LB, a jego zastępca wcale nie gra lepiej.

    Trochę więcej piszę o tym na azcardinalspl.blox.pl

  2. Nie wiem czemu McCoy dostał kolejnego OC? Rok temu wyrzucili go z Denver jeszcze w trakcie sezonu a to nie zdarza się często. Facet pociągnie ich na dół jak nic.

    Wilks to chyba boi się zaryzykować, decydujący drive a Johnson za linią To jakby Barcelona przy 1-2 ściągała Messiego. Takie numery w NFL nie przejdą.

    No ale będzie Rosen hehe. Zdaje się, że awans Mayfielda i Allena zmusił ich do działania. Miał być najbardziej pro-ready ale chyba nikt nie uwzględnił, że McCoy się nawinie na OC. Ogólnie słabo widzę Cardinals w tym sezonie, Larry F. chyba się na taką prowizorkę nie pisał?

    1. Fitz na pewno na coś takiego na pewno się nie pisał.

      Wiesz dlaczego go ściągnęli, to jest dopiero idiotyzm stulecia. Akcję wcześniej nie spiasał się przy blitz pickup, więc trener RB, Wilks i McCoy tłumaczyli mu co zrobił nie tak:
      1. nie wiem co robili w trakcie 2-minutes warning (akcja o której mówimy szła zaraz po 2-minutes warning)
      2. blitz (i to późny) poszedł z prawej strony Rosena, DJ stał z lewej i od razu pobiegł swoją ścieżkę, to niby jego wina, że nie zauważył wcześniej blitzu, musiałem 2 razy obejrzeć powtórkę, żeby zobaczyć gdzie tam w ogóle był ten blitz, Rosen tak w ogóle podał nim CB do niego dobiegł

  3. Mecz w całości oglądam dopiero teraz to jeszcze sprawdzę co i jak w szczegółach. Niestety, ale Bearsów w ogóle nie da się oglądać od paru lat a Trubisky zdaje się stoi w miejscu. Skończy się gorzej, niż hype na Mariotę i Winstona. Rosena mogli dać na ostatnią kwartę Ramsów no ale pewnie bali się, że Donald go zeżre na dzień dobry hehe.
    Jak posadzili DJ za przepuszczenie blitza to Wilks jest jeszcze głupszy, niż myślałem.

    1. z tym blitzem to jest oficjalna wersja, przyznaje to sam Johnson, że trenerzy tłumaczyli mu błąd, co ciekawe DJ powiedział też, że popełnił tam błąd, nie wiem czy powiedział tak, bo faktycznie twierdzi, że zrobił błąd (czego ja np nie widzę), czy tylko dlatego, że trenerzy kazali mu tak mówić

  4. Liga w tym sezonie to kpina. Roughing the passer spowodowało, że ciężko ogląda się mecze. W spotkaniu w Arizonie raz rzucili flagę gdy ktoś wturlał się na Trubińskiego, bo został pchnięty przez gracza linii opfensywnej. Komedia. Nawet komentatorom nie chciało się już tego komentować.

    Z drugiej strony każdy stutonowy truck z defensywy chce uszkodzić QB rywali, a przynajmniej przygwoździć go do ziemi tak, żeby mu nie uciekł. Na jedno wychodzi. Bounty skandal w Nowym Orleanie z pewnościa nie był jedynym takim „programem” w lidze. Tam to po prostu poszli najdalej i to usystematyzowali. Coś jak w kolarstwie z Armstrongiem – brali wszyscy, a kozioł ofiarny był jeden. W taki warunkach jakaś ochrona QB jest konieczna. I dochodzimy do punktu wyjścia.

    1. W meczu Seattle/Dallas było jeszcze gorzej jak Prescott pchnięty jedną ręką poleciał jak worek kartofli i też rzucili roughing the passer hehe. Nawet Aikman się wkurzył, ale już tydzień temu mówił, że gdyby takie reguły obowiązywały w latach 90. to on by grał do 50-tki hehe.

    2. W samej końcówce ofsajd Macka uratował Rosena przed drugim INT. Słabo to wygląda a Cardinals jak będą coś wygrywać, to raczej na noże. Rosena będą chcieli zablitzować na amen IMO, coż teraz Seatte u siebie, jak DJ nie odpali to będzie słabo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *