NFL, tydzień 17: Krajobraz po bitwie

Za nami ostatni weekend sezonu zasadniczego. Do końca rozgrywek zostało nam już tylko 11 meczów, w tym Super Bowl. Zakończyła się czteromiesięczna bitwa o playoffy, dla niektórych sukcesem, dla innych katastrofą. W „czarny poniedziałek”, pierwszy poniedziałek po sezonie zasadniczym, swoje posady straciła szóstka trenerów. W sumie aż osiem ekip przystąpi do sezonu 2019 z nowymi trenerami1. Jednak najpierw playoffy.

Jak już mogliście zobaczyć przed chwilą, testuję nową funkcjonalność: przypisy. Kiedy najedziecie myszką na małą liczbę, w chmurce pokaże się notka, która zaburzałaby rytm normalnej narracji, ale dodaje informacje uzupełniające lub wyjaśnia coś dla mniej doświadczonych Czytelników. Jeśli korzystacie z wersji mobilnej przeniesiecie się do przypisu po kliknięciu liczby, a przy przypisie znajdziecie link, dzięki któremu wrócicie w to samo miejsce tekstu. Dajcie znać czy podoba Wam się taka forma.

 

AFC

Ostatnia kolejka mogła przynieść potężny zamęt w AFC. Znaliśmy tylko jednego zwycięzcę dywizji, a żadna z drużyn nie mogła być pewna swojego rozstawienia przed playoffami. Jak policzyli ludzie z NFL Research, było aż 128 możliwych wariantów rozstawienia drużyn z konferencji. Jak się okazało… nic się w tabeli nie zmieniło.

Czołówka solidarnie wygrała swoje mecze. Chiefs i Patriots zmietli odpowiednio Raiders i Jets. Nie stanowiło to żadnej sensacji, choć ponad trzydziestopunktowe wygrane w NFL mimo wszystko należą do rzadkości. Nieco bardziej namęczyli się Texans, którzy na wyjeździe pokonali Jaguars 3:20. Defensywa Jacksonville znów zagrała całkiem nieźle, ale kompletna niemoc ataku prowadzonego znów przez Blake’a Bortlesa sprawiła, że Texans mieli masę dodatkowych szans i co niektóre zdołali wykorzystać.

Najciekawiej miało być w walce o prymat na północy. Steelers koszmarnie męczyli się z Bengals bez Antonio Browna. Utalentowany receiver oficjalnie nie zagrał z powodu urazu kolana, ale jak doniosła Pittsburgh Post-Gazette tak naprawdę chodziło o dyscyplinę: Brown miał wszcząć awanturę z jednym z kolegów oraz opuścił treningi i drużynowe spotkania. To nie pierwszy taki wyskok Browna w Pittsburghu. Pytanie czy drużyna straci do niego cierpliwość. Ze względu na ciągłe restrukturyzacje kontraktu zwolnienie go wygenerowałoby ponad 21,1 mln martwych dolarów w salary cap drużyny. Są to pieniądze już zapłacone, więc nie wchodzi w grę wygaśnięcie gwarancji ze względu na działanie na szkodę drużyny.

Cokolwiek się z Brownem stanie, jego brak był bardzo widoczny przeciwko Bengals. Stalowi mieli ogromne problemy w ataku, a JuJu Smith-Schuster skupił na sobie większość uwagi rywali i zdołał złapać tylko 5 z 10 rzuconych w jego stronę piłek na 37 jardów. Ostatecznie drużyna z Pennsylwanii wymęczyła zwycięstwo, ale na nic się to nie zdało, bo Cleveland Browns utknęli na granicy skutecznego kopnięcia z pola przeciwko Ravens i nie zdołali wykończyć imponującego comebacku. W tej sytuacji to Ravens zostali zwycięzcami AFC North i zagrają w playoffach.

W ostatecznym rozrachunku Steelers zabrakło pół wygranej. Remis w pierwszej kolejce przeciwko Browns wzbudził wówczas głównie wesołość. Jednak gdyby drużyna Mike’a Tomlina zdołała wygrać tamten mecz, to oni dziś szykowaliby się do meczu w postseason. Oczywiście to tylko część prawdy. Jeszcze większy wpływ miała fatalna końcówka sezonu, w której Steelers przegrali 4 z 6 meczów. Dla odmiany Ravens po zmianie rozgrywającego zwyciężyli w 6 z 7 spotkań, a jedyną, zaledwie 3-punktową porażkę odnieśli w Kansas City. Jeszcze w 11 tygodniu rozgrywek USA Today szacowało szanse Steelers na playoffy na ponad 85%, wyżej niż Chargers, Texans i Bears. Ravens dawali 32,9% szans, mniej niż Packers, Redskins czy Panthers. To pokazuje jak kolosalną wagę w NFL ma każde spotkanie.

Dzikie karty w AFC wywalczyli Chargers i Colts. Obie drużyny będą piekielnie niewygodnymi rywalami w playoffach. Chargers mają bilans 12-4 i tylko jednej wygranej zabrakło im do najlepszego bilansu w całej NFL i pierwszego miejsca w AFC przed playofami. Zabrakło wybronienia jednego dalekiego podania Case’a Keenuma w defensywie albo konwertowania sytuacji 2&3 w ofensywie, gdy podejmowali Broncos. Chargers wyraźnie zwolnili w końcówce sezonu, ale to chyba najbardziej kompletna drużyna w AFC.

Z kolei Colts wygrali pierwszy mecz playoffów w tym sezonie. W ostatniej kolejce pojechali do Nashville na mecz z Tennessee Titans. Wygrany w tym meczu wchodził do playoffów, przegrany kończył sezon.

Colts zagrali bardzo dobry mecz. Na pewno nie idealny. Żenujący pick-six Andrew Lucka niepotrzebnie pozwolił na powrót Titans do meczu, a drugie INT upuścił LB Derrick Morgan. Jednak przez większość meczu Luck grał znakomicie, a ofensywa Colts, zwłaszcza w pierwszej serii meczu, funkcjonowała bez zarzutu. Zdobycie 33 punktów przeciwko trzeciej najlepszej defensywie NFL, licząc tracone punkty, i to na ich stadionie to wyczyn godny szacunku.

Tak naprawdę Tytanom zabrakło głównie ofensywy. Po raz kolejny w ważnym meczu nie mogli skorzystać z kontuzjowanego QB Marcusa Marioty.2 Blaine Gabbert rzucił dwa INT i nie potrafił wygenerować nic pozytywnego w ofensywie. Biegowe wysiłki Derricka Henry’ego były niewystarczające.

Dla Titans pierwszy sezon z trenerem Mikiem Vrabelem wyszedł stosunkowo nieźle. Pokonali obu uczestników ostatniego Super Bowl. Zbudowali mocną defensywę. Jednak ofensywa w każdym istotnym wskaźniku znajdowała się dopiero w trzeciej dziesiątce ligi i to ostatecznie zgubiło tę drużynę.

 

NFC

W NFC wiedzieliśmy znacznie więcej. Znaliśmy zwycięzców wszystkich dywizji, wiedzieliśmy kto zajmie pierwsze miejsce w konferencji. Najważniejszym pytaniem było: czy mistrzowie NFL zdołają się wśliznąć do playoffów.

Kiedy Eagles zostali rozbici 48:7 w Nowym Orleanie, wydawało się, że już się w tym sezonie nie podniosą. Że dopadł ich „postsuperbowlowy kac”. Na domiar złego ze składu znów wypadł podstawowy rozgrywający, Carson Wentz, tym razem z tajemniczym urazem kręgosłupa. Jednak Orły to kolejna drużyna NFL, która zaliczyła piorunujący finisz. Wygrali 5 z ostatnich 6 spotkań, w tym na wyjeździe z Rams i u siebie z Texans. Przegrali walkę o dywizję z Cowboys, ale Nick Foles najwyraźniej zna jakieś mocne zaklęcia. Bo jak inaczej wyjaśnić, ze pojawia się na czele drużyny, kiedy ta desperacko go potrzebuje i znów wyciąga ją z koszmarnych tarapatów?

Naturalnie to nie tylko zasługa Folesa. Ale ostatnia kolejka dobitnie pokazała, czemu wiele drużyn jest gotowych zainwestować duże pieniądze w rezerwowego rozgrywającego. Foles uratował sezon Eagles. Redskins, którzy byli o krok od playoffów, nie mieli nikogo, kto zdołałby zastąpić niezbyt błyskotliwego przecież Alexa Smitha3. W efekcie Redskins przegrali 7 z 8 ostatnich meczów, w tym w ostatniej kolejce 24:0 z Eagles.

Orłom nie wystarczyła jednak własna wygrana. Musieli też liczyć na zwycięstwo Bears nad Vikings. Bears, którzy mieli minimalne szanse na drugie miejsce w konferencji. Zresztą szybko okazało się, że te szanse są właściwie zerowe, bo LA Rams od samego początku zaczęli konsekwentnie rozjeżdżać 49ers.

Miśki od samego początku zdominowały Wikingów. Gra biegowa wygenerowała 169 jardów i 3 TD, a QB Mitch Trubisky unikał większych błedów. To formuła, która w tym roku świetnie się sprawdza w Chicago. Jednak jak zwykle to defensywa nadawała ton i nie pozwalała Vikings na wiele. Minnesota nie zdobyła pierwszej próby w czterech kolejnych seriach na otwarcie meczu, a zakończyła go trzema kolejnymi stratami w czwartych próbach.

Ten mecz pokazał, jak kosztowną pomyłką było podpisanie umowy z Kirkiem Cousinsem. Nie chodzi o to, że Cousins to jakiś kompletny koszmar. To ten sam rozgrywający, którego widzieliśmy w Waszyngtonie: niezłe statystyki4 i przyzwoita gra przez długie okresy. Jednak to nie jest rozgrywający, w którego ręce złożyłbym losy meczu w kluczowych sekundach. Przeciwko Bears ofensywa Viking generowała 2,73 jarda netto5 na akcję podaniową. To prawda, Bears są w tej kategorii najlepsi w obronie w NFL, ale to i tak niemal dwa razy mniej niż średnia defensywy Chicago z całego sezonu.

Cousins podpisał trzyletnią, w pełni gwarantowaną umowę na 84 mln dolarów. To znaczy, czy się to komuś podoba czy nie, że jest rozgrywającym w Minneapolis na dwa kolejne sezony. Został ściągnięty do klubu, by zrobić krok naprzód po przegranym finale NFC przed rokiem. Drużyna zrobiła krok w tył. Generalnie zrobiła go defensywa, ale nie płaci się 28 mln na rok rozgrywającemu, by grał jak facet, który rok temu dostał od Vikings 2 mln.

Oczywiście nie ma gwarancji, że Keenum powtórzyłby taki sezon6, ale mimo wszystko Vikings utknęli ze swoim rozgrywającym w bardzo niemiłym miejscu. Cousins nie może nawet narzekać, że nie ma wsparcia. Ma solidną, choć niespektakularną linię ofensywną i dwóch rewelacyjnych receiverów. Mimo to z ostatniego meczu w sezonie zapamiętamy mu głównie kłótnię za linią boczną z Adamem Thielenem.

Podsumowując: z pierwszego miejsca w NFC wyszli New Orleans Saints, którzy zagrali mecz z Panthers głębokimi rezerwami. Na drugim są LA Rams po pewnym zwycięstwie z 49ers. Trzeci Bears, a grono zwycięzców dywizji zamykają Dallas Cowboys, którzy w meczu bez znaczenia grali całe cztery kwarty podstawowym rozgrywającym, mimo że na ławce siedziała większość starterów z o-line i WR Amari Cooper. Gdyby Dak Prescot doznał poważnego urazu, trener Jason Garrett nigdy by się z tego nie wytłumaczył.

Dzikie karty dla Eagles (miejsce szóste) i Seattle Seahawks, którzy kopnięciem w ostatniej sekundzie meczu ocalili #1 w drafcie 2019 dla Cardinals.

 

Czarny poniedziałek

Jak już wspomniałem ośmiu trenerów straciło pracę w trakcie sezonu lub tuż po nim. Byli to:

Hue Jackson (Cleveland Browns) – zwolniony jeszcze w październiku. Dokonał rzadkiej sztuki, wygrał mniej niż 10% meczów w czasie swojej kadencji (3-36-1). Więcej o Jacksonie pisałem po jego zwolnieniu.

Mike McCarthy (Green Bay Packers) – stracił posadę w grudniu. Pracował w Packers niemal 13 lat i jest najbardziej utytułowanym spośród zwolnionych trenerów. Więcej o Mike’u McCarthym.

Marvin Lewis (Cincinnati Bengals) – największa niespodzianka. Nie dlatego, że Bengals grali dobrze, ale dlatego, ze Lewis wydawał się nie do ruszenia. Był drugim najdłużej pracującym w swojej drużynie trenerem w NFL. W 16 sezonów zanotował bilans 131-122-3. Siedmiokrotnie awansował do playoffów, ale ani razu nie wygrał meczu w postseason. Właściciel drużyny, Mike Brown, stracił cierpliwość po trzecim z rzędu sezonie bez playoffów. Epokę Lewisa charakteryzowała przeciętność. Przez lata jego drużyna grała zbyt dobrze, by go zwolnić, ale zbyt słabo by uznać jakikolwiek sezon za sukces.

Todd Bowles (New York Jets) – pracował w Wielkim Jabłku cztery lata. W tym czasie zaliczył bilans 24-40. Jego najlepszym sezonem był 2015, gdy mimo 10 wygranych nie awansował do playoffów. Stworzył wówczas dobrą obronę, jednak z każdym kolejnym rokiem było gorzej, a ofensywa nigdy nie funkcjonowała jak należy. W tym roku dostał rookie QB Sama Darnolda, ale ten statystycznie był trzecim najsłabszym starterem w NFL.

Adam Gase (Miami Dolphins) – w trzy lata na Florydzie zaliczył bilans 23-25. W swoim pierwszym roku zanotował 10 wygranych i awansował do playoffów, jednak potem było tylko gorzej. Przede wszystkim nie zrobił tego, co było jego głównym zadaniem – Ryan Tennehill wciąż nie jest dobrym startowym quarterbackiem.

Vance Joseph (Denver Broncos) – 11-21 w dwa lata. Broncos zaliczyli dwa sezony z rzędu na minusie po raz pierwszy od 1972 r. Dla kierownictwa klubu było to za dużo.

Dirk Koetter (Tampa Bay Buccaneers) – 19-29 w trzy lata. To kolejny z serii trenerów, którym nie udało się naprawić sytuacji w Tampie. Drużyna czeka na awans do playoffów od 11 lat, a na wygraną w playoffach od Super Bowl XXXVII.

Steve Wilks (Arizona Cardinals) – jedyny na liście, który przepracował zaledwie jeden sezon. Trzeba jednak przyznać, że był to sezon niezwykły. Cardinals pewnie zdobyli #1 w drafcie wygrywający tylko 3 mecze. Ich młody rozgrywający, za którego oddali wybory #15, #79 i #152 był statystycznie najgorszym starterem w NFL. A ich ofensywa była najgorsza w pięciu najważniejszych kategoriach statystycznych – jardy, punkty, pierwsze próby, jardy netto na podanie i jardy na bieg. To piąty taki przypadek w historii NFL i pierwszy od Houston Texans w 2002 r.7

 

Patrick Mahomes MVP

Z reguły o nagrodach za sezon zasadniczy piszę osobny wpis i w tym roku też taki będzie. Jednak nie mogę pominąć tego, co zrobił w tym sezonie Mahomes.

5000 jardów w sezonie jako siódmy w historii (11. taki sezon w historii NFL).

50 podań na przyłożenie – trzeci w historii ligi (Brady, P. Manning), drugi z 5 tys. jardów (P. Manning)

Lider w QBR i ANY/A, drugi za Drew Breesem w passer ratingu.

O ile jeszcze przed miesiącem można było mieć wątpliwości czy nagroda należy się Breesowi czy Mahomesowi, grudzień powinien je rozwiać. Mahomes grał o klasę lepiej niż Brees, który zanotował lekki kryzys na finiszu rozgrywek. Jego drużyna ma jedną z najsłabszych defensyw w lidze, a i tak skończyli na pierwszym miejscu w AFC.

Czy to narodziny potwora? Na pewno przez najbliższe lata Mahomes będzie wykręcał świetne liczby. Jednak niewykluczone, że ten sezon to jego opus magnum. Dan Marino w swoim drugim sezonie w 1984 r. zdeklasował konkurencję, ustanowił masę rekordów pobitych dopiero w XXI w. i wydawało się, że będzie najlepszy przez lata. Marino zasłużenie zasiada w Galerii Sław NFL, ale nigdy nie poprawił osiągnięć z 1984 r.

 

Tydzień w skrócie:

1. Z notatnika statystyka:

– QB Baker Mayfield (Browns) zaliczył w tym sezonie 27 podań na TD, co jest rekordem wszechczasów dla debiutanta. Do tej pory rekordzistami byli Peyton Manning i Russell Wilson (po 26), ale obaj zagrali pełne 16 meczów. Mayfield zagrał w 14 meczach (13 startów)

– TE George Kittle (49ers) zaliczył w niedzielę 149 jardów po złapanych podaniach. W sumie w sezonie ma ich 1377 i pobił ustanowiony przez tygodniem rekord Travisa Kelcego (Chiefs) na tej pozycji

– DE J.J. Watt (Texans) został drugim graczem w historii (po Reggiem White) z czterema sezonami z minimum 15 sackami

– QB Nick Foles (Eagles) wyrównał rekord NFL w celnych podaniach z rzędu (25)

– RB Saquon Barkley (Giants) zaliczył ponad 2 tys. jardów z akcji8 w sezonie. Jest trzecim debiutantem, który tego dokonał. Barkley złapał w tym sezonie 91 podań, co jest rekordem dla debiutanta na jego pozycji.

2. Arizona Cardinals zdobyli #1 w drafcie 2019. Z kolejnymi numerami będą wybierali 49ers, Jets i Raiders. Przypomnę, że Raiders oddali Khalila Macka do Chicago nie do San Francisco, bo uważali, że wybór Chicago w pierwszej rundzie będzie wyżej niż wybór SF.

3. Mike Mayock został nowym generalnym managerem Oakland Raiders. Mayock przez ostatnie lata pracował jako analityk NFL Network, gdzie specjalizował się w ocenianiu graczy przystępujących do draftu i należał do najbardziej cenionych fachowców w tym zakresie. Podobno jego wąska specjalizacja zaczęła go uwierać, stąd przyjęcie propozycji Raiders. Pytanie tylko czy warto firmować własną twarzą wątpliwe posunięcia Jaya Grudena w zakresie decyzji personalnych. Bo trudno mieć wątpliwości, że to właśnie kontrowersyjny trener ma ostatnie słowo w Oakland w tych sprawach.

4. Jacksonville Jaguars mieli znów zaatakować Super Bowl. Sezon kończą z #7 w nadchodzącym drafcie. W ostatnim meczu RB Leonard Fournette i T.J. Yeldon siedli ramię przy ramieniu na ławce rezerwowych9 i całymi sobą pokazywali jak bardzo nie chcą tu być i gdzie mają cały ten mecz. Wiceprezes Tom Coughlin postawił na publiczne pranie brudów.

Yeldonowi skończył się debiutancki kontrakt, a klub zamierza anulować pozostałe gwarancje w kontrakcie Fournette’a (7 mln w dwa lata), do czego mają prawo w związku z zawieszeniem go za udział w bójce podczas meczu z Bills. To oznacza że drużyna planuje go zwolnić lub wymienić na wiosnę. A jeszcze półtora roku temu brali go w drafcie z #4, przed Patrickiem Mahomesem i Deshaunem Watsonem.

5. Dobrze, że już minęło to świąteczno-noworoczne zamieszanie, będzie się można spokojnie skupić na futbolu.

 

Zostań mecenasem bloga:

  1. Dwóch trenerów: Mike McCarthy w Green Bay i Hue Jackson w Cleveland straciło pracę w trakcie sezonu
  2. Mariota przez całą karierę nie miał ani jednego sezonu, w którym zagrałby wszystkie 16 meczów, mimo że od początku był starterem w Tennessee
  3. Smith był 27. z 33. rozgrywających w passer ratingu, 25 w ANY/A, 23. w QBR, 32. w TD% i 4. w INT%
  4. Cousins miał passer rating wyższy niż ligowa średnia w czterech ostatnich sezonach, a ANY/A wyższe od ligowej średniej w pięciu ostatnich sezonach
  5. Wliczając sacki
  6. W tym roku w barwach Broncos był najsłabszym starterem-weteranem na rozegraniu w NFL. Podobnie grali jeszcze Ryan Tennehill (Miami) i Blake Bortles (Jacksonville). Statystycznie gorzej wypadli tylko debiutanci
  7. Texans byli wówczas nową drużyną, był to ich pierwszy sezon w historii. Pozostałe to Lions 1988, Buccaneers 1977 i Buccaneers 1976
  8. W sumie biegowych i po złapanych podaniach
  9. Co samo w  sobie jest ciekawe, bo są absolwentami dwóch mocno rywalizujących uczelni – Fournette kończył LSU, Yeldon Alabamę

Zobacz też

28 komentarzy

  1. Jakby mi ktoś przed sezonem powiedział że Browns będą mieli lepszy bilans na koniec niż Packers….to zaproponowałbym mu dobrego lekarza….

    Ale życie piszę swoje scenariusze…
    Jakże mi teraz głupio przed samym sobą….

    1. No to powiem coś ciekawszego:
      – pierwsza kolejka z PIT i wygrana zamiast remisu (zablokowane kopnięcie z 43 yardów, więc niewiele brakowało)…

      – wygrana z Ravens w ostatniej kolejce
      * najpierw kontrowersje przy pięknej akcji w obronie i powstrzymaniu Jacksona tuż przed linią. Gwizdek zatrzymał powrót na TD
      * pudło z ok 46 yardów, dokładnie nie pamiętam
      * w konsekwencji w końcówce grali 4th and 10 zamiast kopać z ok 56 yardów – czy słusznie, to już pytanie, co jest statystycznie bardziej prawdopodobne…

      Tak więc o dwa kopnięcia różnicy i mielibyśmy całkiem ciekawą układankę:

      – Ravens, PIT i Browns z bilansem 9-7
      – Browns z dwoma wygranymi nad Ravens
      – Browns z remisem 1=1 z PIT
      – Browns z bilansem 5-1 w ramach dywizji i wygraną

      Niby niewiele, ale to mecz z początku zdecydował, że Browns w ostatniej kolejce nie grali o PO. Ciekawe… bo po drodze było kilka innych meczów i zwolnienie HC, po którym Browns się obudzili, ale jednak ten mecz z początku sezonu…

      Przy 16 meczach trzeba grać uważnie… tak samo Pats też by wygrali AFC, gdyby nie ostatnia akcja w Miami… też niewiele, a zdecydowało o nr 1 przed PO…

      1. No i Browns…to drużyna z przyszłością patrząc na młody skład….a Packers…uff (bez komentarza)…
        Ale to dobrze dla całej ligi, wszyscy młodzi QB wnieśli wiele ożywienia i już niedługo to oni zajmą miejsca TB i DB …”show must go on” jak śpiewał klasyk

        1. 1. Gdybym miał szansę zostać HC, to wybrałbym Browns zamiast GB… – strategia draftów / moneyball wreszcie zdałą egzamin… tylko szkoda, że tak późno zmienili trenera…

          2. No i tak niewiele a Browns mogliby już w tym roku namieszać w PO… szkoda…

          3. W NFL przy salary cup od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok… co roku to widzę… zwłaszcza jak wypada decydujący zawodnik…
          – AR w GB w zeszłym roku i w tym też kontuzja go zblokowała trochę…
          – Kupp w Rams w tym i jak ich gra się posypała

          4. i tylko Pats grają w PO jak grali… 🙂 ale jak powiedział jeden z komentatorów o tej drużynie (o defensywie jeśli mam być ścisłym choć w ofensywie przy Petersonie też to widać: WR, RB i kick returner)… w NE musisz grać na więcej iż jednej pozycji… może to ten sekret na bycie najlepszym w NFL…

        2. Cleveland Browns byli rzeczywiście blisko. Kopnięcie w pierwszej kolejce, o którym wspomniałeś, to raz. Potem niezrozumiała decyzja sędziowksa w meczu z Raiders, która podarowała ‚W’ ekipie z Oakland, to dwa. I wtedy zamiast bilansu 2-2-1 Brązowi mieliby 4-1-0! A i w Nowym Orleanie byli blisko. Tylko wtedy Hue Jackson nie wyleciałby i byłoby inaczej, pewnie gorzej.

      2. Kontrowersje to były ale w ostatnim drivie Browns – sędziowie dwukrotnie im pomogli, najpierw Perriman był za linią a następnie Landry przy chwycie piłki, dotknęła ona ziemi w ostatniej fazie. Obie akcje sędziowie oglądali, sprawdzali i obie decyzje były przeciwko Ravens a coś mi się bardziej zdaje, że …dla Steelers. Nie zmienia to faktu, że w całym sezonie Browns pozytywnie zaskoczyli po tych wszystkich latach bycia pośmiewiskiem ligi.

        1. Nie no, ta pierwsza sytuacja jest rzeczywiście kontrowersyjna, bo ile pierwszy kontakt z piłka zawodnik Browns miał wtedy gdy miał dwie stopy na ziemi to już gdy ma kontrolę nad piłką jest już jedna stopa na aucie. Ale druga sytuacja to dobra decyzja sędziów, nie ważne że piłka dotknęła ziemie, Landry miał ewidentnie kontrolę nad piłką.

          1. Zdaje się, że komentatorzy potwierdzili z jakimś specjalistą ze studia, że oba podania były na ok.
            Z drugiej strony gwizdek przy ewidentnym TD dla Browns po nieudanej próbie i fumble Jacksona i to nie oni musieliby gonić.
            Pytanie kogo bardziej sędziowie skrzywdzili.

  2. Rozwiązanie z przypisami wygląda ciekawie, ale jest też lekko irytujące kiedy w przypisie jest wzmianka która mogłaby być w nawiasie. Ale może naduzywasz na początku 😉

    Pamiętam jak na początku sezonu nikt nie upatrywał szans dla Seahawks. Tymczasem są najlepsi w grze biegowej, OL gra całkiem nieźle, Wilson prócz kilku wpadek znowu gra niesamowite mecze, a obrona mimo wszystko potrafi zrobić to co najważniejsze czyli zatrzymać w redzone lub wymuszać straty.

    Z Cowboys niby już raz wygralismy, ale mimo braku jakiegoś blamażu w tym sezonie gramy kompletnie różne jakościowo mecze. Jednak jeśli przejdziemy sam nie wiem z kim wolałbym się spotkać w divisional round. Rams mimo wyrównanych spotkań dwa razy nas pokonali a Saints są najlepsi lub prawie najlepsi w zatrzymywaniu gry biegowej która jest naszym fundamentem. Z drugiej strony nie spotkali się z nami i vice versa. Poza tym żeby dostać się do superbowl i tak trzeba wygrać z obiema drużynami o ile to one awansują.

    Pamiętam też że watpiono w RB Petersona z Redskins a okazało się że zaliczył ciekawy sezon.

    Największe rozczarowanie to z kolei według mnie ogół zdarzeń z Garoppolo.

  3. Krytykowanie Cousins’a przez pryzmat pieniedzy ktore zarobia, jest ciosem ponizej pasa. Absolutnie nie jestem zwolennikiem jego umiejetnosci, ale to nie jego wina ze klub zaoferowal mu wysoki kontrakt. Facet porownal oferty, wybral najlepsza i tyle, zapewne kazdy z Nas by tak zrobil. Osoba/osoby, ktore zadecydowaly o daniu bylemu rozgrywajacemu Redskins takiej umowy, powinny zmierzyc sie z krytyka mediow, kibicow, dziennikarzy itd. Jednak, przegladajac amerykanskie strony o ostatnim meczu wikingow z miskami, wiekszosc osob wyzywa sie na Cousins’ie. Wstawia sie ciekawoski w stylu: ile kosztuje yard zdobyty przez qb wikingow, porownuje sie jego zarobki roczne z innymi rozgrywajacymi i ich osiagnieciami. Cousins mial slaby sezon, podobnie jak wikingowie, ale nie jest on jedynym winnym straconego sezonu. Mam wrazenie ze teraz z rozgrywajacego robi sie kozla ofiarnego, a wszystkie problemy wikingow zakrywa sie kwestia zarobkow wspomnianego gracza.

    Ps. w ostatnim spotkaniu wikingowie wygladali jak druzyna, ktora juz o nic nie gra. Brak ambicji, pomyslu i walecznosci spowodowaly ze srednio grajace miski pewnie wygraly.

    1. NIe wiem czy Chicago nie zapłaci ceny za to, że grają z PHI na fali zamiast z MIN, którą znają… do tego brak odpoczynku dla starterów… to chyba największy problem… ale o tym się przekonamy za tydzień.

      1. Cousins NIE wybrał najlepszej oferty. Jets dawali mu gwarantowane 90 milionów ale wybrał mocniejszych sportowo Vikings. Za takie pieniądze będą go grillować publicznie choćby nie wiem co. Taki urok salary cap i publicznych kontraktów. Dodatkowo pretensje do Thielena, że nie ma 10 sekund w kieszeni. Jak Cousins chce mieć 10 sekund żeby wykonać rzut to nic dziwnego, że zbiera baty w mediach. 24 jardy w I połowie przed two-minute warning w meczu o playoffy? Tego by się nawet Bortles wstydził.

    2. Absolutnie nie krytykuję Cousinsa za wzięcie takiej umowy, co więcej uważam, że w pełni gwarantowana umowa to duży krok naprzód w walce o prawa zawodników, który są regularnie dymani przez właścicieli klubów.

      Krytyka Cousinsa nie ma nic wspólnego z krytyką go jako osoby, a jedynie jako zawodnika. Jest opłacany jak jeden z najlepszych rozgrywających w lidze, a najlepszym to on tylko rękę ściskał po meczu. Jako kibic masz prawo więcej oczekiwać po najlepiej opłacanym zawodniku klubu niż jakimś graczu zarabiającym 3 mln dolarów rocznie.
      Oczywiście, że wina za przepłacenie zawodnika leży po stronie klubu i to duet GM/HC ponosi odpowiedzialność. To oni obaj ponoszą ostateczną odpowiedzialność za wyniki drużyny i grę zawodników. Jednak Cousins gra zdecydowanie poniżej oczekiwań. Czy oczekiwania były realistyczne czy nie to inna sprawa, ale sam postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, więc trudno mieć pretensje, że jest obecnie krytykowany. Myślę zresztą, że mu to wisi, biorąc pod uwagę jaka kasa wpada i będzie wpadać na jego konto co tydzień.

  4. Cudowne nazwiska odwiedzają Green Bay. Jim Calwell, Chuck Pagano, oczywiście Joe Philbin… Pieknie, k…, pięknie…

    Caldwell pewnie tylko po to, zeby liga się nie przyczepiła do tego, że organizacja nie przesłuchuje ludzi z ciemniejszą karnacją skóry. Miał chyba najbliżej ze wszystkich.

    Patrząc na to z innej perspektywy, NFL zamiast pomóc, wyrządziła więcej krzywdy trenerom. Jeden z drugim musi tłuc się na drugi koniec kraju, przygotować porządnie do wyczerpującej rozmowy o pracę, na którą i tak nie ma szans. Przecież to upokarzające. Jeszcze nie spotkałem się z otwartą deklaracją w stulu, że drużyna wybrała na HC człowieka, którego była zmuszona zaprosić by sporostać przepisom.

    Wracając do Green Bay – jako jedyni nie zrazili się zeszłorocznym wybrykiem McDanielsa i próbują go zaprosić na rozmowe. Desperacja?

    1. Bengals też go mają na liście i tak jak napisałeś również Packers a ponoć w Miami i Tampie też czekają w kolejce. Wywinął duży numer w zeszłym roku ale to nie zmienia faktu, że jest fachowcem jakich mało. W Cincinnati mam nadzieję, że nie dojdzie sytuacji, że HC zostanie Hue Jackson a niestety są ku temu przesłanki. Marvin Lewis był jaki był, 16 lat pracy, rekordowy bilans ale na koniec niepotrzebnie „namaścił” Jacksona jako swojego najlepszego następce.

    2. Moim zdaniem GB powinni nękać Adama Gase’a. Mając fatalny skład i zdrowego przez większość sezonu Tannenhilla wszedł do PO mając szansę tylko na WC bo w dywizji ma Patriots. Gdy Tannenhill był zdrowy też grał przyzwoicie. Oczywiście nie na miarę swojego kontraktu czy oczekiwań kibiców sztabu, ale śmiem twierdzić, że Adam wyciągnął z niego najwięcej ile się dało, a jak mówią z gówna bata nie ukręcisz.

      Dalej: o ile się nie mylę to rekordowy sezon Manninga w Broncos to zasługa Gase’a. Dajmy mu pod skrzydła Rodgersa z dobrym WR1 (Adams, DeVante) i przyzwoitym tłem (tegoroczni rookies), przyzwoitą do dobrą OL jaką mają w GB (mam na myśli zdrowych tackli) i running backa w osobie Jonesa (tutaj jednak mam zgryz bo AG wolał katować emeryta Gore’a zamiast grać Drake’iem) i to naprawdę może być gamechanger.

  5. Jeszcze jeden komentarz, tym razem w temacie QB.

    „Smith był 27. z 33. rozgrywających w passer ratingu, 25 w ANY/A, 23. w QBR, 32. w TD% i 4. w INT%”
    Alex Smith to były nr 1 draftu. Blake Gabbert to były nr 10 draftu. Co ich łączy? Na pierwszy rzut oka to, że nie byli na tyle utalentowani lub to, że obaj zmarnowali swoje potencjały. Jeśli spojrzeć głębiej, obaj nimeal co roku mieli innego HC i OC. W tych warunkach nie da się w ogóle rozwinąć. Smith i tak miał szczęście, że trafił mu się Jim Harbough, który wyciągnął z niego to, co jeszcze się dało. Andy’emy Reidowi zostały jedynie ochłapy talentu, który Smith prawdopodobnie kiedys posiadał.

    Był tutaj tekst o tym, jak wazny jest sztab trenerski dla młodych rozgrywających. Bardzo ładnie wpisuje się w to także Nick Foles. W Philadelphii, ale grając dla dwóch róznych HC, #9 wygląda jak całkiem porządny starter. A wW St. Louis… szkoda słow.

    Ciekawe co wyciągnąłby ze Smitha McCarthy, który w drafcie wolał jego niż Rodgersa. Z Arrona zrobił gwiazdę pierwszej wielkości. I miał jaja żeby odsunąć Bretta Farve’a mówić, że już go nie chce, bo ma młodego zdolnego. Podobnie George Seifert w San Francisco. Oddał Montanę, bo też miał młodszego rokującego obiecująco. Wyobrażacie sobie teraz sytuację gdy Belichik oddaje Brady’ego bo ma Garoppolo? Brak odwagi czy Garoppolo to nie ta półka?

    1. Gase’a w Miami fani żegnają bez żalu ale myślę, że on jeszcze się odbuduje. Tannehill ma zerową mobilność w kieszeni a z klasycznych pocket passerów, którzy wszystko robią w kieszeni i prezentują jako taki poziom została tylko stara gwardia tj. Brady, Brees, Rivers i Luck. Manninga starość uwiera jak mało kogo a wszyscy QB z ostatnich draftów sporo robią poza kieszenią czym sobie wydatnie pomagają. Nawet Allen, który miał mieć super ramię robi dym bieganiem. Tannehill już zawsze będzie słupem soli w kieszeni a do reputacji Breesa & co. to nawet nie ma porównywać. 7 lat w lidze a facet cofa się w rozwoju. Dla mnie to już tylko gloryfikowany back-up. Ekspansja pass-rusherów i ciągłe problemy z OL w całej lidze tylko pogłębią jego problemy.

  6. Generalnie to ciężko oceniać decyzję o oddaniu Macka do Bears vs 49ers PO sezonie. Tenże Mack wpłynął mocno na wynik Bears i możliwe, że gdyby poszedł do 49ers pozycja tych drużyn w klasyfikacji draftu byłaby zupełnie inna.

    Co do Steelers to moim zdaniem przegrali PO nie w meczu z Browns ale w meczu z Raiders, gdzie pokonała ich dołująca i tankująca drużyna a ich (były już) kicker poślizgnął się przy decydującym kopie (na wyrównanie).

    Z szałem na Mahomesa jeszcze bym poczekał, facet grał w tym sezonie rewelacyjnie ale, w tak urazowym sporcie jak futbol, wystarczy jeden nieszczęśliwy atak przeciwnika i może więcej nie zagrać na tym poziomie (wystarczy złamanie takie jak u Smitha). Albo np. zawał u Reida i zmiana HC, który ma wielki wpływ na karierę tego QB na Hue Jacksona ;).
    Choć oczywiście MVP sezonu zasadniczego należy mu się jak psu buda 🙂

  7. Witam…

    Moj poprzedni komentarz nie skrywal w sobie uszczypliwosci wzgledem autora bloga. Bardziej chcialem pokazac tendencje pojawiajace sie w necie krytykowania Cousins’a za jego zarobki, co jest slabe. Przed sezonem wiekszosc kibicow nfl zdawala sobie sprawe ze jest przeplacany, ale sam sobie takiego kontraktu nie dal.

    W mojej opinii Cousins WYBRAL najlepsza oferte. Co prawda zarabia mniej niz moglby w Jets, ale ekipa w ktorej gra miala spore szanse na zwyciestwo w konferencji, a moze nawet cos wiecej(szanse na papierze przed rozpoczeciem sezonu). W przypadku odniesienia sukcesu z wikingami, rozgrywajacy mogl liczyc na podniesienie swojej wartosci na rynku reklamowym. Jednak rzeczywistosc zweryfikowala te optymistyczne prognozy.

    ”24 jardy w I połowie przed two-minute warning w meczu o playoffy? Tego by się nawet Bortles wstydził.” Takie statystyki to powod do wstydu, ale nie jest to cos niespotykanego. Jezeli dobrze pamietam to prowadzona przez Daltona ofensywa Bengals zdobyla mniej jardow przeciwko Texans w pierwszej polowie meczu playoff(bodajze w 2013r.).

    1. O przepraszam ale muszę stanąć w obronie Bengals, zdobyli wtedy 50 yardów w 1 połowie co faktycznie mimo wszystko było blamażem. Vikings kompletnie zawiedli, czyżby z góry zakładali, że nie mają szans za tydzień? Nie podnieśli rękawicy, w ogóle się poddali a może to Bears są aż tak mocni?

      1. Porównywanie się do Bengals, którzy notorycznie zawodzą w playoffs jest chyba nie na miejscu? Cousins miał ich prowadzić do Super Bowl a nie narzekać, że nie ma 10 sekund w kieszeni? Za taki kontrakt porównywać go można do najlepszych. Faktem jest, że 6 najlepiej opłacanych QB w lidze (Rodgers, Garoppolo, Ryan, Cousins, Carr, Stafford) zabraknie w playoffs i to NIE jest przypadek. Vikings są umoczeni na kolejne 2 lata a Cousins po raz drugi w karierze zawalił ostatni mecz sezonu (na własnym boisku) gdy zwycięstwo dawało awans do playoffs (2016 vs NYG). To też nie jest przypadek.

        1. ”Porównywanie się do Bengals, którzy notorycznie zawodzą w playoffs jest chyba nie na miejscu?”

          W tym przypadku nie porownywalem wikingow do Bengals, a jedynie chcialem podac przyklad ze zdazaja sie mecze w playoff, w ktorych zdobywa sie mniej jardow w pierwszej polowie niz 24(jednak jak zauwazyl Tiger, przyklad byl nietrafiony). Poza tym, oceniam gre i zachowanie Cousins’a negatywnie w tym roku, ale zarabiane przez niego pieniadze nie powinny go stygmatyzowac. Ktos mu taka kase zaoferowal, wiec facet sie na to zgodzil.

          Ciezko mi sie odniesc do czesciu w ktorej wspomino o szesciu najlepiej oplacanych qb w lidze, poniewaz nie wiem jakie kryteria wzieto pod uwage(ogolna suma kontraktu, srednia wartosc, zarobki w 2019r., czy suma gwarantowana umowy). Jezeli natomiast sugerujesz ze qb z wysokimi kontraktami sa balastem dla swoich ekip, oraz przez nich nie kwalifikuja sie do fazy playoff, to jako fan miskow patrze przez nastepne lata z optymizmem…niech Trubinsky gra na debiutanckim kontrakcie jak najdluzej(taki srednio smieszny zart).

        2. To akurat było na miejscu ponieważ pokazuje, że Cousins jako lider w takich poważnych meczach pod presją nie daje rady, to samo było z Daltonem, który bladł w oczach czy to w rozgrywkach PO czy MNG. a obaj mieli świetne ekipy w ofensywie, mimo wszystko się nie udało. Vikings cudem znaleźli się w zeszłym roku w finale NFC, który przegrali fatalnie, niepotrzebnie zrobili te zmiany w tym sezonie, wzięli zawodnika niedoświadczonego na tym poziomie presji i koniec końców nawet nie trzeba było meczów play off, żeby stwierdzić, że zostają z gościem, który wiele się musi jeszcze nauczyć. A propos Daltona to jest teraz inny zawodnik, ma już sporo doświadczenia, od 2 lat ma po maksie dramatyczny pocket ale ten sezon pokazał, że potrafi rzucić i zagrać pod presją i wygrywać mecze, szkoda że nie można tego sprawdzić w play off ale ilość kontuzji kluczowych graczy w tym też Daltona jaka dopadła Cincinnati w tym roku to jakaś plaga. Trudno to nawet wyliczać.

    1. To, że tej szóstki nie ma to wynika właśnie z tego, że za dużo zarabiają i pieniędzy nie wystarcza na lepszych zawodników w ataku lub obronie… pytanie, w którym kierunku to pójdzie z zarobkami QB.. z jednej strony pensje są niegwarantowane a z drugiej wysoka pensja drastycznie zmniejsza szansę na wygranie SB… bo pomimo dominującej pozycji QB w zespole, to jednak sport mocno zespołowy…

    2. Oczywiście Vikings zrobili fatalny interes ale desperacja wzięła górę. Skoro journeyman Keenum dał im NFCCG to mogli sądzić, że regularny starter Cousins przepchnie ich do SB. A tu wtopa na całego bo Cousins gra jak Cousins, czyli wygrywa mecze tylko z drużynami 4-12 albo 6-10. Thielen nie będzie grał za 800k do końca kariery ani ich RB1 na rookie kontrakcie. Na DeFilippo też się sparzyli i to w najgorszym sezonie GB od lat. Oj, tam jeszcze może być dużo gorzej.

      Najlepiej opłacani w sensie średniej na jeden sezon (bo umowy różnią się długością). Tacy Rams mogą wygrywać teraz dopóki Goff gra na rookie umowie, nie mówiąc o Bears. Zobaczymy geniusz McVeya jak mu salary cap zawali cały roster. Tak samo Ravens gdzie ich ofensywa opiera się na anonimowych RB spoza draftu i kolejnym rookie QB.

  8. Dzisiaj pierwsze mecze wild card, Texans-Colts myślę, że może być sporo punktów. Pytanie czy miejscowi zatrzymają rozpędzonych Colts. Luck złapał formę, może być bardzo wyrównany mecz do końca. Cowboys-Seahawks, obie ekipy są mi bliskie, niech wygra lepszy. Z jednej strony życzę Seabassowi awansu z drugiej Dallas już tak dawno nic nie wygrali…mimo wszystko to oni są minimalnym faworytem, grają u siebie. To drugie spotkanie między nimi, we wrześniu Seattle wygrali ale grali na swoim stadionie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *