NFL przed sezonem 2016: NFC South

NFL NFC South

Przed rokiem Carolina Panthers stali się pierwszą drużyną w historii, która zdołała dwa lata z rzędu wygrać NFC South (trzeba dodać, że dywizję utworzono dopiero w 2002 r.). Wszystko wskazuje na to, że zostaną pierwszą, która wygra ją trzy razy z rzędu, bo rywale nie zrobili w offseason wystarczająco wiele, by rozwiązać trapiące ich przypadłości.

 

Carolina Panthers

NFL NFC SouthW sezonie 2015 Panthers przegrali tylko dwa mecze. Niestety dla nich, jednym z nich było Super Bowl. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że obecność tej drużyny w najważniejszym meczu sezonu i tak była sporą niespodzianką, bo mało kto stawiał na nich przed sezonem.

W tym roku raczej nie powtórzą wyczynów z ubiegłego roku, choćby dlatego, że nikomu nie udało się zaliczyć dwóch sezonów 15-1 z rzędu. Nie znaczy to jednak, że będą mniej groźni.

Ofensywa pozostaje bez większych zmian. Aktualny MVP, Cam Newton, będzie miał jednak do dyspozycji Kelvina Benjamina. WR, po obiecującym debiutanckim sezonie, stracił przez kontuzję kolana cały ubiegły rok. Co prawda Newton zdołał zamienić w funkcjonalnych skrzydłowych Teda Ginna i debiutanata Davina Funchessa, ale w kluczowych momentach i tak szukał TE Grega Olsena. Teraz będzie miał do dyspozycji cała tę trójkę i dodatkowo Benjamina. Niebagatelne znaczenie ma fakt, że Benjamin mierzy sobie 195 cm., co pomaga, gdy twój QB ma tendencję do rzucania nieco za wysoko.

Bez zmian pozostaje również o-line i to nie jest najlepsza wiadomość. Środek linii nie budzi wątpliwości, raczej jej skraj. Co prawda Michael Oher na LT poradził sobie lepiej niż się spodziewałem, ale Mike Remmers na RT stanowił spory problem w pass protection. W Super Bowl obaj tackle zagrali bardzo słabo, a Remmers został po prostu skompromitowany przez Vona Millera. Specyficzny system gry Panthers, w którym dużo jest zone read, biegów rozgrywającego i play action, zdejmuje nieco obciążenia z o-line, ale i tak zewnętrzni liniowi to największa słabość Panter w ataku.

Po drugiej stronie piłki imponujące front seven i fatalna secondary. Trzeba przyznać, że GM David Gettleman i HC Ron Rivera potrafią zmontować funkcjonalną secondary z odrzutów, ale są jakieś granice. Josh Norman odszedł do Waszyngtonu (miasta, nie stanu), a wiekowy Charles Tillman po bogatej karierze postanowił wreszcie przejść na emeryturę. W tej sytuacji Panthers z pięciu swoich picków w drafcie trzy poświęcili na secondary. Ale sytuacja, w której pierwszoplanowe role odgrywać będę Bene Benwikere i Robert McClain powinna budzić głęboki niepokój w sercach fanów ekipy z Charlotte.

W tej sytuacji jeszcze więcej zależeć będzie od front seven. Star Lotulelei, Kawan Short i Kony Ealy to trójka świetnych defensorów wciąż na debiutanckich kontraktach. Przy nich 30-letni Chales Johnson wygląda na Matuzalema. Ale wspólnie mogą stworzyć najmocniejszą d-line w NFC, równie mocną jak w Rams. Za ich plecami Luke Kuechly. Mówię to z pełną odpowiedzialnością: najlepszy obecnie linebacker w NFL i to ze sporą przewagą nad konkurencją. Kuechly to archetyp nowoczesnego linebackera: szybki, zwrotny, niesamowicie inteligentny. W akcjach biegowych wali mocno, skutecznie kryje TE i slot reciverów, a w blitzach środkiem sieje spustoszenie. A obok siebie ma Thomasa Daviesa, który w większości klubów NFL byłby najlepszym linebackerem w drużynie. Tu jest tylko „tym drugim”.

Panthers nie powinni mieć problemu z wygraniem NFC South. Co dalej? Dużo zależy od zdrowia, bo rezerwy nie napawają optymizmem. Ale jeśli uda się zmontować w miarę sensowną secondary, to kolejna walka o Super Bowl niewykluczona.

 

Atlanta Falcons

Zeszły sezon Falcons zaczęli od bilansu 6-1, by skończyć na 8-8. Nic nie wskazuje by nauczyli się czegoś z kilku ostatnich sezonów.

Oczywiście w ataku połączenie Matt Ryan – Julio Jones to jeden z najbardziej zabójczych duetów w NFL. Ta dwójka sama z siebie wygra kilka spotkań. Z tym że po raz pierwszy od czasu zdrowego i produktywnego Roddy’ego White’a (czyli jakoś od sezonu 2012) w tej ofensywie może pojawić się reciver #2. Z Bengals dołączył Mohamed Sanu, który powinien skorzystać ze skupienia defensyw rywali na Jonesie. Tyle że jak na razie najbardziej spektakularne akcje w jego karierze to podania nie tyle złapane, co wykonane. Bengals zapewne więcej się po nim spodziewali, zobaczymy jak będzie w Atlancie.

Ryan ma szansę na recivera #2, ale ma też szansę na lepszą o-line. To formacja, w którą w Atlancie ostatnio sporo inwestują i z niezłym skutkiem. W tym offseason wzmocnili jej najsłabszy punkt, czyli centra, pozyskując z Cleveland Alexa Macka. Mack nie jest już najlepszy na swojej pozycji, jak to było przed kontuzją, ale wciąż należy do najlepszych 5-10 centrów w lidze.

Wzmocnienie o-line to również szansa na poprawę gry biegowej. Devonta Freeman w zeszłym roku zaliczył ponad 1000 jardów po ziemi, ale i kilka fatalnych błędów (3 fumble, 2 stracone).

Ofensywa Falcons wygra kilka meczów, to pewne. Tak samo jak fakt, że defensywa kilka kolejnych przegra. Front seven to kolejny obszar, w który Falcons inwestują sporo kapitału draftowego, ale bez większego efektu. Zwłaszcza na obszarze pass rushu. Większość przewidywanych starterów to gracze drugoroczni lub debiutanci, więc sporo dobrego może się tu zadziać w trakcie sezonu, ale póki co pozostaję nieprzekonany.

W secondary jest jeden mocny punkt, czyli CB Desmond Trufant. Poza tym mniejsze i większe znaki zapytania, a drugi ze starterów na CB, Jalen Colins, został zawieszony za doping na cztery mecze.

 

New Orleans Saints

Mniej więcej od trzech lat mam cichą nadzieję, że zobaczę transfer Drew Breesa do klubu, w którym znów będzie mógł powalczyć o mistrzowski pierścień (np. Texans). Jednak on wciąż siedzi w Nowym Orleanie i w sumie trudno mu się dziwić. Płacą nieźle, ciepły klimat, ciekawa kuchnia, a odpowiedzialność żadna.

Oczywiście ironizuję, ale faktem jest, że Saints od kilku sezonów nie potrafią wystawić dobrej drużyny, mimo posiadania jednego z najbardziej produktywnych rozgrywających w historii NFL. A rzeczony rozgrywający jest jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy. W tym roku uderza w czapkę płacową kwotą 30 mln dolarów, co jest zdecydowanie najwyższym wynikiem w NFL (następny, Eli Manning, 24,2 mln). Saints mają problem z tą i kilkoma innymi umowami, w efekcie permanentnie obijają się o limit płacowy, mimo jego szybkiego wzrostu w ostatnich latach (w tym sezonie mają prawie 33 mln martwych dolarów (!) a na przyszły rok już ponad 5 mln)

Wydawałoby się, że najlepszym sposobem działania byłby reset, czyli oddanie Breesa za kilka wysokich picków (Vikings na pewno oddaliby królewski okup), wyczyszczenie budżetu z kosztownych, wiekowych weteranów (Jarius Byrd) i odbudowa składu, a zwłaszcza obrony.

Póki co Saints się nie przejmują. Brees wciąż jest w drużynie. Co więcej dokupiono mu nową zabawkę pod postacią Coby’ego Fleenera, czyli recivera dla niepoznaki nazywanego tight endem. Taki Jimmy Graham dla ubogich. Po oddaniu właściwie wszystkich sensownych reciverów Fleener zapowiada się na jedną z głównych postaci ofensywy, razem z trzeciorocznym WR Brandinem Cooksem i RB Markiem Ingramem.

Sytuację nieco ratuje niezła o-line, na czele z LT Terronem Armsteadem, którego klasa pozostaje niedoceniona wobec ogólnej mizerii reszty drużyny. Ważnym ogniwem jest też C Max Unger, pozyskany kilka lat temu za Grahama.

Znacznie gorzej wygląda defensywa. W 2014 r. w indeksie DVOA Football Outsiders skończyli na 31. miejscu. Przed rokiem byli najgorsi. I to nie po prostu najgorsi. Byli 26% słabsi niż przeciętna w NFL. Dla porównania: zeszłoroczni Broncos byli 26% lepsi od średniej. Innymi słowy: była to tak historycznie słaba defensywa, jak historycznie dobrzy byli Broncos. Różnica między 32. defensywą Saints, a 31. defensywą Bears była większa, niż między Bears i 12. Patriots.

O ile defensywa biegowa była w granicach przyzwoitości, o tyle obrona podaniowa była totalną kpiną. W DVOA mieli wskaźnik 48,1%, czyli o tyle byli poniżej ligowej średniej. 31. w tym wskaźniku Giants byli bliżej 2. Panthers niż ostatnich Saints.

Czemu tak się znęcam nad tą obroną? Bo fakt, że Saints wygrali przed rokiem 7 meczów powinien wam uzmysłowić klasę Breesa i kompletny bezsens trzymania takiego gracza w takiej drużynie. Oczywiście, w tym roku aż tak źle nie będzie. Choćby dlatego, że pozbyto się DC Roba Ryana i CB Brandona Brownera. Browner to gracz takiej klasy, że lepiej grać w 10 w obronie niż z Brownerem w składzie, bo robi więcej złego niż dobrego. W pierwszej rundzie Święci wydraftowali DT Sheldona Rankinsa, pozyskali też CB Cortlanda Finnegana.

Ale w sumie 2016 rok zapowiada się na kolejny stracony sezon w stolicy jazzu.

 

Tampa Bay Buccaneers

Wiecie, że można poprawić bilans drużyny o 4 zwycięstwa i stracić pracę? To przydarzyło się Lovie Smithowi w Tampie. Fakt, poprawa z 2 zwycięstw na 6 nie jest specjalnie imponująca. Podobno szefostwu nie spodobał się zbyt mały postęp w defensywie, a przecież Smith słynie z dobrej pracy po tej stronie piłki. Nowym HC został dotychczasowy koordynator ataku, Dirk Koetter.

To dobra wiadomość dla Jameisa Winstona, zeszłorocznego #1 draftu. Młody rozgrywający Bucs zaliczył poprawny debiutancki sezon, można nawet, nieco na wyrost, powiedzieć, że sezon dobry. Dlatego kluczem dla Tampy będzie dalszy rozwój ich QB.

Każdy młody QB potrzebuje przede wszystkim solidnej o-line. Z tym w Tampie nie było najlepiej. Ma to zmienić transfer OG J.R. Sweezya, który grał w mistrzowskiej o-line Seahawks. Tyle że Sweezy był tam jednym ze słabszych punktów.

Lepiej prezentują się pozostałe pozycje. Doug Martin na RB zaliczył w zeszłym sezonie ponad 1400 jardów z kosmiczną średnią 4,9 jarda/bieg. Wśród skrzydłowych Mike Evans ma wzloty i upadki, ale to jeden z przedstawicieli utalentowanego rocznika 2014. Vincent Jackson był jednym z najlepszych skrzydłowych w historii San Diego Chargers, ale odkąd przeniósł się w 2012 r. na Florydę, jego produkcja rokrocznie spada.

Defensywa nie jest aż taka słaba, jak prezentują to krytycy Smitha, ale na pewno nie sposób nazwać ją dobrą. Po tej stronie piłki Bucs zużyli trzy z czterech pierwszych wyborów tegorocznego draftu. W d-line Gerald McCoy należy do najlepszych w NFL na pozycji DT, ale ostatnie dwa sezony walczył z kontuzjami. Robert Ayers, pozyskany z Giants, powinien poprawić pass rush. Przez ostatnie dwa sezony zaliczył w sumie 14,5 sacka. W drugiej linii Lavontae David to maszyna do tacklowania, a wesprze go pozyskany z Ravens Daryl Smith, choć w wieku 34 lat zapewne będzie przebywał na boisku tylko przez część meczu. Personel wygląda nieźle, ale z jakichś względów do tej pory nie działało to za dobrze, zobaczymy jak będzie w tym sezonie.

W secondary mamy parę znanych nazwisk: Brent Grimes i Alterraun Verner mają za sobą świetne sezony, szkoda że kilka lat temu. Do tego dochodzi #11 tegorocznego draftu, Vernon Hargreaves. Liczenie, że weterani u schyłku kariery i debiutanci pociągną secondary to nadmiar optymizmu.

 

Mój typ: Dywizja dla Panthers. Trzy pozostałe drużyny, podobnie jak przed rokiem, powinny mieć zbliżony bilans. Ale zbliżony do siebie, nie do playoffów.

 

ZOBACZ TEŻ:

Zobacz też

Brak komentarzy

  1. Ale trzeba podkreślić, że sytuacja płacowa Giants jest dużo zdrowsza niż Saints, a to że Eli uderza na tyle na ile uderza wynika z tego, że przed rokiem podpisał nowy kontrakt, który tak jak to zwykle bywa i powinno bywać „obładowany jest z przodu” (analogiczna sytuacja jest w Pittsburghu i w tym roku Big Ben zabiera tylko 250 tys. mniej czapki Steelers niż Manning Giants).

    Podobną sytuację jak Święci mają np. Ravens czy Cowboys, którzy by zmieścić się w cap-space co jakiś czas restrukturyzują kontrakty Falcco i Romo i przesuwają pieniądze na dalsze lata. Gdyby nie to, to w tym roku obydwaj rozgrywający byliby na tej liście przed Ilajem.

    1. Jasne, Ilaja podałem jako kontrast do tych astronomicznych 30 mln Breesa, ma kolosalną „przewagę” nad drugim zawodnikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *