Wszystkie oczy na RG3

Wreszcie! Pierwszy tydzień prawdziwego footballu za nami. A w nim kilka niespodzianek, ale tylko jedna prawdziwa sensacja. Robert Griffin III spisał się zdecydowanie najlepiej z pierwszorocznych debiutantów i poprowadził swoich Redskins do nieoczekiwanego wyjazdowego zwycięstwa w Nowym Orleanie. Ponadto w podsumowaniu kolejki niespodziewanie kompletni Patriots, porażka mistrzów na inaugurację, kiepski początek Packers i problemy QB debiutantów. Zapraszam!

 

RG31. RG3 is for real

Washington Redskins zapłacili Rams królewski okup za drugie miejsce w drafcie, które spożytkowali na rozgrywającego Roberta Griffina III. Ten odpłacił im fenomenalną grą w debiucie. Podał na 320 jardów, 2 TD, nie popełnił żadnej straty i bardzo niewiele błędów, a jego Redskins sensacyjnie wygrali na trudnym terenie w Nowym Orleanie 40:32.

Inna sprawa, że Saints nie byli w stanie wygenerować żadnej presji na QB rywali. Wygląda na to, że obrona Saints nie uległa poprawie, a nieobecność charyzmatycznego trenera Seana Paytona (zawieszony na cały sezon) jeszcze pogarsza sprawę. W tej sytuacji znów cały ciężar drużyny na barkach dźwigać będzie Drew Breese, który akurat na inaugurację miał nieco słabszy dzień. Oczywiście jak na niego, bo wielu innych rozgrywających byłoby dumnych z takiego występu.

 

2. Wyjątkowo nieskoordynowane podania

W zeszłym roku w obliczu braku offseason z powodu lockoutu, obrona, zwłaszcza przeciw podaniom, nie stała na najwyższym poziomie, co pozwoliło wyprodukować cała masę rekordów. Jednak w tym roku część rozgrywających boleśnie się przekonała, że formacje defensywne wróciły do dawnej formy. Nie licząc debiutantów (o nich osobno za chwilę) najciężej przyswojenie tej prawdy poszło Michaelowi Vickowi z Eagles, który rzucił cztery piłki w ręce rywali oraz Mathewowi Staffordowi z Lions, który zaliczył 3 INT. Co ciekawe obaj zdołali wygrać swoje mecze, podając na touchdown w ostatnich minutach.

 

3. NFL to nie NCAA

A przekonali się o tym boleśnie wszyscy debiutujący QB, za wyjątkiem wspomnianego wcześniej RG3. Andrew Luck, Ryan Tannehill i Brandon Weeden posłali w sumie w ręce rywali aż dziesięć podań. Najlepiej z tej trójki wypadł Luck, który oprócz 3 INT posłał jedno podanie na TD i zaliczył ponad 300 jardów górą (choć na kiepskiej skuteczności). Tannehill z Weedenem wypadli fatalnie. Zwłaszcza Weeden, który posłał do celu jedynie nieco ponad 1/3 podań, zaliczył 4 INT i ogólnie miał katastrofalny dzień. A gdyby był w stanie wygenerować cokolwiek pozytywnego w ataku, to świetna obrona Browns wygrałaby mecz za niego.

Na tym tle stosunkowo dobrze spisał się Russel Wilson, niespodziewany podstawowy QB Seattle Seahawks. Co prawda ekipa ze stanu Waszyngton przegrała z Cardinals, ale Wilson miał niezłe momenty przeciwko naprawdę solidnej obronie Arizony. Oczywiście miał też momenty słabsze, ale u debiutanta to nie do uniknięcia.

Jednak oceniając debiutantów trzeba pamiętać, ze Griffin z Wilsonem mają zdecydowanie silniejsze drużyny, zwłaszcza w obronie, niż pozostała trójka, choć i obrona Browns pokazała, że jest niczego sobie.

 

4. Payton kontratakuje?

Payton Manning w swoim debiucie w barwach Broncos pokazał wszystkim niedowiarkom (w tym mi), że wciąż jest w nim życie. Poprowadził swoją ekipę do pewnego zwycięstwa nad twardą defensywą Pittsburgh Steelers, wyglądając momentami jak ten stary Manning, MVP ligi i Super Bowl. Zobaczymy co będzie po kilku tygodniach, ale jak na razie akcje Denver Broncos skoczyły gwałtownie w górę.

 

5. Mistrzowie polegli na inaugurację

W pierwszym, rozegranym jeszcze w środę spotkaniu, New York Giants przegrali u siebie z Dallas Cowboys. Jak na razie to właśnie Cowboys sprawiają najlepsze wrażenie ze wszystkich ekip w NFC East. Dobry mecz rozegrał QB Cowboys Tony Romo i to mimo że jego O-line uparła się, że potrzeba mu trochę bliskiego kontaktu z obrońcami rywala. Z kolei pierwsza linia obrony Giants po staremu siała spustoszenie, póki nie zabrakło im sił. Mistrzowie mają zdecydowanie zbyt krótką ławkę w tej formacji.

 

6. Patriots załatali dziury

Z ogromną radością obejrzałem pierwszy mecz Patriots z Tennessee Titans. W porównaniu z zeszłym sezonem drużyna jest o niebo lepsza. Brady, jak to Brady robił swoje, choć w jednej akcji rywale rozbili mu nos. A miałby jeszcze lepsze statystyki, gdyby nie upuszczone na początku meczu dwa podania.

Brandon Lloyd jest zdecydowanie lepszym WR od Deiona Brancha i to mimo paskudnie upuszczonego podania, które złapane dałoby mu pierwsze TD w barwach Patriots. Nieco niewidoczny był Wes Welker, ale ten zawodnik na pewno zrobi swoje. Jak zwykle największe zagrożenie nadchodziło ze strony duetu Rob Gronkowski – Aaron Hernandez. Obaj bostońscy TE złapali po jednym podaniu na TD i mieli najwięcej jardów w akcjach podaniowych ze wszystkich reciverów.

Niespodziewanie dobrze wypadła O-line, która całkiem nie najgorzej chroniła Brady’ego (choć kilka razy się zachwiała), a także torowała drogę Stevenowi Ridleyowi. Drugoroczny RB może nie ma tak pewnych rąk jak BenJarvus Green-Ellis, ale za to jest zdecydowanie szybszy i dynamiczniejszy, co pozwoliło mu na zdobycie 125 jardów. Na pewno będzie w tym roku jednym z kluczowych ogniw ofensywy.

Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie nowa obrona. Obawiałem się o jej kondycję po odejściu Andre Cartera i Marka Andersona. Niepotrzebnie. Dwaj debiutanci, Chandler Jones i Dont’a Hightower zastępują ich więcej niż godnie. W drugiej kwarcie ten pierwszy wymusił fumble, które ten drugi odzyskał i doniósł do pola punktowego rywali. Ponadto obaj odgrywali niezwykle istotną rolę w obronie przeciwko akcjom biegowym. Pierwsza linia obrony Patriots pozwoliła rywalom na przebiegnięcie, uwaga, 20 jardów w całym meczu. Chris Johnson, jeden z najlepszych RB w lidze w 11 próbach przeszedł 4 (słownie: cztery) jardy. Większość jego biegów kończyła się wręcz stratą jardów.

Nieco słabiej wyglądała secondary, która popełniła kilka błędów na początku meczu, ale potem dopasowała się poziomem do D-line i linebackerów. Jednak to właśnie tu jest potencjalny słaby punkt tej drużyny, która poza tym wygląda na gotową do ponownego marszu do Super Bowl.

Oczywiście Titans nie byli najmocniejszym przeciwnikiem, jednak nie należą też do słabeuszy i mają realne szanse na włączenie się do walki o play-off. Przekonujące zwycięstwo na wyjeździe to bardzo dobry prognostyk na resztę sezonu.

 

7. Falstart Packers

Moja druga ekipa zainaugurowała sezon dość kiepsko, przegrywając u siebie mecz, który może się powtórzyć w finale NFC. San Francisco 49ers nie stracili nic ze swoich atutów z zeszłego roku, kiedy niespodziewanie wdarli się do finału NFC, a do tego poprawili grę podaniową i ofensywę w Red Zone.

Packers mieli nieco słabszy dzień w ataku. Aaron Rodgers zagrał dobrze, ale już nie na tym niebotycznym poziomie, który zapewnił mu tytuł MVP w zeszłym sezonie. Przede wszystkim zawiódł, nie potrafiąc poprowadzić wyrównującego drive’u w końcówce, gdy dostał taką okazję. Martwi słaba dyspozycja ataku biegowego. Cedrick Benson walił głową w mur, pozostali gracze nie spisywali się lepiej. Fakt, że przeciwko obronie 49ers każdy RB wygląda jakby walił głową w mur, więc z ferowaniem ostatecznych wyroków watro poczekać przynajmniej do drugiego meczu.

Niezbyt podobała mi się dyspozycja obrony, zwłaszcza podaniowej. Alex Smith nie jest rozgrywającym tej klasy, by mieć z nim takie kłopoty. Dodatkowo WR Michael Crabtree i Randy Moss zdecydowanie za łatwo uciekali swoim obrońcom. Duża w tym „zasługa” Nicka Perry’ego. Debiutant został przesunięty z pozycji DE na linebackera i tak jak gra przeciwko biegowi i wywieranie presji na Smitha szły mu nawet nieźle, tak w sytuacjach gdy musiał wesprzeć obronę podaniową gubił się zupełnie, pozwalając na łatwe podania na krótkie i średnie dystanse. Perry odciążył nieco Claya Matthewsa, który zanotował aż 2,5 sacka, jednak większość w końcówce. Przez trzy kwarty Matthews był niemal niewidoczny.

Za wcześnie jeszcze by bić na alarm, ale w drugiej kolejce na Lambou Field przyjeżdżają Chicago Bears. Jeśli tego meczu Packers nie zdołają wygrać, Mike McCarthy będzie musiał rozważyć głębsze zmiany.

Zawieszeni gracze Saints będą mogli zagrać od pierwszego tygodnia

W piątek specjalny mieszany trybunał, na który składają się przedstawiciele ligi i zawodników, zajął się apelacją Jonathana Vilmy i trzech innych byłych i obecnych graczy Saints. Przypomnijmy, czterech zawodników, którzy grali w  Saints w latach 2009-2011 zostało zawieszonych na różne ilości meczów w związku z udziałem w nielegalnym programie, podczas którego dodatkowo płacono za tzw. „big hits” czyli ostre zagrania w obronie oraz inne osiągnięcia w defensywie.

Liga uznała, że linebacker Jonathan Vilma, defensywny kapitan i jeden z liderów Saints był jednym z głównych koordynatorów programu i zawiesiła go na jeden rok. Pozostali gracze dostali kary od trzech do ośmiu meczy. Byli to DE Will Smith, LB Scott Fujita (obecnie w Browns) i DE Anthony Hargrove (pod koniec sierpnia zwolniony z Packers, szuka klubu).

Decyzja komitetu odwoławczego oznacza, że wszyscy ci gracze mogą zagrać w pierwszej kolejce meczów. Jednocześnie w wyroku zastrzeżono, że komisarz NFL Roger Goodell może ponownie zawiesić graczy jeśli udowodni, że celem programu nie było płacenie za dobre zagrania, tylko za celowe robienie krzywdy przeciwnikom.

Green Bay Packers przed sezonem 2012

W zeszłym roku Packers jak burza przeszli przez sezon zasadniczy, przegrywając tylko jeden mecz. Kiedy wszyscy szykowali się już na wielką fetę z okazji obronienia tytułu mistrzowskiego, New York Giants po mistrzowsku obnażyli wszystkie słabości Packers i po jednym meczu play-off wysłali ich na wakacje.

 

Green Bay Packers logoPacks wyciągnęli wnioski z nieudanego poprzedniego sezonu. Ofensywa funkcjonowała znakomicie, więc jej nie ruszali. Na rozegraniu pozostał Aaron Rodgers. Trudno zresztą pomyśleć, że aktualny MVP ligi i jeden z najwybitniejszych graczy na tej pozycji mógłby zostać przez Packers wypuszczony. Do dyspozycji ma całą plejadę fenomenalnych reciverów, lepszą nawet od ekipy, którą dysponuje Tom Brady. Na jej czele stoją Jordy Nelson i Greg Jennings, a wspierają ich weteran Donald Driver, młody zdolny Randall Cobb i wszechstronny TE Jermichael Finley.

Nieco większe problemy są w O-line. Jeszcze w kwietniu zwolniony został jej filar Chad Clifton, który nie przeszedł testów medycznych – po 165 meczach i 11 latach organizm odmówił wreszcie posłuszeństwa. W tej sytuacji bezcennym wzmocnieniem jest Jeff Saturday, doświadczony center, który do tej pory współpracował z Paytonem Manningiem w Colts. Jednak wciąż w O-line brakuje dobrych rezerwowych i w przypadku (tfu, tfu) kontuzji mogą być problemy ze złożeniem dobrze współpracującej piątki.

Na pozycji running backa jest James Starks, o tyle zdolny o ile nie potrafiący ustabilizować formy. Wydaje się więc, że podstawą gry biegowej będzie weteran Cedric Benson, pozyskany przed sezonem z Bengals. Pytanie jednak na ile zostało mu pary w nogach.

 

Dużo gorzej było w obronie. Ostatnia linia obrony na papierze jest jedną z najmocniejszych w NFL, ale nie funkcjonowała tak dobrze, jak oczekiwali trenerzy. W składzie wciąż są Charles Woodson, Tramon Williams czy Morgann Brunette, którzy jeśli tylko są w formie, stanowią śmiertelne zagrożenie dla każdego recivera. Naciska na nich trzech debiutantów, z których klub może mieć pożytek. Podobno trenerzy chcą częściej grać w ustawieniu „nickel” czyli z pięcioma graczami w ostatniej linii zamiast tradycyjnych czterech. W tej sytuacji jeszcze więcej zależeć będzie od tej grupy.

Linia obrony to przede wszystkim wielki B.J. Raji, który znany jest m.in. jako „zamrażarka” bo potrafi zamrozić grę biegową rywala. Obok niego może zagrać debiutant Jerel Worthy, który uznawany jest za duży talent, choć są wątpliwości co do jego zaangażowania.

Jeszcze kilka tygodni temu znakomicie wyglądał korpus linebackerów. Do Claya Matthewsa dołączył wybrany w pierwszej rundzie draftu Nick Perry. Wygląda na to, że w tym roku wreszcie zagrożenie sackiem będzie nadciągało z dwóch stron. W zeszłym roku samotnie szalejący Matthews był często podwajany, co uniemożliwiało mu tak skuteczną grę jak w kampanii 2009 zakończonej mistrzostwem. Niestety kontuzji nie wyleczył Frank Zombo, który zaczyna sezon na liście kontuzjowanych, a poważnego urazu nabawił się Desmond Bishop i nie wiadomo czy zobaczymy go w ogóle w tym roku na boiskach. W normalnych warunkach Bishop grałby w pierwszym składzie, a Zombo zapewne walczyłby o miejsce w wyjściowej jedenastce z Perrym. W tej sytuacji ogromna odpowiedzialność spocznie na A.J. Hawku, który wspólnie z (zapewne)  Robertem Francoisem będzie tworzył na środku pola zaporę przeciwko akcjom biegowym rywali.

 

Tak naprawdę dla powodzenia tego sezonu kluczowe będą dwie kwestie: uniknięcie kontuzji w O-line i na pozycji rozgrywającego oraz postawa Nicka Perry’ego i Jerela Worthy’ego. Jeśli ta dwójka zdoła wywrzeć presję na O-line rywali, to spuszczony ze smyczy Clay Matthews będzie siał spustoszenie wśród rozgrywających rywali. A to powinno ułatwić robotę drugiej linii obrony.

Packers uchodzą za faworytów nie tylko w NFC, ale i do końcowego triumfu w lidze. Jednak najpierw muszą uporać się z Bears i Lions we własnej dywizji. A i w ramach NFC, która w tym roku będzie wyjątkowo mocna, jest kilka innych zespołów, które mają chrapkę na Super Bowl.

Już w niedzielę do Green Bay przyjeżdżają San Francisco 49ers. Ten mecz powinien odpowiedzieć na kilka pytań, zwłaszcza o kondycję O-line i obronę przeciwko grze biegowej.

 

A jeszcze przed niedzielą na blogu przewodnik kibica na pierwszą kolejkę, czyli jaki mecz i dlaczego warto oglądać, a który można odpuścić.

New England Patriots przed sezonem 2012

Dziś w nocy meczem Cwobooys @ Giants startuje NFL. Ten mecz jednak opiszę po weekendzie w podsumowaniu kolejki, a na razie obiecane informacje o stanie moich dwóch ulubionych klubów przed sezonem. Na początek New England Patriots.

 

New England Patriots logoW zeszłym roku Pats byli o krok od tytułu. Przegrali Super Bowl o maślane ręce Wesa Welkera i nieprawdopodobny chwyt Mario Manninghama, a ich pogromcami po raz drugi w ciągu czterech lat okazali się New York Giants.

Od początku dekady Patriots są dyżurnym faworytem właściwie w każdym sezonie. Jednak od sezonu 2004 nie udało im się zdobyć tytułu, choć dwa razy dotarli do Super Bowl, a raz nawet otarli się o perfekcyjny sezon (w sezonie 2007 wygrali 18 meczów, przegrali dopiero w Super Bowl).

W zeszłym roku do tytułu zabrakło głównie godnej zaufania defensywy, więc to na jej wzmocnieniu skupił się trener Bill Belichick i jego ekipa.

W pierwszej rundzie draftu Patriots wybierali dwa razy. Do drużyny trafili DE Chandler Jones oraz LB Dont’a Hightower. Obaj powinni być ogromnym wzmocnieniem i wspólnie z Vincem Wilforkiem, Robem Ninkovichem, Brandonem Spikesem i Jarrodem Mayo stworzyć naprawdę solidne dwie pierwsze linie obrony. Presja na dwóch debiutantach jest tym większa, że muszą zastąpić Andre Cartera i Marka Andersena, którzy w zeszłym roku zapewnili Pats około połowy sacków.

Nieco gorzej ma się sytuacji w ostatniej linii obrony, kluczowej przeciwko grze górą. W Bostonie liczą, że formę z debiutanckiego sezonu przypomni sobie Devin McCourty, w przeciwnym wypadku Pats mogą mieć problemy. W drafcie formację tę wzmocniło trzech graczy, ale Tavon Wilson potrzebuje nieco czasu i ogrania, Nate Ebner to wielka niewiadoma, a Alfonzo Dennard to gracz o ogromnym potencjale, ale i problemach z zachowaniem spokoju na boisku. Po żadnym z tej trójki nie spodziewam się przełomowego sezonu.

 

W ataku jest oczywiście Tom Brady i już samo to stawia Pats w gronie faworytów. Legendarny QB ma już 35 lat, ale póki co (tfu, tfu) nie zwalnia i wciąż jest jednym z trzech najlepszych rozgrywających w lidze. Nieco gorzej przedstawia się sytuacje przed nim. Do drużyny nie wrócił po kontuzji guard Brian Waters (jeden z dwóch graczy, którzy ustawiają się po bokach centra), świeżo po urazie jest Sebastian Vollmer, który gra najbardziej po prawej O-line, a LT (czyli odpowiednik Vollmera z lewej strony), młody Nate Solder, nie spełnia pokładanych w nim nadziei. W tej sytuacji kibice modlą się, by nic nie stało się pozostałym dwóm filarom OL czyli centrowi Danowi Conolly’emu i guardowi Loganowi Mankinsowi. Niemniej jednak O-line pozostaje największym problemem drużyny.

Z tyłu formacji ofensywnej zniknął BenJarvus Green-Ellis, z powodu swojego przydługiego nazwiska zwany „Kancelarią Prawną” („Lawfirm”), którego przed sezonem skusiły większe pieniądze w Cincinnati. Jego miejsce zajmie najprawdopodobniej drugoroczniak Stevan Ridley, który w preseason pokazał, że może się sprawdzić jako podstawowy RB. Oczywiście w Pats gra biegowa to tylko uzupełnienie dla Toma Brady’ego i jego reciverów, ale dobry RB zmusi obronę by poświęcili mu więcej uwagi, co ułatwi grę podaniową. Co ciekawe przed sezonem Pats podpisali kontrakt z Jeffem Dempsem, który na Olimpiadzie w Londynie zdobył srebro jako członek sztafety 4×100 metrów. Demps nieźle spisywał się w preseason, jednak drużyna umieściła go na liście kontuzjowanych z jakimś wydumanym urazem, co znaczy że nie zobaczymy go w tym roku na boisku.

Jeśli chodzi o reciverów to w Bostonie został fenomenalny duet młodych Tight Endów: Rob Gronkowski i Aaron Hernandez. Obaj są potężni, dynamiczni i świetnie łapią podania, pozwalając Brady’emu gnębić obronę przeciwnika krótkimi podaniami posyłanymi na środek boiska. Choć obu do zakończenia debiutanckich kontraktów pozostało jeszcze parę lat, Patriots już podpisali z nimi długoterminowe umowy, zapewniając sobie ich usługi do 2017 r.

Nowe kontrakty dla tego duetu oznaczają najprawdopodobniej, że nadchodzący sezon jest ostatnim rokiem Wesa Welkera w barwach Pats. Ten specjalista od znajdowania wolnego miejsca w samym środku obrony rywala miał znakomity poprzedni sezon, w którym złapał podania na ponad 1,5 tys. jardów (poza tym jednym nieszczęsnym podaniem w Super Bowl, które w normalnych okolicznościach złapałby 99 razy na 100). Jednak jego dość zaawansowany jak na tę pozycję wiek sprawił, że Patriots nie przedłużyli z nim kontraktu, a jedynie nałożyli na niego roczny franchise tag.

Do grona WR dołączył Brandon Lloyd, który powinien dać Brady’emu to, czego mu brakowało w zeszłym sezonie – szybkiego recivera zasuwającego przy linii bocznej, jakby gonił go sam Ray Lewis. Nowym celem dla Brady’ego będzie też doświadczony TE, który ostatnich kilka sezonów spędził w Minesocie – Visanthe Shiancoe.

Jednocześnie w piątek dość niespodziewanie zwolniony został inny doświadczony WR – Deion Branch, który w zeszłym roku zagrał 18 meczów w pierwszym składzie Patriots i ma na koncie między innymi nagrodę dla MVP Super Bowl XXXIX. Branch słyną zresztą z tego, że najlepszy football gra właśnie w play-offach. Może jednak Pats uznali, że po 11 latach kariery nie zostało w nim już za dużo do wyciśnięcia?

 

W tym sezonie Patriots nie powinni mieć problemów z wygraniem dywizji, bo rywale są wyjątkowo słabi. Także w całej AFC to Pats są głównymi faworytami i drużyną, przez którą trzeba przejść, by wejść do Super Bowl. Jeśli będą potrafili załatać dziury w O-line i ostatniej linii obrony, Tom Brady może wreszcie zdobyć swój upragniony czwarty tytuł. Z ostatniej mistrzowskiej drużyny Pats zostali  już tylko on, Vince Wilfork i trener Belichick.

 

Jeszcze w tym tygodniu artykuł o Green Bay Packers oraz co oglądać w pierwszej kolejce NFL.

Kilka luźnych uwag po weekendzie

1. Tak, wiem, że skończyła się czwarta kolejka preseason w NFL, ale nikt nawet nie udawał, że te mecze mają jakiekolwiek znaczenie. W kilku drużynach na moment pojawili się podstawowi gracze, ale w większości szansę na wykazanie się dostali zawodnicy walczący o ostatnie miejsca w składzie przed obowiązkowym odchudzeniem ich do 53 graczy. W związku z tym nie będę o niej pisał, bo i tak nic ciekawego się nie działo.

2. W sobotę na Stadionie Narodowym w Warszawie reprezentacja Ameryki pokonała Europę 34:7. Ja sam meczu nie oglądałem, bo nie cierpię pokazowych spotkań w stylu różnych meczy gwiazd. Na stadion przyszło 25 tys. ludzi, więc mecz na pewno zrobił dużo dobrego dla promocji footballu w Polsce, niemniej jednak ja poczekam, aż na wiosnę ruszy PLFA nim wybiorę się na krajowe boiska.

Alabama Crimson Tide3. NFL rusza dopiero w tym tygodniu, ale w ostatni weekend wystartowała NCAA. Mistrzowie z Albamy wysłali do NFL całą masę graczy, ale nie wyglądali na ekipę, która straciła połowę podstawowej obrony i najlepszego running backa. Znakomita obrona i konsekwentna ofensywa sprawiły, że w meczu z Michigan szybko zrobiło się 31:0. Potem „Szkarłatny Przypływ” nieco zwolnił tempo, ale i tak ostatecznie rozbili „Rosomaki” 41:14. Odkryciem był T.J. Yeldon. Pierwszoroczniak był najlepszym RB tego spotkania. Przebiegł 111 jardów w 11 próbach i dołożył 1 przyłożenie. Kilka razy po jego akcjach komentatorzy ESPN i autor tego bloga kręcili z niedowierzaniem głowami. To naprawdę rzadki talent na miarę Marka Ingrama i Trenta Richardsona, którzy w ostatnich latach prowadzili Alabamę do mistrzostw NCAA.
Tymczasem USC, główny faworyt do tegorocznego mistrzostwa, rozbił Uniwersytet Hawajów 49:10. Kalifornijczyków prowadził QB Matt Barkley, który podał na 377 jardów i 4 TD. Barkley mógł zgłosić się do draftu i na pewno trafiłby do NFL, ale postanowił wrócić do USC na ostatni sezon i zawalczyć o mistrzostwo. Jest głównym kandydatem do Nagrody Heismana i pierwszego miejsca w przyszłorocznym drafcie.

4. Cardinals wreszcie wybrali pierwszego QB. Wygląda na to, że póki co będzie nim John Skelton. Kibice Arizony najchętniej przepędziliby obu swoich rozgrywających, ale nie ma skąd ściągnąć ich następcy. Wygląda na to, że świetna defensywa Arizony będzie musiała ciągnąć całą drużynę bez wsparcia ofensywy.

5. Maurice Jones-Drew postanowił wrócić do drużyny. Running back Jacksonville Jaguars, najlepszy gracz na tej pozycji w zeszłym roku, domagał się nowego kontraktu, mimo że ze starego zostały mu jeszcze dwa lata. Klub się nie ugiął, a Jones-Drew może zapłacić nawet 1,2 mln $ kar za opuszczenie obozu przygotowawczego. Teraz wrócił, bo w ciągu sezonu każdy tydzień poza drużyną oznaczałby stratę ok. 250 tys. $. Jednak brak okresu przygotowawczego może mu mocno zaszkodzić. Nie zdziwię się, jeśli ten rok okaże się przełomowym w jego karierze, ale w tym negatywnym znaczeniu.

6. Nie zanosi się na szybkie zakończenie lockoutu sędziów w NFL. Wygląda na to, że sezon zaczniemy z ich zastępcami, którzy nie pozostawili najlepszych wrażeń po preseason.

NFL Preseason – tydzień trzeci

Trzecia kolejka preseason traktowana jest przez większość trenerów jako próba generalna przed sezonem zasadniczym. Co prawda rezerwowi dostają swoje szanse, ale to tydzień, w którym podstawowi gracze spędzają na boisku najwięcej czasu. Dla nas kibiców oznacza to, że coraz bliżej sezon zasadniczy, który, przypomnę, startuje w środę 5 września meczem Dallas Cowboys @ New York Giants o godzinie 20.30 ET (2.30 w nocy naszego czasu).

Julio JonesTeraz garść obserwacji z trzeciej serii meczów przedsezonowych:

1. Trwa lockout sędziów.
Liga wciąż nie może dogadać się z sędziami w sprawie nowej zbiorowej umowy pracy. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach obie strony obwiniają się o obstrukcję i deklarują chęć znalezienia wyjścia, ale w tej sytuacji to chyba jednak liga bierze sędziów na przeczekanie. Tak czy inaczej wszyscy mają nadzieję, że szybko dojdzie do porozumienia, bo sędziowie zastępczy popełniają stanowczo za dużo błędów.

2. Julio Jones szaleje
Wygląda na to, że drugoroczny WR Atlanty, Julio Jones, ma ochotę dołączyć do grona elitarnych reciverów. Już sezon debiutancki miał znakomity, a wydaje się, że jest w jeszcze lepszej formie. Atak podaniowy Atlany może jeszcze nie dorównuje Patriots, Saints czy Packers, ale zbliża się do tego poziomu. Tyle tylko że Falcons już od kilku lat po świetnym sezonie zasadniczym dają plamę w play-off i nic nie wskazuje, by ten rok miał coś zmienić.

3. Brady w opałach
Patriots liczyli, że po załataniu dziur w obronie zdołają zdobyć upragniony czwarty tytuł mistrzowski. Tymczasem ku ich zaskoczeniu problemy ma O-line. W meczu z Tampa Bay, którzy nie mają jakiejś genialnej defensywy, Tom Brady niemal bez przerwy znajdował się pod presją. Mam nadzieję, że powrót Sebastiana Vollmera po kontuzji sprawi, że formacja odzyska dawny blask. Tackle Nate Solder, którego Pats wybrali w pierwszej rundzie draftu 2011, chyba nie nadaje się do gry w NFL.
Problem O-line jest tym poważniejszy, że Tom Brady nie należy do szybkich rozgrywających, którzy potrafią umknąć pościgowi rywala. On potrzebuje raczej kilku sekund spokoju w kieszeni, by posłać swoje zabójczo skuteczne podania do reciverów. Jeśli nie będzie miał tego czasu, ucierpi cała ofensywa Pats. Na szczęście wygląda na to, że Steven Ridley będzie w stanie przejąć obowiązki pierwszego RB Patriots, co trochę ułatwi życie Brady’emu.

4. Nowa siła w Seattle?
Czy Seattle Seahawks mogą być czarnym koniem ligi? Chyba jeszcze nie w tym roku, ale po cichu zbudowali świetną obronę. Z kolei w ataku mają jednego z najlepszych RB ligi Marshawna Lyncha, a niespodziewany talent objawił wzięty w trzeciej rundzie QB Russel Wilson, który tym samym staje się dziesiątym debiutantem lub drugoroczniakiem, który poprowadzi atak zespołu NFL od pierwszej kolejki. Matt Flynn, któremu Seahawks zapłacili sporo pieniędzy, będzie się musiał pogodzić z rolą rozgrywającego. Seattle grają w dość słabej dywizji, więc może zawalczą o dziką kartę, bo 49ers wydają się jednak być poza zasięgiem.

5. Nick Foles sensacją w Philly
A jeśli o debiutantach na rozegraniu mowa, to w Philadelphii niemałą sensację wywołał Nick Foles, wzięty w trzeciej rundzie przez Eagles. Jak na razie spisuje się lepiej nawet od podstawowego rozgrywającego Michaela Vicka. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie wyśle lidera tej drużyny na ławkę, poza tym to dopiero preseason. Jednak przy podatności na kontuzje Vicka dobry rezerwowy QB jest dla Eagles na wagę złota.

6. Luck vs RG3
W trzeciej kolejce preseason po raz pierwszy w NFL stanęli naprzeciw siebie dwaj rozgrywający wybrani z dwoma pierwszymi numerami tegorocznego draftu. Górą był RG3, którego Redskins wygrali 30:17. Jednocześnie mecz pokazał to, co wszyscy przypuszczali: Griffinowi będzie łatwiej, bo ma większe wsparcie reszty drużyny.

7. Bills zaczynają się i kończą na D-line
Pierwsza linia obrony Bills, tak jak przypuszczano, sieje spustoszenie wśród rywali. Tylko co z tego, skoro ostatnia linia obrony spisuje się znacznie słabiej, a  atak w ogóle nie istnieje? W akcie desperacji Bills ściągnęli z Seattle Tavarisa Jacksona, który będzie konkurował z Ryanem Fitzpatrickiem o miano pierwszego QB, ale dla obu tych graczy przeciętność to szczyt możliwości.

8. Co z O-line Steelers?
Pittsburgh wzmocnił ochronę dla Bena Rothlisbergera w drafcie, ale i tak O-line pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo poważnej kontuzji doznał wybrany w pierwszej rundzie tegorocznego draftu David DaCastro, który miał być jej nowym filarem. Co prawda obrona Steelers potrafi wygrywać mecze nawet pod nieobecność Big Bena, którego styl gry naraża na kontuzje, ale jednak bez swojego podstawowego QB Pittsburgh ma poważne problemy.

9. Kontuzja Janikowskiego
Niepokojące wieści doszły nas z Oakland, gdzie gra nasz rodzynek w NFL, Sebastian Janikowski. Polski kopacz doznał kontuzji uda, gdy próbował złapać przeciwnika wykonującego akcję powrotną po jego odkopnięciu.  Na szczęście Raiders donoszą, że Janikowski powinien być gotowy na start sezonu zasadniczego.

 

Przed nami ostatnia kolejka preseason, tym razem wyjątkowo rozgrywana środa-czwartek. A potem pogrążamy się w pięciu miesiącach footballowego szaleństwa!

Jeszcze przed startem sezonu zasadniczego przedstawię dokładniej sytuację moich Patriots i Packers, a także opiszę jak można w Polsce oglądać NFL. Zapraszam do odwiedzania bloga!

Idzie młodość

Zasygnalizowałem już w obserwacjach z drugiej kolejki preseason, że coraz więcej drużyn w lidze powierza stery swojej ofensywy młokosom. W tym sezonie aż dziewięć drużyn będzie prowadzonych przez rozgrywających, którzy zostali wybrani w drafcie 2011 lub 2012. Dodatkowo jeden QB z draftu 2010 będzie pierwszym rozgrywającym swojego zespołu (Sam Bradford w Rams), a dwóch jego kolegów z tego samego draftu walczy o miejsce w podstawowym składzie (Tim Tebow z Jets, który w zeszłym sezonie był pierwszym QB w Broncos i John Skelton z Cardinals).

Cam NewtonOd pięciu lat QB wybrany jako pierwszy w danym drafcie gra w pierwszym składzie swojej drużyny od początku sezonu. Z 20 rozgrywających wybranych w pierwszej rundzie siedmiu ostatnich draftów aż 18 zagrało w pierwszym składzie przynajmniej raz w ciągu swojego debiutanckiego sezonu. Dwóch pozostałych zadebiutowało jako pierwszy QB w drugim sezonie.

A jeszcze niedawno uważano, że nawet największy talent na tej pozycji powinien spędzić kilka lat na ławce pod opieką bardziej doświadczonego QB. Aaron Rodgers przez trzy lata grzał ławkę w Green Bay Packers, ucząc się od Brett Farve’a. Tom Brady zadebiutował w lidze 2001 r. po kontuzji Drew Bledsoe, ale Bill Belichick przyznał w jednym z wywiadów, że gdyby nie jego krótki staż dostałby tę pozycję jeszcze przed sezonem.

Co więc się zmieniło? Przede wszystkim sam football. QB jest znacznie bardziej chroniony, mniej narażony na ostre zagrania obrońców, co ułatwia młodym zawodnikom wejście w ligę. Także football akademicki zbliżył się do NFL. Wielu koordynatorów z ligi zostało skuszonych przez drużyny akademickie wielkimi pieniędzmi i swobodą na pozycji głównego trenera. Ci w zamian zaczęli stosować skomplikowane profesjonalne schematy znane im z NFL. To sprawia, że do ligi coraz rzadziej trafiają utalentowani rozgrywający, którzy nigdy w życiu nie widzieli obrony Tampa 2 (mieszanina strefy z każdy swego) ani nie grali niczego bardziej skomplikowanego niż atak opcją (QB biegnie z piłką i patrzy co się przed nim dzieje, może biec sam dalej lub odrzucić, przypomina trochę akcję z rugby). Większość tych wybieranych wysoko w drafcie ma za sobą grę w systemie zbliżonym do profesjonalnego.

 

Przyjrzyjmy się dokładniej tym dziewięciu młokosom, którzy poprowadzą ofensywy NFL w tym roku. Kolejność określa moje przewidywania co do ich sukcesów w tym roku. Kursywą tegoroczni debiutanci.

 

1. Cam Newton (Carolina Panthers)

W zeszłym sezonie: 310/517, 4051 jardów, 21 TD, 17 INT, 14 TD biegowych, Ofensywny Debiutant Roku

Newton, pierwszy numer ubiegłorocznego draftu, ma okazję redefiniować pozycję QB w footballu. Potężny facet, niezwykle szybki i sprawny, trudny do zatrzymania w akcjach biegowych, a jednocześnie dysponujący niezłym podaniem. W swoim debiutanckim sezonie pobił większość rekordów Paytona Manninga, a jego 14 TD biegowych jest rekordem NFL dla rozgrywającego. Co prawda popełnił swoją porcję błędów, kilka głupich strat, ale przez to musi przejść każdy debiutant. Oglądałem w zeszłym roku kilka jego meczów i muszę powiedzieć, że kilka razy obserwowałem jego poczynania z szeroko otwartymi ze zdumienia ustami. Do tej pory brakowało mu wsparcia poza Stevem Smithem, ale w tym roku powinno być lepiej, zwłaszcza w obronie.

Jeśli nie spowolnią go kontuzje, może stać się jednym z najwybitniejszych QB w historii. I pomyśleć, że przed draftem wielu uważało, że nie ma niezbędnych umiejętności, by odnieść sukces na poziomie NFL.

W tym roku Newton powinien zrobić kolejny krok naprzód, ale drużyna wciąż jest za słaba, by w trudnej NFC South awansować do play-off. Ale wszystko przed nimi, bo mają rozgrywającego, który wkrótce dorówna Brady’emu, Rodgersowi czy Breesowi.

 

2. Andy Dalton (Cincinnati Bengals)

W zeszłym sezonie: 300/518, 3398 jardów, 20 TD, 13 INT

Po Newtonie zdecydowanie najlepszy QB z draftu 2011. Nie spodziewano się po nim wiele, ale uciszył krytyków. Dalton nie jest aż tak silny i dynamiczny jak Newton, ma też mniej siły w ramieniu, co utrudnia mu dalekie podania (choć w tegorocznym preseason pokazał, że nad tym pracował). Nie demonstruje tylu zachwycających zagrań, jest jednak od Newtona spokojniejszy i popełnia mniej błędów. Na boisku rzadko robi rzeczy wielkie, ale często dokładnie to, czego potrzebuje drużyna. W nowym sezonie będzie musiał wziąć na siebie większą odpowiedzialność, choć ma o tyle łatwo, że pomaga mu znakomity WR A. J. Green (jedyny konkurent Newtona do zeszłorocznej nagrody Ofensywnego Debiutanta Roku), a obrona należy do ligowej czołówki.

Dalton zapewne zawsze pozostanie nieco w cieniu Newtona, ale ma potencjał, by stać się graczem klasy Eli Manninga. Przewidywałem, że Bengals wygrają w tym roku dywizję i zdania nie zmieniam.

 

3. Andrew Luck (Indianapolis Colts)

W zeszłym sezonie: 288/404, 3517 jardów, 37 TD, 10 INT, przegrana w Fiesta Bowl, drugie miejsce w głosowaniu na nagrodę Heismana (Uniwersytet Stanforda)

Andrew Luck uważany jest za największy talent na tej pozycji od kilkunastu lat. Tyle tylko, że musi zastąpić w Colts samego Paytona Manninga. To ogromna presja, która spoczywa na tym młodym graczu, tym bardziej że wokół siebie ma głównie młodych graczy i w praktyce od początku będzie liderem tej drużyny.

Będzie mu tym trudniej, że na uczelni miał rewelacyjną O-line oraz znakomitą grę biegową, która ułatwiała mu grę górą. Jednak już pierwsze jego podanie w NFL zakończyło się 63-jardowym przyłożeniem. Jeśli ktoś ma zastąpić Paytona Manninga to właśnie on, ale pierwszy sezon będzie miał ciężki, ze względu na słabość drużyny.

 

4. Jake Locker (Tennessee Titans)

W zeszłym sezonie: 34/66, 542 jardy, 4 TD, 0 INT, 5 meczów, wszystkie z ławki

Jak do tej pory Locker pokazywał się z dobrej strony, gdy musiał zastępować weterana Matta Hasselbecka. Teraz od pierwszej kolejki drugoroczniak będzie musiał poradzić sobie z presją spoczywającą na podstawowym rozgrywającym. Na pewno ma potencjał, potrafi dobrze podać i zrobić coś z niczego, ale brakuje mu regularności co odbija się w słabym procencie udanych podań. Mimo to uważam, że ma przed sobą niezły sezon, bo gra w relatywnie słabej dywizji i ma wokół siebie niezłych partnerów, którzy pomogą mu zamaskować niedostatki własnej gry. Uważam jednak, że powyżej poziomu Matta Ryana się nie wzbije.

 

5. Robert Griffin III (Washington Redskins)

W zeszłym sezonie: 291/402, 4293 jardy, 37 TD, 6 INT, zdobywca Nagrody Heismana, zwycięzca Alamo Bowl (Uniwersytet Baylor)

Czy będzie nowym Michaelem Vickiem czy nowym Camem Newtonem? Jest porównywany do obu tych graczy, ale z tego co widziałem w jego kilku meczach na Uniwersytecie Baylor bliżej mu do Newtona. Numery jakie wykręcał w zeszłym sezonie przypominają trochę zeszłoroczne statystyki Aarona Rodgersa, ale czy będzie potrafił przejść na wyższy poziom? W Waszyngtonie ściągnięto mu kilka potencjalnych celów, ma niezłą obronę, ale Redskins jako całość raczej mnie nie przekonują. Griffin ma szansę pokazać się z dobrej strony, ale wydaje mi się, że jego sezon może być długi i ciężki.

 

6. Brandon Weeden (Cleveland Browns)

W zeszłym sezonie: 379/522, 4328 jardów, 37 TD, 13 INT, wygrana w Fiesta Bowl (Oklahoma State)

Jak do znudzenia powtarzają wszyscy (w tym ja) facet ma już 28 lat, bo zamiast iść do college’u grał zawodowo w baseball. Dlatego musi od razu odnieść sukces. Jednak pierwszy sezon będzie dla niego ciężki. Nie żeby on sam był słaby. Co prawda to typowy rozgrywający podaniowy, niepewnie czujący się poza kieszenią, ale jego wiek pozwala mu być spokojniejszym na boisku. Gorzej, że wokół siebie ma słaby zespół. Cała nadzieja w Trencie Richardsonie. Jeśli rookie RB dojdzie do siebie po artroskopii kolana, to mocno odciąży Weedena. QB Browns ma szansę stać się pierwszym rozgrywającym tego klubu od wielu lat, który zagrzeje tam miejsca na dłużej, ale nie sądzę, by awansował do grona największych gwiazd ligi.

 

7. Blaine Gabbert (Jacksonville Jaguars)

W zeszłym sezonie: 210/413, 2214 jardów, 12 TD, 11 INT

Gabbert po fatalnym zeszłym sezonie ma ostatnią okazję, by pokazać, że może grać dobrze na poziomie NFL. Wydaje mi się, że ją wykorzysta. Wszyscy w klubie twierdzą, że Gabbert opanował nerwy na boisku, które powodowały wiele jego nietrafionych decyzji i wręcz głupich zagrań. Jeśli to faktycznie prawda, to QB Jags ma szansę na porządny sezon, jednak pod dwoma warunkami. Justin Blackmoon musi okazać się równie dobrym WR jak w Oklahomie, a Maurice Jones-Drew musi skończyć wygłupy z renegocjacją kontraktu, do końca którego zostały mu jeszcze dwa lata i wreszcie wrócić do drużyny. Bez gry biegowej Gabbert może zostać zmasakrowany przez obronę rywali.

 

8. Ryan Tanehill (Miami Dolphins)

W zeszłym sezonie: 327/531, 3744 jardy, 29 TD, 15 INT (Texas A&M)

W Tannehilla w Miami wierzą jak w Dana Marino. Ale Tannehill to chyba nie jest gracz tego formatu. Nawet niezły preseason niczego nie dowodzi. Zobaczymy jak zniesie pojedynki z D-line Bills, obroną Jets czy widok Toma Brady’ego po drugiej stronie boiska. Na uczelni dwa lata był WR, dopiero od dwóch lat gra jako QB i chyba brak mu jednak doświadczenia. Z reguły przynajmniej jeden rozgrywający wybrany w pierwszej rundzie draftu okazuje się klapą. Ja stawiam na Tanehilla.

 

9. Christian Ponder (Minnesota Vikings)

W zeszłym sezonie: 158/291, 1853 jardy, 13 TD, 13 INT

Ponder łączony jest z Gabbertem, podobnie jak Newton z Daltonem. Jednak to połączenie nie jest pozytywne. Obaj zostali wybrani w pierwszej rundzie draftu 2011 i obaj zawalili swój debiutancki sezon. Obaj mają w swoich drużynach elitarnych RB, którzy mogliby ich odciążyć, ale w przeciwieństwie do zawodnika Jags, który walczy o nowy kontrakt, RB Vikings, Adrian Peterson, leczy bardzo poważną kontuję więzadeł. Lekarze twierdzą, że Peterson wróci na sezon zasadniczy, ale nie wiadomo w jakiej formie. Ponder nie dostał w drafcie nowej zabawki w korpusie reciverów, a dodatkowo do Patriots odszedł doświadczony TE Visanthe Shiancoe. Na pocieszenie Vikings wzięli w drafcie LT Matta Kalila, który powinien wreszcie sprawić, że Ponder nie będzie musiał się nerwowo oglądać przez lewe ramię, by sprawdzić, czy nie szarżuje na niego stamtąd obrońca rywala. Nie wróżę jednak rozgrywającemu Vikings sukcesu. Raczej skończy jak Colt McCoy albo Vince Young.

NFL Preseason – tydzień drugi

Za nami druga kolejka meczów przedsezonowych w NFL. Jesteśmy już na półmetku (a nawet dalej, jeśli liczyć Hall of Fame Game) i coraz bliżej tego wspaniałego dnia, kiedy na boisko wybiegną gracze w pierwszym meczu, który będzie miał znaczenie (a przypomnę, że sezon 2012 rusza w NFL 5 września, gdy w Nowym Jorku spotkają się miejscowi Giants i Dallas Cowboys).

Druga kolejka meczów przedsezonowych nieco bardziej przypomina normalny football. Z reguły podstawowi gracze rozgrywają minimum jedną kwartę, a kibice są w stanie wstępnie określić na kogo można liczyć w nadchodzącym sezonie. Ale uwaga, nie należy uważać tych wniosków za ostateczne, w meczach przedsezonowych drużyny nie korzystają z najsilniejszych wariantów obronnych i ofensywnych, by nie ujawniać za dużo rywalom.

 

Ryan Tannehill1. Idzie młodość

Aż 9 z 32 klubów NFL będzie w tym sezonie miało na pozycji podstawowego QB debiutanta lub drugoroczniaka. Jeszcze dziesięć lat temu dominowała opinia, że rozgrywający akademicki potrzebuje przynajmniej dwóch lat na ławce rezerwowych, by dojrzeć do gry w NFL. Do tej pory wiedzieliśmy o siedmiu zespołach, które powierzyły kierowanie ofensywą młokosom. Były to: Indianapolis Colts (debiutant Andrew Luck), Washington Redskins (debiutant Robert Griffin III), Cleveland Browns (debiutant Brandon Weeden), Carolina Panthers (drugoroczniak Cam Newton), Jacksonville Jaguars (drugoroczniak Blaine Gabbert), Minnesota Vikings (drugoroczniak Christian Ponder) i Cincinnati Bengals (drugoroczniak Andy Dalton). W tym tygodniu dołączyli do nich tegoroczny debiutant Ryan Tannehill (Miami Dolphins) oraz drugoroczniak Jake Locker (Tennessee Titans), którzy zostali ogłoszeni przez swoich trenerów podstawowymi QB. O tej grupie napiszę jeszcze w tym tygodniu.

 

2. Bill Belichick i Mike McCarthy nie pokazują kart

Najważniejsi zawodnicy Patriots znów nie pojawili się na boisku. Belichick nigdy nie lubił odsłaniać swoich tajemnic, a teraz jeszcze czekają ich trzy mecze przedsezonowe w dziesięć dni. Jednak już widać, że defensywa powinna się poprawić. Więcej o Patriots napiszę przed startem sezonu zasadniczego.

Także McCarthy trzyma na ławce Aarona Rodgersa, któremu dał pograć tylko przez chwilę oraz większość podstawowych graczy. Packers również poświęcę osobny wpis jeszcze przed 9 września.

 

3. Kolb czy Skelton?

W Arizonie trwa walka o pozycję pierwszego QB przypominająca wyścig ślimaków. Zarówno Kevin Kolb jak John Skelton robią wszystko, by zrazić do siebie trenerów i kibiców fatalną grą. Jak na razie więcej w tym kierunku robi Kolb, więc to chyba Skelton zostanie pierwszym rozgrywającym Cardinals.

 

4. Quo vadis Jets?

New York Jets jak na razie zdobyli  w preseason dziewięć punktów i ani jednego przyłożenia. Obaj rozgrywający spisują się fatalnie, a gra biegowa jest równie słaba jak u Patriots. Tyle tylko, że w Bostonie mają Brady’ego, a Jets podobno mieli opierać się na fizycznej grze biegowej. Obrona nowojorczyków również chyba wzięła wolne w preseson. Wygląda na to, że trener Rex Ryan powinien zacząć poważnie obawiać się o swoją pracę. Co mnie osobiście bardzo cieszy, bo nie znoszę faceta.

 

5. Payton Manning Show?

Payton Manning jak na razie wygląda dość solidnie, ale do dawnego Paytona Manninga sporo mu jeszcze brakuje. Ewidentnie nie doszedł jeszcze do siebie po operacji szyi. Pytanie czy kiedykolwiek dojdzie. Na plus można mu zapisać fakt, że obrona Seahawks dopadła go kilka razy i nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Czy jednak będzie tak samo, gdy 9 września zaszarżują na niego obrońcy Steelers?

 

6. Czy Michael Vick jest odpowiedzią?

Szalenie efektowny QB Philadelphii Eagles doznał drugiego urazu w drugim meczu przedsezonowym. Tym razem obrońcy Patriots stłukli mu żebra. Na szczęście dla niego okazało się, że kości są całe, ale powróciły pytania o odporność Vicka, który tylko raz w ciągu dziewięciu lat swojej kariery zdołał rozegrać pełny sezon bez kontuzji. Jak na gracza na tej pozycji jest dość drobny, a jego styl, obejmujący częste akcje biegowe i długie przetrzymywanie piłki sprawia, że jest podatny na urazy. To już chyba ostatnia szansa, by Vick udowodnił, że jest w stanie poprowadzić swoją drużynę do sukcesów nie w pojedynczych meczach, ale w całym sezonie.

 

Lista kontuzjowanych:

– Austin Collie, podstawowy WR Indianapolis Colts, zszedł z boiska z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Jeśli byłaby to prawda, to Collie doznałby już czwartego wstrząśnienia w ciągu ostatniego półtora roku. To dopiero jego czwarty sezon w lidze, ale może być zmuszony przedwcześnie skończyć karierę

– Dre Kirkpatrick wraca do zdrowia – znakomity CB z Alabamy, wybrany w pierwszej rundzie draftu przez Cincinnati Bengals, może wracać do treningów. Na pewno wzmocni to obronę Bengals, która i tak jest uważana za bardzo dobrą

– Gerald McRath, LB Tennessee Titans, będzie musiał przejść operację kolana i nie zobaczymy go w tym sezonie na boiskach. Przez trzy lata w Titans był ważnym graczem w sytuacjach specjalnych (Punty, Kick-offy czy Field goale) oraz istotnym rezerwowym