Preseason NFL – pierwsza kolejka

Pierwsze mecze przedsezonowe traktowane są w NFL jako trochę poważniejsze treningi. Największe gwiazdy z reguły pojawiają się na boisku tylko na kilka akcji. To jest czas dla zmienników i debiutantów. Wróżenie z meczów przedsezonowych, zwłaszcza pierwszych, to trochę wróżenie z fusów, ale mimo to kilka obserwacji można było poczynić.

 

1. Andrew Luck może być nowym Paytonem Manningiem

Pierwsze podanie Lucka w barwach Colts zakończyło się 63-jardowym TD. Wow! Fakt, że samo podanie przeleciało dwa jardy na prostej zasłonie do RB, który zrobił resztę roboty, ale efekt i tak jest zabójczy. A poza tym Luck podał w tym meczu na przeszło 160 jardów i 2 TD i miał sporo niezłych akcji co dobrze wróży przyszłości Colts.

 

RG32. Robert Griffin III i powiew optymizmu w Waszyngtonie

Rozgrywający wybrany w tegorocznym drafcie zaraz po Andrew Lucku także zaliczył udany debiut. Kilka dobrych podań, udany bieg i spokojnie obserwował poczynania kolegów z ławki. Jak na razie nieźle.

 

3. Ryan Tannehill zaskoczył fanów Miami

Ósmy numer draftu zagrał bardzo solidny mecz. Wobec operacji kolana Davida Garrarda może się okazać, że to Tannehill, uznawany za „projekt”, czyli talent, który wymaga jeszcze pracy, będzie pierwszym QB Dolphins w tym roku.

 

4. Czy odżyje dyskusja o pozycji pierwszego QB w Cleveland?

Brandon Weeden zanotował słaby występ. Colt McCoy zagrał całkiem nieźle. Jednak o niczym to nie świadczy. Po zeszłorocznym preseason wszyscy uznali, że McCoy ma przed sobą przełomowy sezon, a jak było wszyscy wiedzą. A jak nie wiedzą niech nie sprawdzają. Nie warto.

 

5. Steelers mają kłopoty

Big Ben Roethlisberger ledwo wyleczył kostkę, już ma problemy z barkiem. Co prawda poziom odporności na ból ma wyższy niż wszystkie Terminatory razem wzięte, ale i tak przydałaby u się dobra O-line. Tymczasem zagra w niej dwóch debiutantów, w tym na kluczowej pozycji Left Tackle. Grający na tej pozycji w pierwszym meczu przedsezonowym Mike Adams doznał kontuzji kolana, a wcześniej spisywał się katastrofalnie. Nieco lepiej, choć wciąż słabo grał drugi debiutant OG David DeCasto. Na domiar złego doświadczony LB James Harrison będzie miał operację kolana. Mike Tomlin ma powody do zmartwień.

 

6.  QB. z Arizony poszukiwany

Jak na razie obaj rozgrywający Cardinals spisują się tak, jakby za wszelką cenę chcieli uniknąć nominacji do pierwszego składu. Kolb i Skelton w obecnej formie nie nadawaliby się nawet na rezerwowych QB w większości drużyn.

 

7. 3:0

Takim wynikiem zakończył się mecz Dallas Cowboys i Oakland Raiders. Carson Palmer, za którego Raiders oddali wybór w pierwszej rundzie tegorocznego draftu i warunkowy drugiej rundy w przyszłorocznym, znów udowodnił jak fatalna to była decyzja. Tony Romo spędził na boisku chyba najwięcej czasu z podstawowych QB w całej lidze, ale i tak niczym się nie wykazał, zdobywając jedynie jedną pierwszą próbę w jedenastu akcjach. Przez cały mecz obie ekipy dotarły do Red Zone (ostatnie dwadzieścia jardów przed polem punktowym rywali) tylko po razie, a w sumie nie zgromadziły nawet 500 jardów w ofensywie. Przypomnę tylko, że w zeszłym roku kilku QB było w stanie zgromadzić 500 jardów w jednym meczu samymi akcjami podaniowymi.

 

Lista kontuzjowanych

– Ryan Mathews, podstawowy RB San Diego Chargers, złamał obojczyk przeciwko Packers i czeka go 4-6 tygodni przerwy

– jeśli o Packers mowa, to WR Greg Jennings doznał wstrząśnienia mózgu, filar obrony LB Desmond Bishop zerwał więzadła i nie wiadomo czy w ogóle pojawi się w tym sezonie na boisku, a wszyscy trzej RB Packers mają mniej lub bardziej poważne urazy; w Green Bay w akcie desperacji podpisali kontrakt z weteranem Cedriciem Bensonem, ale ten już chyba nie ma za wiele pary; jedynym pocieszeniem dla nas, kibiców Packers, jest to, że ostatni raz taki szpital w drużynie był dwa lata temu, gdy Green Bay wygrało Super Bowl

– Pat Angerer, LB Indianapolis Colts i najlepszy tackler drużyny w zeszłym roku uszkodził stopę i ma z głowy 4-6 tygodni

– Travelle Wharton, podpora OL Cincinnati Bengals uszkodził sobie kolano i ma sezon z głowy; w meczu z New York Jets jeszcze trzech innych podstawowych zawodników Bengals doznało mniej lub bardziej poważnych urazów

– Brian Urlacher, LB Chicago Bears i niekwestionowany lider ich defensywy będzie miał artroskopię kolana, które nie leczy się tak szybko jak powinno; jego powrót zapowiadany jest na start sezonu zasadniczego, ale jeszcze niedawno zapewniano, że Urlacher przepracuje cały okres przygotowawczy

Źle się dzieje w Cleveland

Po wielu chudych latach w Cleveland wreszcie zapanował nastrój optymizmu. Nie na długo. Browns nie zagrali jeszcze ani jednego meczu w tym sezonie, ale z dobrych humorów kibiców nie pozostało zbyt wiele. Ale zacznijmy od początku.

Cleveland Browns logoW kwietniu Cleveland wybierało w pierwszej rundzie draftu aż dwa razy. Z trójką wzięli RB Trenta Richardsona, uznawanego za jednego z najbardziej utalentowanych graczy na tej pozycji w ostatnich latach. Z kolei z numerem 22 wybrali rozgrywającego z Oklahoma State, Brandona Weedena. Na początku sierpnia zespół kupił miliarder Jimmy Haslam III, który przejął ekipę po Randym Lernerze, który z kolei odziedziczył zespół po ojcu, ale nie za bardzo angażował się w działalność klubu. Wydawało się, że Browns zaczynają nową erę z nowym właścicielem u steru i dwoma nowymi filarami ofensywy.

Wszystko zaczęło się sypać jeszcze na wiosnę. Najpierw filar obrony, doświadczony LB Scott Fujita, został zawieszony na trzy pierwsze kolejki sezonu zasadniczego za swój udział w aferze z płaceniem za uszkadzanie rywali w czasach, gdy był jeszcze graczem Saints. Potem drugi filar defensywy, NT Phil Taylor zerwał mięsień piersiowy, przeszedł operację i nie wiadomo czy w ogóle pojawi się na boisku w tym sezonie. Z kolei na początku okresu przygotowawczego atmosferę w drużynie popsuł QB Colt McCoy, niezadowolony z namaszczenia Weedena na pierwszego rozgrywającego. McCoy oburzał się w mediach, że nie dostał szansy na uczciwą rywalizację, jakby zapomniał już, że gdyby przez dwa ostatnie lata, gdy prowadził ofensywę Browns, miał jakiekolwiek przebłyski wysokiej formy, klub w ogóle nie sięgnąłby po Weedena.

Teraz spadły na nich dwa kolejne ciosy. Najpierw najlepszy gracz ostatniej linii obrony, Joe Haden, zawalił test antydopingowy i najprawdopodobniej odpocznie cztery pierwsze mecze sezonu. Teraz okazuje się, że Richardson musi przejść artroskopię kolana, podczas której zostaną usunięte odpryski chrząstki. Klub zapewnia, że uraz Richardsona nie jest poważny i wystarczy kilka tygodni przerwy, ale wszyscy, którzy uprawiają sport świetnie wiedzą, że kilka straconych w okresie przygotowawczym tygodni potrafi odbijać się negatywnie na całym sezonie. Ponadto Richardson już kilkakrotnie miał poważne urazy tego samego kolana, co napawa kibiców jeszcze większym niepokojem.

Niepokój jest tym bardziej uzasadniony, że to na Richardsonie miała opierać się gra ofensywna Browns. Rozgrywający, nawet tak dojrzały jak Weeden, potrzebuje czasu, by dostosować się do poziomu NFL, zwłaszcza że w drużynie nie ma dobrych WR. Tymczasem RB przechodzi z jednego systemu do drugiego bardzo płynnie, dlatego to właśnie Richardson miał w tym roku ponosić większą odpowiedzialność.

 

W tej sytuacji dobry start Cleveland w jednej z najsilniejszych dywizji NFL, i tak mocno wątpliwy, stał się niemal niemożliwy. Jednak nie ma tego złego. Jeśli Browns będą wybierać wysoko w drafcie również w przyszłym roku to może wreszcie zdołają wywalczyć upragniony awans do play-off po raz drugi od powrotu do NFL w 1999 r. Jednak ten sezon dla Browns zapowiada się tak jak zwykle – fatalnie.

Pierwszy mecz preseason Browns grają w nocy z piątku na sobotę (naszego czasu) z Detroit Lions. Sezon zasadniczy zaczną 9 września, gdy do Cleveland przyjeżdżają Philadelphia Eagles.

Football is back!

New Orleans Saints v Arizona CardinalsKibice NFL wreszcie się doczekali. Po długim offseason zawodnicy wreszcie wrócili na boiska. Na razie rozpoczął się preseason. To ciekawy czas. Podstawowi zawodnicy wychodzą na jedną-dwie serie, nie wysilają się specjalnie i szybko schodzą z boiska. Po co więc w ogóle te mecze? Przyczyn jest kilka:

– trenerzy mają czas na sprawdzenie nowych zagrywek oraz wprowadzenie w nich ostatnich zmian przed sezonem

– debiutanci mają okazję udowodnić, że nie znaleźli się w tej lidze przypadkiem

– rezerwowi dostają czas, by pokazać trenerom, że zasługują na miejsce w podstawowym składzie

– po preseason drużyny muszą ograniczyć składy do 53 graczy; w tej chwili wszystkie mają więcej, więc spora część zawodników dosłownie walczy o swoją pracę

 

Tradycyjnie każdy zespół w NFL gra cztery mecze przedsezonowe. Wyjątkiem są dwie ekipy, które grają w Pro Football Hall of Fame Game, czyli meczu z okazji wprowadzenia do Galerii Sław nowych członków. Ten mecz odbywa się tydzień przed pierwszą pełną kolejką meczów przedsezonowych.

Tegoroczny miał miejsce w niedzielę wieczorem (amerykańskiego czasu), a zmierzyli się w nim New Orleans Saints i Arizona Cardinals.

Saints mają w tym sezonie wiele do udowodnienia, ale nie wysilali się specjalnie. Pierwszy skład ofensywny znalazł się na boisku tylko na jedną serię. Drew Brees szybko przeprowadził kolegów przez całą długość boiska, a całość 1-jardowym biegiem wykończył Mark Ingram, po czym chłopaki obserwowali z boku poczynania kolegów walczących o miejsce w składzie.

Znacznie ciekawiej było po drugiej stronie, gdzie o miano podstawowego QB Cardinals rywalizują Kevin Kolb i John Skelton. Pierwsza runda dla młokosa Skeltona. Kolb właściwie oddał ją walkowerem. Jego pierwsze podanie poszybowało w ręce defensywy Saints, a chwilę później zszedł z boiska z poobijanymi żebrami i bilansem podań 1/4 na 4 jardy. Skelton nie błyszczał, ale robił swoje.

Mecz prowadzili sędziowie z NCAA, bowiem sędziowie NFL i liga negocjują właśnie nowy zbiorowy układ pracy bez którego sędziowie nie mogą pracować. Wszyscy mają nadzieję, że szybko się dogadają, bo forma ich zastępców nie była najlepsza.

A, z kronikarskiego obowiązku: Saints wygrali 17:10.

Już w najbliższy weekend pierwsza pełna kolejka meczów przedsezonowych.

NFL przed sezonem – NFC South i NFC West

Czy 49ers znowu zdominują NFC West? Czy Falcons zdołają osiągnąć coś poza sezonem zasadniczym? Czy Cam Newton wejdzie na następny poziom? Jak na zawieszenia kluczowych osób w drużynie zareagują Saints?

 

NFC SOUTH

Jimmy GrahamNew Orleans Saints mieli bardzo ciężki offseason. Będą musieli radzić sobie cały sezon bez głównego trenera Seana Paytona i kapitana defensywy Jonathana Vilmy. Za pięć tygodni karę zawieszenia rozpoczyna Joe Vitt, pełniący tymczasowo funkcję głównego trenera i wciąż nie wiadomo kto go zastąpi. W tej sytuacji nie wiadomo na co tak naprawdę stać Saints. Z jednej strony ekipa ta otrzymała naprawdę mocne ciosy, a ze względu na kary nałożone przez NFL i zeszłoroczny transfer, który pozwolił im wziąć w drafcie Marka Ingrama, ich tegoroczny zestaw debiutantów nie jest specjalnie imponujący (wybierali dopiero w trzeciej rundzie). Jednak to wciąż znakomita drużyna, prowadzona przez ofensywnego MVP zeszłego sezonu Drew Breesa. Znakomity QB ma do dyspozycji niezły korpus WR, a przede wszystkim niezwykle atletycznego TE Jimmy’ego Grahama. Do tego wspiera ich Darren Sproles, który w zeszłym roku pobił rekord zdobytych jardów „w każdy sposób” czyli w sumie w akcjach podaniowych, biegowych i powrotnych. W Nowym Orleanie mają też nadzieję, że wreszcie na miarę potencjału, który prezentował w Alabamie zagra Ingram. Nie można również zapominać o najlepszej w lidze O-Line, która pozwoliła Breesowi zostać w zeszłym roku rekordzistą pod względem ilości jardów podaniowych w jednym sezonie. Nieco gorzej wygląda sytuacja w defensywie, zwłaszcza bez Vilmy. Co prawda Saints sprowadzili kilku free agents, spośród których największą renomą cieszy się LB Curtis Lofton, szykowany na miejsce Vilmy, ale trudno wyrokować jak to wszystko zafunkcjonuje. Ofensywa Saints może ich zanieść naprawdę daleko. Tym bardziej, że w klubie wszyscy uważają, że zostali niesłusznie skrzywdzeni i pałają żądzą zemsty na całym świecie.

Ich głównymi rywalami będą Atlanta Falcons. Ta ekipa to jeden z ciekawszych przypadków w całej lidze. Od kilku lat spisują się świetnie w sezonie zasadniczym, ale w play-offach drużyna gra fatalnie. W tym roku wracają wszyscy najważniejsi zawodnicy, na czele z Mattem Ryanam, Julio Jonesem i Tonym Gonzalezem. Dodatkowo z Philadelphii pozyskano doświadczonego CB Asant Samuela. Czy to wystarczy, by przełamać niemoc w play-offach? Ja w to poważnie wątpię. Matt Ryan ma niezłą technikę, ale brakuje mu jakiegoś instynktu zabójcy, który mają najwybitniejsi QB. Jeśli nie zrobi dużego kroku naprzód, Falcons znów zawiodą swoich kibiców.

Przed obozem przygotowawczym center Carolina Panthers, Ryan Kalil, wynajął całą stronę w lokalnym dzienniku, by ogłosić, że jego drużyna zdobędzie w tym roku Super Bowl. Hmmm, raczej nie. Owszem, mają w swoich szeregach Cama Newtona, który pobił wszystkie debiutanckie rekordy Peytona Manninga i jeszcze kilka innych. I ta drużyna na pewno w Super Bowl się zamelduje. Ale jeszcze nie w tym roku. W składzie wciąż za dużo jest dziur, wciąż zbyt wielu graczy jest niedoświadczonych. Co prawda Panthers zadbali w drafcie o swoją największą dziurę, czyli defensywę, ale debiutanci potrzebują czasu, żeby oswoić się z NFL. Jeśli Cam Newton będzie się dalej rozwijał w tak oszołamiającym tempie, to wróżę tej drużynie play-offy w przyszłym roku, a Super Bowl za dwa-trzy lata.

Stawkę tej dywizji uzupełniają Tampa Bay Buccaniers. Ta ekipa po dobrym sezonie 2010 zanotowała fatalny 2011. W offseason wzmocnili się dwoma kluczowymi graczami. W drafcie wybrali z siódemką Marka Barrona, safety z Alabamy, a z San Diego podkupili WR Vincenta Jacksona. Czy to pomoże się przełamać ekipie z Tampy? Dużo zależy od QB Josha Freemana, który powoli przestaje być „młodym zdolnym” i kończy mu się czas na udowodnienie, że gra równo i prowadzi zespół do zwycięstw. Niestety, nie w tym roku.

Mój typ: Falcons wygrają dywizję, tylko co z tego? Osłabieni Saints zdołają zdobyć dziką kartę, wyprzedzając o włos Carolinę. Tampa Bay na czwartej pozycji.

 

NFC WEST

Przez wiele lat była to najsłabsza dywizja w NFL. Jednak już w zeszłym roku sytuacja nieco się zmieniła, głównie za sprawą eksplozji San Fransisco 49ers, którzy zanotowali najlepszy sezon od lat 90-tych, gdy Steve Young podawał do Jerry’ego Rice’a. A wszystko zasługa Jima Harbaugha, który w swoim pierwszym roku pracy jako główny trener na poziomie NFL wziął kulejącą ekipę i był o krok od Super Bowl. To dzięki niemu 49ers mają jedną z najlepszych defensyw w NFL, porównywalną z Ravens czy Steelers. To dzięki niemu wreszcie dobry sezon zanotował Alex Smith, pierwszy wybór w drafcie 2005, którego już wszyscy spisali na straty („A, to ta ofiara co go wybrali przed Aaronem Rodgersem”). W zeszłym roku Smith nie świecił jak gwiazda pierwszej wielkości, ale bardzo efektywnie kierował ofensywą 49ers i przede wszystkim praktycznie nie popełniał błędów. W San Fransisco zatrzymano rewelacyjną obronę, a dodatkowo niezwykle wzmocniono korpus WR (Randy Moss, Mario Manningham, A. J. Jankins w pierwszej rundzie draftu). W Kalifornii wszyscy wierzą, że nadszedł czas na powrót do Super Bowl. Jeśli unikną poważniejszych urazów to faktycznie może być ich rok. Jednak najpierw muszą uporać się z sezonem zasadniczym, a terminarz w tym roku znacznie cięższy.

Jedną z najbaczniej obserwowanych drużyn w preseason będą Arizona Cardinals. Głównie ze względu na walkę o pozycję pierwszego QB. Kevin Kolb pokazał się z dobrej strony jako rezerwowy  w Philadelphii i skuszony dużymi pieniędzmi podpisał kontrakt z Cardinals. Jednak jego pierwszy sezon w Arizonie okazał się bardzo słaby, a gdy uległ kontuzji jego zastępca, John Skelton, poprowadził Cardinals do fantastycznego finiszu, wygrywając pięć z siedmiu meczy, które zaczął w podstawowym składzie. Jednak dużo w tym zasługi defensywy, która obudziła się w końcówce sezonu oraz bardzo prostej taktyki, którą przyjął Skelton: rzuć w pobliże Larry’ego Fitzgeralda, on już coś z tym zrobi. Skelton miał gorsze statystyki od Kolba, ale potrafił poprowadzić zespół do wygranej. Szczerze mówiąc żaden z nich nie wygląda na gracza zdolnego przejąć odpowiedzialność jako QB #1. Oj tęsknią w Arizonie za Kurtem Warnerem.

Drugim, poza Cardinals, zespołem, który może się włączyć w walkę o dziką kartę są Seattle Seahawks. Jeśli Matt Flynn faktycznie ma tyle potencjału jak pokazał jako rezerwowy QB w Green Bay, to ekipa ta może być groźna. Zwłaszcza ze względu na dynamicznego RB Marshawna Lyncha. Do tego Seahawks dysponują niezłą defensywą, więc jeśli ofensywa wejdzie na wyższy poziom i znajdzie grę podaniową mogą sprawić kilka niespodzianek, ale na play-offy raczej nie ma co liczyć.

Outsiderem, nie tylko w tej dywizji, ale i w całej lidze, będą zapewne St. Louis Rams. Pisałem już o ich kontrowersyjnych transferach przy okazji draftu. Jasne, mieli dziury właściwie na każdej pozycji i potrzebują wiele młodych talentów, żeby ich zapełnić, ale ci młodzi gracze będą potrzebowali czasu, żeby się rozwinąć. Jeśli Rams mieliby być groźni w tym roku, to formę z debiutanckiego sezonu musi odnaleźć QB Sam Bradford. Jednak nawet jeśli odnajdzie formę to nie widać za wielu kandydatów do łapania jego podań. W tej sytuacji jedynym pewnym punktem drużyny jest RB Steven Jackson, ale w zdominowanej przez grę podaniową NFL jeden RB to za mało, by osiągnąć sukces, zwłaszcza że nie ma dobrej O-line, która mogłaby mu wyczyścić przedpole.

Mój typ: 49ers łatwo wygrają dywizję, Cardinals i Seahawks powalczą, choć bez powodzenia, o play-offy, a St. Louis Rams są jednymi z najpoważniejszych kandydatów do pierwszego wyboru w przyszłorocznym drafcie.

NFL przed sezonem – NFC East i NFC North

Te dwie dywizje należą do najbardziej wyrównanych i najsilniejszych w całej lidze. Giants, Packers, Eagels, Bears, Cowboys i Lions to drużyny, które będą w tym sezonie bardzo groźne. A do tego RG3 w Redskins. Tylko Vikings wyraźnie odstają w tym towarzystwie.

Rozpoczynamy trzecią część przedsezonowego przeglądu NFL.

 

NFC EAST

Zacznę od drużyny, która raczej nie włączy się do walki o play-off. Washington Redskins wzięli z numerem drugim w drafcie Roberta Griffina III, ubiegłorocznego zdobywcę Heismann Trophy (najbardziej prestiżowej nagrody dla footballisty na poziomie akademickim). QB z Uniwersytetu Baylor podbił serca kibiców NCAA, ale czy będzie w stanie spisywać się równie dobrze w NFL? Redskins zapłacili za niego królewski okup St. Louis Rams, którzy oryginalnie dysponowali drugim numerem w drafcie, więc jeśli Griffin się nie sprawdzi, to klub będzie odczuwał ten błąd jeszcze wiele lat. Jednak RG3 jest na pewno w lepszej sytuacji niż Andrew Luck. Wspierać go będzie niezła obrona, ma dwóch solidnych RB (Tim Hightower i Roy Helu) oraz dwóch niezłych, doświadczonych WR: Santanę Mossa i pozyskanego z Indianapolis Colt Pierre’a Garcona. Redskins w tym sezonie nie włączą się jeszcze do walki o play-off, ale jeśli RG3 spełni pokładane w nim nadzieje, to za rok-dwa mogą przypomnieć sobie czasy świetności.

Ubiegłoroczni zwycięzcy Super Bowl, New York Giants, marzą o powtórzeniu sukcesu, co nie udało się nikomu od czasu New England Patriots w latach 2004-2005. Zachowali większość najważniejszych elementów mistrzowskiego składu. Mają dobrego QB w osobie Eli Manninga, solidny korpus WR mimo straty Mario Manninghama oraz zabójczą pierwszą linię obrony, która na pewno będzie siała spustoszenie wśród rywali. Do tej pory ich największym wrogiem były kontuzje. Jeśli wszyscy kluczowi zawodnicy pozostaną zdrowi, Giants powinni wygrać dywizję. Jednak przy tak wyrównanej rywalizacji urazy mogą pokrzyżować plany obrońców tytułu.

Naciskają na nich Philadelphia Eagles. Zespół ten dysponuje bardzo głębokim składem. Już w zeszłym roku ochrzczono ich Dream Teamem, jednak ponieśli zawstydzającą klęskę. Czy będą w stanie się podnieść? Wszystko zależy od Michaela Vicka. Kontrowersyjny QB musi pozostać zdrowy, by Eagles włączyli się do walki. Jednak przy jego stylu gry nie wróżę mu nic dobrego.

Dallas Cowboys to ekipa w bardzo podobnej sytuacji co omawiani wczoraj San Diego Chargers. Dobry QB (statystycznie jeden z najlepszych w lidze), dobry skład, do tego jeszcze wspaniałe tradycje, a jednak w decydującym momencie sezonu coś się w nich zacina. Tony Romo ma jedną z ostatnich szans by udowodnić, że nie jest tylko maszynka do robienia statystyk, ale potrafi poprowadzić swój zespół do sukcesów. Cowboys wzięli w drafcie znakomitego cornerbacka z LSU Morrisa Claiborne’a, zatrudnili też Kyle’a Ortona jako polisę ubezpieczeniową na wypadek kontuzji Romo. Mają dobrą obronę, prowadzoną przez DeMarcusa Ware’a oraz niezłego RB w osobie DeMarco Murraya. Jak nie teraz to kiedy?

Mój typ: Giants wygrają dywizję. Dallas z dziką kartą, Eagles obejdą się ze smakiem, bo znów kontuzji dozna Vick. Redskins zanotują niezły sezon, sprawią kilka niespodzianek i z optymizmem będą oczekiwać nadejścia 2013 roku.

 

NFC NORTH

Aaron RodgersNajlepsza dywizja w footballu amerykańskim interesuje mnie głównie jako fana Green Bay Packers. Ekipa z Green Bay zanotowała fenomenalny sezon zasadniczy (15-1), MVP sezonu zasadniczego Rodgers grał jak z innej planety i przesłoniło to wszystkie mankamenty tej ekipy. Mankamenty, które wykorzystali Giants w play-off. Rodgers zagrał słabszy mecz, a obrona okazała się pełna dziur. W tym roku GB zachowali całą fenomenalną i nie mającą sobie równych ofensywę. Jedynym problemem może być O-line, w której w przypadku kontuzji może być problem z zastępcami. Wzmocnieniem tej formacji na pewno będzie center Jeff Saturday, który do tej pory świetnie współpracował w Colts z Paytonem Manningiem. Packers spożytkowali niemal cały draft na graczy obrony. Największym wzmocnieniem powinien być Nick Perry, który wreszcie stworzy zagrożenie sackami inne niż Clay Matthews. Matthews, wobec braku innego zagrożenia, był tak często podwajany, że statystycznie jego sezon wyglądał dość słabo. Jeśli Packers zdołają wzmocnić obronę będą jednymi z najpoważniejszych kandydatów do tytułu.

W dywizji ich najpoważniejszymi rywalami będzie ktoś z dwójki Lions – Bears. Detroit Lions po wielu latach chudych (łącznie z „unperfect season”, gdy osiągnęli bilans 0-16) wreszcie odrodzili się i zawitali w zeszłym roku do play-off. Pomógł im w tym QB Matt Stafford, który dzięki temu, że wreszcie rozegrał pełny sezon bez kontuzji, awansował do grona najlepszych QB w lidze. Do tego w Detroit gra chyba najlepszy WR czyli Calvin „Megatron” Johnson. Największym wrogiem Lions są sami Lions. Zespół ten znany jest z dużej ilości pozaboiskowych wybryków, a gwiazda pierwszej linii obrony, Ndamukong Suh, ma tendencję do „gotowania się” w sytuacjach boiskowych spięć, co przepłacił już kilka razy zawieszeniami.

Chicago Bears to zespół z niezłą defensywą, ale nie trzymającą ich poziomu ofensywą. Za ten stan rzeczy odpowiada głównie linia ofensywna, której słabości sprawiają, że QB Jay Cutler regularnie kończy sezon na liście kontuzjowanych. A ile ten gracz znaczy dla Bears można się było przekonać w zeszłym roku, kiedy po fenomenalnym początku kontuzja Cutlera sprawiła, że Bears nie załapali się do play-off. Co prawda tym razem wykupili polisę ubezpieczeniową, podpisując kontrakt z Jackiem Campbellem, do tego dołożyli WR Brandona Marshalla, ale OL została jedynie minimalnie wzmocniona, co może oznaczać, że Cutler znów nie dogra sezonu do końca.

Stawkę zespołów NFC North zamykają Minnesota Vikings, którzy od kilku lat nie mogą wyjść z dołka. Niby mają Jareda Allena, maszynę do sackowania QB rywali, ale to nie wystarcza. Największa gwiazda, RB Adrian Peterson, dość często łapie urazy. Obecnie leczy zerwane więzadła i nie wiadomo czy zdąży na pierwszą kolejkę. A nawet jeśli mu się uda to przez kilka tygodni będzie bez formy po straceniu niemal całego roku i braku okresu przygotowawczego. W zeszłym roku w pierwszej rundzie draftu Viking wzięli QB Christiana Pondera, ale jego pierwszy sezon okazał się klapą. Fakt, że nie bardzo miał do kogo podawać. Aby ułatwić mu życie Vikes wzięli w pierwszej rundzie draftu OT Matta Kalila, który powinien stać się jednym z najlepszych w lidze na tej pozycji, ale jeśli Ponder nie zacznie spełniać pokładanych w nim nadziei, to Vikings zapewne wybiorą się podczas następnego offseason na poszukiwanie nowego rozgrywającego.

Mój typ: Dywizja dla Green Bay, dzika karta dla Lions. Bears o włos przegapią play-offy, a Vikings jak to Vikings, wybiorą z wysokim numerem w drafcie.

NFL przed sezonem – AFC South i AFC West

Te dwie dywizje są słabsze od AFC North i NFC East, o których pisałem wczoraj. Niemniej jednak będzie się w nich działo mnóstwo ciekawych rzeczy. Payton Manning zagra w Broncos, a Andrew Luck spróbuje zostać jego następcą w Colts. Houston Texans po pierwszym w historii awansie do play-off tym razem spróbują powalczyć o coś więcej, a dla Norva Turnera i San Diego Chargers to ostatnia okazja, by udowodnić, że nie są drużyną, która permanentnie gra poniżej potencjału.

Zaczynamy drugą część przedsezonowego przeglądu NFL.

 

AFC SOUTH

Andrew LuckOd samego początku będzie to jedna z najpilniej śledzonych dywizji. I to wcale nie za sprawą zespołów najlepszych, ale tego potencjalnie najsłabszego. Indianapolis Colts zakończyli pewną epokę. Payton Manning opuścił cały sezon z powodu problemów z nerwami w szyi, a jego zespół zanotował jeden z najsłabszych bilansów w historii: 2-14. Po tym wydarzeniu drużyna zdecydowała się na przebudowę. Manning został zwolniony, podobnie jak spora część innych weteranów. Z pierwszym numerem w drafcie wybrany został Andrew Luck, QB ze Stanforda, którego media ogłosiły najlepszym kandydatem do gry w NFL od czasów samego Manninga. Luck niewątpliwie ma wielki potencjał, ale staje przed niezmiernie trudnym zadaniem. Colts mają obecnie w składzie aż 54 graczy, których doświadczenie w lidze jest równe lub krótsze dwóm latom (a jeden z tych sezonów był skrócony przez lockout). Do tego Luck przywykł do fenomenalnej O-line oraz agresywnej gry biegowej, która bardzo go odciążała. Z drugiej strony na uczelni nie miał w ogóle klasowych WR, większość jego podań łapali TE. Management Colts, by ułatwić Luckowi start, wziął w drugiej rundzie TE Coby’ego Fleenera, który na uczelni był ulubionym celem Lucka. Trudno przewidywać jaki potencjał ma ta drużyna, ale postępy Lucka będą bacznie śledzone przez cały footballowy świat.

Zwycięzcami tej dywizji niemal na pewno zostaną Houston Texans. Nie żeby byli tacy dobrzy. Po prostu nie ma kontrkandydatów. Texans w zeszłym sezonie po raz pierwszy awansowali do play-off, wygrali nawet pierwszy mecz (z Bengals), ale nie zdołali zajść dalej. Głównym powodem ich niemocy w końcówce sezonu była kontuzja QB Matta Schauba. Jeśli rozgrywający ekipy z Teksasu pozostanie zdrowy cały sezon, to przy pomocy dynamicznego RB Ariena Fostera i mocnej, wyrównanej obrony mogą namieszać w AFC, choć chyba nie na miarę Super Bowl.

Jacksonville Jaguars to ekipa permanentnie słaba. Co prawda zaraz po pojawieniu się w lidze w 1995 r. zdołali awansować do play-off cztery razy z rzędu (1996-1999) i byli jedną z najsilniejszych drużyn w lidze, jednak od tego czasu wycieczki do postseason przydarzyły im się tylko dwa razy i nigdy nie zwojowali tam niczego wielkiego. Ich największym sukcesem było pojawienie się (i przegranie) w AFC Championship Game dwukrotnie w latach 90-tych. Przed sezonem drużyna zmieniła właściciela, ale odziedziczył on zespół z jedną wielką gwiazdą – RB Mauricem Jones-Drew, który jednak nie uczestniczy w obozie przedsezonowym, walcząc o nowy kontrakt. Sytuacja na rozegraniu jest fatalna. Blaine Gabbert miał katastrofalny debiutancki sezon i jeśli nie przełamie się w tym roku, to Jags zapewne będą szukali nowego QB na wiosnę. W drafcie dodali utalentowanego WR Justina Blackmoona, pytanie tylko czy będzie miał mu kto dogrywać piłki. A ponadto wkrótce po drafcie Blackmoon został złapany na jeździe samochodem po alkoholu i nie był to pierwszy taki wybryk tego gracza.

Stawkę w dywizji uzupełniają Tennessee Titans, jedyna drużyna zdolna zagrozić dominacji Texans. Na rozegraniu mają uznanego weterana Matta Hasselbecka oraz młodego uzdolnionego Jake’a Lockera. Grę podaniową odciąża znakomity RB Chris Johnson, który po słabszym ubiegłym sezonie będzie chciał udowodnić, że wciąż należy do najlepszych na swojej pozycji (bo najlepiej opłacany już jest). Nowym celem dla podań Lockera (bo zapewne on będzie pierwszym QB) będzie Kendall Wright, który jeszcze w zeszłym roku łapał podania od RG3 an Uniwersytecie Baylor. Titans w zeszłym roku byli o krok od dzikiej karty, ale przegrali ją z mającymi taki sam stosunek zwycięstw Cincinnati Bengals gorszym bilansem w bezpośrednich meczach.

Mój typ: Pierwsze miejsce dla Texans, o ile zdołają utrzymać swojego QB w jednym kawałku. Titans powalczą o play-offy, ale nie wejdą do nich, a Colts z Jags zawalczą o trzecią lokatę. Jak wszyscy jestem niezmiernie ciekaw na co stać Lucka i nowych Colts.

 

AFC WEST

Na najbardziej wyrównaną dywizję w lidze padł cień Paytona Manninga. Po wygraniu Peyton Manning Derby wielu uznało Denver Broncos za faworytów nie tylko dywizji, ale wręcz konferencji. I to prawda, jeśli dostaliby zdrowego Manning w dawnej formie. Niestety Manning, który przybył do Denver, ma już swoje lata, za sobą rok rozbratu z footballem i trzy operacje nerwów w szyi. System nerwowy to paskudna sprawa, to się nie zrasta tak łatwo jak kości, nie sposób tego po prostu zszyć, jak więzadeł. Co prawda wiele raportów wskazuje na to, że Manning jest już zdrowy, ale wciąż nie wiemy jak zachowa się jego ciało i psychika po pierwszym mocniejszym uderzeniu od obrońcy. A już w pierwszej kolejce do Denver przyjeżdżają Steelers, którzy na pewno kilka razy dobiorą się Manningowi do skóry. Broncos to poza Manningiem ekipa dość młoda, dysponująca świetną obroną i grą biegową, co w zeszłym sezonie popisowo wykorzystywał Tim Tebow. Manning to jeden z najwybitniejszych QB w historii ligi, ale „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść”. Obawiam się, że jego powrót do footballu może zaszkodzić jego sportowej legendzie.

Moim faworytem do wygrania dywizji są San Diego Chargers. Jest to drużyna, którą co roku wymienia się w gronie faworytów, a oni co roku zawodzą. Na papierze wydaje się, że mają wszystko, ale na boisku tego nie widać. To chyba ostatnia szansa, by trener Norv Turner zachował posadę, a Philip Rivers pozbył się etykietki zdolnego QB, który nie potrafi poprowadzić zespołu do sukcesów. Chargers wzmocnili ofensywę podczas free agency, a defensywę w drafcie. Jest to o tyle ważne, że z reguły gracze obrony łatwiej przestawiają się z gry w NCAA na warunki NFL. Co prawda do Tampa Bay odszedł najlepszy WR Vincent Jackson, ale na jego miejsce przyszło kilku młodych zdolnych zawodników, a do tego po kontuzji wraca Antonio Gates, jeden z najlepszych TE w lidze.

Krwi mogą im napsuć Kansas City Chiefs. To dziwna ekipa. Bez gwiazd, ale i bez słabych punktów. Mają niezwykle twardą obronę i w zeszłym roku jako jedyni zdołali w sezonie zasadniczym zatrzymać rozpędzonych Packers, którzy wcześniej wygrali 13 meczów z rzędu (a nawet więcej, jeśli liczyć play-offy z poprzedniego sezonu). Najważniejsze pytanie brzmi: czy QB Mat Cassel pozostanie zdrowy i czy jest w stanie poprowadzić drużynę do play-off. Równie ważna będzie postawa Peytona Hillisa. RB w barwach Browns po świetnym sezonie 2010 zanotował fatalny 2011. Jaką formę weźmie ze sobą do Kansas City?

Drużyna naszego NFL-owego rodzynka, Sebastiana Janikowskiego, to ekipa niezmiernie chimeryczna.Oakland Raiders w ostatnich latach potrafią napędzić stracha najsilniejszym rywalom, by chwilę potem przegrać ze słabeuszami. W zeszłym roku postawili wszystko na jedną kartę i oddali całą masę wyborów w drafcie za podstarzałego QB Bengals Carsona Palmera. Palmer najlepsze lat ma już dawno za sobą, Bengals korzystają z picków Raiders by jeszcze wzmocnić i tak niezłą drużynę, a Oakland chyba utknęło w bylejakości. Janikowski jest jednym z najlepszych kopaczy w NFl, a jego przyjaciel Shane Lechler należy do najlepszych punterów, ale to chyba dla nich marna pociecha.

Mój typ: Różnice będą minimalne, ale dywizja dla Chargers, a dzika karta dla Chiefs. Broncos i Raiders obejdą się ze smakiem, choć po drodze napsują krwi kilku faworyzowanym ekipom.

NFL przed sezonem – AFC East i AFC North

Już w niedzielę pierwszy mecz przedsezonowy. W tradycyjnym Hall of Fame Game zmierzą się New Orleans Saints i Arizona Cardinals. W związku z tym na NFL Blog zajmę się przedstawieniem sytuacji przed sezonem w poszczególnych dywizjach oraz spróbuję przewidzieć jaki los czeka w tym sezonie poszczególne drużyny. Oczywiście snucie jakikolwiek prognoz nim zaczął się sezon zasadniczy przypomina wróżenie z fusów, ale może niektóre moje przewidywania się sprawdzą.

Na początek American Football Conference.

 

AFC EAST

Rob GronkowskiW obecnym millennium niemal tradycją jest, że dywizję tą wygrywają Patriots. W zeszłym roku zespół z Bostonu zawędrował aż do Super Bowl, gdzie znowu powstrzymało go cudownie złapane podanie (tym razem Manning do Manninghama) i maślane ręce Wesa Welkera. W obecnym sezonie Patriots znów są faworytem dywizji. Wszystkie wybory w drafcie zużyli na graczy obrony. Chwalony jest zwłaszcza LB Dont’a Hightower. Nieco gorzej przedstawia się sytuacja z pierwszą linią obrony, która straciła Marka Andersona (odszedł do Bills) i Andre Cartera (nie przedłużono z nim kontraktu po kontuzji, jest wolnym agentem). Ci dwaj goście odpowiadali za ponad połowę sacków Pats w zeszłym roku. Z drugiej strony zabójcza ofensywa jeszcze się wzmocniła. Zostali wszyscy najważniejsi gracze z zeszłego roku poza RB BenJarvusem Green-Ellisem, czyli Brady, Gronkowski, Welker i Hernandez. Dołożono też dwa doświadczone cele podań dla Brady’ego: TE Visanthe Shiancoe oraz WR Brandona Lloyda. Zwłaszcza ten drugi powinien dać Patriots błysk przy linii bocznej, którego nie zdołał zapewnić Chad Ochocinco. W Nowej Anglii wszyscy wiedzą, że „time is now”. Brady ma już 35 lat, więc nie pozostało mu dużo czasu na zdobycie czwartego pierścienia.

A jeśli już o Ochocinco mowa, to wrócił on znowu do nazwiska Johnson (podobno wymusiła to jego dziewczyna) i przeniósł się do innej drużyny AFC East – Miami Dolphins. Ekipa z Florydy od kilku lat regularnie zawodzi. Mają nawet niezłą obronę, ale ich atakowi brakuje polotu. I raczej nic się w tej kwestii nie zmieni. Ryan Tannehill, pierwszy QB wybrany przez Dolphins w pierwszej rundzie od czasów Dana Marino, potrzebuje jeszcze czasu by dojrzeć. Co prawda Matt Moore i David Garrard sroce spod ogona nie wypadli, ale po stracie Brandona Marshalla każdy rozgrywający Miami będzie miał cięższe życie. Cała nadzieja w Reggiem Bushu, który w zeszłym roku udowodnił, że może być pierwszym RB drużyny NFL. Przed sezonem zapowiadał, że chce powalczyć o tytuł najlepszego RB w lidze. Jeśli tak się stanie, to Miami mogą napsuć rywalom sporo krwi, choć na awans do play-off poczekają.

Bufflo Billsjak już pisałem, byli bardzo aktywni na rynku free agents i wzmocnili pierwszą linię obrony Mario Williamsem i Markiem Adersonem. Tak naprawdę cały sezon Bills spoczywa na barkach QB Ryana Fitzpatricka. Jeśli zagra tak jak w kilku pierwszych meczach zeszłego sezonu, gdy wywalczył sobie nowy tłusty kontrakt, to Bills mogą zanotować kilka niespodziewanych zwycięstw. Jeśli jednak zawiedzie jak przez większość swojej profesjonalnej kariery, Bufflo musi się pogodzić z rolą czerwonej latarni.

Ostatnim w tej dywizji jest zespół, którego prywatnie nie trawię, głównie ze względu na osobowość ich trenera – New York Jets. Rex Ryan jak zwykle jest pewny siebie, jak zwykle pyskaty, ale powodów do radości chyba nie ma za dużo. Znakomita niegdyś obrona Jets nieco się posypała, choć wciąż mają najlepszego cornerbacka w lidze, Darelle’a Revisa. Do tego na rozegraniu mają Marka Sancheza, który częściej bywał gwiazdą kolorowych magazynów niż footballowego boiska oraz kontrowersyjnego Tima Tebow, który ma dar wygrywania, ale podawania już niekoniecznie. W związku z tym nowy koordynator ofensywy zapowiada położenie większego nacisku na grę biegową, co ma sens, tyle tylko, że w składzie Jets nie widać RB, który mógłby udźwignąć tą odpowiedzialność. Shonn Greene ma niezłe statystyki, ale jeśli obrona skupi się na nim to nie wróżę mu sukcesów.

Mój typ: Patriots wygrają dywizję. Sami w sobie są mocni na miarę Super Bowl, ale przy okazji nie mają najmocniejszych rywali. Mam dobre przeczucia co do Dolphins, którzy do końca powalczą o dziką kartę, ale w tym roku nie dadzą rady. Jets po kiepskim początku zaanonsują Tebow Time, ale nawet to nie wystarczy, by uratować ich sezon. Bills w drafcie 2013 będą szukać nowego QB, co będzie o tyle łatwiejsze, że będą wybierać blisko numeru 1.

 

AFC NORTH

Jest to bez wątpienia druga najmocniejsza dywizja w NFL, zaraz po NFC North. W zeszłym roku miała w play-off trzy drużyny.

Baltimore Ravens to ekipa znana z fenomenalnej defensywy. Trzeba jednak pamiętać, że dwa jej filary, czyli Ed Reed i Ray Lewis mają już w kościach sporo lat na boiskach i w każdej chwili mogą zacząć zwalniać. A trzeci filar, Terrel Suggs, zerwał sobie Achillesa i raczej w tym sezonie nie pogra. Z kolei w ataku jakoś nie przekonuje mnie QB Joe Flacco. Owszem, miał niezły mecz w zeszłorocznym finale AFC, ale i tak przegrał z Bradym grającym jeden ze słabszych meczów w karierze. Grę podaniową na pewno odciąży Ray Rice, ale jeden facet nie zdoła udźwignąć ciężaru ofensywy. Wielu fachowców upatruje w Ravens faworytów dywizji, ale w każdym sezonie zdarza się jakaś niespodzianka in minus i moim zdaniem będą nią Ravens.

Ich odwieczni rywale, Pittsburgh Steelers, mają sporo kłopotów. Nowy koordynator ofensywy usiłuje wdrożyć ich w zupełnie nowy system, ale nie bardzo dogaduje się z podstawowym QB Benem Rothlisbergerem. Do tego podstawowy RB jest kontuzjowany, a najważniejszy WR nie pojawił się na obozie przygotowawczym, bo chce lepszego kontraktu. Jednak Steelers to twarda ekipa i zdołają przezwyciężyć trudności, a  ich stara ale jara defensywa zdoła wykrzesać z siebie jeszcze jeden fenomenalny sezon.

W cieniu tej dwójki w siłę wzrastają Cincinnati Bengals. Ekipa, która jeszcze dwa lata temu była na dnie, teraz wyczyściła skład (żegnajcie primadonny: Terrel Owens, Chad Ochocinco i Carson Palmer). Atmosfera w zespole jest podobno super, a jeśli fenomenalny duet zeszłorocznych debiutantów QB Andy Dalton i WR A. J. Green zrobi kolejny krok naprzód, będzie ich naprawdę ciężko powstrzymać. Nie można też zapominać o nowym nabytku na pozycji RB, BenJarvusie Green-Ellisie, którego podkupili Patriotom. Może nie jest to gracz zbyt spektakularny, ale NIGDY (!) nie miał żadnego fumble, ani na uczelni, ani w NFL. Do tego Bengals dołożyli kilku graczy do i tak niezłej obrony, a jeśli wyzdrowieje rookie CB Dre Kirkpatrick to defensywa będzie jeszcze silniejsza.

Czwartymi do brydża są Cleveland Browns. Po dwóch latach stracili wreszcie cierpliwość do Colta McCoya na rozegraniu i w pierwszej rundzie draftu wzięli Brandona Weedena, którego zapewne zobaczymy na boisku od pierwszego meczu. Weeden grał kilka lat w baseball i ma już 28 lat. Jest dojrzały i odporny psychicznie (polecam poszukać na YouTubie jego pojedynek z Andrew Luckiem w ostatnim Fiesta Bowl), ale na pewno popełni trochę błędów debiutanta. Odciążyć nieco powinien go Trent Richardson, RB Alabamy, wzięty z trójką w tegorocznym drafcie. Jednak poza tymi dwoma trudno doszukiwać się pozytywów w składzie Browns.

Mój typ: Bengals wygrają dywizję. Ich czas nadchodzi po wielu chudych latach. Steelers się zepną i wskoczą do play-off z drugiego miejsca. Ravens powalczą o Wild Card do samego końca, ale niesamowicie ciężka końcówka sezonu – kolejno @PIT, @SD, PIT, @CHI (RG3), DEN (Manning), NYG, @CIN – sprawi, że opuszczą play-offy i będą największą niespodzianką in minus tego sezonu. W Cleveland zacznie się dziać coś dobrego, ale grając w takiej dywizji trudno zwojować wielkie rzeczy. Browns znów wybiorą wysoko w drafcie i sezon 2013 może być ich.

Subiektywny przegląd offseason w NFL

Offseason to taki śmieszny czas, kiedy w footballowym świecie niewiele się dzieje. Gracze leczą poobijane kości, kibice skołatane nerwy, a dziennikarze sportowi gryzą ziemię, by wymyślić jakiś temat. Nic dziwnego, ze draft staje się wydarzeniem opisywanym trzy tygodnie przed i tydzień po, a każda najmniejsza ploteczka urasta do rangi „breaking news”. A wszystko to w oczekiwaniu na sierpień i preseason, a przede wszystkim wrzesień, gdy rusza sezon zasadniczy. Całe szczęście, że w Polsce na wiosnę mamy rozgrywki PLFA!

Payton Manning w Denver BroncosW związku ze zbliżającym się końcem offseason przygotowałem przegląd najciekawszych wydarzeń ostatnich kilku miesięcy.

 

1. Afera w Nowym Orleanie

Wkrótce po Super Bowl w NFL wybuchła prawdziwa bomba. Okazało się, że większość graczy formacji defensywnej New Orleans Saint, mistrzów z sezonu 2009, zrzucało się do specjalnej puli, z której wypłacano nagrody za udane zagrania obronne. Już samo to jest zakazane w regulaminie ligi, ale jak wskazywało wielu zawodników, programy takie istnieją w wielu klubach. Jednak graczom Saints płacono także za celowe wywoływanie u przeciwników kontuzji. Na głowy niektórych przeciwników, takich jak Brett Favre czy Kurt Warner wyznaczono specjalne nagrody. Obaj zresztą zostali dość mocno poturbowani, a Warner po ciężkim (ale legalnym) ciosie od jednego z graczy Saints zakończył karierę.

Liga nie mogła puścić tego płazem i nałożyła niezwykle ciężkie kary. Klub zapłacił pół miliona dolarów kary i stracił swoje wybory w drugiej rundzie draftu 2012 i 2013. Greg Williams, koordynator defensywy Saints, którego uznano za inicjatora i koordynatora programu, został zawieszony na czas nieokreślony („do odwołania”). Główny trener Saints, Sean Payton, został zawieszony na rok. Jonathan Vilma, linebacker i serce defensywy Saints został zawieszony na rok. Kilku innych graczy i pracowników klubu dostało krótsze kary.

Utrata Vilmy i Paytona to dla Saints potężny cios. Rykoszetem dostały też inne kluby: St. Luis Rams, którzy zatrudnili na ten sezon Williamsa, czy Browns i Packers, którzy zakontraktowali ukaranych graczy. Vilma walczy i będzie dochodził swoich praw w sądzie, ale raczej nie zobaczymy go w tym roku na boisku.

 

2. Peyton Manning Derby

Gdy Indianapolis Colts zwolnili jednego z najlepszych quarterbacków w historii ligi, Paytona Manninga, od razu ustawiła się po niego kolejka chętnych. I to mimo że nie wiadomo było, czy problemy z nerwami w szyi, które spowodowały, że Manning stracił cały sezon 2011, pozwolą wrócić zawodnikowi do dawnej formy. Ostatecznie jego usługi pozyskali Denver Broncos , wyprzedzając Miami Dolphins, San Francisco 49ers i Seattle Seahawks (niekoniecznie w tej kolejności).  Oglądanie #18 w innej koszulce niż Coltów będzie dziwnym przeżyciem, porównywalnym z Michaelem Jordanem w koszulce Wizards.

Czy Denver zrobiło dobry interes? Jeśli Manning wróci do formy, to Broncos od razu staną się kandydatem do gry w Super Bowl. Jeśli nie…

 

3. Tim Tebow w Nowym Jorku

Jeśli nie, to bardzo pożałują swojego kolejnego ruchu. Żeby zrobić miejsce Manningowi oddali Tima Tebow do New York Jets za czapkę śliwek. A dokładniej za wybory w czwartej i siódmej rundzie draftu. Tebow, QB niezwykle kontrowersyjny, wygrał dla Denver awans do play-off i pierwszy mecz w tej fazie, a dzięki swojemu nieortodoksyjnemu stylowi i niesamowitej woli zwycięstwa zyskał ogromną sławę. Jednak niektórzy krytykują go za braki techniczne i brak dobrego podania. Niemniej jednak w Nowym Jorku od razu stał się celebrytą, a QB Jets, Mark Sanchez, który nie spełnia pokładanych w nim nadziei, na pewno czuje że pali mu się grunt pod stopami. Jeśli znów zagra słabo, Tebow na pewno dostanie swoją szansę.

 

4. Ciekawe ruchy na rynku free agents

Oczywiście tym najważniejszym były przenosiny Manninga. Jednak ja chciałbym zwrócić uwagę na dwie inne sprawy.

Pierwszym to wzmocnienie defensywy Bufflo Bills, którzy za potężne pieniądze ściągnęli Mario Williamsa, który do tej pory siał spustoszenie w DL Houston Texans, a Patriotom podkupili Marka Andersona, który będzie szarżował na QB przeciwnika z drugiej strony linii obrony. Jeśli Bills zdołają wykrzesać coś z Ryana Fitzpatricka to mog stać się naprawdę groźni.

Matt Flynn, rezerwowy QB Green Bay Packers, ściągnął na siebie uwagę fantastycznym występem przeciwko Lions w ostatnim meczu poprzedniego sezonu zasadniczego, w którym podał na 480 jardów i 6 TD, ustanawiając w obu kategoriach rekordy klubu (bijąc przy tym Aarona Rodgersa i Bretta Farve’a!). Oczywiście facet ma za sobą tylko dwa starty w lidze i istnieje obawa, że tak jak Kevin Kolb może okazać się świetnym rezerwowym, który nie poradził sobie z presją spoczywającą na podstawowym rozgrywającym. Jednak w lidze tak brakuje solidnych QB, że Flynn stał się jednym z najcenniejszych free agents. Jego usługi zapewnili sobie w końcu Seattle Seahawks, dla których stał się nagrodą pocieszenia po przegranym Payton Manning Derby. Do tego dali mu bardzo sprytny kontrakt: jeśli Flynn się sprawdzi, zarobi kupę kasy, ale jeśli okaże się niewypałem, będzie można go zwolnić za stosunkowo niewielkie pieniądze.

 

5a. Czterech QB wybranych w pierwszej rundzie draftu

Dawno już nie było takiego zamieszania wokół debiutanta. Andrew Luck mógłby być numerem 1 już w zeszłym roku, ale został na uczelni Stanforda jeszcze jeden rok. Teraz ma zastąpić w Colts samego Manninga, ale poza nim próżno szukać w tej drużynie jasnych punktów.

W nieco lepszej sytuacji jest numer 2 kwietniowego draftu, Robert Griffin III (czyli RG3). Washington Redskins mają przynajmniej solidną obronę, jednak oczekiwania wobec zdobywcy zeszłorocznego Heismann Trophy (dla najlepszego zawodnika NCAA) są ogromne.

Do tego grona dołączyli Ryan Tannehill (numer 8, Miami Dolphins), który grał jako QB zaledwie dwa lata (wcześniej był WR) i ma największą szansę, by w tym gronie stać się klapą (a statystycznie nie ma szans, by wszyscy się sprawdzili) oraz Brandon Weeden (22, Clevland Browns), któremu nikt nie odmawia talentu, ale ma już 28 lat, bo zamiast od razu iść do college’u grał przez pięć lat zawodowo w baseball.

 

5b. Zalew graczy z Alabamy

Mistrzowie NCAA z Alabamy wysłali cała masę swoich graczy do NFL. Tylko w pierwszej rundzie wybrani zostali Trent Richardson (RB, 3, Browns), Mark Barron (S, 7, Tampa Bay), Dre Kirkpatrick (CB, 17, Bengals) i Dont’a Hightower (LB, 25, Patriots). W drugiej rundzie Ravens wzięli Courtneya Upshawa (LB), a w kolejnych rundach poszło jeszcze trzech członków mistrzowskiej ekipy. Alabama stworzyła bez wątpienia najlepszą defensywę na poziomie akademickim w USA. Pytanie na ile była to zasługa systemu, a na ile talentu poszczególnych graczy.

Przykład jak zabójcza potrafiła być defensywa Alabamy znajdziecie w ostatnim BCS Championship Game, w którym Alabama zmiotła odwiecznych rywali z LSU.

 

6. Dziwna polityka Rams

St. Louis Rams to jedna z najsłabszych ekip ostatnich lat. Po fatalnym sezonie (tylko dwa zwycięstwa) dostali numer 2 w drafcie. Jednak mają już dobrego rozgrywającego (choć jeśli Sam Bradford nie przypomni sobie w tym roku swojego  świetnego debiutanckiego sezonu to może mieć problem), więc postanowili pohandlować. Królewski okup za RG3 (który poszedł z dwójką) zapłacili Redskins, którzy oddali za niego swoje wybory w pierwszej rundzie draftów 2012, 2013 i 2014 oraz wybór w drugiej rundzie 2012. Jednak Rams było mało, więc wybór Redskins z pierwszej rundy (6) odsprzedali dalej. Wymieli się z Dallas, biorąc ich wybór w pierwszej rundzie (14) i dostając w bonusie wybór Dallas z drugiej rundy. Cowboys wzięli z szóstką Morrisa Claiborne’a z LSU, a St. Louis (pewnie się domyślacie) oddało wybór z drugiej rundy do Chicago, spadając w drugiej rundzie o pięć miejsc, ale za to dostali dodatkowy wybór w piątej rundzie. Ufff.

W efekcie Rams wzięli w drafcie dziesięciu graczy, ale w większości w dalszych rundach. Biorąc pod uwagę, że dziury w składzie mają właściwie na każdej oprócz QB pozycji to jest to dziwna polityka, bo w późniejszych rundach wybierani są z reguły gracze, którzy potrzebują czasu na doszlifowanie umiejętności. Jednak blog Freakonomics udowodnił, że ilość w drafcie jest ważniejsza niż jakość (polecam obejrzenie filmiku), więc może w tym szaleństwie jest metoda.

 

Już wkrótce zapraszam na przegląd sytuacji w poszczególnych dywizjach NFl przed rozpoczęciem preseason.