Prognoza na offseason 2017: NFC East

Wschód NFC to najlepsza dywizja NFL w 2016 roku, co nie znaczy, że brakuje tam wyzwań. Dallas muszą zejść pod czapkę, Washington zdecydować co z ich rozgrywającym, Eagles otoczyć swojego młodego QB lepszą drużyną, a Giants zrobić coś z katastrofalną linią ofensywną.

Dzisiaj dołączył do mnie @elimgrey, czołowy polski znawca New York Giants, który pisze o swoim ulubionym klubie. Polecam obserwowanie go na Twitterze.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 20 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Dallas Cowboys

Wolne pieniądze: -10,7 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Brandon Carr, OG Ron Leary, S Barry Church, WR Terrance Williams

Cowboys byli jedną z największych niespodzianek zeszłorocznego sezonu, gdy prowadzeni przez dwóch debiutantów zanotowali najlepszy bilans w NFC. W tym offseason mają dwie główne misje: załatwić sprawę Tony’ego Romo i zejść pod czapkę.

Zacznijmy od salary cap. W sytuacji, gdy czwarty już sezon z rzędu czapka rośnie o 10 mln lub więcej, znalezienie się nad nią to nie lada wyczyn. A jednak w Dallas się udało. Winne są temu niekończące się restrukturyzacje kontraktów, które wypychają uderzenie w czapkę w przyszłość i utrudniają zwalnianie słabo grających weteranów. Jak na razie bonusy restrukturyzacyjne (traktowane jak singning bonus dla potrzeb salary cap) odpowiadają za prawie 20 mln z tegorocznego obciążenia. A będzie jeszcze więcej.

Jakkolwiek niekończące się restrukturyzacje są powodem obecnych problemów, w Dallas nie mają innego wyjścia jak brnąć w to dalej. Możemy się spodziewać restrukturyzacji umów Deza Bryanta, Tyrona Smitha, Travisa Fredericka i Tyrone’a Crawforda. Pensje kilku z nich albo nawet całej czwórki zostaną zamienione na bonusy, wypłacone z góry, ale rozłożone na kilka następnych lat jeśli chodzi o czapkę. Cowboys mogą też zrobić miejsce zwalniając weterana TE Jasona Wittena, ale to zbyt wartościowy zawodnik, żeby go poświęcić. Restrukturyzacje są bardziej prawdopodobne.

W Dallas mają największą kosztową okazję w NFL, czyli Daka Prescotta, który przez następne trzy lata zarobi mniej niż Brock Osweiler przez dwa tygodnie. Najpierw jednak muszą się pozbyć Tony’ego Romo. Opcje są trzy: zwolnienie (lub emerytura), zwolnienie z desygnacją po 1 czerwca lub wymiana.

Romo na pewno chciałby zostać po prostu zwolniony i samemu wybrać nowego pracodawcę. Na „zwykłym” zwolnieniu Cowboys oszczędzą 5,1 mln miejsca pod salary cap i przełknął wszystkie „martwe pieniądze” w tym roku. Jeśli desygnują Romo do zwolnienia po 1 czerwca, zaoszczędzą 12 mln, ale kosztem 6,9 mln martwych dolarów w sezonie 2018. Ewentualna wymiana daje im tyle samo miejsca co normalne zwolnienie, co nie jest najlepszą opcją, więc kompensata musiałaby być znacząca (druga runda?).

Zakładając cztery restrukturyzacje i zwolnienie Romo z desygnacją czerwcową, Cowboys będą mieli ok 28 mln dolarów miejsca. Musi im to wystarczyć na podpisanie umów z debiutantami (5,3 mln wg overthecap.com, jeśli zachowają obecne wybory), practice squad, listę kontuzjowanych i aktywny 53-osobowy roster. W efekcie pieniędzy na wzmocnienia nie będzie za dużo. Tak naprawdę Cowboys nie mają co marzyć o zatrzymaniu własnych weteranów. Raczej nie będą chcieli płacić ok 9 mln za Leary’ego, czy 8 mln za Williamsa (szacunki spotrac.com). Bardziej prawdopodobny jest powrót graczy secondary, która grała nadspodziewanie dobrze w sezonie 2016. Tyle że to może być jednorazowy wyskok, zwłaszcza biorąc pod uwagę poprzednie sezony.

W efekcie Cowboys będą szukali wzmocnień w drafcie. Potrzebują głównie pass rusherów i secondary, choć przydałoby się trochę głębi składu w o-line. W pierwszej rundzie dysponują #28. Nie mają wyboru w piątej rundzie, ale dysponują dodatkowym w siódmej.

 

New York Giants

Autor: @elimgrey

Wolne pieniądze: 34,4 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DE Jason Pierre-Paul, DT Johnathan Hankins

Dziwny to był sezon Giants. Gdy się zaczynał, oczekiwano że ofensywa pociągnie ten zespół zanim „kupiona za 200 mln dolarów” obrona zacznie się spłacać. Rzeczywistość okazała się przewrotna i to defensywa (wg DVOA – druga najlepsza w lidze) okazała się głównym powodem dla którego ten zespół wygrał 11 meczów.

To po tej stronie piłki nowojorczycy mają 2 najważniejsze pytania dotyczące własnych wolnych agentów. Niby stać ich by zatrzymać zarówno JPP jak i Big Hanka – otwarta pozostaje kwestia czy po sprowadzeniu przed rokiem do drużyny Vernona i Snacksa [Damon Harrison – przyp. NFLBlog] będą chcieli lokować aż tyle środków  w linię defensywną (w bliskiej przyszłości czekają ich kolejne spore wydatki na takich graczy jak Beckham, Pugh, Richburg czy Collins). Odkąd też w pierwszej rundzie ostatniego draftu wybrano CB Ilaja Apple, spekuluje się też co do przyszłości w zespole DRC. Ten jednak nie marudził gdy najpierw z boku przestawiono go na slota, a później zagrał jeden z najlepszych sezonów w karierze, który zaowocował wyborem do drugiego zespołu All-Pro. Byłoby ciężkim zadaniem znaleźć jakość jaką daje, za niecałe 5 milionów dolarów oszczędności, które by zyskano dzięki jego zwolnieniu. Poza tym, Jerry Reese, menadżer nowojorczyków zwykł mawiać, że w NFL nigdy nie ma się za wielu pass-rusherów i cornerbacków.

Większy „retooling” czeka Giants w ofensywie. Offseason zaczęto od obcięcia jednej ze współczesnych ikon klubu WR Victora Cruza oraz RB Rashada Jenningsa. Niejasna jest przyszłość innego RB, Shane’a Vereena, który stracił niemal cały 2016 rok z powodu dwukrotnego zerwania tricepsa. Zastrzyku talentu bezsprzecznie najbardziej trzeba na pozycji tight enda i już niemal tradycyjnie w linii ofensywnej (to mógłby być temat na oddzielny esej – na dziś pewni swego miejsca są tylko LG Justin Pugh i C Weston Richburg). Niewykluczone też, że Giants zechcą „upgrejdować” korpus skrzydłowych (szczególnie przydałby się wysoki receiver w typie Plaxico Burressa czy Hakeema Nicksa) i biegaczy (zwłaszcza że w tegorocznym naborze ta pozycja to ponoć bardzo dobra klasa).

I skoro już napomknąłem o drafcie, NYG klasycznie – mają 7 wyborów, do tego z żadną inną ekipą się nie rotują dlatego – o ile nie dojdzie do żadnych wymian – będą w każdej rundzie wybierać jako 23.

 

Washington Redskins

Wolne pieniądze: 64,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: QB Kirk Cousins, WR Pierre Garcon, WR DeSean Jackson, DE Chris Baker

Na pozór Redskins mają masę wolnego miejsca pod czapką, jednak szybko zacznie go ubywać. Przede wszystkim czeka decyzja dotycząca Kirka Cousinsa. Rozgrywający Redskins to zawodnik w typie Joego Flacco. Może poprowadzić silną ekipę, ale w słabej nie pociągnie za sobą kolegów. Jednak jest sporo drużyn, które na Cousinsa patrzą z zazdrością, więc mało prawdopodobne, by wyprowadził się ze stolicy. Redskins mogą zdecydować się na drugi franchise tag, który będzie ich kosztował 24 mln albo długoterminową umowę, zapewne w okolicy 20 mln.

Także pozostali trzej wolni agenci to ważne postacie w Redskins. Garcon i Jackson to część jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego, korpusu reciverów w NFL i bez nich Cousins może mieć poważne problemy. Z kolei Baker nie jest graczem, który rzuca się w oczy w statystykach, ale odwala masę niewdzięcznej czarnej roboty w linii defensywnej, niczym (przy zachowaniu wszelkich proporcji) Vince Wilfork w Patriots kilka lat temu. Jeśli uda się zatrzymać cała czwórkę, miejsce pod czapką gwałtownie stopnieje.

Potrzeby Redskins w dużej mierze będą zależały od negocjacji z wyżej wymienioną czwórką. Jeśli nie uda się zatrzymać Garcona i/lub Jacksona, potrzebni będą nowi skrzydłowi. W obronie bezwzględnie potrzeba wzmocnień na safety oraz w linii, zwłaszcza jeśli Baker przeniesie się do innej drużyny.

Redskins będą ciekawym graczem w drafcie. Oprócz kompletu własnych wyborów (#17 w pierwszej rundzie) dysponują dodatkowymi wyborami w czwartej, piątej i szóstej rundzie, które mogą stać się elementami wymian albo posłużyć do wzięcia graczy zapewniających głębię składu.

 

Philadelphia Eagles

Wolne pieniądze: 11,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Nolan Carroll, DT Bennie Logan

Eagles muszą zacząć offseason od wygospodarowania dodatkowego miejsca pod czapką. Właściwie już zaczęli. Zwolniony został Leodis McKelvin, co dało im 3,2 mln, ale to nie koniec. „Pod nóż” pójdą zapewne Connor Barwin (7,6 mln oszczędności) i Ryan Matthews (4 mln).

Paradoksalnie sytuacja Eagles nie jest taka zła. Nie mają żadnych istotnych wolnych agentów, bo Carroll i Logan to gracze przydatni, ale do zastąpienia. W zeszłym sezonie ich gra wyglądała lepiej niż końcowy bilans 7-9, a quarterback na debiutanckim kontrakcie daje im szansę na ulokowanie tych pieniędzy gdzie indziej.

Podstawowym zadaniem w Philly jest otoczenie Carona Wentza odpowiednimi graczami, by częściej pokazywał dobrą grę z początku sezonu, niż problematyczną dyspozycję z końcówki. Wentz będzie potrzebował skrzydłowych do łapania podań i wzmocnień w linii ofensywnej. Tu Orły czeka ciężka decyzja dotycząca LT Jasona Petersa, który wciąż jest ponadprzeciętnym zawodnikiem, ale obciąża czapkę aż 11,2 mln. To trochę za dużo jak na weterana, którego gra się ostatnio pogorszyła.

Eagles nie mogą zapominać o defensywie, gdzie bardzo potrzebują wzmocnień na pozycji cornerbacka.

W drafcie Eagles dysponują #14 lub #15 (zdecyduje rzut monetą), który pozyskali od Vikings za Sama Bradforda. Poza tym mają komplet swoich wyborów i wybór kompensacyjny w czwartej rundzie (od Browns).

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

AFC West

NFC North

NFC South

NFC West

Prognoza na offseason 2017: AFC West

Na koniec AFC najlepsza dywizja tej konferencji, gdzie wszystkie cztery zespoły mają potencjał na playoffy. Pytanie czy nie zepsuje tego zamieszanie związane z przeprowadzką dwóch z nich?

Dzisiaj dołączy do mnie czołowy krajowy znawca Oakland Raiders, czyli Kamil Słonka, redaktor naczelny Raider Nation Polska, który napisał część o swojej ulubionej drużynie. Kamila możecie też znaleźć na Twitterze jako @kamilslonka

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 19 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Kansas City Chiefs

Wolne pieniądze: 4,2 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DT Dontari Poe, FS Eric Berry, LB Josh Mauga

Od przyjścia trenera Andy’ego Reida Chiefs zaliczyli cztery sezony z rzędu na plusie w arcytrudnej dywizji, z czego trzy z 11 lub więcej zwycięstwami. Niestety nie przekłada się to na sukcesy w playoffach, gdzie KC mają w epoce Reida bilans 1-3. Choć to i tak nieźle, bo wcześniej ostatnie zwycięstwo w playoffach zanotowali  1993 r.

Co powinni zrobić Chiefs, żeby poprawić sytuację? Po pierwsze muszą zrobić miejsce pod salary cap. 4,2 mln dolarów liczone jest z 51 najwyższymi kontraktami, czyli jak w offseason. Jeśli weźmiemy wszystkie ważne umowy to Wodzowie są 1,2 mln nad czapką.

Na ich szczęście dość łatwo będzie zrobić to miejsce. Do 9 marca drużyna ma czas na decyzję w sprawie Nicka Folesa. Jeśli wykorzystają opcję w jego kontrakcie, będą go mieli na dodatkowy rok za niecałe 11 mln. To jednak bardzo wysoka kwota jak na rezerwowego QB, więc Foles na pewno pożegna się z Chiefs. Drugim celem do „odstrzału” jest Jamaal Charles. W latach 2012-2014 należał do najlepszych i najbardziej wszechstronnych RB w NFL, ale w ciągu ostatnich dwóch lat przez kolejne urazy zagrał w sumie w ośmiu meczach. Charles jest uwielbiany przez kibiców, ale bez niego drużyna radziła sobie bardzo dobrze, a płacenie ponad 6 mln 30-letniemu running backowi z obszerną historią medyczną nie jest dobrym pomysłem.

Ciekawym dylematem jest sytuacja WR Jeremy’ego Maclina. To użyteczny zawodnik, ale ofensywa Chiefs grała więcej przez Tyreeka Hilla i Travisa Kelce. Jeśli KC wyznaczą Maclina jako zawodnika do zwolnienia po 1 czerwca, uwolnią 10 mln w tegorocznej czapce. To może okazać się zbyt kuszące dla GM-a Johna Dorseya, który musi zrobić miejsce dla Berry’ego i Poe.

Obaj ci zawodnicy są kluczowymi postaciami w Chiefs. Berry grał ubiegły rok na franchise tagu i publicznie mówi, że woli stracić sezon niż grać tak kolejny rok. Oczywiście musi tak mówić, żeby poprawić swoją pozycję w negocjacjach. Faktem jest, że długoterminowa umowa jest dobrym pomysłem dla obu stron, bo drugi tag kosztowałby Chiefs 13 mln, czyli 4,5 mln więcej niż zarabia jakikolwiek inny safety w NFL. Z drugiej strony tag przydałby się do zatrzymania Poe. Warto jednak zwrócić uwagę, że o sytuacji Poe nie słychać w mediach, co mogłoby wskazywać, że strony są tu bliżej porozumienia niż w przypadku Berry’ego.

Chiefs potrzebują wzmocnień na pozycji środkowego linebackera, bo kontuzje w zeszłym roku pokazały jak krótką ławkę mają na tej pozycji. Przydałby im się tez dodatkowy WR, zwłaszcza jeśli zwolnią Maclina. Na rynku wolnych agentów nie będą raczej zbyt aktywni. Wzmocnień poszukają w drafcie, gdzie mają #27 i swoje wybory w rundach 1-5 i 7. Wybór w szóstej rundzie został im odebrany za nieprzestrzeganie reguł podczas negocjacji z Maclinem w 2015 r. Dodatkowo mogą liczyć na cztery wybory kompensacyjne: w trzeciej, piątej i dwa w szóstej rundzie.

Oakland Raiders

Autor: Kamil Słonka, Raider Nation Polska

Wolne pieniądze: 48,9 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: RB Latavius Murray, DE Denico Autry, WR Seth Roberts

Raiders to jedna z wielu drużyn NFL, które mają do naprawy teoretycznie niewiele, aby stać się czołówką ligi – chodzi oczywiście o formację secondary, która w drużynie z Kalifornii kuleje od kilku dobrych sezonów, a duch Charlesa Woodsona to już przeszłość, do której wspomnieniami wracamy tak chętnie, jak do pierwszych wakacji pod namiotem z dziewczyną.

Wszystko wskazuje na to, że to właśnie pozycje związane z ostatnią linią obrony będą tymi, na które najbardziej łasić się będą włodarze Oakland Raiders, co potwierdzają słowa Reggiego McKenziego, który mówił, że każdy sensowny zawodnik będzie sprawdzany na każdej pozycji z tej formacji, tak więc pomijając brak typowego cornera broniącego one-on-one, zawodnik taki będzie musiał również spisywać się na takich pozycjach jak safety, czy cornerback broniący w strefie.

Inną pozycją, którą wzmocnić potrzebuje drużyna z Oakland to pozycja middle linebackera. Tutaj Raiders mają sporo dziur i na pewno będzie to pozycja, na którą Reggie McKenzie będzie polował raczej na rynku wolnych agentów, niż w drafcie. Również jest to pozycja, która wymaga wzmocnień, aby formacja defensywna tej drużyny, była dopięta na ostatni guzik.

Jeżeli chodzi o wolnych agentów Oakland Raiders, trójka którą wymieniłem to tylko kilku z tych, których zatrzymać będą chcieli panowie pod krawatami. Największym nazwiskiem, które drużyna z Oak-Town pozostawia na rynku FA to oczywiście runningback Latavius Murray, który jest niekwestionowanym filarem ofensywy Oakland Raiders. Jeden z najbardziej pewnych punktów – co powoduje, że jego kontrakt na pewno nie będzie „z tych tańszych”. Nie byłoby problemu w tym, żeby zapłacić tak dobremu zawodnikowi duże pieniądze gdyby nie to, że Oakland Raiders w ciągu najbliższych lat będą chcieli przedłużyć takich zawodników jak Derek Carr, Khalil Mack czy chociażby jeden z ostatnich nabytków – Reggie Nelson – który bezsprzecznie jest najlepszym zawodnikiem opisywanej wcześniej formacji secondary.

Oakland Raiders posiadając prawie 50 mln dolarów „pod czapką” mogą pozwolić sobie na jednego świetnego zawodnika, bądź kilku ciekawych weteranów. Sytuacja, w której Latavius Murray odchodzi z drużyny Najeźdźców jest prawie pewna, więc oczywistością będzie to, że Raiders muszą szukać jakiegoś weterana na pozycji RB, który zaopiekuje się DeAndre Washingtonem oraz Jalenem Richardem, którzy jeszcze nie mogą samodzielnie stanowić o sile unitu biegaczy w Oakland. Wśród nazwisk, które miałyby zawitać w Raiders po odejściu Murraya wymienia się głownie Rashada Jenningsa, oraz Darrena McFaddena, którego powrót do drużyny byłby czymś specjalnym dla wielu kibiców z Oak-Town.

Najeźdźcy pierwszą runde draftu 2017 rozpoczną z 24 pozycji, czyli zdecydowanie dalej niż w ostatnich latach. Geniusz Reggiego McKenziego pozwala być spokojnym, ponieważ odkąd jest on generalnym menedżerem Raiders, mało który pick w drafcie można zaliczyć do szczególnie zmarnowanych. Eksperci prześcigaja się w „mock draftach”, ale zdecydowana większość z nich prognozuje, że Raiders wybiorą zawodnika na pozycję CB lub ILB/MLB. Są to wyjątkowo trudne pozycje do wydraftowania, jednak dla GM’a Raiders w tej kwestii, nie ma rzeczy niemożliwych.

Oakland Raiders mają po jednym wyborze w każdej rundzie.

Zobacz też: Jak odbudowano Oakland Raiders

 

Denver Broncos

Wolne pieniądze: 33,1 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: OLB/DE DeMarcus Ware, DT Sylvester Williams, RB Justin Forsett

Zaledwie rok po tym, jak wygrali Super Bowl bez quarterbacka, Broncos mogli się przekonać, że wymaga to sporej dozy szczęścia i jest właściwie nie do powtórzenia. Pytanie tylko co John Elway planuje z tym zrobić. Z Denver powszechnie łączony jest Tony Romo, co ma sporo sensu. Broncos już raz dobrze wyszli, ryzykując ściągnięcie weterana z długą historią kontuzji (Peyton Manning), a Romo dostałby szansę na upragniony pierścień i pewnie mógłby się nawet zgodzić na jakąś nieco niższą ofertę. Tyle że Cowboys najpierw będą szukali kupca chętnego do oddania im jakiegoś wyboru w drafcie. Ciekawą opcją byłaby wymiana za Trevora Siemiana: Dallas zyskaliby użytecznego backupa, choć pewnie chcieliby jeszcze jakiś wybór w drafcie.

Broncos drugi rok z rzędu mieli defensywę nr 1 w DVOA, ale będą musieli naprawić obronę biegową. Przed rokiem słusznie nie próbowali angażować się w licytację o Malika Watosna i Danny’ego Trevathana, ale odbiło się to na jakości środka ich obrony. Raczej wątpliwe, by chcieli zatrzymać Williamsa, chyba że nie będzie chętnych na jego usługi i wróci na jakiejś stosunkowo niskiej umowie. Nie wiadomo co z Ware, który wciąż może być użyteczny jako sytuacyjny pass rusher, pytanie tylko czy kasa będzie się zgadzać.

Jednak podstawowym problemem Elwaya jest linia ofensywa, która w zeszłym sezonie grała zdecydowanie poniżej oczekiwań. Do 9 marca Broncos muszą zdecydować czy wykorzystają opcję na LT Russella Okunga (48 mln/4 lata, 23 mln w dwa pierwsze lata gwarantowane). Wobec jego słabej postawy w zeszłym roku skończy się na jego zwolnieniu albo wynegocjowaniu znacznie korzystniejszej umowy dla klubu. Niezależnie od Okunga Broncos potrzebują wzmocnień na RT, zwłaszcza w dywizji z Khalilem Mackiem, Justine Houstonem i Joeyem Bosą.

Jednak podstawowym znakiem zapytania pozostaje pozycja quarterbacka. Wątpliwe, by Broncos wzięli jakiegoś w drafcie zaledwie rok po tym, jak oddali dwa wybory za możliwość wzięcia Paxtona Lyncha z #26. Jeśli nie uda im się pozyskać Romo, rozgrywał będzie Lynch lub Siemian. Jednak jeśli któryś z nich nie poprawi się znacząco w stosunku do ubiegłego roku nawet najlepsza defensywa NFL nie wystarczy, by Broncos ponownie zdobyli mistrzostwo.

W pierwszej rundzie draftu mają wybór #20. Wybór w piątej rundzie oddali do Patriots, ale mogą liczyć na cztery wybory kompensacyjne, z czego aż dwa (za Malika Jacksona i Brocka Osweilera) w trzeciej rundzie, jeden w czwartej i jeden w siódmej.

 

Los Angeles Chargers

Wolne pieniądze: 21,9 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: DE/OLB Melvin Ingram, RB Danny Woodhead, S Jahleel Addae, ILB Manti Te’o

Tegoroczny offseason zaczął się dla Chargers bardzo burzliwie. Najpierw zapadłą decyzja o wyprowadzce z San Diego i przenosinach do Los Angeles, leżącego niespełna 200 km dalej. Przez dwa lata Chargers będą grali na 30-tysięcznym stadionie do piłki kopanej, a potem będą wynajmować od Rams ich nowy stadion w Inglewood na przedmieściach Miasta Aniołów. Tą sytuacją nikt nie jest zachwycony: ani fani w LA, ani w San Diego, a już najmniej Rams, którzy liczyli, że swoją nową arenę za 2 mln dolarów będą mieli tylko dla siebie. Ale stało się.

Ponadto Chargers wymienili trenera. Mike’a McCoya zastąpił Anthony Lynn, wcześniej OC Bills, który po zwolnieniu Rexa Ryana pełnił również obowiązki głównego trenera.

Chargers mają spory potencjał. Począwszy od bardzo dobrego quarterbacka w osobie Philipa Riversa, przez solidnego WR Keenana Allena, TE Antonio Gatesa aż po aktualnego Defensive Rookie of the Year, czyli Joeya Bosę.

Tyle że wsparcie dla nich nie do końca daje radę. Przede wszystkim linia ofensywna, która mocno zawodziła. W LA zapewne zwolnią OT Kinga Dunlapa (prawie 5 mln oszczędności) i OG D.J. Flukera (ponad 8 mln oszczędności). Ta formacja będzie dla Chargers priorytetem w offseason. Zapewne chcieliby zostawić Woodheada i Addae, ale tylko za odpowiednio niską cenę.

Melvin Ingram może liczyć na potężny kontrakt na wolnym rynku. Chargers na pewno chcieliby go zostawić, bo tworzy kapitalny duet z Bosą. Oznacza to, że najprawdopodobniej czeka go franchise tag.

Poza linią ofensywną Chargers będą szukali wzmocnień na pozycję WR oraz CB, zwłaszcza jeśli postanowią zwolnić weterana Brandona Flowersa, co pozwoli zaoszczędzić 7 mln dolarów.

W drafcie Chargers mają komplet własnych wyborów, w tym #7 w pierwszej rundzie.

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC South

NFC East

NFC North

NFC South

NFC West

Prognoza na offsezon 2017: AFC South

Od kilku lat AFC South cieszy się niechlubnym tytułem najsłabszej dywizji w NFL. Jednak każda z tych drużyn ma coś, co może zwiastować jaśniejszą przyszłość.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 17 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Houston Texans

Wolne pieniądze: 26,7 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB A.J. Bouye, DT Vince Wilfork, P Shane Lechler

Texans to drużyna, która permanentnie wydaje się „o rozgrywającego” od walki o najwyższe cele. Niestety od zamierzchłych czasów kompetentnego Matta Schauba Houston poruszają się tylko między złymi i jeszcze gorszymi wyborami na tej pozycji.

Quarterback to na pewno priorytet dla Texans. Niestety jeszcze przez rok nie zdołają się pozbyć Brocka Osweilera. Zwolnienie nieudanego eksperymentu na rozegraniu kosztowałoby więcej niż jego zatrzymanie w składzie. Jedyną sensowną opcją z finansowego punktu widzenia byłoby oddanie Osweielera w wymianie. Czy jakakolwiek drużyna zgodziłaby się wziąć na siebie jego 16 mln w pełni gwarantowaną pensję? Bill Barnwell z ESPN proponował, żeby Texans wysłali Osweilera do Browns razem z wyborem z pierwszej rundy draftu 2018 za wybór z siódmej rundy draftu 2017. taka transakcja byłaby bardzo ciekawa, ale raczej mało prawdopodobna.

Ciekawą opcją dla Texans byłaby wymiana za Tony’ego Romo. Romo nie musiałby się daleko przeprowadzać, bo z Dallas do Houston jest niecałe 400 km. Tyle że w kontrakcie ma 14 mln dolarów pensji, co pożarłoby większość wolnych dolarów pod czapką.

Tymczasem Texnas będą musieli powalczyć o A.J. Bouye, który w ostatnim sezonie zaczął grać na bardzo wysokim poziomie. To sytuacja trochę podobna do zeszłorocznej z Joshem Normanem i Carolina Panthers. Bouye nie jest graczem tak rozpoznawalnym jak Norman, ale rozmowy o nowym kontrakcie pewnie będą toczyły się wokół wartości 75 mln/5 lat, na jaką opiewa umowa Normana. Co do 35-letniego Wilforka i 40-letniego Lechlera to zapewne Texans byliby chętni ściągnąć ich z powrotem na roczne skromne umowy, pytanie tylko czy obaj dżentelmeni nie zachcą zakończyć kariery.

Tekańczycy raczej nie będą zbyt aktywni na rynku wolnych agentów, bo nie mają na to pieniędzy ani oczywistych kandydatów do zwolnienia w celu zwolnienia miejsca pod czapką. Poza rozgrywającym potrzebują wzmocnień w linii ofensywnej. Muszą też przemyśleć kwestię opcji piątego roku dla Jadeveona Clowneya i wygasającego w po sezonie 2017 kontraktu DeAndre Hopkinsa.

Texans mają po jednym wyborze w każdej rundzie draftu, w pierwszej rundzie będzie to #25.

 

Tennessee Titans

Wolne pieniądze: 67,6 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Kendall Wright, OG Chance Warmack, S Daimion Stafford

Zeszły rok to pierwszy sezon Titans na plusie od 2008 r. Oldschoolowa biegowa ofensywa za bardzo dobrą linią plus dynamiczny QB na debiutanckim kontrakcie okazały się receptą na przełamanie niemocy. W efekcie tylko jeden wygranej zabrakło im do playoffów, a AFC South przegrali gorszym bilansem meczów w ramach dywizji.

Żeby pójść za ciosem w Nashville będą musieli zainwestować w defensywę. Będzie im o tyle łatwiej, że mają całkiem sporo wolnych dolarów.

Z wolnych agentów Wright jest jedynym, o którego warto walczyć. To reciver o bardzo dużym potencjale, ale niestety często kontuzjowany. Jeśli Tytanom udałoby się go skłonić do powrotu za ok. 6 mln/rok, byłaby to niezła okazja, jeśli zdołałby wrócić do dyspozycji z dwóch pierwszych sezonów w lidze. Warmack nigdy nie grał na miarę #10 w drafcie, a w tym sezonie wypadł z wyjściowego składu. Stafford to wartościowy gracz rotacyjny, który pewnie wróci do klubu, jeśli cena będzie satysfakcjonowała obie strony.

Titans potrzebują wzmocnień głównie w drugiej i trzeciej linii obrony. Jeśli odejdzie Wright, to do listy priorytetów dołaczy pozycja WR. Tennessee zapewne będą chcieli pozyskać młodego TE z myślą o zastąpieniu 32-Delaine Walkera, któremu za dwa lata kończy się umowa.

Titans w tegorocznym drafcie mają dodatkowe wybory w pierwszej rundzie (#5) i w trzeciej rundzie (#69), która były częścią paczki od LA Rams za zeszłoroczny #1. Ponadto posiadają swój #18. Wybory w drugiej i szóstej rundzie oddali w innych wymianach.

 

Indianapolis Colts

Wolne pieniądze: 60,9 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: TE Jack Doyle, CB Darius Butler

Colts wykonali już pierwsze ruchy w tym offseason. Z pracą pożegnał się GM Ryan Grigson, którego zastąpił Chris Ballard. Jest to dobry ruch, ale połowiczny, bo na stanowisku pozostał HC Chuck Pagano.

Zobacz: Indianapolis Colts, czyli jak elitarny QB uratuje twoją posadę

Priorytet od lat się nie zmienia: ochrona Andrew Lucka, który jest najbardziej obijanym rozgrywającym w NFL. Na liście priorytetów liniowi zajmują miejsca od 1 do 5. No, może od 1 do 4, bo center Ryan Kelly miał bardzo solidny debiutancki sezon. Jeśli nowy GM nie rzuci się na każdego weterana, który gra dobrze na linii (T.J. Lang, Sebastan Vollmer, Kevin Zeitler, Andrew Whitworth), to niewiele się zmieni.

Zresztą Colts potrzebują wzmocnień właściwie na każdej pozycji, poza rozegraniem. Nawet na WR T.Y. Hilton jest osamotnioną gwiazdą. W Indy mają sporo miejsca pod czapką, a będą mieli jeszcze więcej. Weteran LB D’Qwell Jackson już został zwolniony, podobny los czeka zapewne DT Arthura Jonesa, który słabą grę przeplata z kontuzjami i zawieszeniem za doping.

Tak więc linia, linia i jeszcze raz linia. Poza tym running back, pass rush. No i punter. Ulubieniec fanów Pat McAfee postanowił zakończyć karierę i poświęcić się przemysłowi rozrywkowemu. Obawiam się, że kibice Colts dopiero w tym roku zrozumieją ile mu zawdzięczają.

W tegorocznym drafcie Colts mają swoje wybory w rundach 1-6. W pierwszej rundzie będzie to #14 lub #15 (o kolejności zdecyduje rzut monetą na NFL Combine w którym Colts staną przeciwko Vikings Eagles, którzy pozyskali ten pick w wymianie za Sama Bradforda). Ponadto mogą liczyć na dodatkowy wybór kompensacyjny w czwartej rundzie.

 

Jacksonville Jaguars

Wolne pieniądze: 73,0 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Prince Amukamara, S John Cyprien, OL Luke Jockel

Sezon 2016 miał być przełomowym dla Jaguars, zwłaszcza w ofensywie. Okazał się jednak siódmym sezonem z rzędu, gdy ekipa z Florydy zaliczyła 11 lub więcej porażek. Jakkolwiek Shahid Khan należy do cierpliwych właścicieli, nawet on poczuł, że czas na zmiany.

Z posadą pożegnał się trener Gus Bradley, którego jeszcze w czasie sezonu 2016 zastąpił Doug Marrone, wcześniej trener linii ofensywnej. Na stanowisku GM-a pozostał David Caldwell, ale do drużyny dołaczył ex-HC Ney York Giants Tom Coughlin jako „Wiceprezes Wykonawczy ds. Operacji Futbolowych” (ang. Executive Vice President of Football Operations), czyli właściwie… kto? Uber-GM? Doradca? To się jeszcze okaże, ale może to zwiastować potencjalny konflikt na szczycie hierarchii.

Jaguars tradycyjnie mają sporo wolnych pieniędzy. W zeszłym roku zaprezentowali nieoczekiwanie solidną defensywę, ale przydałyby się jej wzmocnienia w drugiej i trzeciej linii, zwłaszcza jeśli z drużyną pożegna się wieloletni LB Paul Posłuszny, który zarabia nieco za dużo w stosunku do jego wkładu. W ataku wzmocnień wymaga linia ofensywna. Luke Jockel nie spełnił swojego potencjału, w zeszłym roku został przesunięty na OG i Jaguars raczej nie zechcą go zatrzymać. Z kolei OT Kelvin Beachum został wolnym agentem po tym, jak klub zrezygnował z opcji na kolejne cztery lata za 40 mln.

Z własnych wolnych agentów Jags powinni zatrzymać Amukamarę, który stworzył całkiem solidny duet z Jalenem Ramseyem. Co do Cypriena, to wszystko zależy od ceny. To niezły gracz w rotacji, ale zbyt nierówny by płacić mu jak starterowi.

Jaguars już rok temu odważnie weszli w pierwszą fazę free agency, więc niewykluczone, że i w tym będzie podobnie. W drafcie mają do dyspozycji swoje wybory we wszystkich rundach, w tym #4 pierwszego dnia.

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC East

AFC North

AFC West

NFC East

NFC North

NFC South

NFC West

Prognoza na offseason 2017: AFC North

Jeszcze niedawno AFC North była najbardziej fizyczną dywizją ligi, która regularnie wystawiała do playoffów 2-3 drużyny. Jednak poza Steelers wszystkie zespoły zawiodły w zeszłym roku. Co muszą zrobić, by sezon 2017 był lepszy?

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 15 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

Pittsburgh Steelers

Wolne pieniądze: 36,9 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: RB Le’Veon Bell, ILB Lawrence Timmons, OLB Jarvins Jones, OLB James Harrison, WR Marcus Wheaton

Najważniejszą decyzją, jaka czeka Steelers, jest dogadanie się z Bellem. No, chyba że Ben Roethlisberger jednak poważnie myśli o emeryturze, wtedy Steelers zostają niemal w ogóle bez rozgrywającego, bo umowy skończyły się Landry’emu Jonesowi i Bruce’owi Gradkowskiemu. Ale pozostańmy przy tym co prawdopodobne, czyli przy Bellu.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuję, że Steelers są gotowi desygnować go do franchise tagu. To nie jest dobre rozwiązanie dla żadnej ze stron. Bell chciałby finansowego bezpieczeństwo dłuższego kontraktu, Steelers przydałoby się niższe uderzenie w czapkę płacową. Niemniej franchise tag daje Stalowym wyłaczne prawo do negocjowania wieloletniej umowy z Bellem, która zapewne zostanie podpisana jeszcze przed draftem gdzieś w okolicach 10 mln/rocznie.

Ekipa z Pensylwanii musi poważnie zastanowić się co zrobić ze swoim front seven. Ich najlepszym pass rusherem był 38-letni James Harrison. I choć półbóg siłowni nie wygląda, by miał zwolnić, to jednak biologia jest nieubłagana. Jones nie do końca spełnił pokładane w nim oczekiwania, a Timmons jest graczem solidnym, ale na pewno nie wartym kilkunastu milionów, którymi uderzał w czapkę Pittsburgha.

Steelers muszą ostrożnie negocjować nowe umowy, bo w kolejce czekają już WR Antonio Brown, DE Stephon Tuitt i ILB Ryan Shazier, którym kontrakty kończą się po sezonie 2017 (Shazier ma jeszcze debiutancką opcję piątego roku na 2018).

Pittsburgh raczej nie będzie szalał na początku free agency. Potrzebują jednak wzmocnień we front seven, zwłaszcza w pass rushu. Jeśli nie uda się zatrzymać Wheatona, to priorytetem w ofensywie stanie się pozycja WR. Będą też musieli pomyśleć o zmienniku dla Big Bena, który zagrał pełne 16 meczów tylko w dwóch z ośmiu ostatnich sezonów. Chyba że wystarczy im Zach Mettenberger, który jest drugim QB w skłądzie Steelers z ważnym kontraktem.

Steelers mają w drafcie komplet własnych wyborów (#30 w pierwszej rundzie) i dodatkowy wybór kompensacyjny w piątej rundzie.

 

Baltimore Ravens

Wolne pieniądze: 15,3 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: RT Ricky Wagner, DT Brandon Williams, WR Kamar Aiken

W latach 2008-2012 Ravens co roku awansowali do playoffów, trzy razy grali w finale AFC i wygrali Super Bowl. Jednak odkąd buty na kołku zawiesił Ray Lewis, w ciągu czterech sezonów Ravens tylko raz mieli dodatni bilans i awansowali do postseason, a dywizji nie wygrali ani razu. Steve Bisciotti jest cierpliwym właścicielem (John Harbaugh to dopiero drugi szkoleniowiec odkąd Bisciotti nabył udziały w 2000 r.), ale kolejnego sezonu bez playoffów nawet on może nie wytrzymać.

Niestety na horyzoncie nie widać szansy na wielkie zmiany. W Baltimore będą musieli zacząć od uwolnienia miejsca pod salary cap, jeśli chcą zatrzymać Wagnera i Williamsa, którzy mogą wygenerować spore zainteresowanie na rynku. Tyle że trzej najbardziej oczywiści kandydaci do zwolnienia to gracze na pozycjach, na których Ravens i tak mają spore braki.

Mike Wallace już od kilku lat nie jest elitarnym reciverem, ale w zeszłym roku jako jedyny w drużynie przekroczył tysiąc jardów w odbiorze piłki. Ravens nie bardzo mogą sobie pozwolić na jego odejście, nawet jeśli miałoby to im dać prawie 6 mln dolarów oszczędności. Na pass rusherze Elvisie Dulmervilu można oszczędzić 8 mln, ale tu zapewne skończy się renegocjacją i obniżeniem pensji. Niepewny jest los CB Lardariusa Webba, który ma 31 lat, może dać 5,5, mln dolarów oszczędności i od dłuższego czasu nie gra na miarę oczekiwań.

WR to podstawowy priorytet Ravens, zwłaszcza jeśli zwolnią Wallace’a. Poza nim i odchodzącym na emeryturą Stevem Smithem żaden WR Ravens nie złapał w zeszłym roku piłek na 500 jardów. Ravens muszą też pomyśleć o tym, by odmłodzić defensywę, zwłaszcza w drugiej i trzeciej linii, które są za wolne jak na standardy NFL. Jeśli nie uda im się zatrzymać Wagnera lub Williamsa (prawie na pewno nie uda im się zatrzymać obu), to w drafcie będą musieli poszukać liniowych.

W tegorocznym drafcie Ravens mają wszystkie swoje wybory (#16 w pierwszej rundzie) i wybór kompensacyjny w trzeciej rundzie (za Kelechiego Osemele).

 

Cincinnati Bengals

Wolne pieniądze: 45,0 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: LT Andrew Whitworth, OG Kevin Zeitler, WR Brandon LaFell, CB Dre Kirkpatrick, DT Domata Peko

Bengals znów nie wygrali meczu w playoffach. Ale do tego się już przyzwyczailiśmy, bo ostatnie wydarzyło się to za prezydentury George’a Busha. Seniora. Jednak do playoffów nawet nie awansowali, a to przydarzyło im się pierwszy raz od sezonu 2009.

Przez lata w Cinncinati budowali drużynę, która nawet przy braku gwiazd dysponowała szerokim i wyrównanym składem. Ale w zeszłym sezonie chyba zapchał się taśmociąg dostarczający nowy narybek. Widoczne to było zwłaszcza po kontuzji A.J. Greena, gdy nagle Andy Dalton nie bardzo miał do kogo podawać. Znacznie słabiej spisywała się również defensywa.

Priorytetem dla Bengals powinna być jednak o-line. Każdy QB w NFL gra gorzej pod presją. Tyle że Andy Dalton bez presji należy do ścisłej czołówki ligi, ale należy do najsłabszych pod presją. To sprawia, że absolutnym priorytetem będzie nowy kontrakt dla Zeitlera. Być może na rok wróci Whitworth, który mimo 35 lat na karku był najlepszym liniowym Bengals, ale równie dobrze może odwiesić buty na kołek.

Wzmocnień wymaga secondary. Kirkpatrick jest wolnym agentem, a kolejne pozaboiskowe wybryki Packmana Jonesa sprawiają, że być może również on pożegna się z drużyną.

Wśród reciverów solidny debiutancki sezon zaliczył Tyler Boyd, ale Cincy potrzebują tu świeżej krwi, zwłaszcza jeśli nie zamierzają zatrzymać LaFella.

Bengals mają komplet własnych wyborów w drafcie oraz aż cztery wybory kompensacyjne: dwa w czwartej i dwa w szóstej rundzie. Daje im to sporo możliwości w dniu draftu, bo od tego sezonu także wyborami kompensacyjnymi można handlować.

 

Cleveland Browns

Wolne pieniądze: 108,8 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Terelle Pryor

Browns zdołali uniknąć niechlubnego miana drugiej w historii „unperfect team”. Przed offseason mają aż nadmiarze miejsca pod salary cap i wyborów w drafcie. Nie tylko wybierają z #1. Mają w sumie 11 wyborów, z czego aż pięć na pierwszych 65 miejscach (#1, #12, #33, #51 i #65). Teraz tylko czas na ściągnięcie zawodników, na których można wydać te miliony.

W Cleveland już zaczęli pierwsze ruchy kadrowe. Zwolnieni zostali QB Josh McCown i CB Tramon Williams. Nowy kontrakt wart 50 mln w 4 lata podpisał LB Jamie Collins pozyskany w trakcie sezonu z New England Patriots.

Jak co roku kluczowym pytaniem jest kto będzie rozgrywał w Cleveland. Robert Griffin III ma zarobić w tym roku ponad 9 mln, ale skoro przetrwał 11 marca (dostał wówczas 750 tys. dolarów bonusu) to raczej nie zamierzają go zwolnić. W składzie jest jeszcze Cody Kessler, wybrany przed rokiem z #93, który w katastrofalnym sezonie 2016 był najlepszym ze słabych. Niewykluczone, że Browns poświęcą na rozgrywającego #12 w drafcie.

Trudno mówić o potrzebach Browns. Wobec masy wolnych pieniędzy do drużyny zapewne wróci Pryor. Poza nim, Collinsem, CB Joe Haydenem i LT Joe Thomasem w Cleveland nie mają żadnych graczy, o których z czystym sumieniem można by powiedzieć, że to potencjalni Pro Bowlerzy. Kilku graczy miało obiecujący sezon 2016 (TE Gary Barnidge), zobaczymy czy go powtórzą.

Browns potrzebują wzmocnień właściwie na każdej pozycji. Mogą rzucić na rynek ogromne pieniądze, mają kolosalny kapitał draftowy. Zobaczymy czy pójdą drogą Oakland Raiders, czy znów, jak to Browns, będą okupowali doły ligowej tabeli.

 

ZOBACZ TEŻ: 

AFC East

AFC South

AFC West

NFC East

NFC North

NFC South

NFC West

Prognoza na offseason 2017: AFC East

Jeśli w amerykańskich mediach widzimy 10 artykułów dziennie o tym czy Brady jest czy nie jest kozą, to znaczy, że wchodzimy w offseason. A skoro tak, to czas na przegląd stanu, w jaki w „sezon transferowy” wchodzą 32 kluby NFL. Zaczynamy od AFC East.

Jeśli nie wiesz jakie reguły rządzą kontraktami w NFL, zacznij od lektury artykułu: Salary Cap w NFL, czyli kontrakty i limity płacowe

Wartości w poniższym artykule aktualne na 13 lutego przy założeniu, że bierzemy pod uwagę 51 największych kontraktów, a salary cap wyniesie 168 mln dolarów (oficjalnej wartości jeszcze nie znamy). Dane dotyczące finansów pochodzą ze strony Spotrac.com. Szacunki wyborów kompensacyjnych za Overthecap.com

 

New England Patriots


NFL AFC EastWolne pieniądze:
62,9 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: TE Martellus Bennett, RT Sebastian Vollmer, DE Chris Long, LB Dont’a Hightower, DT Alan Branch, CB Logan Ryan, CB Malcolm Butler (RFA)

Mistrzowie NFL są zawsze w dobrej sytuacji, ale Patriots są mistrzami wyciągania maksimum ze swoich graczy. W ostatniej serii ofensywnej Super Bowl 2017 po stronie NE grał tylko jeden gracz wybrany wśród pierwszych 75 w drafcie (LT Nate Solder). Możecie być pewni, że dla każdego startera Patriots mają już przygotowanego następcę i to zapewne gość o którym słyszeli tylko najbardziej zagorzali fani.

Pats mają mnóstwo wolnych pieniędzy, ale i mnóstwo kluczowych wolnych agentów. Do drużyny na pewno nie wróci często kontuzjowany Vollmer, zwłaszcza że jego zastępca, Marcu Cannon, trafił do drugiej drużyny All-Pro. Wątpliwe, by w przyszłym sezonie pojawił się Martellus Bennett. Zdobył swój pierścień, po czym w swoim stylu oznajmił, że „nas, zdobywców Super Bowl, z reguły się przepłaca”. To dla niego ostatnia szansa na tłusty kontrakt (ma 30 lat), więc raczej nie udzieli Pats rabatu.

Kolejne ruchy zależą od dwóch elementów – Hightowera i Butlera. Hightower prawie na pewno nie dostanie franchise tagu, bo 15 mln to nieco za dużo nawet dla zawodnika tej klasy. Lider środka pola w obronie NE ma już dwa mistrzowskie pierścienie, teraz zapewne chciałby zarobić, o co może być trudno w tradycyjnie skąpiącej wysokich kontraktów drużynie. W podobnej sytuacji jest Logan Ryan, natomiast nieco inaczej wygląda sytuacja Butlera.

Butler jest zastrzeżonym wolnym agentem, co znaczy, że Patriots mogą go „otagować”. Na pewno chcieliby wynegocjować długą umowę, ale jeśli się to nie uda, Butler dostanie zapewne tag drugiego stopnia. To jednoroczny gwarantowany kontrakt na ok. 2,5 mln (dokładne liczby zostaną podane na początku marca). Butler może podpisać wówczas umowę z innym klubem, ale Pats mają prawo ją wyrównać. Jeśli nie wyrównają, to nowy klub będzie musiał oddać za Butlera wybór w drugiej rundzie draftu lub nawet pierwszej, jeśli NE desygnują Butlera do tagu pierwszego stopnia wartego prawie 4 mln dolarów.

Kolejną intrygującą sytuacją jest QB Jimmy Garoppolo. Zmiennik Toma Brady’ego jest wymieniany jako potencjalny cel wymiany. Belichick raczej nie będzie chętnie pozbywał się ubezpieczenia dla 40-letniego (na starcie nowego sezonu) Brady’ego, a inne kluby mogą bać się powtórki sytuacji z Mattem Cassellem i/lub Brockiem Osweilerem. Jednak jeśli ktoś (49ers? Browns?) złoży Patriotom ofertę nie do odrzucenia (picki w 1 i 4 rundzie na przykład) to Belichick może na to pójść.

Z drużyną może się pożegnać Danny Amendola, którego 7,8 mln uderzenia w czapkę to nieco za dużo jak na wkład w grę. Bardziej jednak prawdopodobne, że klub i zawodnik dogadają się co do obniżenia pensji w sezonie 2017.

Po stronie potrzeb należy zapisać przede wszystkim pass rushera, bo w tym roku Matt Patricia musiał liczyć na przebłyski Chrisa Longa lub blitze, w celu wywarcia presji na QB.

W drafcie Patriots mają dziewięć wyborów. W czwartej rundzie będzie to wybór Seattle (własny stracili za tzw. Deflategate), mają też wybór kompensacyjny Browns z trzeciej rundy i powinni dostać własny wybór kompensacyjny w piątej rundzie. Własne wybory mają oczywiście na końcu każdej rundy, choć przed wyborami kompensacyjnymi.

 

Miami Dolphins

Wolne pieniądze: 29,4 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: WR Kenny Stills, TE Jordan Cameron, TE Dion Sims, DE Alan Branch, ILB Kiko Alonso

W sezonie 2016 Dolphins dość niespodziewanie zakwalifikowali się do playoffów. To znak, że trener Adam Gease robi coś dobrze, ale wynik był lepszy niż gra. Jeśli na Florydzie nie wzmocnią drużyny, playoffy pozostaną jednorazowym wyskokiem.

Wobec dynamicznie rosnącego salary cap drużyny niemal pływają w wolnych pieniądzach i 30 mln Miami lokuje ich dopiero na 20. miejscu w lidze. Zapewne zaczną więc od cięć, a tu pierwszym do zwolnienia jest Mario Williams, były #1 draftu. W Dolphins miał zastąpić Olivera Vernona, ale był to dość nieudany eksperyment, a na jego zwolnieniu Miami zaoszczędzi 8,5 mln.

Jeśli chodzi o własnych wolnych agentów, to wątpliwe by został kosztowny i wiecznie kontuzjowany Cameron. Grający za niego Sims też furory nie zrobił. Możliwe, że Miami na pozycji TE spróbuje podebrać Bennetta z Nowej Anglii lub poszuka rozwiązania w drafcie. Alonso na pozycji środkowego linebackera był raczej częścią problemu niż rozwiązania, bo ta formacja stanowiła najsłabszy punkt w obronie Miami w zeszłym sezonie i znajduje się na czele listy potrzeb.

Najbardziej prawdopodobny jest powrót Stillsa, choć ten w barwach Miami łapał mniej niż połowę piłek rzuconych w jego kierunku. Ciekawa jest sytuacja Brancha, który podpisał roczny kontrakt przed rokiem i po najlepszym sezonie w karierze miałby pewnie chrapkę na coś dłuższego. Tyle że nawet jego najlepszy sezon w karierze był, w najlepszym razie, przeciętny. Dolphins nie zechcą przepłacać, a w przypadku pass rusherów łatwo może znaleźć się kupiec z dużymi pieniędzmi.

Wśród potrzeb Miami są wspominani TE i ILB. Na pewno przydałoby się wzmocnienie pass rushu. Linia ofensywna nie była już takim kataklizmem jak przed rokiem, ale jeśli Ryan Tannehill ma przejść z kategorii „błyski czegoś fajnego” do „solidny rozgrywający” to musi mieć lepszą osłonę z przodu.

W drafcie Dolphins nie mają wyborów w trzeciej i czwartej rundzie, które oddali przed rokiem za prawo do wybrania WR Leonte Carro z #86 (3 rec, 29 yds jako rookie). Powinni za to dostać wybór kompensacyjny w trzeciej rundzie (za Olivera Vernona)

 

Buffalo Bills

Wolne pieniądze: 26,0 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: CB Stephon Gilmore, WR Robert Woods, OLB Lorenzo Alexander, WR Marquise Goodwin, RT Jordan Mills

Od sezonu 1999 Bills zaliczyli dwóch właścicieli, 10 trenerów (licząc z p.o. trenera), 14 starterów na rozegraniu i… 0 występów w playoffach przy dwóch sezonach na plusie.

W ten sezon wejdą z 11. trenerem, a niewykluczone, że również z 15. quarterbackiem. Nowym szkoleniowcem został Sean McDermott, przez ostatnie sześć lat koordynator defensywy Panthers. Pierwszą decyzją nowego szkoleniowca i starego GM, Douga Whaleya, będzie los QB Tyroda Taylora.

Taylor to zawodnik o ciekawym zestawie umiejętności, bardzo atletyczny, ale nieco poniżej standardów NFL jako podający. Taki Michael Vick dla ubogich. Bills muszą podjąć decyzję do 13 marca, bo wtedy wchodzi w życie klauzula w kontrakcie Taylora, która gwarantuje mu 15 mln dolarów bonusu i 12 mln dolarów pensji za sezon 2017, czyniąc go w praktyce niezwalnialnym. Jako że Bills nie cierpią na nadmiar miejsca pod salary cap, zwolnienie wydawałoby się oczywiste. Pytanie tylko co dalej. Wątpliwe, by do Buffalo zechciał przyjść Tony Romo, Belichick na pewno nie odda im Garoppolo, a Colin Kaepernick nie będzie ulepszeniem w stosunku do Taylora. Zostaje draft albo Cardale Jones, wybrany w zeszłym roku z #139.

Potencjalnym kandydatem do „odstrzału” jest też 33-letni Kyle Williams, który już przed rokiem musiał się zgodzić na obniżkę wynagrodzenia. Jego ewentualne zwolnienie dałoby Buffalo prawie 7 mln dolarów.

Pieniądze będą potrzebne, bo Bills zapewne chcieliby zatrzymać Gilmore’a, który jest jednym z filarów ich defensywy. Z kolei Mills to jeden z filarów linii, która blokowała dla czołowej ofensywy biegowej w NFL. Pod dużym znakiem zapytania stoi przyszłość Alexandra. Trudno pozbywać się zawodnika, który zaliczył 12,5 sacka w sezonie. Z drugiej strony jeśli zawodnik ten ma 33 lata, a wcześniej przez dziewięć sezonów nazbierał w sumie dziewięć sacków, to można bezpiecznie założyć, że taki sezon już mu się nie zdarzy.

Kogo potrzebują Bills? Jeśli zwolnią Taylora to przede wszystkim rozgrywającego i to pilnie. Poza tym niedomaga defensywa, którą ma naprawić McDermott. Potrzebne będzie wzmocnienie w linii defensywnej oraz na pozycji safety.

W drafcie Bills brakuje wyboru w czwartej rundzie, mają za to dodatkowy wybór w piątej rundzie od Dallas. W pierwszej rundzie wybierają z #10. Ciekawostka: żaden z graczy wziętych przez nich przez cztery ostatnie lata nie został wybrany do Pro Bowl.

 

New York Jets

Wolne pieniądze: -6,7 mln dolarów

Kluczowi wolni agenci: QB Ryan Fitzpatrick, QB Geno Smith, OT Benjamin Ijalana

Przy dynamicznie rosnącej salary cap trudno się pod nią nie zmieścić, ale Jets się ta sztuka udała. Muszą więc zacząć od szukania oszczędności. Jednym z oczywistych kandydatów jest Darelle Revis, który z najlepszego cornerbacka w NFL stał się niższą klasą średnią. Jego zwolnienie dałoby ponad 9 mln dolarów. Kolejnym kandydatem mógłby być wiecznie kontuzjowany LT Ryan Clady, ale zamienił on tegoroczny roster bonus na zwykłą pensję, co wskazywałoby, że dostanie szansę na walkę o miejsce w składzie, choć pożera 10,5 mln.

Wśród mniej spodziewanych kandydatów do zwolnienia można wymienić C Nicka Mangolda (9 mln oszczędności), WR Brandona Marshalla (7,5 mln) i ILB Davida Harrisa (6,5 mln).

Z pozytywów: nowojorczycy nie mają zbyt wielu wolnych agentów. Po zeszłorocznym fiasku jasne jest, że nie wróci Ryan Fitzpatrick. Wątpliwe, by wrócił Geno Smith. Jets to jedna z drużyn, która od kilku lat bez powodzenia szuka rozgrywającego. Czy Christian Hackenberg, #51 draftu 2016 będzie „da men”? Czy raczej Jets zwrócą się w stronę draftu 2017? Bez radykalnych oszczędności raczej nie mają co marzyć o ataku na Tony’ego Romo, a i Romo raczej nie będzie chciał przyjść do Jets.

Trudno byłoby tu wymienić wszystkie potrzeby nowojorczyków. Nie przypadkowo byli najsłabszą drużyną zeszłego roku wg DVOA. W miarę ustabilizowaną sytuację mają na WR i w linii defensywnej, choć jeśli postanowią pożegnać się z Marshallem, to i na skrzydłach będą potrzebowali wsparcia.

Kiepska sytuacja z budżetem płac sugeruje, że będą szukali wzmocnień w drafcie. Mają wybór #6 i dodatkowy wybór kompensacyjny w czwartej rundzie. Własny wybór z czwartej rundy oddali rok temu do Redskins za prawo do wyboru OT Brandona Shella z #158.

 

ZOBACZ TEŻ:

AFC North

AFC South

AFC West

NFC East

NFC North

NFC South

NFC West

Mike Smith, Jon Gordon, „Mecz wygrywa się w szatni” – recenzja

Mecz wygrywa się w szatniTrener futbolu amerykańskiego kojarzy nam się głównie z gościem w klubowym dresie, bluzie z kapturem albo innym sportowym wdzianku, który patroluje linię boczną na meczu czy na treningu. Mało kto z nas myśli, że pozycja głównego trenera to tak naprawdę funkcja kierownicza na bardzo wysokim szczeblu. Może nie CEO, ale na pewno członek zarządu.

Pomyślcie sami: trener zarządza pracą przeszło sześćdziesięciu zawodników i kilkudziesięciu członków sztabu trenerskiego. Wytycza kierunki działań, strategię, cele, rozlicza z wykonywanej pracy, prowadzi spotkania.

Klub NFL to biznes wart miliardy dolarów o przychodach rocznych liczonych w dziewięcio- lub nawet dziesięciocyfrowych liczbach. W tej potężnej korporacji trener jest dyrektorem/managerem działu odpowiedzialnego za to, co bezpośrednio dzieje się na boisku, a więc za produkt. Niezależnie od tego, czy ma nad sobą generalnego managera, czy tylko prezesa/właściciela klubu, potrzebuje wiedzy, doświadczenia i umiejętności interpersonalnych, niezbędnych do skutecznego zarządzania tak wielkim zespołem.

10 lutego na półkach naszych księgarń pojawiła się książka, której współautorem jak Mike Smith, były trener Atlanta Falcons. Po zwolnieniu z funkcji szkoleniowca Smith zrobił sobie rok przerwy, nim przed sezonem 2016 przyjął posadę koordynatora defensywy w Tampa Bay Buccaneers. Teraz możecie zobaczyć część efektów jego pracy przez ten „wolny” rok.

„Mecz wygrywa się w szatni” to książka napisana wspólnie z Jonem Gordonem, szkoleniowcem i mówcą motywacyjnym, który współpracuje z wieloma klubami sportowymi, tak na poziomie zawodowym, jak na uczelniach i to zarówno w futbolu, baseballu, jak i koszykówce. Jej celem jest pokazanie, jak ogromny wpływ na wyniki osiągane w dowolnym zespole ma kultura korporacyjna i jak może i powinien wpływać na nią lider.

NFLBlog.pl jest patronem medialnym książki.

Nie spodziewajcie się tu autobiografii Smitha. Książka skierowana jest głównie dla osób, które mają kierować jakimiś zespołami. Nie chodzi tu tylko o prezesów. Mogą z niej skorzystać dyrektorzy, kierownicy, liderzy drużyn sportowych, organizacji społecznych, charytatywnych i każdy, kto musi zarządzać grupą ludzi dla osiągnięcia wspólnego celu.

Smith i Gordon przekonują, że można mieć najwyższe profesjonalne kompetencje, ale bez kultury korporacyjnej nic się nie osiągnie. Czy też, mówiąc językiem futbolu, na nic taktyka, technika i przygotowanie kondycyjne, jeśli w szatni nie ma właściwej atmosfery i nastawienia. W wysoce konkurencyjnym środowisku, jakim jest większość branż, a jakim na pewno jest NFL, o sukcesie decydują detale, z których „szatnia” jest jednym z kluczowych.

Autorzy podają siedem prostych przykazań, które według nich pozwolą zbudować jedność w zespole. Posługują się konkretnymi przykładami i wskazują błędy, jakie przy ich wdrażaniu popełniali oni lub ich znajomi.

Dla fanów futbolu gratką będą historie z szatni Atlanta Falcons. Mike Smith pracował w Atlancie siedem sezonów, co w NFL stanowi naprawdę długi czas. Na kartach książki opisuje w jaki sposób stworzyli drużynę, która przez pierwszych pięć lat każdorazowo kończyła na plusie. Analizuje również jak to się stało, że przez ostatnie dwa lata jego pracy drużyna odnotowała bilans 10-22, co doprowadziło do jego zwolnienia.

Nie spodziewajcie się tu żadnych „krwistych” wyznań, nie o to chodzi w tej książce. Anegdoty o Falcons, czy wcześniejszej pracy Smitha w Ravens i Jaguars, mają raczej służyć ilustracji tez stawianych w książce. Ciekawie jednak zobaczyć zawodników, których Smith stawia za wzory liderów, takich jak Tony Gonzalez, Matt Ryan, czy Ray Lewis z perspektywy sztabu szkoleniowego, a nie medialnej.

„Mecz zaczyna się w szatni” to ciekawy poradnik biznesowy z futbolowym smaczkiem. Może nie odkrywa Ameryki, ale pokazuje element zarządzania ludźmi, o którym w Polsce niewiele się mówi. A że w naszym kraju wciąż mało wydaje się książek z tłem futbolowym, ta pozycja może być ciekawostką dla fanów NFL.

Poniższa tabelka zawiera tzw. linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli za ich pośrednictwem kupicie książkę, ja otrzymam od tego niewielki procent.

Super Bowl 2017: Największy comeback w historii

To czego w Super Bowl 2017 dokonali New England Patriots zakrawa na cud. Jeszcze żadna drużyna nie zdołała wygrać Super Bowl, w którym przegrywałaby 25 punktami. Od pick-six Alforda w drugiej kwarcie, do nieprawdopodobnego chwytu Edelmana na 2 minuty przed końcem meczu prawdopodobieństwo wygranej Falcons nieprzerwanie wynosiło ponad 90%, momentami nawet 99,7% (za ESPN). A jednak Patriots zdobyli swój piąty mistrzowski pierścień, Brady ma czwarty tytuł MVP i coraz mocniejszą pozycję w odwiecznych medialnych i kibicowskich debatach na temat tego kto jest GOAT (Greatest Of All Time).

 

To się nie mogło udać

Po pick-six Alforda, gdy Falcons wyszli na prowadzenie 21:0, uznałem, że już po meczu. Przy wyniku 28:3 myślałem głównie o tym, że obiecałem Tacie, że obejrzymy razem powtórkę i wyjaśnię mu, o co chodzi w futbolu. Jak się zapewne domyślacie, nie bardzo miałem ochotę oglądać to ponownie.

To się nie mogło udać, bo nawet Patriots w to nie wierzyli. W ich grze nie było widać żadnego pośpiechu. Spokojnie zbierali się na huudle (naradę), kolejne snapy oddzielało 20-30 sekund. Dużo biegali, spalając zegar. Seria zakończona pierwszym przyłożeniem – 13 akcji, 6:25. Seria zakończona kopnięciem z pola – 12 akcji, 5:07.

Przełomowym momentem tego meczu, chwilą, gdy Patriots uwierzyli w możliwość wygranej, był sack-fumble Dont’a Hightowera.

W tej sytuacji fatalnie w pass protection zachował się Davonta Freeman, który powinien przejąć Hightowera. Jednak nawet wtedy sytuacja Patriots była niezwykle trudna. Do końca pozostawało 8,5 min., a oni potrzebowali dwóch przyłożeń z dwiema dwupunktowymi konwersjami i dodatkowo zatrzymać Falcons bez punktów. Udało się.

Ostatnia seria ofensywna to był majstersztyk w najlepszym stylu Toma Brady’ego. Zaczynali z własnego ósmego jarda, mieli nieco ponad dwie minuty. Od 2001 r. mieliśmy w playoffach 286 serii ofensywnych, które zaczynały się na własnym 10 jardzie lub dalej. Tylko 34 z nich zakończyły się przyłożeniem (dane nie uwzględniają Super Bowl 51). Daje nam to niespełna 12%. Uwzględniając, że szansa na dwupunktową konwersję to ok. 50%, Patriots i tak mieli jedynie ok. 6% szans na doprowadzenie do dogrywki. Jeśli przyjmiemy że dogrywka to nowy mecz, a Patriots mieli ok. 56% szans na wygraną (za ESPN), to w sumie ich szanse sytuowały się w okolicy 3%.

 

Zabrakło ostatniego ciosu

Analizując mecz na spokojnie nie mogłem uwierzyć jak wiele okazji mieli Falcons, by rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Gdyby wykorzystali choć jedną, magiczny powrót Patriots byłby niemożliwy. Policzmy je wspólnie.

1. 6:04 do końca trzeciej kwarty, wynik 28:3 – Falcons pozwalają na konwersję 4&3 na środku boiska. Chwilę wcześniej w ramach nieudanej trick play Edelman podawał do White’a. Tym razem Brady łatwo, zdecydowanie za łatwo, znalazł Danny’ego Amendolę 17-jardowym podaniem.

2. 2:06 do końca trzeciej kwarty, wynik 28:9 – po nieudanym onside kicku Patriots, Atlanta dostaje piłkę na 41 jardzie połowy rywala. Już w pierwszej akcji wchodzą w zasięg skutecznego kopnięcia z pola. Kolejne trzy snapy? 10 jardów kary za trzymanie, nieudane podanie i 9-jardowy sack.

3. 8:31 do końca czwartej kwarty, wynik 28:12 – W sytuacji 3&1 Kyle Shanahan ordynuje podanie. Ja rozumiem, że należy złożyć mecz w ręce MVP, ale w sytuacji 3&1, kiedy bieganie wychodzi w tym meczu znakomicie? Efekt: wspomniane wyżej sack-fumble Hightowera.

4. 4:47 do końca czwartej kwarty, wynik 28:20 – Fenomenalne podanie Ryana i nie mniej fenomenalny chwyt Julio Jonesa.

Gdyby Falcons kopnęli z tego miejsca, byłby to 40-jardowy FG. Mogli nawet wziąć trzy kolanka, żeby spalić zegar. Mogli pobiec trzy razy na zero jardów. Zrobili to czego nie mogli: kary za trzymanie, sack i niecelne podanie. Cofnęli się o 23 jardy poza zasięg celnego kopnięcia z pola, które rozstrzygnęłoby ten mecz.

5. 2:28 do końca czwartej kwarty, wynik 28:20 – miło choć raz być po właściwej stronie mega szczęśliwego chwytu, ale to był zły rzut Brady’ego, który powinien skończyć się drugim INT i game over.

Nie mam pojęcia jakim cudem Edelman to złapał. Podejrzewam, że on też nie. Zwróćcie uwagę na sędziego z numerem 45, który wpada i stanowczo orzeka chwyt. To Line Judge Jeff Seeman. W takiej chwili z taką pewnością siebie podjąć tak mega trudną decyzję… MVP. Zbyt rzadko doceniamy sędziów, ale to była decyzja równie fenomenalna co chwyt Edelmana.

6. Przez całą drugą połowę Falcons uparcie snapowali piłkę, gdy na zegarze akcji pozostawało jeszcze kilkanaście sekund. Zebrane razem dałyby pewnie brakujące dwie minuty.

7. To akurat sytuacja, która nie zapewniłaby zwycięstwa Falcons, ale dałaby szansę. W przedostatnim snapie meczu Brady popełnił drugi poważny błąd i nie dorzucił piłki, która miała wpaść w ręce Martellusa Bennetta w rogu pola punktowego. Vic Beasley był dosłownie centymetry od przechwytu. Zdołał tylko zbić piłkę. W następnej akcji James White rozstrzygnął spotkanie.

 

Jak Patriots to zrobili?

Najlepsze, że nawet oglądając ostatnie półtorej kwarty i dogrywkę po raz drugi, nie byłem w stanie zidentyfikować jakiejś znaczącej różnicy taktycznej w grze NE. Tak naprawdę poprawili jedynie egzekucję tego, co nie wychodziło im w pierwszej połowie. Zacznijmy od Brady’ego.

Brady był genialny w końcówce, co nie znaczy, że bezbłędny. Podanie, które w cudowny sposób złapał Edelman, było fatalne i powinno zostać przechwycone. Istotny był też fakt, że reciverzy zaczęli łapać piłki, zamiast je upuszczać. Do gry włączył się Malcolm Mitchell, który nie miał dobrego spotkania od początku grudnia.

Wreszcie na miarę swoich możliwości zaczęła grać o-line. Wcześniej spisywali się fatalnie. Brady był cały czas pod presją, a LT Nate Solder i RG Shaq Mason jeszcze długo będą mieli koszmary dotyczące, odpowiednio, Dwighta Freeneya i Grady’ego Jarretta. Fenomenalny był zwłaszcza Jarrett, który w pierwszej połowie odrzucał Masona, jakby ten był pachołkiem treningowym. Zaliczył trzy sacki, cztery QB Hity i byłby kandydatem do MVP, gdyby Falcons dociągnęli przewagę do końca. Jednak w ostatniej kwarcie i dogrywce linia trzymała się świetnie. A miało to niebagatelne znaczenie.

No i wreszcie defensywa. Kyle’a Shanahana poniosła niemal polska ułańska fantazja, ale gdyby nie znakomita postawa Trey Flowersa, który ze środka linii wypracował 2,5 sacka i 5 QB Hitów, a także robota Alana Brancha i Jabaala Shearda, którzy nieco mniej widocznie, ale nader skutecznie rozrywali kieszeń, Falcons wymęczyliby w końcu choć jeden FG na zwycięstwo.

 

Tylko Matta żal

Matt Ryan był blisko przełamania klątwy MVP, ale się nie udało. W tym stuleciu jeszcze żaden MVP sezonu zasadniczego nie wygrał Super Bowl w tym samym roku. Ostatnim był Kurt Warner w sezonie 1999. Tak z ręką na sercu, kto z Was odważyłby się postawić, że to statystyki rozgrywającego, który PRZEGRAŁ Super Bowl?

Ryan był bardzo dobry. Zrobił wszystko co było w jego mocy, by wygrać. Kilka podań było fenomenalnych. Można go winić za wzięcie tych sacków w kluczowych momentach comebacku Patriots. Być może powinien pozbyć się piłki szybciej. Ale w większości tych sytuacji po prostu nie miał czasu ani celu, któremu mógłby bezpiecznie rzucić piłkę pod nogi. A intentional grounding nie byłoby lepsze od sacka, nie wspominając o przechwycie.

Ryan dostanie niezasłużoną łatkę chockera. Już wcześniej miano do niego pretensje, że wygrał tylko jeden z sześciu swoich meczów w postseason. W tym roku wygrał 2 z 3, ale wielu to nie wystarczy. Ryan był w tym sezonie znakomity, zasłużenie został MVP i choć nie był perfekcyjny, nie on odpowiada za kompletną katastrofę, jaką dla Atlanty było ostatnie półtorej kwarty meczu.

 

James White MVP

Oczywiście oficjalne MVP dostał Tom Brady. Trudno żeby było inaczej wobec kultu jakim otaczani są w Stanach quarterbackowie i wobec całej masy rekordów, które tego wieczoru ustanowił.

Jednak dla mnie MVP był zdecydowanie James White. 139 jardów, 3 TD, 1 podwyższenie dwupunktowe.

(Tak na marginesie, jakie trzeba mieć jaja, żeby przy kluczowym dwupunktowym podwyższeniu zaordynować trick play z bezpośrednim snapem do RB? Brawura poziom Jack del Rio)

White większość jardów zdobył jako reciver z głębi pola. Przeciwko Falcons pełnił analogiczną rolę jak Shane Vereen przeciwko Seahawks dwa lata temu. Zdobywał kluczowe pierwsze próby, wyrywał jardy po kontakcie, a decydujące przyłożenie to w większości jego zasługa. To nie była dobrze zblokowana akcja.

Ale cóż, MVP został QB wygrywającej drużyny. Po raz 28 z 51 rozegranych Super Bowl. Trochę szkoda White’a, który przez ostatnie trzy lata zarobił tyle, co Matt Ryan za dwa mecze w tym sezonie. Przynajmniej dostałby samochód :)

 

Luźne myśli:

1. To nie było najlepsze Super Bowl w historii. Być może najbardziej emocjonujące. Na pewno z najbardziej niesamowitym zwrotem akcji. Ale mieliśmy dwie i pół kwarty totalnej dominacji jednej drużyny, a potem półtorej kwarty całkowicie odwrotnie. Nienajlepszy mecz po dość słabym sezonie, który uratowała nieprawdopodobna końcówka.

2. Defensywa Falcons bardzo przypominała Seahawks ze schematycznego punktu widzenia. Czteroosobowy pass rush napędzany przez Jarretta (w Seattle Michael Bennett), odcinanie długich piłek, świetne tacklowanie przez szybkich LB i DB. Tylko więcej krycia swego niż w Seattle.

3. Patriots zagrali prawie dwa razy tyle akcji w ataku co Falcons (93:46). Mieli 37 pierwszych prób przy 17 Atlanty.

4. Defensywa Patriots robiła swoją robotę przez cały mecz. Falcons zapunktowali tylko w 3 z 11 serii ofensywnych.

5. Tom Brady wykonał w meczu 63 podania. Najlepsze na sam koniec, mając w ramieniu cały sezon i ponad 50 podań tego wieczoru. W wieku 39 lat. Niewiarygodne.

6. Falcons konwertowali tylko 1 z 8 trzecich prób. Patriots 7/14 i 1/1 w czwartych próbach.

7. Poranny przegląd prasy

8. Robert Kraft nie mógł się powstrzymać przed wbiciem mało subtelnej szpilki Goodellowi

9. Katie Perry Halftime Show > Lady Gaga Halftime Show > Coldplay Halftime Show

Plan gry na Super Bowl 2017

Falcons wchodzą w ten mecz jako underdog. Nie jest to może znacząca różnica, ale jednak. Vegas stawia -3 na Patriots (tzn. że przewidują zwycięstwo NE 3 punktami). Football Outsiders dają Falcons 41,4% szans na zwycięstwo na podstawie rankingów DVOA. Z kolei index FPI opracowany przez ESPN daje Atlancie 44,4% szans.

Jednocześnie Vegas ustawiło linię over/under na 58 punktów, choć została już podbita do 59 w momencie pisania tekstu (czyli większość obstawia, że suma punktów przekroczy 58). Innymi słowy Falcons są lekkimi underdogami, ale należy spodziewać się wielu punktów. Jak w tej sytuacji powinny grać obie drużyny?

Poniższa analiza przedstawia mój tor myślenia, gdybym był trenerem jednej lub drugiej ekipy. Ale pamiętajcie, że pewnie jest jakiś powód, dla którego to nie ja pełnię te role ;)

Zobacz: Wszystko o Super Bowl 2017

 

Atlanta Falcons

Choć Falcons mają najlepszą ofensywę w lidze, nie wygrają tego meczu bez defensywy. Pójście na wymianę ciosów z Tomem Bradym to zawsze ryzykowna zabawa.

Plan na pokonanie Brady’ego w playoffach jest jasny: presja przez środek. Udało się dwa razy w Super Bowl drużynie New York Giants, udało się w playoffach Baltimore Ravens czy zeszłorocznym Denver Broncos.

W tej sytuacji nieco mniejsze znaczenie może mieć Vic Beasley, który wciąż ma nieco za mały repertuar zagrań w pass rushu i jego numerem firmowym jest szybki atak po zewnętrznej. Jest w tym znakomity i zaliczył 15,5 sacka w sezonie zasadniczym, ale Brady jest mistrzem poruszania się w kieszeni. Jeśli będzie miał czysty środek, to po prostu zrobi dwa kroki naprzód i uniknie Beasleya. Ponadto szeroko atakujący Beasley może po prostu nie mieć czasu, by do Brady’ego dotrzeć, bo QB Patriots w tym roku pozbywa się piłki z rąk najszybciej ze wszystkich zawodników w lidze.

Tak więc Falcons nie mogą liczyć na pass rush z boków. Idealnie byłoby, gdyby zdołali wygenerować skuteczny pass rush środkiem w czterech graczy. Słabym punktem wydaje się dziura między C Davidem Andrewsem i rookie LG Joe Thuneyem. Jednak linia Pats ogólnie gra bardzo dobrze i Falcons nie będzie łatwo.

Drugą opcją są blitze, czyli skierowanie dodatkowych zawodników do atakowania Brady’ego. W finale NFC bardzo dobre efekty dawały blitze slot cornerbacka, ale Aaron Rodgers trzyma piłkę w rękach bardzo długo i ten dobrze zamaskowany blitz miał szansę do niego dotrzeć. Przeciwko NE lepszą opcją będę blitze z pozycji środkowego linebackera

Tyle że przeciwko Brady’emu blitz nie jest najlepszym pomysłem. W tym roku Brady ma passer rating 125,7 (11 TD, 0 INT) przeciwko blitzowi. QB Patriots po prostu widzi blitze i wie doskonale w którą stronę musi pójść z piłką. A każdy zawodnik w bliztu to jeden zawodnik mniej w kryciu.

Falcons mogą się też uciec do wariacji na temat fire zone blitz. To zagrywka wymyślona przez legendarnego koordynatora defensywy Dicka LeBeau. W niej kilku graczy symuluje blitz, ale faktycznie część odpada do krycia, a część gra w pass rushu. Celem jest zmylenie linii ofensywnej, która może poświęcić graczy na blokowanie obrońców, którzy w rzeczywistości nie atakują.

Wadą fire zone blitz jest fakt, że, jak sama nazwa wskazuje, krycie odbywa się strefą. Falcons większość sezonu opierali się na defensywie Cover 3, takiej jaką Dan Quinn prowadził jako koordynator defensywy Seahawks. Jednak przeciwko Patriots granie strefą to proszenie się o kłopoty. Playbook Pats pęka w szwach od zagrywek obliczonych na rozbijanie strefy. NE uwielbiają w takich sytuacjach izolować swoich podaniowych RB na LB rywala albo grać różne przecinające się ścieżki biegowe.

Falcons będę musieli mieszać blitz z normalną presją, strefę z obroną każdy swego i starać się zamieszać Brady’emu w głowie, jednak kluczem jest pass rush przez środek i bez tego nie mają co myśleć o zwycięstwie.

W ofensywie trudno wymyślić coś nowego i lepszego dla jednej z najlepszych ofensyw w historii NFL. Właściwie można by to zamknąć stwierdzeniem „Panowie, grajcie swoje”.

Wątpię, by Patriots faktycznie skupili się na wyłączeniu z gry Julio Jonesa, tak jak sugeruje wielu komentatorów. Bill Belichick i Matt Patricia to zbyt sprytni szkoleniowcy, by nie zauważyć, że Jones nie jest już alfą i omegą w ofensywie Atlanty. Jones zapewne będzie mocno kryty, ale Patriots na pewno nie poświęcą trzech obrońców, by odciąć go od piłki.

Kluczem dla ataku Falcons będzie cierpliwość. Patriots to drużyna, która oddaje sporo jardów, ale mało punktów. Z reguły pozwalają rywalom na kilkujardowe zyski i czyhają na błąd. Atlanta może próbować zaskoczyć rywala i grać więcej górą. Pass rush Patriots nie należy do najlepszych, z kolei ich defensywa biegowa znajduje się w ścisłej czołówce.

 

New England Patriots

Obstawiam, że w Super Bowl zobaczymy drużynę bardziej przypominającą pierwszą połowę meczu ze Steelers niż pozostałe 17,5 meczu z tego sezonu. Patriots ujawnili tam zupełnie nowy playbook i ofensywę no-huddle, której w tym roku prawie nie stosowali.

Falcons należą do drużyn, które bardzo mocno rotują swoimi zawodnikami w linii defensywnej w zależności od sytuacji. Nawet Vic Beasley jest na boisku tylko w ok. 70% snapów i z reguły schodzi na „running downs”. Patriots mogą to wykorzystać.

Jeśli w oczywistej sytuacji podaniowej Falcons wystawią 6 DB, a Patriots zdobędą pierwszą próbę, to Tom Brady zapewne pogna na linię wznowienia akcji i spróbuje wykorzystać „lekką” obronę, wręczając kilka razy piłkę RB przy coraz bardziej zmęczonym froncie rywala, który nie będzie miał czasu na zmiany. Umożliwi mu to Martellus Bennett, który w jednej akcji może ustawić się szeroko, niczym klasyczny WR i stanowić w tej pozycji ogromne zagrożenie, a w kolejnej stanąć jako szósty gracz o-line i bardzo skutecznie blokować dla biegacza. To jest właśnie siła wszechstronnego tight enda.

Spodziewam się, że Patriots zagrają przeciwko Falcons podobnie jak przeciwko Seahawks przed dwoma laty: dużo krótkich podań. W przypadku strefy będą szukali „miękkiego podbrzusza” przy kryciu każdy swego spróbują wyizolować Jamesa White’a, Diona Lewisa albo Martellusa Bennetta na linebackerach.

W ochronie Brady’ego Patriots zapewne pozostawią RT Marcusa Cannona jeden na jeden z Beasleyem.  Cannon został w tym roku wybrany do drugiej drużyny All-Pro i jeśli Brady będzie szybko pozbywał się piłki z rąk, to powinno wystarczyć, by Cannon wypchnął rywala nieco bardziej na zewnątrz, kupując kluczowe pół sekundy. To pozwoli reszcie linii skupić się na chronieniu środka i zapobieganiu presji przez dziury między centrem i oboma guardami.

W obronie Patriots skupią się na zabraniu rywalowi najgroźniejszej broni. Ale nie będzie to Julio Jones, ale jardy po złapaniu podania i wynikające z nich big plays. Falcons notują średnio 6,2 jarda po złapaniu podania. Tyle że Patriots pozwalają rywalom tylko na 4,1 jarda po złapaniu podania, co jest najlepszym defensywnym wynikiem w lidze.

Dla Patriots ideałem byłoby zmuszenie Falcons do brania wielu kilkujardowych zysków, zamiast kilkunasto- lub kilkudziesięciojardowych ciosów. To oznacza więcej trzecich prób, a wówczas jedna pomyłka może zniszczyć bardzo dobrą serię. Nawet zmuszenie Falcons do wzięcia trzech punktów z FG zamiast przyłożenia będzie sukcesem obrony NE.

Kluczowe pytanie: czy Patriots będą blitzować. Zabieranie obrońców z krycia przy sile korpusu reciverów Falcons to bardzo ryzykowana zabawa. Ale poza Chrisem Longiem NE nie mają graczy, którzy mogliby wygrać w pass rushu jeden na jeden. Bardzo groźnym blitzerem jest MLB Dont’a Hightower i jeśli udałoby się puścić kilka razy prosto w twarz Matta Ryana, to mogłoby mocno zachwiać świeżo koronowanym MVP.

Patriots mieli dwa tygodnie, by przygotować się do tego meczu. Zapewne zobaczymy trochę nietypowych formacji, jedną czy dwie akcje zmyłkowe i próby maskowania rzeczywistych intencji. Różnych sztuczek można się spodziewać zwłaszcza w ataku. Belichick może liczyć, że niedoświadczona formacja (7 starterów to debiutanci lub drugoroczniacy) pogubi się i umożliwi Brady’emu na łatwe zdobywanie jardów.

Obie ofensywy to bardzo groźne formacje i na pewno zobaczymy dużo punktów. Ale mecz rozstrzygnie ta defensywa, która stanie na wysokości zadania i zatrzyma rywala o jeden raz więcej.