NFL przed sezonem 2019 – AFC South

NFL AFC South

W Houston obiecująca ofensywa może zostać zniweczona przez fatalną linię ofensywną. W Indianapolis mają za sobą zaskakująco spokojny offseason. W Jacksonville ku radości (niemal) wszystkich dobiegła końca epoka Blake’a Bortlesa. Czy w Nashville wydarzy się coś, co odbierze Titans tytuł najnudniejszego klubu w NFL?

Zapraszam do przedsezonowego przeglądu AFC South!

 

Houston Texans

Pozostałe dywizje:

AFC East

AFC North

AFC West

NFC East

NFC North

NFC South

NFC West – wkrótce

Ogromny potencjał i rozczarowanie w pierwszej rundzie playoffów. Tak najkrócej można opisać sezon 2018 w wykonaniu Texans. Pożądany krok naprzód zrobił młody rozgrywający Deshaun Watson, ale fatalna linia ofensywna i często wątpliwy playcalling Billa O’Briena ograniczały możliwości ataku Texans. Swoje zrobiły też kontuzje, bo drużyna kończyła sezon bez Willa Fullera i Demaryiusa Thomsa, czyli opcji nr 2 i 3 w odbiorze podań.

W tej sytuacji zastanawiające, jak niewiele zrobili Texans, by wzmocnić linię ofensywną. OT Matt Kalil wciąż jeszcze dochodzi do siebie po kontuzji, która kosztowała go cały sezon 2018 i nie wiadomo czy i kiedy wyjdzie na boisko w barwach Houston. A nawet jeśli wyjdzie to nie jestem przekonany, czy będzie wzmocnieniem. Zespół wybrał w drafcie dwóch liniowych, choć w zgodnej opinii analityków żaden nie jest gotowy, by już w tym sezonie przejąć obowiązki startera. Ale cóż, analitycy nie raz już się mylili.

Prawdę mówiąc gdyby Texans zdołali wystawić kompetentną linię ofensywną, stają się z miejsca pewniakiem do playoffów, a jeśli jakimś cudem byłaby to linia z TOP10, mogą wręcz pokusić się o mistrzostwo. Tak, ten atak ma tyle potencjału. Watson już jest bardzo dobry, a to dopiero jego trzeci sezon w lidze. DeAndre Hopkins pozostaje najlepiej łapiącym receiverem w lidze. Fuller ma być gotowy od pierwszego tygodnia, a pod jego nieobecność z bardzo dobrej strony pokazał się zeszłoroczny debiutant Keke Coutee. Do tego na backfieldzie pozostaje Lamar Miller. Co prawda 7 mln to dużo jak na running backa, ale przy braku kompetentnych liniowych cała nadzieja na skuteczną grę biegową w indywidualnych popisach Millera i skutecznym zone read.

Co ważne, Texans to nie tylko atak. J.J. Watt, Jadeveon Clowney i Whitney Mercilus tworzą chyba najlepszy defensywny front w NFL. W ich wypadku jedynym znakiem zapytania pozostaje zdrowie, bo jeśli całą trójka jest w pełnej dyspozycji, to rozgrywający rywali mogą mieć koszmary po nocach. Za ich plecami duet linebackerów Zach Cunningham – Benardrick McKinney to para, o której mało kto poza Teksasem słyszał, ale są ponadprzeciętnymi starterami.

Największym znakiem zapytania w defensywie będzie secondary. Głównie dlatego, że Texans wymienili niemal wszystkich kluczowych zawodników tej formacji. Nowe nabytki: CB Bradley Roby, CB Briean Boddy-Calhoun, S Tashaun Gipson, S Jahleel Addae zastąpią CB Kareema Jacksona, CB Kevina Johnsona, CB Kayvona Webstera i S Tyranna Mathieu. Nietrudno zobaczyć, że potencjał nowych jest znacznie mniejszy niż zeszłorocznej grupy, ale to nie „Madden” i wszystko zależy od tego, jak koordynator Romeo Crennel poukłada klocki.

Texans są gdzieś pomiędzy „wyższa klasa średnia” i „contender”. To w której grupie wylądują zależy w głównej mierze od postawy ich linii ofensywnej i playcallingu Billa O’Briena. Niestety ani jedno ani drugie nie zapowiada się optymistycznie.

 

Indianapolis Colts

Colts byli jedną z największych pozytywnych niespodzianek w sezonie 2018. Pod wodzą nowego szkoleniowca Franka Reicha weszli do playoffów, kończąc sezon zasadniczy imponującą serią dziewięciu wygranych w dziesięciu meczach. Duża w tym zasługa Andrew Lucka, który wreszcie był zdrowy. Rozgrywający, który stracił cały sezon 2017 z powodów zdrowotnych, zaczął sezon słabiej, ale gdy się rozkręcił należał do ligowej czołówki. Swoje zrobił też fantastyczny draft, bo Colts wybrali w dwóch pierwszych rundach OG Quentina Nelsona i LB Dariusa Leonarda, którzy od pierwszego tygodnia stali się filarami drużyny.

W marcu wydawało się, że Colts będą ważnymi graczami na rynku wolnych agentów, bo mieli dużo wolnego miejsca w limicie płacowym. Jednak powstrzymali się od ekstrawaganckich zakupów. W drafcie wycofali się z pierwszej rundy, ale za to wzięli aż 10 zawodników. Zobaczymy, czy ta taktyka przyniesie efekty, ale GM Chris Ballard zasłużył na kredyt zaufania.

Jednym z nielicznych wzmocnień Colts jest WR David Funchess. W barwach Panthers nie zrealizował w pełni swojego potencjału. W Indy ma być ubezpieczeniem na wypadek kolejnego urazu T.Y. Hiltona. W drużynie pozostał TE Eric Ebron, który po latach chudych w Detroit pokazał nagle część potencjału, który skłonił Lions do wzięcia go w drafcie przed Odellem Beckhamem.

W efekcie ofensywa wygląda bardzo solidnie, głównie za sprawą linii ofensywnej i Andrew Lucka. Jeśli urazy nie przetrzebią korpusu receiverów, Colts będą bardzo groźni.

Sporym zaskoczeniem w zeszłym roku była defensywa, 9. w NFL wg Pro Football Reference i 10. wg metryk Football Outsiders. Głównym autorem tej zmiany był oczywiście Leonard, ale swoje zrobili też jego koledzy. W tym roku wesprze ich najważniejszy nowy nabytek Colts, pass rusher Justin Houston. W 2014 r. Houston zanotował 22 sacki. Od tej pory ani razu nie przekroczył 10 w sezonie, w dużej mierze z powodu kolejnych urazów. Colts zapłacą mu w tym roku 14 mln dolarów, więc ewidentnie oczekują dwucyfrowej produkcji.

Ballard postanowił wzmocnić w offseason defensywę. Aż 7 z 8 jego pierwszych wyborów w tegorocznym drafcie to gracze defensywni. W najgorszym razie zapewnią głębię składu na wypadek urazów.

Colts przystąpią do sezonu 2018 w niemal niezmienionym składzie. Czasami lepsze jest wrogiem dobrego, ale w NFL rok to bardzo dużo czasu. Czy drużyna Franka Reicha będzie równie dobra jak przed rokiem?

 

Tennessee Titans

Nie walczą o najwyższe cele, nie zawalają sezonu w spektakularny sposób. 8 z ostatnich 10 sezonów skończyli mając od 6 do 9 zwycięstw. Obraz przeciętności i rozpaczy. Czy wreszcie zacznie się tam dziać coś ciekawego?

W pierwszym roku pracy trenera Mike’a Vrabela obrona zrobiła duży krok naprzód i skończyła sezon na 3. miejscu pod względem traconych punktów w całej NFL. Niestety ofensywa z roku na rok jest coraz słabsza.

Wynika to w dużej mierze z problemów na rozegraniu. Marcus Mariota to niewątpliwie utalentowany zawodnik. Ma pecha do kiepskich koordynatorów i częstych urazów. Pokazał wystarczająco dużo, by Titans wciąż mieli nadzieję, ale zbyt mało, by chcieli podpisać nową umowę. W efekcie będzie grał na opcji piątego roku i ten sezon to dla niego szansa na miliony albo status zmiennika.

Zabezpieczeniem przed kontuzjami ma być Ryan Tannehill, który dołączył do drużyny po tym, jak zwolnili go Dolphins. To kolejny rozgrywający „prawie wystarczający na startera”. Na pewno będzie lepszy niż zeszłoroczny zmiennik, Blaine Gabbert. Titans zainwestowali też w OG Rodgera Saffolda, który wzmocni całkiem przyzwoitą linię oraz slot receivera Adama Humphriesa, którego chciał u siebie również Bill Belichick.

W defensywie z drużyną pożegnał się pass rusher Brian Orakpo. 1,5 sacka w 13 meczach to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jego miejsce zajmie ściągnięty z Miami Cameron Wake. Wake jeszcze nie tak dawno dostarczał dwucyfrową liczbę sacków, ale w wieku 37 lat nie ma co oczekiwać po nim aż tak dużego wkładu.

Obrona Titans znów może być całkiem niezła, choć wybrany w pierwszej rundzie draftu DT Jeffery Simmons może stracić większość lub nawet cały sezon po zerwaniu więzadła ACL. Kluczowa będzie postawa secondary. CB Malcolm Butler zaliczył fatalny początek sezonu 2018, o czym było głośno, bo drużyna zapłaciła mu 14 mln dolarów w pierwszym roku umowy. Warto jednak zauważyć, że drugą część sezonu miał znacznie lepszą. Jeśli zdoła odnaleźć choć połowę formy z Nowej Anglii to połączeniu z Loganem Ryanem, Adoree Jacksonem, Kennym Vaccaro i, przede wszystkim, Kevinem Byardem mogą stworzyć bardzo groźną formację. Pytanie tylko jak spisze się front, znacznie lepszy w zatrzymywaniu biegów niż w atakowaniu rozgrywających.

Czy Titans wreszcie będą ciekawi? Chyba jeszcze nie w tym roku.

 

Jacksonville Jaguars

W 2017 r. o krok od Super Bowl, w 2018 r. zaliczyli efektowną implozję. Wystarczyło, że defensywa z wybitnej stała się po prostu bardzo dobrą i całość zawaliła się jak domek z kart.

Obrona wciąż może zaprowadzić drużynę daleko, jeśli tylko atak nie będzie przeszkadzał. Na Florydzie pożegnano się wreszcie z Blakiem Bortlesem, który jak nikt inny łączył błyski geniuszu z katastrofalnymi meczami, przy czym tych drugich było znacznie więcej. Nowym numerem jeden ma być Nick Foles, który dostał aż 50 mln dolarów w praktycznych gwarancjach. Foles ma na koncie MVP Super Bowl 2018, ale dokonał tego ze znacznie większym wsparciem ze sztabu trenerskiego i od kolegów, niż może się spodziewać w Jacksonville.

Linia ofensywna Jags to wielki znak zapytania, zwłaszcza na obu pozycjach tackli. Nie do końca wiadomo kto będzie łapał podania od Folesa. Marqise Lee po dwóch niezłych sezonach stracił rok z powodu kontuzji ACL i wciąż jeszcze nie wznowił treningów. Ściągnięty z Kansas City Chris Conley zaliczył 1200 jardów w cztery lata jako starter, więc nie daje to specjalnych podstaw do optymizmu. Dede Westbrook miał „momenty” w zeszłym sezonie, ale czy będzie w stanie dostarczać jardów tydzień w tydzień?

Jaguars to jedna z tych drużyn, które próbują zawrócić czas i wierzą w grę biegową. W związku z tym zainwestowali sporo w T.J. Yeldona i Leonardo Fournette’a. Obaj popadli w konflikt z kierownictwem klubu. Yeldona nie ma już w Jacksonville, a Fournette, po kolejnych urazach, jest znacznie mniej produktywny niż chcieliby włodarze i fani Jaguars.

Przez ostatnie lata to defensywa ciągnęła drużynę i nie inaczej będzie w 2019 r. Dwie duże straty to DT Malik Jackson, który okazał się za drogi i został przygarnięty przez Eagles oraz LB Telvin Smith, który ogłosił, że nie będzie grał w 2019 r., by „poukładać sobie życie”. Szczytny cel, ale pozostawia sporą wyrwę na środku obrony.

Obrona Jags to jednak wciąż formacja naszpikowana gwiazdami. Calais Campbell i Yannick Ngakoue to świetni pass rusherzy, a dołączy do nich jeszcze wybrany z #7 Josh Allen, uznawany za najlepszego pass rushera w swoim roczniku. Secondary ma bogactwo cornerbacków. Wątpliwości dotyczą jedynie pozycji safety. Tashaun Gipson przeniósł się do Houston, ale jeśli któryś z młodych safety w Jacksonville okaże się choćby przeciętnym graczem, to po Gipsonie nikt nie będzie płakał.

Co pokażą Jaguars 2019? Nick Foles potrzebuje dobrego otoczenia, by grać efektywnie. W Jacksonville go nie dostanie i nie sądzę, byśmy zobaczyli choć cień zawodnika, który poprowadził Eagles do mistrzostwa. Obrona zdoła wygrać kilka meczów, ale obstawiam, że trener Doug Marrone będzie jednym z pierwszych, którzy w tym roku stracą pracę.

 

Mój typ: Dywizja dla Colts. Bill O’Brien i linia ofensywna będą kulą u nogi Watsona i spółki, ale Houston zdoła wywalczyć dziką kartę. Titans w okolicy 7-8 wygranych, a Jaguars znów na końcu dywizji.

 

Zostań mecenasem bloga:




Zobacz też

3 komentarze

  1. Moje typy:

    1. Colts (10-6) – obstawiam jakiś sophomore slump Reicha. Za fajnie to wygląda na papierze, żeby doszli dalej, niż Divisional.
    2. Texans (10-6) – OLine dalej poniżej średniej, tie-break dla Colts. Wild card możliwy, albo będą #7 w AFC (obstawiam, że Chargers i Browns mogą być lepsi).
    3. Titans (8-8) – Koniec projektu Marioty.
    4. Jaguars (4-12) – Foles ma swój pierścień i dostał wypłatę. To będzie piękna katastrofa, której nawet defensywa nie uratuje.

  2. Ja natomiast uważam, że to Texans zawiodą. Nie twierdzę, że przegrają dywizję ale, będą bić się z Jags o 2 miejsce. Dlaczego? Deshaun Watson moim zdaniem gra nieco chaotycznie. Nie wiem na ile to playbook, na ile „wolność”, ale nadal bardziej wygląda na pierwszoroczniaka niż weterana. Zdaje sobie sprawę, że statystyki nieco przeczą moim odczuciom, no ale sport to także emocje.
    A dlaczego Jags nie będą w ogonie dywizji? Niezła obrona i więcej RPO powinny dać wymierne efekty. Foles może nie jest królem zasięgu, ale przyzwoita OL i dobrzy RB powinni zapewnić mu spokojną głowę.

    1. Jeśli ktoś ma przeskoczyć Texans to raczej Titans IMO, którzy mają znacznie lepszego trenera IMO. Zobaczymy jak zaczną sezon przy zawieszeniu Lewana. Mariota wciąż nie wygrywa im meczów, a czas mu się kończy. Problemem Texans nie jest Watson (który 2018 grał po ACL a to zwykle powoduje obniżkę formy), ale O’Brien i jego konserwatywny playcalling. Oczywiście OL może być dalej beznadziejna i zawalić sezon, ale nie wydaje mi się, żeby Jags na tym skorzystali. Folesowi grozi syndrom spasionego kota, facet nigdy nie grał pełnego sezonu i tylko dwa z min. 10 startami. Fournette i Ramsey mogą rozsadzić zespół od środka a mam zerowe zaufanie do ich WRs. Foles jeszcze się przekona jak wygląda atak bez takiego jokera jak Ertz. Zaskoczą mnie jak wygrają 6-7 meczów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *