Kontrakt Patricka Mahomesa – co tak naprawdę oznacza 10 lat?

Patrick Mahomes podpisał najwyższy kontrakt w historii sportu – przynajmniej jeśli chodzi o sumaryczną wartość. Za przedłużenie umowy o 10 lat otrzyma dodatkowe 450 mln dolarów. To kwota przyprawiająca o zawrót głowy zwykłego kibica, ale skąd tak nietypowa jak na NFL długość umowy? Ten kontrakt jest tak naprawdę zakładem o wielką niewiadomą – post-COVID-ową przyszłość finansową NFL.

 

Co mamy w kontrakcie?

Zobacz pełną strukturę umowy.

[EDIT: W pierwszej wersji artykułu błędnie podałem kwotę pozostającą w starym kontrakcie Mahomesa. Błąd skorygowany]

Zacznijmy od tego, że Patrick Mahomes miał wciąż ważną umowę na dwa kolejne lata (2020-21). W związku z tym 10 lat i 450 mln zostanie dodane do czasu i kwoty wynikających z dotychczasowego kontraktu. Na starej umowie Mahomesowi zostało niecałe 28 mln dolarówW praktyce mamy do czynienia z 12-letnią umową (do końca sezonu 2031) na 478 mln, czyli średnie zarobki rozgrywającego Kansas City Chiefs wyniosą w trakcie trwania tej umowy w praktyce ok. 39,8 mln dolarów rocznie, a nie raportowane 45 mln.

W NFL większość umów jest renegocjowanych albo zrywanych przez klub po maksymalnie 3-4 latach. Obóz Mahomesa zabezpieczył się przed tym gwarancjami kaskadowymi. W momencie podpisania umowy ma gwarantowane wszystkie przychody na lata 2020-22. Jednak jeszcze w marcu 2022 r. gwarantowana staje się cała kasa na rok 2023. Przed sezonem 2023 zapadają gwarancje na sezon 2024. I tak dalej aż do końca. W praktyce Chiefs mogą zwolnić Mahomesa przed każdym sezonem, ale i tak cały następny rok będą mu płacili wszystkie należne pieniądze, a takie zwolnienie nie przyniesie krótkoterminowej ulgi w salary cap. W praktyce klub może zwolnić swojego QB kosztem krótkoterminowego bólu jeśli ten będzie kompletnie zawodził, ale nie ze względu na konieczność szukania oszczędności.

Dodatkowo Mahomes może zarobić po 2,5 mln dolarów za każdy rok, począwszy od sezonu 2022. 1,25 mln to bonus za wygraną w AFC Championship Game (czyli awans do Super Bowl), drugie tyle za nagrodę MVP. Są to pieniądze niezależne od raportowanych 450 mln więc maksymalna wartość nowej umowy może sięgnąć 475 mln dolarów.

 

Wielka gra

Chiefs i ludzie Mahomesa zawarli między sobą wielki zakład. Klub obstawia, że po krótkotrwałym zawirowaniu wywołanym epidemią COVID-19 wrócimy do wcześniejszego wzrostu salary cap. A może nawet większego, bo w 2022 r. NFL będzie negocjowało nowe umowy telewizyjne za większość pakietów. Do tej pory oczekiwano, że te umowy wywindują salary cap w górę w niespotykanym wcześniej tempie, podobnie jak w NBA pod koniec ostatniej dekady. W tej sytuacji związanie podstawowego rozgrywającego umową, której wartość będzie rosła znacznie wolniej, to czysta korzyść finansowa dla klubu.

Z drugiej strony obóz Mahomesa to pesymiści. Ich zdaniem spadek salary cap wywołany pandemią będzie głęboki i trwały. W tej sytuacji ich człowiek nie miałby co liczyć na wyższą ofertę na wolnym rynku za cztery lata. Zamiast tego trzeba brać co jest teraz i wymusić przynajmniej gwarancje kaskadowe.

Kto będzie miał rację tego nie wiem ani ja, ani nikt inny. Skala pandemii, jej wpływ na sport, stopień spowolnienia gospodarczego – nad tym wszystkim zastanawia się masa tęgich głów i na razie nie są w stanie wyciągnąć sensownych wniosków. Po prostu nie mamy danych historycznych, które moglibyśmy ekstrapolować.

Zastanówmy się jednak jakie będą parametry „zwycięstwa” dla każdej ze stron.

Nowe CBA podpisane przed sezonem 2011 zmieniło zasady ustalania salary cap. W związku z tym dopiero w sezonie 2014 limit płac urósł ponad wartość z sezonu 2009. Mimo to w latach 2011-2020 wzrost salary cap wyniósł sumarycznie nieco ponad 65%. Dla porównania w latach 2000-2009 (na sezon 2010 limit płac został „wyłączony”) sumaryczny wzrost wyniósł prawie 98%. Do tej pory NFL oczekiwało wzrostu raczej bliżej tej drugiej wartości (pięć ostatnich lat to wzrost o ponad 30%, a miało znacząco przyspieszyć).

Załóżmy jednak konserwatywnie, że wzrost w perspektywie kolejnej dekady (2020-29) wyniesie 50%. To oznaczałoby salary cap w wysokości ok. 300 mln dolarów w 2029 r. W sezonie 2029 Mahomes miałby zarobić 45 mln dolarów. Przy 50% „inflacji” salary cap stanowiłoby odpowiednik 30 mln dolarów w sezonie 2020. W tym sezonie wyższy cap hit ma tylko Russell Wilson (i Dak Prescott, ale na franchise tagu, nie na normalnym kontrakcie). Możemy więc uznać, że jest to uczciwy dla obu stron sposób indeksowania pensji inflacją, oczywiście przy założeniu 50% wzrostu salary cap w perspektywie 10 lat.

Pewną anomalią jest tu sezon 2027, gdzie obciążenie limitu płac jednorazowo „wyskakuje” do niemal 60 mln dolarów. Zapewne chodzi tu o wymuszenie na Chiefs restrukturyzacji umowy i zagwarantowanie dodatkowych pieniędzy lub zwolnienia Mahomesa przed sezonem 2026, gdy będzie miał 30 lat i szansę na nowy, lukratywny kontrakt.

Niemniej jeśli założymy wzrost salary cap o 50% w perspektywie 10-letniej, rozgrywający Chiefs powinien zarabiać topowe pieniądze dla rozgrywającego w całym okresie trwania kontraktu.

Sytuacja zmienia się diametralnie, jeśli spadek będzie głębszy. Overthecap.com przewiduje nawet 25% krach w sezonie 2021, w zależności od obecności fanów na stadionach i wydatków na klubowe gadżety. Załóżmy 150 mln na rok 2021 i regularny wzrost o 5% przez kolejne lata1. Przy tym tempie salary cap w sezonie 2029 wyniesie ok. 233 mln dolarów, a 45 mln Mahomesa będzie odpowiadało ok. 38,5 mln w 2020 r. To pieniądze jakich relatywnie nie zarabiał żaden QB w historii i scenariusz, w którym Mahomes „wygrywa”.

A co w sytuacji, jeśli odbicie będzie szybsze? Załóżmy 15% spadek na sezon 2021 i 8% rocznego wzrostu w kolejnych latach. Wówczas salary cap w 2029 r. wyniosłaby 340 mln dolarów, a zarobki Mahomesa w dolarach z 2020 r. wyniosłyby ok. 26 mln dolarów, czyli poniżej rynkowego standardu dla gracza tej klasy.

Oczywiście wszystkie powyższe rozważania zakładają, że Mahomes nie dozna poważnej kontuzji i wciąż będzie rozgrywającym ze ścisłej ligowej czołówki. Ale skoro prognozujemy losy post-COVID-owej ekonomii, to czym jest kolejne ryzykowne założenie?

 

Zarobki Mahomesa w 2029 r. w różnych scenariuszach salary cap

Salary cap w 2029 r. (mln dolarów)Cap hit Mahomesa w dolarach z 2020 r. (mln dolarów)Odpowiednik z 2020 r. (średnia wartość umowy)
20044,6Brak
25035,6Russell Wilson
30029,7Ryan Tannehill
35025,5Derek Carr
40022,3Aaron Donald

 

Zostań mecenasem bloga:




  1. W praktyce spadek salary cap zostanie pewnie rozłożony na kilka lat, ale na koniec wieloletnia suma wydatków będzie się zgadzała

Zobacz też

5 komentarzy

  1. I teraz przydałoby się porównanie pokazujące procent zarobków QB w wygrywającym SB zespole. Przy kontrakcie Wilsona czytałem, co muszą zrobić Seattle, aby wygrać SB, bo jeden zawodnik zarabiający kosmiczne pieniądze powoduje, że brakuje ich gdzieś indziej. Wprawdzie to najważniejsza pozycja, ale sam QB nie wygra mistrzostwa. Co jak co, ale ofensywa bez paru zawodników też by nie dała radę. Mahomes potrafi przedłużać zagrania, ale sam do siebie nie poda.
    KC muszą teraz dobrze draftować (loteria) i pytanie dla kogo zabraknie pieniędzy. Zdaje się, że Chris Jones dopominał się umowy długoterminowej na poziomie 20M (albo nie zagra).
    No i pandemia i prawdopodobnie sezon bez kibiców z niższym salary cap. Ciekawa loteria pomiędzy Chiefs a Mahomesem. Za 10 lat dowiemy się kto miał rację.

    1. Do tego jeszcze takie nazwiska do nowych umów jak: Hill, Kelce, Hardman, Mathiey, Clark… może nie od razu, ale kolejka jest.

    2. Denver Broncos wygrali w 2015 z zombie Peytonem zarabiającym ok. 15% capu. Podobnie Giants z Elijem w 2011. Czyli da się to zrobić.

  2. Dobrze myślę, że czapka płac jest zalezna od wysokości dochodów ligi i w związku z tym może spaść drastycznie w sezonie 2021 i ewentualnie następnych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *